Ja wybrałem Roche'a. Chyba dlatego, że ogrywałem po kolei całą trylogię, a w części pierwszej wybrałem Zakon Płonącej Róży bo walkę Scoia'tael uważam za bezcelową, a Yeavinn wydawał mi się niezdrowo zaślepiony w ideały Wiewiórek. Iorweth miał bardziej określone i odpowiadające mi motywacje, ale wolałem jednak zachować spójność historii i ponowanie stanąć w tym konflikcie po ,,ludzkiej'' stronie.