Po ukończeniu AC: Origins na 100% (nie mylić z platyną), od razu zabrałam się za Horizon: Zero Dawn (kompletna edycja). Prawie 36 godzin na liczniku, 40 albo 41 level, 60% gry zrobione, bodajże 9-10 misji głównych do ukończenia oraz większość misji pobocznych, które postanowiłam zostawić na później (ukończę je przed finałem). To samo tyczy się obozów, zadań oraz innych pobocznych aktywności. Mam kilka ukończonych rzeczy, a mianowicie: żyrafy, znajdźki, maszyny (zeskanowane, do pokonania została mi jedna), kotły, próby oraz bronie i ubiory cienia. Gra jest świetna, niesamowicie wciągająca. Fabularnie jest bardzo dobrze, intrygująco. Lubię takie klimaty. Graficzny majstersztyk (w szczególności w nocy). Uncharted 4 i Uncharted: Zaginione Dziedzictwo to dla mnie dwie najpiękniejsze gry, ale istnieje szansa, że HZD je zdetronizuje. Z tym jednak poczekam do zakończenia. Uwielbiam biegać po tej mapie, eksplorować. Maszyny były i są strzałem w dziesiątkę. Znakomicie wyglądają, poruszają się oraz walczą. Potrafią być trudne (teraz to już może mniej, bo mam wysoki level, a do tego znam je na pamięć hueh), trzeba czasami nieźle kombinować żeby je pokonać i w ogóle wymagały taktycznego podejścia, opracowania najlepszej strategii. Sama walka na plus, ale szkoda, że mamy tylko włócznię. Strzelanie z łuku <3. Brakuje więcej miejsc do wspinania, a sama wspinaczka dupy nie urywa (jak i skakanie) haha. Mimika twarzy postaci bardzo nierówna. Nie jest to poziom słynnej już Andromedy (haha), ale raz jest lepiej, a raz gorzej. Czasami kłuje w oczy. Miałam się nie rozpisywać, ale wyszło jak zawsze hah.
W poniedziałek ukończyłam Bloodborne, a chwilę potem odpaliłam Assassin's Creed: Origins. Na chwilę, bo tylko na godzinkę, ale już wtedy wiedziałam, że dojdzie do dalszej kontynuacji i obecnie nie gram w nic innego. Wstyd się przyznać, ale to mój pierwszy Assassin w życiu (i nie ostatni, bo mam pełno części na liście do kupienia/sprawdzenia). Byłam ostatnio zmęczona grami z otwartym światem i obawiałam się, że tutaj może być podobnie, ale o dziwo przyjemnie mi się biega po tej mapie, robi zadania poboczne, odkrywa skarby, tajemnice itp. itd. Egipt prezentuje się naprawdę zacnie. Walka sprawia frajdę, stealth również. Fabuła jest trochę banalna, ale w żadnym stopniu mi ona nie przeszkadza. Gra fajnie umila mi czas i o to chodzi.
@MarBarRastaa Zgadzam się. Niektóre Walkirie były strasznie trudne. Toczyłam z nimi bardzo ciężkie boje (z Królową walczyłam ponad godzinę...). Tego nie można powiedzieć o bossach w Bloodborne (oprócz Logariusa i może Paarla). 2-3 podejścia i po walce. W GoW najgorszy był początek. Potem gra robiła się zbyt łatwa, ale potrafiła jeszcze zaskoczyć wysokim poziomem trudności. Czasami usypiała moją czujność. No tak, na GMaC. Dziękuję :). Jak tylko dodadzą NG+ (a mają, bo zostało to ogłoszone na E3), to przejdę ją ponownie na najwyższym poziomie trudności. Potrzeba cierpliwości i wielu podejść haha :P. Już tam stary! Bez przesady ;).
No i tutaj się ze sobą nie zgadzamy ;). Dla Ciebie Bloodborne to Mesjasz, a dla mnie God of War :D. Akurat BB niewiele brakuje do miana mesjasza, bo to znakomita gra, jedyna w swoim rodzaju, ale jak dla mnie miała słabsze momenty.
PS: Muszę zagrać w dodatek haha.
