Niestety, tego remake'a już się nie doczekamy. Ekipa z Razorwind poinformowała dawno temu, że porzucili prace definitywnie nad tym projektem. Pozostaje jedynie czekać na kogoś, kto podejmie się trudu kontynuacji ich dzieła. Grałem w to i było prawdziwie obiecująco.
Ja od dawien dawna spamuję ich posty na Facebooku hashtagiem #funpatch - czyli jak nie chce im się rozwijać gry, to niech wykupią od modderów ich ulepszenia i zintegrują z wersją bazową.
A co do dodatku typu Ogniem i Mieczem; był projekt zwany "The Deluge II: With Fire and Sword", ale chyba autorów to przerosło i od dawien dawna jest paskudna cisza. Na Discordzie właściwie ruchu już nie ma, nie wspomnę już o forach tematycznych. Link do tego projektu tutaj: https://www.moddb.com/mods/the-deluge-ii-with-fire-sword
Ja to powiem w ten sposób, po parulatach ukończenia SH ( z dobrym zakończeniem): gra jest świetna, postacie dość charakterystyczne, fabuła niestandardowa (choć powtarzające się wątki o czarnej magii czy powstrzymywaniu złych magików mogą co po niektórych znużyć po dłuższym czasie), bardzo ciekawe rozwiązanie z tym tzw. "Judgement Ring", klimatyczny soundtrack.. Dużo by wymieniać. Do wad mogę zaliczyć fakt, iż częściowo grafika kuleje oraz to, że nie ma wersji na PC, bo na pewno wówczas więcej graczy by ją dostrzegło. Ja przechodziłem na emulatorze i nie narzekałem poza szczegółem, że musiałem na czas walki zmieniać tryb graficzny. Komu się znużyły krótkie gierki o sprawiedliwości i ratowaniu świata, temu polecam. Szczerze.
A któż to wie? Może część ludzi z Reality Pump na prośbę kogoś powiązanego z tym "1920+" spróbuje zrobić takiego RTS-a? Nigdy nie warto oceniać czy przesądzać tak od razu. Może jeszcze będzie nadzieja ;-)
Ja powiem to tak po ok. przeszło 3-4 latach grania w LoLa: gra sama w sobie (nie licząc społeczności, o której powiem za chwilę) jest fajna, grafika jako tako, co do postaci (ktoś stwierdził, że wyglądają tak samo i ciężko je rozróżnić - nieprawda; każdy kolejny mecz, o ile oczywiście ma się dobrą pamięć, powoduje głębsze zapamiętywanie danej postaci pod względem umiejętności i znam to po sobie) - jest ich całkiem mnóstwo, każda ma zupełnie inne umiejętności, no co mogę tak naprawdę o nich powiedzieć? To, że jestem w stanie dokładnie nawet po 2-3 latach, odkąd ostatni raz grałem, wymienić większość najbardziej popularnych postaci z imion oraz ich umiejętności. I ta gra miałaby wysoką notę, gdyby niejedna, mała kwestia.
Mianowicie, chodzi naturalnie, tj. większość tak uważa (i zresztą słusznie), o toksyczną społeczność tej gry. Niejeden raz mogłem doświadczyć na własnej skórze, jak własny "teammate" był w stanie mnie zwyzwać od najgorszych, zniechęcić do LoLa i jeszcze w ogóle wymyślać milion różnych rzeczy na mnie. I to jest chyba najgorsze - nie ma się jak dogadać, skoro każdy walczy dla siebie, a nie dla zespołu; miałem stosunkowo dużo więcej przegranych niż wygranych i to nawet w sytuacji, kiedy faktycznie coś robiłem, a po meczu widziałem jedynie napis w moją stronę: "noob feed report". Po prostu kretynizm do potęgi n-tej. Zamiast docenić, to tylko dobić. A co najgorsze - ile razy miałem sytuację, że zespół chciał się poddać, a ja powiedziałem zawsze "nie".
