Totalnie się zgadzam. Kiedyś byłem fanem true crime, ale z czasem zacząłem czuć się bardziej nieswojo traktując czyjąś tragedię jako formę rozrywki. Bagatelizowanie ofiar jest szczególnie nagminne w podcastach. Masz 30 minut materiału, złożoną sprawę do opowiedzenia, więc o każdej postaci - człowieku, który miał swoje życie, pasje i bliskich - opowiesz góra dwa zdania, bo na więcej nie masz czasu. Chore. Uważam, że po prostu nie da się tego zrobić z taktem, chyba, że właśnie skontaktujesz się z rodziną ofiary i oni wezmą bezpośredni udział w produkcji.