Dalej gram w Bloodborne, ale już niewiele mi zostało do ukończenia gry. Jeszcze tak naprawdę kilka lokacji i bossów i KONIEC (wczoraj sprawdzałam listę chapterów/lokacji, bo chciałam wiedzieć ile jeszcze do końca gry). Mam na liczniku ponad 35 godzin, może coś koło 40 (dokładnie nie pamiętam) i tak ogólnie myślałam, że będzie dłuższa. Przez jakieś 20-25 godzin miałam raczej spacerek, dopiero od lokacji 'Granica' Koszmaru' gra zaczęła się robić co raz trudniejsza. Im bliżej końca, tym gorzej. Yahargul, to jakaś masakra... Teraz eksploruję 'Koszmar Mensisa'. Dzisiaj robię sobie przerwę, ale jutro do niej wracam. Zastanawiam się nad lochami, ale nie wiem czy chce mi się je robić. Może jeden loch sprawdzę, ale to tylko z czystej ciekawości. Gra jest świetna, ale na pewno nie jest to tzw. MESJASZ. Póki co zasługuje na 9/10. Może będzie 9.5/10, ale to już zależy od zakończenia. Po Bloodborne robię sobie przerwę (ale nie od grania, tylko od tego typu gier) i jak przyjdzie czas, to wezmę się za Dark Souls.
PS: Nowe GoW idealnie mnie przygotowało do Bloodborne.
@squaresofter No na pewno. Pamiętam, że na początku słabo sobie radziłam z jednym większym przeciwnikiem (jeszcze nie ogarniałam visceral attack) i zabił mnie chyba więcej razy niż Bestia Kleryka i Gascoigne razem wzięci. Mogłam go zostawić, ale wracałam do niego, bo miał moje tętnienia. Normalni przeciwnicy są niebezpieczni w grupie, ale osobno, to raczej nie sprawiają problemów (no chyba, że stracę koncentrację albo gdy zacznę się śpieszyć). Zapamiętuje ich ruchy/ataki i często wyczekuję, daję im się 'wyszaleć', żeby potem móc zaatakować. Chociaż wczoraj odkryłam, że Bloodborne, to gra, która często wymaga bycia agresywną (zdałam sobie z tego sprawę w trakcie walki z Bestią żądną krwi, po prostu za dużo się cofałam). Odzyskiwanie życia poprzez atakowanie, to fajna sprawa, ale trzeba uważać. Są w grze przeciwnicy, których się obawiam, z którymi nienawidzę walczyć (np. z wilkami, jak je widzę, to czuję się niepewnie).
Witam :).
Po dosyć długiej przerwie postanowiłam wrócić do grania i wybrałam Bloodborne. Co to jest za gra... Im dalej, tym lepiej. Czasami nie mogę się od niej oderwać, ale przerwy są wskazane, bo jest cholernie stresująca haha. Trochę się dziwię, bo wiele osób mówiło, że Bloodborne miażdży poziomem trudności, ale póki co nie jest, AŻ tak źle. Nie wiem co będzie dalej, ale przegrałam już 10 godzin i raczej nie odbijałam się jak piłka. Ginąć, ginę, to normalne, ale raczej nie przez to, że gra jest za trudna czy tam niesprawiedliwa - po prostu zdarzają mi się głupie błędy, brak cierpliwości albo chwila nieuwagi. Bloodborne wymaga pełnego skupienia. Oczywiście bossowie potrafią napsuć krwi, ale Bestia Kleryka i Gascogine do najtrudniejszych nie należeli. Bestia żądna krwi, to już inna bajka... Teraz jak w nią gram, to widzę jak bardzo pomogło mi God of War na poziomie Give Me a Challenge. GoW w początkowej fazie było znacznie trudniejsze, niż Bloodborne i z pewnością w GoW zginęłam więcej razy (były takie momenty, które zatrzymywały mnie na 30-40 minut, a i nawet czasem na godzinę...). Valkyrie póki co też uważam za trudniejsze, bo z niektórymi toczyłam bardzo długie i ciężkie boje. Czemu w poście o Bloodborne wrzuciłam nowe God of War? Bo dużo osób pisało, że są do siebie w jakimś stopniu podobne i że jeżeli dałam radę z God of War na GMaC, to z palcem w... poradzę sobie z Bloodborne. Przyznaję, że to 'doświadczenie' bardzo mi pomaga, ale biorę pod uwagę fakt, że jestem dopiero na początku i nie wiem co będzie dalej... Jestem tego bardzo ciekawa. Teraz wylądowałam w jakiejś wiosce, nie mam zielonego pojęcia gdzie ja jestem (wrzucił mnie tam potwór, którego niestety nie udało mi się pokonać). Dzisiaj zapewne ruszę dalej i oczywiście będę chciała się stamtąd wydostać.