Sama gra - dobra, ale dopóki będą tu ludziska wkurzające się o byle co - taka ocena, a nie inna.
Ja to zaś powiem tak: na pewno gra oryginalna, w której trzeba ruszać głową w dobie wielu gier sprowadzanych do klepania jednego przycisku. Wszystko to ładnie wygląda, ale jedna sprawa jest doprawdy frustrująca - w tej grze o wiele bardziej liczy się szczęście niż umiejętności. I tu nie kłamię - ostatni raz, gdy wchodziłem, trzy razy przegrałem partię, bo przeciwnik miał, jak to się określa w gronie maniaków Hearthstone'a, "legendarki" (czyli bardzo dobre karty), a ja akurat jeszcze nie mam żadnej. Gdyby nie ten fakt i mógł się równać z kimś na swoim poziomie, dałbym nawet 8-8,5. Ale cóż, ta wada powoduje, że chwilowo ma ode mnie taką ocenę, nie inną.
Do wszystkich, którzy zaraz bd chcieli powiedzieć: "Nie umiesz grać i tyle"/"Idź zagrać w LoLa czy coś, a Hearthstone zostaw zawodowcom"/"Weź usuń, po co to trzymasz w takim razie" - jeśli będziecie mieli takie zdanie, to zmierzcie się z przeciwnikiem mającym w talii co najmniej 6-7 legendarek i spróbujcie go pokonać, wtedy pogadamy.
Heh, grywało się za dzieciaka. Miałem chyba z 9 lat, jak dostałem w "prezencie" od wujka. Razem z kuzynem, do którego przyjeżdżałem, robiliśmy w GTA3 same zwałowe rzeczy, np. rajd przez całą pierwszą wyspę czy też kod na broń i nawalanka w stronę wszystkich przechodniów i policjantów. Za drugim podejściem - tzw. na serio - dotarłem na trzecią wyspę (ale nie ukończyłem). Co mogę powiedzieć - ten tytuł przypomina mi o moim dzieciństwie; grafika może i jest denna (w końcu rok 2002), ale motyw przy wstępie do Grand Theft Auto był mega (ten kawałek, co słychać pianino czy fortepian, sam niestety niezbyt rozróżniam te instrumenty). Do tego polskie tłumaczenie i w tym momencie aż mi się łezka w oku kręci, ile to czasu minęło od pierwszego spotkania z GTA3. Dla mnie, gra kultowa i zawsze można wracać.
Ja z kolei czekam na jakiś remaster HD taki jak np. "Resident Evil HD" - ta sama gra, jedynie odświeżona grafika oraz muzyka. Nic więcej nic mniej. Co prawda, grałem już swego czasu na Win7 w oryginał, ale chyba wolałbym zobaczyć też w nowej formie.
No cóż.. Zobaczymy. Oby naprawdę fabułą wciągała, bo o ile (niestety) w Mafię 1 nie grałem, tak w Mafię 2 grałem i powiem, że od strony fabularnej tak mnie wciągnęła, że grałem w nia jeszcze kilka razy. Polubiłem pana Scalettę i jego dość.. "mocnego" kumpla Joe. Jak dla mnie, historia przedstawiona w Mafii 3 może być, w końcu mafia to nie tylko Włosi - yakuza, triada, brać sołczewnska (mafia rosyjska), mafia nowojorska, "grupa łódzka", "grupa pruszkowska".., także jakoś problemu nie widzę. A i widać, że twórcy starają się jakoś nadać sens temu, że kierujemy czarnoskórym bohaterem (zawsze kierowaliśmy losami Włocha bądź pół-Włocha), który poprzysiągł zemstę na mafii włoskiej. Pożyjemy, zobaczymy. Póki co, daję taką ocenę, nie inną.
@GumiS01 PL warto zagrać, jeśli dla ciebie fabułą jest ważniejsza od grafiki.
