Keeveek weź się odpierdziel bo nikt nie chce słuchać Twojego bezsensownego paplania. Nawet nie wiesz jak się ludzie z Ciebie leją za tę sprzeczkę. Nawet jeśli chłopaki się pomyliły, to nic im i tak nie zrobisz. Oni nie mają całego tygodnia żeby napierdzielać w jeden extended cut do Mass Effecta.
Także spokój ma być.
sądzę, że Porsche byłoby lepszym porównaniem :) Ferrari mają pewne różnice, Porsche nie.
jak to jest, że Krzysiek grał we wszystkie MGS'y, a nie wie jak działa granat od zakłócania radaru ? :)
Swoją drogą, to może Penumbra i inne gry z tej serii byłby dobre na kinecta ? :)
Bardziej Panowie pachnie mi to uzależnianiem ludzi jeszcze mocniej od gier niż dotychczas. W końcu można się zorientować, że mimo nie grając w grę poza domem (w domu już tylko się gra, więc to pomijam ; ) ), to siedzimy przy niej i tak. Grzebiemy w tych różnych pierdołach, o których wspominacie i tylko się nakręcamy i nakręcamy ! Osobiście, mnie wystarczy sama myśl o tym, że mam fajną gierkę i jak tylko wrócę, posprzątam, zjem, nakarmię koty i popracuję przy kompie to zajmę się w końcu L.A. Noire albo czymś innym ; )
Cześć
słuchając Waszej rozmowy pomyślałem sobie, że za bardzo skupiacie się na technicznej stronie tematu. Krzysiek w końcu doszedł do celnego wniosku, że przecież wszystkie gry opierają się na zręczności w kontrolowaniu odpowiednich przycisków i używania ich we właściwym momencie. Oczywisty jest według mnie fakt, że gry ewoluują (chociaż lepszym słowem byłoby po prostu "zmieniają się", ewolucja zobowiązuje w końcu do rozwoju). Prawdziwe RPG pozostaje mimo wszystko takie same. Zmienia się grafika, perspektywa widoku, sposób prowadzenia rozgrywki (z matematycznego na dynamiczny) no i to nieszczęsne sterowanie, ALE. Ale sednem RPG, czyli Role Playing Game jest możliwość wykreowania swojej własnej postaci. Niekoniecznie chodzi tu o jej wygląd. Postać kreujemy poprzez jej akcje. Tworzymy bohatera, którym my sami chcielibyśmy być w danej rozgrywce. Niezbędną częścią tego procesu jest rozwój umiejętności oraz nieliniowość fabuły. Na tym polega magia - my decydujemy, czy zakończenie będzie szczęśliwe, czy nie. My wybieramy opcje dialogowe, zbieramy ekwipunek oraz podróżujemy gdzie nam się zachce. Zresztą, najprostszą odpowiedzią byłoby wskazanie RPG wyobraźni, gdzie kumple zamykają się w pokoju, przy klimatycznej muzyce i mogą robić wszystko w świecie kreowanym przez mistrza gry. Czyli chyba RPG=wolność wyboru. Moje ulubione gry RPG ? Cóż, chyba Fallout, Gothic (całkowicie nie podpada pod wszystkie wymienione cechy, ale i tak sądzę, że to moje najulubieńsze rypygy), Morrowind. Taka trójka - gry stare, a mnie i tak jeszcze nie stuknęła dwójka w dziesiętnej części ilości lat na karku ; )
Gdyby do każdej gry na konsolę dało się podłączyć klawiaturę i myszkę, to już dawno bym kupił xboxa albo psa. Prawda, że do nie wszystkich się da ... ?