Pierwsze co przyszło mi do głowy to skrzaty domowe z Harry'ego Potter'a ale to odpowiedź tak oczywista, że długo nie musiałam jej szukać wśród odpowiedzi.
Tak więc znalazłam kolejną. Draugry z Elder Scrolls. Zabawek by co prawda nie robiły, chociaż biorąc pod uwagę to że swojemu adoptowanemu dziecku w Skyrim można wręczyć sztylet do zabawy to kto wie może by coś znalazły dla Nordyckich dzieci. Ponieważ po grobowcach poniewiera się tu i uwdzie parę kamieni szlachetnych i dużo ceramiki można by otworzyć produkcję biżuterii zaczarowanej bądź też nie. Porozbijane urny można by na azjatycką modłę naprawić przy pomocy przetopionego złota a z lnianich szmat które też się po grobowcach poniewierają uszyć lalki. No i nie zapomnijmy też o matce naturze bo tu i uwdzie można znaleźć jakieś zielsko z którego można uwarzyć jakiś eliksir, równie dobry prezent. Może nie byłby to jakiś oszałamiający biznes ale zawsze coś.
Może jeszcze deadryczni książeta, ci to mieli gest.