Co do gry - pod względem graficznym zbytnio nie powala, ale daje się to jakoś przeżyć. Za to fabułą i główny bohater - to jest coś. Wierzcie mi lub nie, ale w tej części Rockstar postarało się o bardziej poważną i ponurą historię niż w jakiejkolwiek wówczas poprzedniej części (GTA III również miało swego czasu specyficzny klimacik i do dziś ma). Niko faktycznie momentami zachowuje się jak protagonista trójki, ale z drugiej strony - większego wyboru nie ma, a jakoś pieniądze zdobyć musi, więc decyduje się na taką, a nie inną drogę, pomimo faktu, że potępia te zabijanie i jakoś nie chce tego robić (jego dawna ojczyzna daje sobie o tym przypomnieć).
A teraz słowo porady dla tych narzekających na grafikę - radziłbym pobrać iCEnhancer (bądź podobnie brzmiącą modyfikację), to zobaczycie nowe GTA. Zupełnie niepodobne do tego oryginału z czwórki. Wiem, o czym mówię, bo choć nie miałem tej modyfikacji zainstalowanej, to jednak filmiki na YT doskonale to prezentują.
Zaś czwórce chciałbym wystawić taką ósemkę z plusem.
U mnie z kolei było tak, że mając lat 5-6 zagrywałem w podróbkę Pegazusa w: Mario, Big Nose the Caveman (moja siostra cioteczna była w tym mistrzynią, doprawdy), Tanks, Stunt Machine, kaczki (i ten świetlny pistolet :D) i jeszcze jedna japońskiej produkcji, której nazwy nie pamiętam (jedynie pamiętam, że bardzo mi się podobała, ale zawsze tkwiłem bodaj w pewnym punkcie pewnego poziomu i z tego powodu musiałem zaczynać od nowa). Później przyszedł w 2004 komputer, a wraz z nim Master Rallye oraz Leśne Skrzaty. Jeszcze pamiętam starą, japońską gierkę "Akuji the Demon". Tak to się u mnie zaczęło ;-)
Moim skromnym zdaniem mówiąc, lepiej poczekać na to, jak ta trójka będzie wyglądać, bo może okazać się całkiem miłą alternatywą dla znudzonych obecnie przygodami trójki niby-gangsterów z GTA V. A jeśli jednak okaże się to totalną klapą, to wolałbym już taką grę jak "Mafia 2.5" - czyli dwójka + elementy pierwotne, które miały w niej być, a które z niej zostały usunięte. Do tego parę nowych rzeczy i w sumie przyjemnie by było znowu zasiąść przed kompem, kierując znowu poczynaniami Vita i Joe. Bo w sumie ich naprawdę polubiłem (myślę, że chyba niejeden gracz ciepło wspomina ten duet).
@CzerwonyKaktus to mogę potwierdzić choćby sytuacją, kiedy grywałem w część drugą - po wczytaniu terenu jeden z tych Simów miał twarz (albo nawet i głowę) przekręconą o 150-160 stopni w prawo; wyglądało to tak, jakby to było zombie :D Albo też trzęsący się człowieczek czy tak samo wilkołak dziwnie niosący talerz (jakby żarcie miało zaraz wylecieć).
Metro: Last Light - moment, w którym przechodziłem przez te katakumby.. Zaczynało być coraz bardziej ciemno, nagle latarka mi się wyłączyła (a zapomniałem o tej zapalniczce), a tu nagle BENG!..... BENG! I te duchy ludzi, którzy tu zginęli - w tym momencie włos mi się zaczął jeżyć na rękach i nogach, a oczy startowały do wyciśnięnia chociaż jednej łzy. Potem te przeklęte nietoperze schodzące w dół szybu i potem nareszcie włos mi opadł.Ogółem Katakumby jednak i tak są najgorsze nie ze względu na trudność, ale z tego powodu, że idzie naprawdę dostać gęsiej skórki.
Niestety, ale to jest brutalna prawda - większość gier jest krótka i prawdziwi wyjadacze ukończą ją w dzień, do trzech dni maksimum. Jak na razie, są chyba tylko dwie gry, które są strrrrasznie długie :D (i do tego polskiej produkcji; i nie, nie mam na myśli Wiedźmina).