God of War... Cudowna gierka, tęsknię za nią. Najchętniej odpaliłabym ją ponownie, ale nie... Czekam na NG+.
Kupiłam sobie dwie nowe gry, a mianowicie Detroit: Become Human i Vampyr. Tą drugą zaczęłam już wczoraj i jest ok. Szczerze to póki co nie rozumiem tych zachwytów dotyczących fabuły. Gramy sobie wampirem, który bawi się w detektywa... Postacie w grze są ciekawie napisane, ale wątek fabularny nie zachwyca. Walka jest niezła, ale potrafi być irytująca. Bohater jest trochę za wolny, ma słaby repertuar (nowe rzeczy można sobie odblokować, ale wybitnie pod tym względem nie jest), a sterowanie pozostawia wiele do życzenia. Jest niezgrabne, przestarzałe i często nieresponsywne (ale nie tylko w walce, bo w normalnym poruszaniu się też). Niestety nie są to spektakularne walki, często wkrada się brak urozmaicenia. Czasami wolę je omijać, niż brać w nich udział, bo potrafią być mega nudne. Do najtrudniejszych nie należą, ale jeśli postanowimy być 'dobrym' wampirem, to mogą sprawić lekkie problemy, a jak jeszcze dojdą bugi... Tych jest niestety sporo (przynajmniej u mnie), potrafią zepsuć grę na tyle, że trzeba ją wyłączyć i ponownie włączyć, bo się np. bohater zatnie w drzwiach. Londyn prezentuje się naprawdę dobrze, a klimat jest świetny. Graficznie jest w porządku. Jedyne co kłuje w oczy, to dosyć słaba mimika twarzy wszystkich postaci w grze (chociaż nie wygląda to tak źle jak np. w Andromedzie haha). Najgorsze są jednak LOADINGI. Tak jak w innych grach nie przeszkadza mi umieranie, to tutaj za wszelką cenę chcę zostać przy życiu, bo po śmierci gra się dosyć długo wgrywa... To samo jest gdy chcemy wejść do środka jakiegoś budynku... Pogram w tego Vampyra przez ten weekend, a po weekendzie może zrobię sobie od niego przerwę i włączę Detroit.
Życzę wszystkim udanego weekendu :).
Witam :).
W co gram w ten weekend? A powiem Ci, że w nic ;). Muszę od tego odpocząć. Jutro jadę się bawić, a w niedzielę będę omijać swoje konsole szerokim łukiem :P. Znam jednak powód tego znużenia i zmęczenia: słabsze gry. Po God of War i Mass Effect 3 nie ograłam niczego świetnego. Gears of War: Judgment fajne, taki idealny odmóżdżacz, ale ogólnie jest to najsłabsza gra w serii. Do zapomnienia. DmC: Devil May Cry niestety mocno średnie. Banalna fabuła (chociaż zero zdziwienia, bo nie liczyłam na nic wybitnego), a walki robiły wrażenie tylko na początku. Im dalej w las, tym gorzej. Starcia z bossami kiepskie, a walki z normalnymi przeciwnikami nie dawały żadnej frajdy (brakowało urozmaicenia). Potem pograłam kilka godzin w Mad Maxa i Borderlands i obie porzuciłam. Tą pierwszą chciałam przejść do końca (a raczej jej wątek fabularny), ale odrzuciło mnie to, że zmuszała do robienia strasznie nudnych i powtarzalnych misji pobocznych. Borderlands ogólnie fajne jako shooter, naprawdę bardzo dobry gameplay, ale ta fabuła... nieinteresująca, wręcz nieistniejąca. Czekałam, aż się rozkręci, ale nic takiego nie miało miejsca. Szkoda, ale istnieje spora szansa, że kiedyś do niej wrócę. Spodziewałam się wielkich rzeczy po Ni No Kuni 2, a po 5 godzinach wylądowała na sprzedaż. Nudna jak flaki z olejem. Mdła i przesłodka fabuła. Chodzenie z punktu A do punktu B, co kilka minut dochodziło do niesatysfakcjonujących i strasznie prostych starć. Może później gra robi się trudniejsza, ale nie przyciągnęła mnie na tyle, żeby to sprawdzić. Na końcu wspomnę o State of Decay 2. Pograłam chwilę i jak dla mnie to kopia jedynki. Wróć. DLC do jedynki ;). Najchętniej pograłabym w Detroit: Become Human, ale niestety muszę poczekać, aż stanieje.
