Mam podobne odczucia.
Podszedłem do tej gry mając nadzieję na coś pokroju Wiedźmina 3, czytając komentarze to wręcz nastawiałem się na jeszcze większą bombę, ale... wynudziłem się.
Kilka razy się zmuszałem jeszcze do podpalenia gry, bo to przecież "arcydzieło, licząc że się rozkręci. Odpuściłem i usunąłem z dysku po paru godzinach spędzonych w grze. Cóż, może to i arcydzieło, ale nie jestem widocznie koneserem.
Na duży plus optymalizacja. Poza tym gra jest przepiękna. Do tego świetne animacje postaci. Miazga. No i z plusów dla mnie to niestety tyle. Koszmarne sterowanie, zbyt powoli rozkręcająca się akcja, postać z którą nie tylko nie potrafię się identyfikować, ale która mnie wręcz odrzucała. Pierwszy raz główny bohater aż tak bardzo mnie zniechęcił do samej gry. Klimat totalnie nie mój, chociaż nie mam nic do westernów to nie jestem też wielkim fanem.
Cóż, po prostu czuję się zawiedziony trochę. Pograć chciałem świeżo po przejściu cyberpunka na którego wszyscy psioczyli, a który mnie osobiście zachwycił i po zakończeniu miałem uczucie jak po finale ukochanego serialu, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę z faktu że to już koniec. RDR2 niestety tej pustki w moim sercu nie tylko nie zapełnił, ale wręcz pogłebił :/