OK. Powstanie warszawskie jest kontrowersyjne, bo każdy z nas ma własną opinię na jego temat. Ale gdyby ktoś miałby wstawiać do FPS-a obsadzonego w realiach II Wojny Światowej element polski, to musiałby wstawić oprócz tego choćby i wojnę obronną '39 (bitwa o Westerplatte, bitwa pod Bzurą, bitwa o Warszawę), pojedyncze misje ukazujące działania polskich partyzantów podczas całej wojny (i to poza Warszawą, żeby nie było), a na koniec - walki polskich komunistów z partyzantką antykomunistyczną (wtedy oczywiście do wyboru, do koloru - sami wówczas wybieramy, kim chcemy kierować; choć założę się, że większość z nas wybrałaby niedobitki AK).
Też taką mam nadzieję, że chociaż logo zmienią na ten "starodawny" (żeby wyglądało podobnie jak logo jedynki i dwójki). Dla mnie, mógłby Vito wrócić do gry, bo koniec dwójki skłaniał do myślenia nad dalszymi losami i spodobała mi się niejako jego postać, jego dramatyczne losy (poświęcenie wszystkiego w imię dobrobytu i zysku, jakim jest bycie członkiem mafii). No ale to już pozostawiam wszystko w rękach panów/pań ze studia Hangar.
No cóż.. Chciałbym tu troszkę się rozpisać o tym, co ja bym widział w Mafii III
1. Kontynuacja wątku II części - co jak co, ale chyba nie jeden z nas zastanawiał się "co się stało z Joe po zakończeniu akcji w planetarium?". Ja bym zrobił tak: zadał pytanie fanom tej serii, czy Joe ma żyć, czy stać się trupem, a następnie przedyskutowałbym w studiu kwestię tej fabuły: jakie pomysły na historię, zadania i tak dalej. Ewentualnie, gdyby akcja miałaby się przenieść do innej części świata (tj. twórca materiału powiedział - gdyby Mafia III miałaby być o japońskiej Yakuzie, chińskiej Triadzie, rosyjskiej Braci), to trzeba by było się wówczas nieźle wytłumaczyć z tej decyzji
2. Otworzenie świata - preferowałbym przedstawioną tu opcję nr 2 (wykonujemy misję, a potem albo przechodzimy dalej, albo rozglądamy się po mieście). I w razie spotkań z naszymi bliskimi (tak - kiepskie nawiązanie do GTA IV), musielibyśmy to ustalić przez budkę telefoniczną, a numer wybierałoby się z podręcznego notesu służącego za osobistą książkę telefoniczną.
3. Pojazdy - ja nie zmieniłbym za wiele. Motocykle? W sumie może być, ale i tak prawdopodobnie byłoby trochę za mało modeli - nie kłóćmy się, w USA najbardziej znanym motocyklem był harley Davidson, a o innych za bardzo nie słyszałem.
4. Bohater - albo też "antybohater"; w roli protagonisty widziałbym najchętniej Vito, a jeśli nie, to jakiegoś zimnego oprycha, który bez słowa sprzeciwu dokonuje zabójstw i kradzieży.
5. Akcja - lata '60-'70. Mafia II nie była zła pod względem czasu akcji, ale myślę, że nie jeden z nas chciałby, żeby to wszystko odbywało się "trochę lat" później. A miejsce na pewno w Stanach.
6. Historia - w przypadku Vittoria to by była na pewno walka z tą mafią, której niegdyś służył w celu uzyskania pełnej i zapewnionej wolności; w drugim wypadku - seria zabójstw, wymuszeń i nagle coś się zaczyna dziać z naszym bohaterem.
Takie jest oczywiście moje zdanie. Nie wiem jak wy, ale ja w każdym razie tak to widzę.
@Piter488 Jak dochodzisz do końcowej fazy walki z Silithą (wtedy pojawiają się te pomarańczowe "zaczepki"), to wtedy przyczepiasz się do jednej z nich, a potem kierujesz jakoś kamerę na pajęczycę i klikasz rolkę myszy/przycisk na padzie od Xboxa.
