Bardzo ciekawa gra. Świetne jest to, że możemy tak naprawdę przejść tą historię sami. Dla takich graczy jak ja, dla których mmo nie jest niczym wciągającym, jest to doskonała pozycja.
Świat Star Wars, fabuła dla każdej klasy i długie godziny grania. Kiedy na początku odpaliłem tą grę, to obowiązkowo trzeba było ruszyć temat jedi, w końcu to takie kultowe..
Jednak po filmach w ostatnich latach jak Łotr 1 i Han Solo, przemytnik wydaje się być najbardziej intrygujący.
Dla fana mmo dobra gra, ale bez fajerwerków.
Dla fana Star Wars obowiązkowa pozycja. Wydaje się to być jedna z niewielu gier w tym świecie, która opowiada jakąś porządną fabułę.
Ci, którzy tą grę popierają używają najczęściej argumentów w stylu „świetnie przedstawiony świat” i „super mechanika walki”. Smuci fakt, że większość tą grę kocha tylko dlatego, że jest to sieczka w śródziemiu. Uwielbiam świat Tolkiena, ale w grach liczy się przede wszystkim fabuła, klimat i co ostatnio stało się modne - wpływ gracza na losy bohatera, w którego się wczuwa.
Miałka historia, którzy wrzuca nas w środek Mordoru, w którym co krok roi się od orków.
Zaczyna się intrygująco, a kiedy już lądujemy w mrocznej krainie, czar pryska, robi się nudno i nie jest to gra,która wciąga.
To obciach,że najlepsze jak do tej pory gry, które nas do śródziemia wprowadzają są zrobione w LEGO...
Filmy to klasyka. Monstrualna marka, która niezależnie od panującego pokolenia potrafi stworzyć grupy fanów. Szkoda tylko, że żadne dotychczas wydane gry nie sprostały zadaniu,żeby dać nam grę interesującą, przystępną i adekwatną do jakości uniwersum.
Może to się zmieni..
Klimat zachowany, motyw z Jokerem nadał niesamowitego koloru. Trochę skiepścili postać Pingwina oraz Dwóch Twarzy, bo obaj w tej części robią za przeciętniaków, ale za to kilka innych ciekawych wątków. Strach na wróble daje radę.
Batmobil był w paru momentach irytujący i szkoda,że twórcy aż tak narzucili graczom potrzebę korzystania z niego, ale cóż.. w filmach Batman co chwila korzystał z rożnej maści pojazdów, więc możemy przymknąć oko i uznać to za ciekawy smaczek.
Stworzono świat, który okropnie wciąga.
Zaczęło się intrygująco, w stylu ostatniego Bonda, a skończyło.. cóż.. pierwsze co zrobiłem po zakończeniu głównej fabuły to odinstalowałem tą grę i nie mam zamiaru do niej wracać.
Wiele osób zachwyca się jedynką, dla mnie była dobra, ale bardziej spodobała mi się druga odsłona- tam Lara nie była już taką amatorką.
Rise skończyło się ciekawie i walka z Trójcą nabrała kolorów, ale miałem dziwne wrażenie, że taką prawdziwą siłe ta organizacja pokazała podczas szukania boskiego źródła. To dziwne mieć wrażenie, że Konstantin dysponował silniejszą armią niż Dominguez, który im przewodził. Powaga i jakość, które można było z tego konfliktu wyciągnąć stały się po prostu śmieszne. Nie było czuć, że mierzymy się z kimś silnym czy ważnym.
Cała trzecia cześć porusza ten temat końca świata, poważna sprawa, ale w praktyce..? Praktyka pokazała, że „koniec świata” brzmiał dobrze pod początkową scenę, a za chwile wszyscy mieli to w nosie. dostaliśmy ładnie oprawioną grę, która technicznie została dobrze zrobiona, ale brakowało pomysłu, który by nadał charakteru. To nie gra, która wciąga, nie pozwala się oderwać i krzyczy później „chce więcej”. To inne gry, ale taki Wiedźmin czy Batman z serii arkham wciągał, wciągał i jeszcze raz wciągał. Zaczęli świetnie, kontynuowali dość dobrze, a skończyli w taki sposób, że po prawdziwej Larze Croft został tylko cień.. najciekawszy etap gry to moment, gdy przenosimy się na chwile do dzieciństwa Lary.
Mam mieszane uczucia.
