Te gnojki regularnie płaczą od 2004 roku. Płakali w deszczowej dżungli i na słonecznej plaży, w zielonym lesie i w skalistych górach. Płakali w drewnianych chatach i nad rwącym potokiem, na ośnieżonych szczytach i kwiecistych polanach. Siejąc ostry ołowiowy popłoch wśród tych komputerowych zwyrodnialców - widziałem łzy w ich oczach. Byłem często bardzo blisko nich i wyraźnie słyszałem jak lekko łkali, bo wiedzieli, że być może czaję się w zaroślach uzbrojony w myśliwski nóż i łuk, ale mam też dowody, że rzewnie płakali, podczas gdy niszczyłem całe ich otoczenie napalmowymi łzami z granatnika. Zalewali się płaczem, bo wiedzieli, że być może właśnie teraz, nieopodal konstruuję specjalnie dla nich kolejną wymyślną i równie śmiertelną pułapkę przy pomocy C4 . Czasem z cichego chlipania przechodzili do histerycznego zawodzenia, kiedy znienacka kilka metrów od nich rozrywałem jednym celnym strzałem czaszki ich kolegów popaprańców przy pomocy snajperki z odległości 2km albo z uśmiechem na ustach wjeżdżałem w środek obozu zaminowaną ciężarówką. Nigdy czyjś płacz nie dawał mi tyle radości. Będą płakać po raz piąty...Czekam na FarCry5