A ja bym z kolei wolał moda do G1, gdzie sterowalibyśmy jednym z czterech przyjaciół Bezimiennego (Diego/Milten/Gorn/Lares). Bo to byłoby takie w miarę oryginalne (poznalibyśmy tajemnice ich "karier" w Kolonii Karnej; czyli jak osiągnęli swoje miejsce, z czym przyszło im się zmierzyć, co się wydarzyło 2 lata przed akcją G1, itd.). Tylko oczywiście na tym samym silniku graficznym, co G1 (już słyszę - "nie przejdzie"/"zbyt ambitne i za trudne do zrobienia"/"weź się puknij w łeb"), tylko nowe postacie, misje i być może przedmioty.
Ja to powiem tak..
Samochody - faktycznie jest ich mało, a co najgorsze - prawie że tylko te najlepsze (nie licząc tych starych amerykańskich "muscle car"). Chciałbym, żeby dodali chociaż te odrobinę starsze, jak chociażby Mitsubishi Eclipse, Nissan Skyline, Honda S200 itp.
Tuning - marny. Mogliby odrobinę rozbudować możliwości tuningu pod względem wizualnym i byłoby wszystko ok; bo odnośnie mechanicznego to raczej nie mam większych zastrzeżeń.
Fabuła - co prawda, już wiem o co kaman, ale to mi bardziej przypomina to, co mogliśmy obejrzeć na ekranie telewizora/w kinie (seria "Szybcy i Wściekli"; przecież O'Conner też był niejako tajniakiem).
Funkcje społecznościowe - na razie słabo rozwinięte, ale miejmy nadzieję, że w miarę postępów prac nad TC Ubi to jakoś załatwi.
Także można powiedzieć tyle, że TC jest warte zagrania, ale czy bd kiedykolwiek prawdziwym MMO - nie wiadomo. Należy trochę poczekać, w końcu premiera odbyła się nie tak dawno ;)
P.S Chciałbym też zobaczyć coś z polskim akcentem, np. Fiata 126p :D
@AGUNIO
Podchodzisz do Vulgrima i klikasz bodaj prawy przycisk myszy [dawno już nie grałem :D]. Wszystko.
A teraz moje zdanie - kilka lat temu widziałem ją u kolegi i zrobiła na mnie wrażenie. Grafika faktycznie jakby wzięta żywcem z amerykańskich komiksów, muzyka nawiązująca do postapokalipstycznego świata i charakterystyczne postacie (np. Vulgrim czy Samael). Historia dobrze opowiedziana, ale Wojna wydaje się być (za przeproszeniem) pusty. Nie w sensie, ze taki durnowaty, a tylko taki "beznamiętny" (czyli nie wyraża żadnych emocji; no może gniew, ale nic więcej poza tym, acz z drugiej strony nie ma się co dziwić). Wszystkim grającym polecam zebrać w grze wszystkie kawałki Zbroi Otchłani (Abyssal Armor), bo jest naprawdę dobra i chroni naszego bohatera bardzo porządnie przed niemal wszystkimi typami ataków.
Gra, która dla tych, którzy urodzili się w latach 1981-1997 będzie istnym powrotem do lat dzieciństwa ;) [aż się łezka w oku kręci]. Bardzo dobrze zaprojektowana, urzekająca muzyka.. Minusem może być to, że po przejściu kilku razy znamy niemal już na pamięć sposób przejścia jej. Ale jak ktoś włączy "No Death Mode", to się musi wystrzegać. Oby więcej, bo na pewno gracze polubią, a "gimby nie znajo".
Bardzo dobra gra, tylko ma te niedociągnięcia. Fabuła mogłaby być odrobinę lepsza i większe urozmaicenie tego tytułu. Nieraz się dziwię, czemu tak niska ocena jest, ale każdy w końcu ma swoje gusta ;-) Mnie koncepcja kontrolowania czasu (wzięta niczym z żywca z PoP:WT) urzekłą, bo została przedstawiona w dobry sposób.
