Rodzice wychowują w pierwszej kolejności, ale czy nie zasługują na pomoc państwa, prawa i społeczeństwa? Rozumiem więc że jeżeli rodzic nie wypełni tego obowiązku to trudno? Dzieciak jest już stracony i nie ma odwrotu?
Państwo nie ma mnie chronić przed moimi nałogami, tylko przed idiotami którzy swoimi nieodpowiedzialnymi zachowaniami psują rynek gier z którego ja też korzystam.
W całej aferze z lootboxami nie chodzi o to że państwo i gracze chcą żeby nie dało się zdobyć przewagi w grze (bo chyba nie sądzisz że kogokolwiek poza graczami danego tytułu obchodzi kto wygrywa w grze online) tylko o ich inwazyjność, uczenie zachowań hazardowych oraz nieuczciwy i niechciany system marketingowy. Nie ważne jest też to że można dostać skrzynki za granie tak długo jak można też je kupić. A tak swoją drogą Kinder Niespodzianki są reklamowane i sprzedawane jako produkty spożywcze i od początku wiesz że płacisz za czekoladę a zabawka to tylko gratis.
Dokładnie. Oni wykupili prawo do marki i mają prawo zrobić z nią co im się podoba ale potencjalni odbiorcy też mają prawo głośno krytykować albo chwalić akcję twórców. Jeżeli odzew opinii będzie wystarczający twórcy mogą wyciągnąć z niej wnioski i dostosować dzieło. Podejście typu "oni zrobią co chcą a ty masz się nie wypowiadać negatywnie" jest szkodliwe zarówno dla odbiory jak i twórcy. Wiele osób uważa że "ekranizacja" powinna być tak zgodna ze źródłem jak to tylko możliwe (moim zdaniem słusznie) i tego oczekuje od utworu sygnowanego marką Wiedźmina.
W przypadku Overwatch nie wycofano skrzynek tylko możliwość kupienia ich za prawdziwą walutę.
Nie wiem czy zauważyłeś ale Geralt w grze a zupełnie inny charakter i upodobania niż w książkach.
Niestety ale historia Geralta została zamknięta już w książkach a jednak w grach się pojawił.
I to jest właśnie myślenie hazardowca którego uczą nas od najmłodszych lat.Takie rzeczy sprawiają że nie patrzymy na hazard jako na zagrożenie tylko na niewinną zabawę (i oto chodzi w oswajaniu dzieci z hazardem).
Problemem jest to że mało osób rozumie że nagrodą mogą być nie tylko pieniądze zarobione na powiedzmy skórce, ale również satysfakcja którą odczuwamy po zdobyciu poszukiwanej skórki. I tu pojawia się element hazardowy, kiedy wydając pieniądze na lootboxa mamy możliwość wylosowania czegoś co według nas jest warte jego ceny (ZYSK) albo czegoś co nie jest jej warte (STRATA).
Nie chodzi mi tylko o to że nowy wiedzmin powinien być spoza książek, ale też że gry straszliwie przeinaczają i zmieniają charaktery postaci.
Mam nadzieję że nie. Gry były super ale niemiłosiernie gwałciły książkowy pierwowzór. Mam nadzieję na nowego autorskiego wiedźmina.
Myślę że tak. Zakon jest przedstawiony fabularnie jako zgromadzenie które zabija tylko przywódców wrogiej organizacji żeby nie trzeba było zabijać wszystkich jej członków. W poprzednich częściach było też dużo misji polegających na inwigilacji, śledzeniu i pozostawaniu w ukryciu (wykonanie i dysonans ludonarracyjny to inna sprawa). AC Origins ma niestety misje w stylu idź i zabij wszystkich bandytów. Jak dla mnie trochę szkoda.
Jak dla mnie największym grzechem AC Origins było to że twórcy mięli w rękach trochę zbyt łatwą skradanke z prostym, przyjemnym systemem parkour i postanowili ją utrudnić dodając przyjemny system walki i olewając parkour. I już nie ma sensu nawet próbować się skradać.
SpecShadow57
Szykuj się na argument "udowodnij" (bo raczej nie masz co liczyć na coś ciekawego).
Może i jestem naiwny ale mam nadzieję że EA kiedyś przegnie do tego stopnia że jednak odbije im się to finansowo.
Rzeczywiście EA odnosi same wizerunkowe sukcesy.
Przyznaje się do błędu ortograficznego (serdecznie za niego przepraszam) ale tylko do takiego.
Patrząc na to z jakim spokojem a wręcz akceptacją przyjmowany jest taki brak szacunku dla klienta to czekam aż gracze zaczną dziękować wydawcą za możliwość kupienia ich gier.
@Sttarki
Bardzo ciekawi mnie twoja interpretacja słów "Macie dwa wybory: pogodzić się z tym, albo nie kupować gry. Obydwa mi pasują." wypowiedzianych przez kupca do potencjalnego klienta. Gdyby reprezentant jakiejkolwiek firmy lub przedsiębiorstwa niezwiązanych z grami użyłby takich słów posypałyby się stanowiska. Tak odzywać się można do kolegów, do użytkowników korzystających z usługi za darmo lub symboliczną opłatę albo jeżeli twój towar jest w jakikolwiek sposób ekskluzywny czy tak pożądany że można zrezygnować z części klientów. Jednak tak nie jest i klient ma prawo do minimalnego szacunku ze strony sprzedawcy a ta granica została w tym przypadku przekroczona.
Nie rozumiem jak można popierać taką postawę. Co innego "PR-owe mydlenie oczu" gdzie odbiorca jest traktowany jako ktoś komu wystarczy oszustwo żeby go udobruchać (co też jest złe ale chociaż sprawia pozory), a co innego postawa "pana z EA" który w prostacki sposób informuje że ma w dupie potencjalnych klientów. To nie tylko bezczelność w kierunku klienta ale też brak kultury osobistej.
No właśnie marcing dobrze mówi, masz przestać mieć swoje zdanie bo nam się ono nie podoba i to jest nasz jedyny argument.