Życzę wszystkim udanego weekendu :).
Dzisiaj zacznę Gears of War: Judgment (tylko tej mi brakuje, bo inne części już ograłam). Dostałam od brata kod do Game Pass (na miesiąc) i mam zamiar z niego skorzystać. Może kilka krótszych gierek uda mi się ukończyć (oprócz Judgment, myślałam o Halo 5 i DmC: Definitive Edition). Inne odpalę pod kątem 'czy warto kupić?'. Mają też Borderlands, ale tylko do 31 maja i istnieje spore prawdopodobieństwo, że nawet nie zdążę jej sprawdzić. Przyznam, że mają dużo gier, w które ogólnie chciałabym zagrać. Sobota bez konsol, a więc dopiero w niedzielę zainstaluję najnowszy nabytek na PS4, czyli Ni No Kuni 2. Dodatek do Bioshock 2 'Minerva's Den' jest raczej spoko, chociaż jeszcze go nie ukończyłam. Życzę wszystkim udanego weekendu :).
Przyznam, że na początku ten tytuł mnie przeraził. Jednak po przeczytaniu tekstu... wybuchłam śmiechem. Square wiesz, że ja do Ciebie nic nie mam, bardzo Cię szanuję, ale jestem zszokowana, że taka błahostka wywołała u Ciebie tak wielkie poruszenie. Myślałam, że coś się stało, że np. straciłeś cały dorobek życia, mieszkanie, samochód albo rodzinę, cokolwiek innego, a tu co? Ostrzeżenie na PS4... Świat się przecież nie zawali. Do tego dałeś się sprowokować jak dziecko. Było trzeba do niego nie pisać. Jeszcze użycie słowa 'gejowskie'. Co za dziecinny sposób na skrytykowanie drugiego człowieka, chłopie, mamy XXI wiek. Zresztą znamy tylko Twoją wersję zdarzeń, a więc cała sytuacja mogła wyglądać inaczej i możliwe, że poleciały takie słowa, za które należało Ci się to ostrzeżenie. Dobrze, że Sony nie pozwala na takie zachowania, bo bez tego panowałaby istna samowola. Akurat Twoje platyny i cyfrowe gry nie sprawią, że będziesz nietykalny.
Czarny Wilk dobrze napisał 'Ma w tej sytuacji zignorować to tylko dlatego, że kupujesz gry i nie reagować wcale? Gdyby tak to działało, mielibyśmy naprawdę piękny świat rozrywek sieciowych, jeszcze bardziej wypełniony patologiami niż teraz'.
Jeśli złamałeś przepisy, to muszą być wyciągnięte konsekwencje. 'obiecałem sobie, że zrobię wszystko, żeby Sony nie było monopolistą na rynku' - przecież nic im nie zrobisz. Oczywiście bez obrazy, jest to moja opinia, do której raczej mam pełne prawo. Wyluzuj i nie przejmuj się takimi rzeczami.
Witam wszystkich :).
Tydzień temu pisałam o tym, że u mnie w weekendy (i nie tylko) na tapecie nowe God of War i póki co nie zanosi się na zmianę. Na liczniku mam już prawie 40 godzin i zostało mi tak 6-7 misji fabularnych i kilka misji pobocznych. Najlepsze gry mogłyby się nigdy nie kończyć i już teraz mogę stwierdzić, że im bliżej końca, tym bardziej mnie ten fakt 'uwiera' czy po prostu zasmuca. Jest to tak spektakularna gra (jak dla mnie po TLoU i U4 najlepszy ex Sony), że pochłonęła mnie w całości i nie wyobrażam sobie grania w cokolwiek innego. Mam jednak zamiar wbić 100%, a więc jeszcze wiele, wiele godzin gry przede mną. Nie spocznę dopóki tego nie uczynię. Mam nadzieję, że prośby o NG+ zostaną wysłuchane :).