@Misisko
Tyle że właśnie TimeShift zaczyna się w roku 1939 (czyli wtedy, kiedy akurat wybucha wojna). A mamy jedynie tu do czynienia z utworzeniem tu "wojny domowej" - walk rebeliantów z armią Krone'a.
Wszystko fajnie, tyle że należy pamiętać też, że sama grafika nie wystarczy, co chyba robi zdecydowana większość deweloperów, bo myślą, że ludzie rzucą się niczym psy na samą grafikę. Nie np. w moim wypadku! Tutaj potrzebna jest tez FABUŁA. W grach jest potrzebna taka w miarę dobra fabuła, jeśli twórcy gier chcą, by ich produkty się sprzedawały. Wiem - może to nie jest koniecznie na miejscu, ale czasem należy też patrzeć na gry pod względem fabuły. Jeśli chodzi o grafikę, to myślę tak - będzie taki postęp, że niedługo nie będziemy w stanie rozróżnić świata wirtualnego od rzeczywistego, bo ten obraz, który będziemy widzieli, będzie tak realistyczny. Oczywiście, nie będziemy czuć zapachów czy czegokolwiek innego, ale zmysł wzroku będzie robił swoje, gdy będziemy nawalać w gry z niesamowitą grafiką.
Jak dla mnie, prawdopodobnie najlepszy RPG, jakie w ogóle powstało. Świetny dubbing, muzyka, grafika niezła jak na tamte czasy, charakterystyczne teksty mówią same za siebie. Zresztą Gothic (jeśli się nie mylę) stał się wśród społeczności polskich graczy grą kultową.
Mnie zastanawia tylko jedno - jakim cudem Xardas w drugiej części nas wyciągnął z tej świątyni Śniącego, skoro on sam przed naszą walką z "awatarem Beliara" (Śniący to najsilniejszy i "najwyższy rangą" demon Beliara) zemdlał?
Dawno już tu nikt nie pisał :D A zatem powiem tak - ostatni dodatek okazał się być najlepszy ze wszystkich (no może nie najlepszy, ale znajduje się na podium - w mojej opinii wyżej są tylko Zwierzaki i Własny Biznes). Nowe możliwości i korzyści z mieszkania w bloku, czarodziejstwo, grupy społeczne... To tylko bardziej wzbogaca grę. Tak czy siak, dobry dodatek.
Gra legendarna i nie ma co temu przeczyć - stworzyć tak dobrą i oryginalną grę to nie lada wyzwanie. A tak bynajmniej udało się to panom/paniom (jeśli jakieś były :D) z EA Maxis dokonać "przewrotu" na rynku elektronicznej rozrywki - nie bez powodu The Sims 2 ma tytuł "najlepszej gry wszech czasów". Przeniesione do trójwymiaru Simsy są jeszcze lepsze. Zwiększone możliwości, przedziały wiekowe, meble, a wraz z dodatkami stanowią niemal najlepszą i "niezniszczalną"część całej serii symulatorów życia. Jedyną wadą (bynajmniej dla mnie) jest brak jakiegokolwiek projektu modderskiego, który by jeszcze bardziej usprawnił tę grę pod dzisiejsze wymogi. Ale bez względu na wszystko - TS2 to gra niemalże doskonała. :)
Grałem w to dość czasu... I przyznam - gra zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ogromny teren, dziesiątki (jeśli nie setki) wrogów do eliminowania, przejmowanie terenów (da się to zrobić w pojedynkę i 'po cichu' - sprawdzone przeze mnie), współpraca.. Wybrałem frakcję NC, bo mi się najbardziej kojarzy z naszymi rodakami :D Sorry, ale taka prawda - wiele czasu walczyliśmy o wolność, więc z góry uważam, że NC choć częściowo odzwierciedla naszą historię. Każda frakcja ma dobre strony i złe. Dla przykładu, Republika Terran/Terran Republic ma najszybszą broń, a Nowy Konglomerat/New Conglomerate (moja frakcja) - najsilniejszą. Warto zagrać, bo to pewnego rodzaju odskocznia od Call of Duty, Battlefield i innych tego typu gier. Fajnie "skonstruowane" SF. Naprawdę, polecam ;-)
Bardzo fajna gra. Niestety, nazwa firmy (Buka/Бука) tłumaczy, dlaczego ta gra ma tak niską ocenę. Jak na rok 2004 rok, to grafika może być, widać wreszcie wszystkie jednostki, a nie - jedna jednostka z liczbą; trochę szkoda, że nie możemy zarządzać miastami, ale z drugiej strony - dużo zadań, rozbudowana kampania.. Dla mnie ta gra powinna mieć odrobinę większą ocenę.