Kupiłem grę wraz z dodatkami po dwóch latach od premiery. Gram niecały miesiąc. Gra od początku jest zachwycająca. Otoczenie, lasy, domki, miasta i te krótkie rozmówki mieszkańców- wszystko nadaje taki słowiański klimat, coś co bardzo dobrze znamy. Wątek fabularny w Novigradzie ukończyłem, ale bałem się wyruszać na Skellige(strach przed grą zbliżającą się do końca. W to miejsce poświęciłem dużo czasu na odkrywanie znaczników i misje poboczne oraz zlecenia wiedźmińskie na terenach Velen. Wczoraj wybrałem się na wyspy, mając 22 poziom. Od razu zachciało mi się grać jeszcze bardziej. Rozległe nowe tereny, piękne widoki w postaci morza przy ośnieżonych górach oraz nowe lokacje z nowymi misjami.. rozbudziło wszelkie pragnienia na nowo, które na chwilę przeszły w rutynę, gdy eksplorowałem Novigrad i Velen pod kątem znaczników.
Co do problemu wielu graczy związanego z wyborem miłości. Nawet bez znajomosci książek dostrzegamy na początku, że Geralt to ktoś pozbawiony uczuć i wrazliwosci(sam to podkreśla, mówiąc o mutacji). A wiele osób uważa, że Yen źle go traktuje? Że go nie kocha..? Że Geralt zasługuje na Triss..? Wybaczcie, ale pod koniec misji z wyprowadzeniem czarodziejów z Novigradu, gdy Triss odjeżdża po balu z tym alchemikiem i ma nas gdzieś.. musiałem kopnąć ją i puścić wolno.
Yennefer daje dużo emocji i biorąc pod uwagę twardy charakter Geralta-to idealne!
Sami oceńcie grę... jeśli po 1/3 gry zastanawiam się, co zrobię i jak postąpię przy nowa gra +. Wybitny tytuł, który wciąga na wiele godzin. Wspaniała historia. Prosi się o to, żeby pojawiały się dodatki bez końca...
Wcześniej miałem słabego kompa. Ostatnio zakupiłem fajny sprzęt i chcę wrócić do starszych produktów, które mnie ominęły. Zacząłem od wersji ultimate powyższej produkcji. Gram w nią od początku listopada. Jak to wyglada? Muzyka jest świetna, wszystkie dźwięki jak strzały z blasterów, myśliwców, wybuchu granatów i bomb to istna poezja, nawet wtedy, gdy po usłyszeniu takiego dźwięku przyjdzie Wam zginąć. Klimat świetny i naprawdę cały czas gra bardzo dużo ludzi(PC). Rzeczywiście wejście w któryś konkretny tryb, konkretną mapę jakiegoś dodatku może skończyć się.. niczym.. w grze dla 12 graczy pojawi się oprócz nas 3 innych i możemy sobie tak czekać pół godziny, a niekoniecznie coś z tego wyniknie. Jednak wybranie losowego trybu(nawet dodatku,w które podobno tak mało osób gra) kończy się maksymalnie po minucie wyszukaniem rozgrywki pełnej graczy. Trochę frustruje poziom graczy i nie wiem na czym polega problem tego, że po 5/6 strzałach w przeciwnika jego pasek życia prawie nie drga, a my kończyny zabawę po jego dwóch. Gra wymaga cierpliwosci i pewnego dystansu, żeby cieszyć się grą jako żołnierz uczestnicący na polu gwiezdnej wojny, bez skupiania się na statystykach, które mogą być takie sobie. Latanie myśliwcami- biorąc pod uwagę stare battlefronty, pojawia się duże wymaganie. Czuć, że nie jest to łatwa sztuka jak to bywało wcześniej i musicie poświecić sporo czasu na opanowanie tego zagadnienia. Porażką ze strony EA jest to, że ta gra skupiona jest przede wszystkim na walce online. Jak można uzależnić szczescie pojedynczego gracza od tego czy komuś w sąsiednim kraju będzie chciało się usiąść do tej gry w wolne popołudnie... mam nadzieje, że za jakiś czas pójdą po rozum do głowy i wszystkie tryby online wejdę w postaci singleplayer.
Uwaga! Przy instalowaniu gry omińcie „pobieranie” prze origin. Należy je wtedy przerwać i jak poszukacie trochę w internecie to dowiecie się co należy dalej zrobić, że instalować grę z płyty. Po zainstalowaniu czeka Was olbrzymia aktualizacja. Ogólnie mówiąc, jeśli pozwolicie Originowi(co zacznie robic automatycznie) na pobranie gry, to będzie czekać Was ściągnięcie 50GB(gra+aktualizacja).
Mimo wszystko gra 8/10. Nawet jeśli za jakiś się znudzi i kupię inną ciekawszą grę, to jako fan SW będę chętnie do niej wracał.