RE-WE-LA-CJA! Pierwsza część (PT: Innocence) wzięła mnie z zaskoczenia, gdyby nie obecność w Game Passie, nie wiem czy bym kiedykolwiek po nią sięgnął, Tymczasem okazała się perełką idealnie trafiającą w mój gust.
Przed Requiem miałem już zatem ogromne oczekiwania (zwłaszcza wiedząc o dużo większym budżecie). I Asobo znów mnie zaskoczyło, dostarczając dłuższą i jeszcze lepszą grę. Wciągająca fabuła, wyraziste postacie (bardzo mi się podobała naturalnie wpleciona analiza psychologiczna zachowań Amicii i ich wpływ na Hugona), do których człowiek się przywiązuje emocjonalnie. Piękna grafika, siel
Po wielu godzinach w Sea of Thieves, gdzie sama obsługa statku była stosunkowo realistycznym wyzwaniem, trochę prychnąłem śmiechem widząc, jak ciężki okręt rusza tu z prędkością motorówki, pędząc tak niezależnie od siły i kierunku wiatru.
Takie uproszcżenię było fajne kilka lat temu w AC: Black Flag (bo tam piractwo było tylko tłem dla historii kolejnego asasyna), ale nie w 2023 w grze o piratach. W dodatku takiej, gdzie można wypłynąć wieloosobową załogą. To co będą robić na pokładzie pozostali gracze, skoro cała mechanika sterowania jest uproszczona i zależy tylko od osoby u steru?
A przedstawisz ku temu jakieś logiczne przesłanki, czy to tylko Twoje spekulacje z d... i niechęć do Spencera?
Kwestia indywidualnych preferencji. Pewnie jest mnóstwo graczy, którym aż tak na premierach nie zależy. Dla nich te 14 zł to będzie świetny deal.
A tak serio, póki co, żadnych przesłanek, by tak się miało stać, nie widać na horyzoncie (ba, Spencer podkreśla, że nie ma na razie planów by Game Pass podrożał). To jest po prostu kolejna opcja dla graczy, którzy z jakiegoś powodu nie chcą płacić pełnej ceny. Masz wybór: tańszy abonament, ale reklamy i później dostajesz nowości/ droższy i pełna funkcjonalność bez reklam.
Póki co, Game Pass to świetny deal - w cenie 2 nowych gier, roczny dostęp do potężnej biblioteki i wszystkie gry ze stajni Microsoftu na premierę (w tym roku zwróci się już za samego Starfielda i prawdopodobobnie Diablo, a będzie tego więcej).
A jeśli nawet spełniłby się Twój czarny scenariusz (w co wątpię) - wystarczy jeden przycisk "Anuluj subskrypcję". I właśnie dlatego Microsoft tego nie zrobi.
Osobiście zostanę z pełną wersją, ale uważam, że to świetna oferta dla młodszych/mniej zamożnych/niedzielnych graczy. Za śmieszną cenę, dostęp do bogatej biblioteki gier. Pół roku po premierze to nie tragedia.
Serio wśród wymienionych konsol brak Xboxa Series X? Jak można było nie wspomnieć najmocniejszej konsoli na rynku?
Hipokryzję widać wyłącznie u Ciebie. "Normalnie to się wydaje na każdy popularny sprzęt by gra zarobiła jak najwięcej" - w takim razie czekam z niecierpliwością na Uncharted, TLOU i GoW na Xboxa. Zgodnie z Twoją logiką, Sony już dawno powinno to zrobić.
Ja, całkiem nieironicznie, byłbym zadowolony, gdyby nie było żadnych exów, a wszystkie gry dostępne były na wszystkie platformy, tak żeby wystarczyło kupno jednego sprzętu. Nie przeszkadzałoby mi, że gracz PS mógłby spróbować największe hity Xboxa, ja zaś mógłbym sobie ograć największe hity PS. Fajnie byłoby też mieć pełen cross-play i bawić online się ze znajomymi niezależnie od tego, jaką konsolę posiadają. Byłoby to z korzyścią dla wszystkich graczy. Ale cóż, to Sony nie zgodziło się na cross-play wysuwając jakieś bzdurne argumenty. To Sony dotychczas posiadało w swoim portfolio mocniejsze tytuły na wyłączność (przyznaję to otwarcie, mimo że sam wybrałem Xboxa). Do tej pory Wam to nie przeszkadzało, nie było praktyk monopolistycznych, nie było to antykonsumenckie, nie widzieliście w tym hipokryzji. Było to dobre, bo było z korzyścią dla Was, graczy PS. Teraz, gdy okazuje się, że nowa odsłona legendarnej serii może być exem na XS, panika i rozdzieranie szat. Jako fan TES, wolałbym, by każdy miał swobodny dostęp. Ale jak patrzę na hipokryzję Sony i ich bzdurne argumenty i rzucanie kłód pod nogi Microsoftowi w procesie zakupu Blizzarda, to w sumie będę miał satysfakcję, jak jednak te tytuły ostatecznie będą ekskluzywne.