Za 100 lat branża elektronicznej rozrywki będzie najprawdopodobniej nie do poznania przez dzisiejszych ludzi. Przecież 100 lat temu nikt by nie pomyślał, że miliony osób będzie dla zabawy siedziało przy biurkach kontrolując jakiś obraz na monitorze.
O ile VR się nie przyjmie, a gaming wciąż będzie wymagał siedzenia przy biurku, obsługiwania myszki oraz klawiatury, to fotele nie będą wyglądały ani trochę jak te obecnie.
Ba, nie będą wyglądały wcale. Będziemy siedzieć w małej bańce antygrawitacyjnej, która będzie unosić nas w wygodnej, wybranej przez nas pozycji, na ustawionej wysokości i odległości od komputera. Da to niezrównany komfort dla pleców, gdyż nic nie będzie wywierało na nie żadnego nacisku. Będziemy mogli pożegnać wady postawy oraz ból w odcinku lędźwiowym.
Wszystko oczywiście będzie wygodnie kontrolowane poprzez przyjazną użytkownikom aplikacje. Będzie nawet możliwość ustawienia koloru bańki, dzięki czemu będziemy mogli ją idealnie dopasować do naszego gamingowego setu.
Wyobraź sobie jakie mogliby mieć problemy gdyby przedstawili swoje stanowisko w taki sposób. Ich materiały trafiają do dość szerokiej grupy odbiorców, a zdanie "nie mam nic przeciwko, żeby dzieci grały w brutalne gry" mogłoby narobić ogromnego szumu. Dziennikarze muszą uważać co mówią i niekoniecznie zawsze wypowiadać swoje zdanie :P
Wydaje mi się, że osoba która ledwo odłoży 20 eruo na gre nie kupi żadnej gry bez przejrzenia recenzji. Jeśli zobaczy recenzje i dowie sie ze taki firewatch trwa 3 godziny to raczej jej nie kupi. Więc osoby które ją kupiły i oddały "bo za krótka" po prostu zobaczyły okazje jak tu za darmo sobie pograć.