Życzę wszystkim udanego weekendu.
Dawno mnie tutaj nie było :). Przez 3 tygodnie albo i miesiąc. W tym czasie ukończyłam kilka gier: genialne Metro 2033 i jeszcze lepsze Last Light (z niecierpliwością czekam na Exodus), piękne The Last Guardian, najlepszy horror 2017 roku czyli The Evil Within 2, bardzo dobre Bioshock 2 (trochę gorsza od jedynki, ale to naprawdę udany sequel) i Far Cry 5. Ubisoft wróciło do formy (nie lubię 4). Nie jest to gra wybitna, ale satysfakcjonująco dobra (chociaż może i nawet bardzo dobra, ale potrzebuję więcej czasu, żeby to stwierdzić). Zafundowała mi to na co najbardziej liczyłam, czyli ISTNY ROZPIERNICZ. A przy okazji dostarczyła najlepszego antagonistę. Przed FC5 grałam w inną grę od Ubisoft i było to The Division. Po 17 godzinach uznałam, że czekałby mnie spory grind, a jest to coś czego w grach nienawidzę. Szkoda, bo to udana gra. Grałam solo i mimo tego dobrze się przy niej bawiłam, ale w co-opie byłaby jeszcze lepsza (może kiedyś zainwestuję w abonament, zbiorę jakąś ekipę i z uśmiechem na twarzy do niej powrócę). Miała kilka świetnych misji i lokacji (np. stadion, centrum handlowe), a prezentacja Nowego Jorku, to najwyższa półka. Ten weekend należy do God of War i to się nie zmieni dopóki jej nie ukończę (moim celem jest 100%). Zaczęłam ją w środę albo w czwartek i jestem zachwycona. Walka to poezja (chociaż momentami jest bardzo ciężko, gram na poziomie 'wyzwanie'). Zresztą nie będę się rozpisywać, bo całą grę można tak określić. To chyba będzie moje GOTY, ale czekam na ruch Rockstara ze swoim RDR2, a Metro: Exodus wygląda na najlepszą część w serii. Co to będzie za rok ;).
Życzę wszystkim udanego weekendu :).
Witam :).
Ostatni weekend był hardkorowy, czyli podróż do Warszawy. Łączny czas bez snu? 29 godzin ;). Potrzebowałam dwóch dni, żeby do siebie dojść, a na konsole patrzeć nie mogłam ;).
Bioshock to świetna gra. Zakochałam się w klimacie, lokacjach i kolorach. Fabuła też mi się podobała (misja dla Sandera <3), ale ostatnia walka to jakieś nieporozumienie (prosta i krótka), a zakończenie było kiepskie (miałam dobre). Przez to nie dałam jej 9, tylko 8.5 (chociaż może zmienię zdanie, zobaczę za jakiś czas). Zaczęłam Bioshocka 2 i jest naprawdę dobrze. Wczoraj ukończyłam Sniper Elite IV, a dzisiaj odpaliłam Metro 2033. To są moje klimaty! Postapo! Żałuję, że nie ma więcej misji na zewnątrz (jeszcze trochę trzeba poczekać na Exodus), ale ciemne i klaustrofobiczne tunele mi nie przeszkadzają. Czuć napięcie. To będzie gra na ten weekend :).
Wesołego jajka :P.
Witam wszystkich :).
Ja i Ivo narobiliśmy Ci ochoty na Bioshocka, ale przy okazji sama już nie mogłam wytrzymać i w końcu kupiłam sobie The Collection. Nie spędziłam dużo czasu z jedynką, ale mogę tylk powiedzieć, że strasznie mi się podoba ten steampunkowy klimat.
