Kiedy mialam okolo 13 lat, w nocy obudzilam sie a w rogu pokoju stala jakas ciemna postac, ktora mi mowila ze zaraz we mnie wejdzie, chcialam zeskoczyc w lozka I biegnac do rodzicow ale nie moglam sie ruszyc, cialo mialam ciezkie i jakby bezwladne, ta postac wskoczyla mi na klatke piersiowa I nie moglam oddychac probowalam krzyczec ale to bylo nie mozliwe, bylam pewna ze umre za chwile, poczulam dlugi jezor wchodzacy w moje gardlo I zaczelam sie dlawic, ten jezor byl taki dlugi za czulam go w przelyku, wtedy sobie przypomnialam ze chyba jedynie podlitwa mi zostala wiec zaczelam sie modlic w myslach ,,Zdrowas Mario,,I nagle to cos wyciagnelo jezor ze mnie I zeskoczylo z klatki piersiowej, wszystko ustalo. Po tym ,,czyms,, balam sie sama spac w pokoju, spalam z moja mama pare miesiecy, I nawet z mama spiac zamknelam oczy I widzialam - czulam jakby jakas twarz zblizyla sie do moiej I patrzyla Na mnie, wtedy szybko modlitwa I ustalo, tak bylo wiele razy. Bylam nawet u psychologa z mama bo krzyczalam w nocy. Teraz 35 lat potem, moj maz mi mowi I sama tez slysze czasami w nocy w pol snie wydaje jek, wzdech, odglos jakby nie moj jakby ktos inny we mnie siedzial.