To jest raczej oczywiste, że EA, jeśli zamierza wprowadzić nowe funkcje do TS4, to tylko pod postacią tych durnych, płatnych DLC! >:( A zresztą... Lepiej, by TS5 w ogóle nie powstało. Przynajmniej nie będą tak śmiecić rynku rozrywki elektronicznej. To już wolę takie np. The Sims 2 ze wszystkimi dodatkami - może nie jest najnowsze, ale ze wszystkimi dodatkami jest super i przewyższa znacząco The Sims 3. Jak widać, chyba firmie EA zaczyna hajsu brakować, więc dlatego tak "ograbili" TS4 z większości tego, co było podstawą w poprzednich częściach (baseny, piwnice, rozbudowane interakcje między Simami).
Mam tę grę u siebie. Początkowo mi nie działała na starym kompie, ale na nowym to super. Mogę powiedzieć śmiało, że wbrew pozorom, to jest dobra gra, tylko trochę niedopracowana. Ale jeśli nie patrzeć na wady, to jest naprawdę wszystko od A do Z świetnie zrobione. Auta, tuning, nowe wymogi co do odblokowywania aut, wyścigi itp. Jest dobrze, tylko było trochę niedopracowań i nie do końca się udało, stąd taka ocena. Ale dla mnie może być. Grałem i nie narzekałem. ;-)
Pamiętam. Moja (prawdopodobnie) pierwsza gra na kompie. Coś wspaniałego. Te modele, trasy... Nawet pamiętam, jak chyba buga jakiegoś dostałem, bo tu nagle mi pająk na górze wyskoczył ;D Ale naprawdę, polecam. Bo to jest dobre.
Heh.. Aż się łezka w oku kręci. Pamiętam, jak za dzieciaka grałem. To było coś niesamowitego. No niestety, ten czas "chwały" Simsów 1 minął, ale to właśnie dzięki temu mamy tę wspaniałą serię symulatorów życia. ;)
Blood Omen to gra może mnie znana, ale przede wszystkim to ona rozpoczyna całą serię przygód o wampirze Kainie, który zbuduje swe imperium. Dla mnie - gra świetna, cały czas przychodziła ochota, by grać... Teraz po tym, jak przeszedłem, to odpalam tę grę dla jednego - muzycznego motywu Elzevira! Jest on tak niesamowity, że naprawdę.. Mógłbym tego słuchać godzinami.
Dla mnie, jest tego troszkę przy dużo. Zauważmy, że definitywne zakończenie LoK istnieje. Więc po kiego grzyba tworzyć kolejne gry, które miałyby stanowić kontynuację tej 'legendarnej' serii o dwóch wampirach? Jeśli miałaby jakaś powstać, to tylko nowe postacie i historia; mogłaby nawiązywać do tamtej serii, ale też nie za bardzo. Myślę, że gdyby ktoś dobry by się za to zabrał, to zapewne fani LoK powinni być wówczas zachwyceni. Ale jak na razie, mamy tylko "Nosgoth" - też grę osadzoną w klimatach tej krainy, lecz absolutnie inną od jej poprzedniczek (czyt. od Blood Omen 1 do LoK: Defiance).