Lubię "Until Dawn" i fajnie byłoby ograć taką gierkę w wersji podkręconej, więc zamiast narzekać na miesiąc przed premierą, poczekam spokojnie do premiery, pooglądam recenzje i zdecyduję, czy kupić, zamiast wróżyć z fusów, tzn z marketingowych zajawek i już teraz narzekać na grę, która jeszcze nawet nie wyszła.
Pomysł na petycję jest zwyczajnie głupi, kiedy koronnym argumentem jest oglądalność. A serial wciąż się ogląda. Jasne, 99% dzieł popkultury powstaje dla kasy, ale można je zrobić albo dobrze, albo źle. A ja też bardzo, bardzo bym chciała, żeby jedno z moich ulubionych uniwersów doczekało się przyzwoitego serialu, ale na razie nie ma na to szans. Chociaż... nie, obejrzałam drugi sezon i tak, powoli pojawiają się szanse na zaoranie tego festiwalu kiczu i żenady. Pani showrunnerka sama kopie projektowi dołek pod zgrabny kurhanik, bo drugi sezon to tylko WTF?, kompletny brak logiki...i nudy. Tak, to chujstwo jest po prostu żałośnie nudne i generyczne. W zasadzie byłam aż zafascynowana, jak można tak bardzo opluć materiał źródłowy i przerobić go w taki sposób, żeby przypominał zbiór cech najbardziej generycznego fantasy wg Nonsensopedii, ale można. No sorry, blond dziunia z przeklętego rodu szaleńców przywołuje trzy Indominusy Rexy, żeby jakiś niby kochający ją typ wbił jej sztylet w żebra - jaki to serial? No podobno "Wiedźmin", ale widziałam taki jeden odcinek takiego innego popularnego serialu fantasy i można się pomylić. Dlatego spokojnie, po co się denerwować, za sezon-dwa nikt już tego nie będzie oglądał i serial albo wpadnie w te same otchłanie co "Jessica Jones" i "Daredevil", czyli sobie tam będzie dogorywał w piekielnych czeluściach Netflixa, albo go skasują w pizdu i za 10-15 lat zabierze się za to ktoś, kto odda wyjątkowość tego lore i jasne, niech sobie robi zmiany, o ile mają one sens w ramach nowego dzieła i zachowują jakąś logiczną spójność, ale niech odda ten specyficzny humor, werwę i moralną szarzyznę. Dlatego nie klikajmy w ten tytuł na Netflixie, nie denerwujmy się, bo i po co, a te petycje to wywalmy do kosza, tam ich miejsce. Nawet jeśli twórcy zrobią naprawdę dobry trzeci sezon (na co jest cały promil szans), to na co to komu po tak słabych dwóch pierwszych? Dajmy temu wyrobowi made in tartak zdechnąć i tyle
Eeech, i znowu "Wiedźmin" od Netflixa, który jest tak nijaki, jak to tylko możliwe - mam nadzieję, że pociągną ze 3 sezony, CDPR się nachapie, wszyscy się znudzą i za 10 lat zrebootują to barachło z JAKIMKOLWIEK pomysłem poza tym, żeby łączyć bez ładu i składu nowoczesność z losowymi elementami wszystkich epok historycznych. No i dopiszą JAKIKOLWIEK charakter Ciri i wyposażą Yennę w COKOLWIEK, za co dałoby się ją lubić. Wciśnięcie tu rodzimej produkcji pewnie wywaliłoby wskaźnik przaśności w kosmos, ale przynajmniej nie psułoby zestawienia.
Na co czekam? No oczywiście, że na „Uncharted: Zaginione dziedzictwo”. Nathan Drake w spódnicy? Trochę inny „Tomb Raider”? Trailery mówią, że nie i nie, ale trailery do „Suicide Squad” ostatecznie pogrzebały moją wiarę w ich prawdomówność. Za to studiu Naughty Dog kłamać się jak na razie nie zdarza i jeśli wypuścili grę, to warta będzie swojej ceny. Może nie jako gra przełomowa, nie jako gra, która zmieni całe moje życie, ale na pewno jako kawał dobrej rozrywki w klimacie kina nowej przygody. I jeśli nikt nie zrobił z „Dziedzictwa” na siłę pseudo-piaskownicy z bezsensownymi opcjami dialogowymi (co się niestety ostatnio zdarzyło), to jak dla mnie Gwiazdka przyjdzie w tym roku o pięć miesięcy wcześniej.