Rozdział 1
Więzień, szeleszcząc kajdanami, opieszałym krokiem zmierzał w jego stronę. Agra już po samym opieszałym chodzie i ciężkich uderzeniach bosych stóp o kamienną posadzkę spodziewał się dużej osoby, ale to co zobaczył całkowicie przerosło jego oczekiwania. Z cienia wyłonił się olbrzymi Orsimer. Porucznik nie był ułomkiem, ale Ork był co najmniej o głowę wyższy w dodatku niezwykle masywny. Liczne blizny na twarzy i wyzierających spod podartego ubrania ramionach, sugerowały, że więzień był zaprawiony w bojach. Angra rozpoznał każdą z ran. Długa, szeroka blizna, zaczynająca się na czole, przecinająca brew i ciągnąca się dalej wzdłuż policzka, cudem tylko oszczędzając oko, musiała być efektem zbyt płytkiego cięcia mieczem, podczas gdy okrągła zasklepiona rana na ramieniu, powstała prawdopodobnie od strzały – analizował w myślach, wciąż mierząc wzrokiem nowego rekruta. Siwy, szorstki włos i pobrużdżona twarz świadczyły, że najlepsze lata wojownika miał już za sobą. Szeroką szczękę pokrywałą biała szczecina, poprzecinana kolejnymi drobnymi bliznami. W przeciwieństwie do innych orków, z ust tego osobnika nie sterczały dwa charakterystyczne kły. Grimes podczas swoich podróży słyszał o brutalnych praktykach stosowanych podczas wojen na Orsinum. Jednym z rodzajów tortury i dodatkowego upokorzenia, które zwycięska strona starcia fundowała przegranym było właśnie piłowanie kłów. Oczy orka czujnie wpatrywały się w rozmówcę, śledząc każdy jego ruch. Przeczucie podpowiadało Grimesowi, że on także uważnie ocenia jego aparycję i możliwości.
– Poruczniku, z tym niech Pan uważa! – krzyknął z korytarza jeden ze strażników.
– To Nazgab Morgul. – uzupełnił drugi.
Dreszcz przebiegł po plecach Angry. Znał to imię. Nazgab Morgul był weteranem przymierza Daggerfall oraz przywódcą grupy bandytów, terroryzujących całą prowincję, do którego pojmania potrzebny były dwa oddziały piechoty. Nie obyło się też bez dużych strat w ludziach. Grimes czuł niepokój, ale nie było odwrotu.
– Proszę wyprowadzić więźnia i przygotować do drogi. – Polecił stanowczym głosem, skutecznie odsuwając od siebie strach.
– Za ułaskawienie i trzy żołdy, masz moją lojalność na dwie doby. – Mruknął Nazgab, gdy w asyście strażników mijał Angrę.