Dzisiaj postaram się ukończyć Rise of the Tomb Raider. Nie wiem ile mi zostało, ale nie dużo. Po ukończeniu gry, jeszcze chwilę czasu z nią spędzę, bo niektóre miejsca chcę ukończyć na 100%. Ogólnie całą grę chcę ukończyć na 100%, bo dużo mi nie zostanie, ale to raczej nie teraz. Wrócę do niej kiedyś (to samo z Tomb Raiderem z 2013). Zacznę też ogrywać dodatki (Babę Yagę ukończyłam w trakcie kampanii) i zobaczę Endurance Mode. Bioshocka będę ogrywać na przemian z Dead Space 2. W następny weekend raczej wpisu nie będzie, ponieważ w sobotę jadę do Warszawy.
PS: Sorry, że Ci nie odpisałam na komentarz. Nie mam BF3, a do tego nie wiem na czym gracie. Jeśli na konsolach, to nie mogę, bo nie mam abonamentu.
Życzę wszystkim udanego weekendu :).
Witam wszystkich serdecznie :).
Też muszę ograć BF3. Mam też na liście Hardline i Bad Company 2.
Wczoraj ukończyłam znakomite Dead Space, a dzisiaj dzień bez grania, bo znajomi czekają ;). W niedzielę ruszę dalej z Rise of the Tomb Raider i może The New Colossus. Wiem tylko, że po Dead Space mam zamiar ogrywać lżejsze klimaty, bo muszę ukoić skołatane nerwy ;). No i przygotować się psychicznie na dwójkę :D. Ogólnie to po ukończeniu DS przeczytałam news o Days Gone, które zostało przeniesione na 2019. W tym roku była to najbardziej wyczekiwana przeze mnie gra i znowu trzeba obejść się smakiem...
Życzę wszystkim udanego weekendu.
Tak Ci zazdroszczę tego Bioshocka... Od miesiąca albo dwóch poluję na Bioshock: The Collection, ale mam sporo wydatków i nie mogę sobie teraz pozwolić na zakup. Mam zamiar sprzedać Final Fantasy XV, bo za 3 dni wychodzi Royal Edition, a ja chcę mieć wydanie ze wszystkimi dodatkami i może dzięki temu uda mi się kupić The Collection. Przestałabym wysłuchiwać narzekań przyjaciółki o tym, że tyle gram, ale w ciągle nie to co trzeba ;). Infinite to dla niej najwspanialsza gra w historii.
Witam wszystkich.
Całkiem niedawno dostałam Inkwizycję za Cień Mordoru i liczę na wspaniałą przygodę. Gra wygląda epicko.
Nasza 'kochana' Poczta Polska zmieniła moje plany. Zamówiłam trylogię Dead Space i chciałam ją w ten weekend zacząć, ale listonosz mi jej wczoraj nie dostarczył... Miał, ale ostatecznie tego nie zrobił. Postanowiłam dzisiaj, że sama sobie po nią pojadę, ale Szanowne 'wiecznie nie odbierające telefonów' Panie nie wiedziały gdzie ona jest ;). Wiedzą tylko, że jest w mieście, ale gdzie dokładnie i na której poczcie, to już nie za bardzo. Burdel mają straszny. Muszę czekać do poniedziałku i liczyć na to, że przesyłka się odnajdzie.
Wczoraj pograłam sobie w Fallouta 4. Uwielbiam takie postapokaliptyczne klimaty. Eksploracja z psem u boku to czysta przyjemność. Po ograniu Persony 5 i Shadow of the Colossus (obie wspaniałe) ruszyłam dalej z The New Colossus, a potem zaczęłam Rise of the Tomb Raider na PS4. W ten weekend skupię się na powyższej trójce, ale nie wiem z którą grą spędzę najwięcej czasu. To już zależy od humoru.
Życzę wszystkim udanego weekendu.
Witam wszystkich :).
Zimno za oknem, grypa panuje, wszyscy znajomi chorzy i przez to muszę siedzieć w domu hehe.
Na ten weekend tylko i wyłącznie Persona 5. Nie gram w nic innego od tygodnia, bo już zbliżam się do końca. Może ją dzisiaj ukończę, ale tak naprawdę wszystko zależy od wielkości kolejnego pałacu. A jak nie dzisiaj, to jutro. Z jednej strony jestem bardzo ciekawa zakończenia, ale z drugiej strony po jej ukończeniu pewnie odczuję pustkę. Tyle godzin spędzonych, znakomita fabuła, wspaniałe postacie, a do tego wszystkiego gra jest niesamowicie relaksująca. Wszystko się kiedyś kończy hehe. Jeden plus, że będę mogła ruszyć z innymi grami. Kupka wstydu rośnie.
