Nintendo i inni już dawno mogliby trzepać kasę na tych grach przez stworzenie wieloplatformowego serwisu a'la Steam z wbudowanym
multiemulatorem na bazie np. retroarcha. Musieliby tylko stworzyć frontend. Bo emulatory już są. Wyobraźcie sobie taką aplikację na PC i Androida. Grasz sobie ulubionym kontrolerem na urządzeniu jakim chcesz. Możnaby zrobić kupowanie gier jak na Steamie lub subskrypcję gdzie płacisz powiedzmy 50PLN na miesiąc i grasz sobie w co chcesz. Ale nie, lepiej jest dokuczać ludziom dzięki którym te gry przetrwają dekady. Jak można być takim korporacyjnym fajansem? No jak?