Witam wszystkich :).
Na dzisiaj wybrałam Halo 4. Już czuję, że będzie mi tej serii brakować. Do ogrania mam jeszcze Reach i 5, ale muszę je kupić i jeszcze nie wiem kiedy to zrobię. Póki co mam zamiar zamówić trylogię Dead Space, ale też myślę o trylogii Bioshock...
Nie mam planów na sobotę i niedzielę (niestety), a więc myślę o Personie 5 i Shadow of the Colossus. W P5 ostatnio nie grałam, a więc dalej jestem w połowie września, a SotC zaczęłam wczoraj. Pod względem graficznym jestem zachwycona (nigdy nie grałam w oryginał). A kolosy? Ich ruchy i wygląd to czysta poezja. Do tego ta piękna cisza... Czuć samotność i melancholię. Sterowanie jest mocno przestarzałe, ale idzie się przyzwyczaić (najgorsze jest wspinanie i łapanie się). Jazda konna na początku przyprawiała mnie o ból głowy, ale eksploracja pomogła i już jest lepiej. Póki co pokonałam 3 kolosy. Dwa pierwsze były łatwe, ale ten trzeci... Męczarnia. Mój pierwszy zamysł był ogólnie możliwy do zrealizowania, ale też znacznie trudniejszy od tego 'właściwego'. Całkowicie przez przypadek doszło do
spoiler start
uderzenia w metalowy okrąg
spoiler stop
i tylko plułam sobie w brodę, że nie wpadłam na to 10-15 minut wcześniej. Odczuwam satysfakcję po ubiciu każdego kolosa, ale z drugiej strony jest mi ich szkoda. Nikogo nie krzywdzą, są, bo są, ale my mamy jeden cel i musimy go wykonać... Nie wiem czy powinnam się tak czuć, ale dobra... koniec tego pisania ;).
Życzę wszystkim udanego weekendu.
City mi się bardzo podobało, ale ogólnie uważam ją za najsłabszą z trylogii Arkham (nie wliczam Origins, a nawet jakbym chciała, to nie mogę, bo jeszcze w nią nie grałam). Jak dla mnie Knight to najlepsza część.
Witam wszystkich :).
Jak Ty to robisz, że grasz w kilka gier na raz? U mnie 2-3 to max, bo jak zacznę więcej, to potem leżą i czekają po kilka tygodni albo i nawet miesięcy.
Chciałabym pograć w NieRa. Szkoda, że nie jest kompatybilna.
Przed weekendem ograłam Halo 2. Po nierównym Combat Evolved niczego się po H2 nie spodziewałam, a dostałam shootera z najwyższej półki. KLASYK. Potem ruszyłam z Personą 5. 40 godzin za mną, połowa września, następny pałac bardzo ciekawie się zapowiada. Fabuła powolutku zbliża się do punktu kulminacyjnego i szczerze to nie mam pojęcia jak to się wszystko zakończy. Przyznaję teraz, że P5 wciąga, wręcz uzależnia. Mam nadzieję, że zakończenie zwali mnie z nóg. W ten weekend chciałam grać tylko w Personę albo zacząć Halo 3, ale Pan z allegro stanął na wysokości zadania i dzięki temu zacznę Śródziemie: Cień Wojny. Całkiem niedawno ukończyłam Cień Mordoru, który niestety nie zwalił mnie z nóg tak jak chciałam. Jeśli chodzi o dwójkę to liczę na podobny poziom, ale jestem też nastawiona na to, że może być trochę gorsza. Nie martwię się o system Nemezis, który wciąga jak bagno, ale mam obawy co do fabuły i misji pobocznych. P5 i H3 muszą poczekać, bo nie usiądę przy nich dopóki nie przejdę Cień Wojny. Mówiłam, że nie potrafię grać w kilka gier na raz hehe.
Życzę wszystkim udanego weekendu :).
Witam wszystkich :). Jak tam zdrowie? Już lepiej?
Nie mogę się doczekać dnia, w którym odpalę Wiedźmina 3. Jakiś czas temu kupiłam sobie edycję GOTY w steelbooku. Co do The Last of Us, to mam zamiar przejść Left Behind na 100%, ale to jeszcze nie teraz. Przyjdzie na to czas.
W tamtą niedzielę zaczęłam Personę 5 i grałam w nią co wieczór przez cały tydzień. Sobota bez grania, a więc usiądę przy niej dzisiaj i w niedzielę, a od poniedziałku robię przerwę. To jest tak cholernie długa gra, a że mam sporo innych gier do przejścia, to po prostu nie mogę się skupiać tylko i wyłącznie na jednym tytule. Wrócę do Persony po ukończeniu Halo 2. P5 to dziwna gra. Pewnie mam takie zdanie, bo po raz pierwszy mam styczność z tego typu grą i gatunkiem. Nie wszystko mi się w niej podoba, nie wszystko mi w niej pasuje, ale mimo tego przymykam oko. Fabuła to najmocniejsza strona gry. Jest niesamowicie wciągająca i ciekawa. Pomaga jej fakt, że poruszane są bardzo ciężkie tematy. Gdyby nie ta fabuła, to raczej porzuciłabym Personę po kilku godzinach grania. Graficznie jest ok, ten jej specyficzny wygląd nie zawsze robi wrażenie (zależy od lokacji). Muzyka jest często nużąca. Sterowanie mogłoby być lepsze, ale ogólnie w żaden sposób mi nie przeszkadza, a walka turowa... raz jest lepiej, a raz gorzej. Ogólnie bardzo szybko się przyzwyczaiłam i walka sprawia mi przyjemność, ale irytuje mnie animacja, która pojawia się po każdej wygranej walce. Co za dużo, to niezdrowo. Postacie są bardzo dobrze napisane, oprócz protagonisty. To taki symulator życia nastolatka i to jest w tej grze chyba najfajniejsze. Nie ważne gdzie jestem i co robię, bo przyjdzie taki moment, w którym pomyślę 'z kim ja się w danym dniu spotkam? gdzie pójdę albo co zrobię?'. Bardziej mnie to rajcuje niż infiltracja pałaców. P5 nie jest idealną grą, ale jednak ma coś w sobie, coś co przyciąga. Dawałam jej kilka godzin na przekonanie mnie do siebie i udało jej się. Dzisiaj ukończę czerwiec, wejdę w lipiec i pewnie zbliżę się do 30 godzin.
Życzę wszystkim udanego weekendu :).
Witam wszystkich :). Yuri bohaterem :D. Pół dnia próbowałam dodać swój komentarz hehe.
Tak się rozpisałam w poprzedni weekend, a nie zagrałam w żadną wymienioną przeze mnie grę. Tamten weekend spędziłam z Śródziemie: Cień Wojny, a wczoraj ukończyłam Halo: Combat Evolved Anniversary. Ocena końcowa: 7.5/10. Trochę nierówna, zaczęła tak sobie, potem się mocno rozkręciła (misja Guilty Spark 343 genialna), misja Two Betrayals absurdalnie długa i dosyć trudna nawet na normalnym poziomie trudności, irytująca przez ten backtracking i robienie w kółko tego samego. Potem znowu było dobrze oprócz ostatnich kilku minut w ostatniej misji... Powiem tylko, że dawno nie byłam tak zdenerwowana :P.
Właśnie przed chwilą pograłam w demo The Evil Within 2. Osoby, które grały w jedynkę i dwójkę, proszę was o zdanie. Jedynki nie ukończyłam, bo po 5-6 rozdziale przestała mi się podobać (ostatecznie porzuciłam ją po 8 rozdziale) i dwójka zaczęła podobnie do jedynki, czyli bardzo dobrze (chociaż co ja gadam, dwójka zaczęła jeszcze lepiej, sztos) i mam obawy. Kupiłabym TEW2 już, teraz, bo naprawdę ta godzinka grania zrobiła na mnie ogromne wrażenie, ale chodzi mi o to czy dwójka czasami nie siądzie w drugiej połowie jak jedynka. Bo w jedynce tak spieprzyli cały klimat tymi misjami w świetle dziennym, że aż brak mi słów. Czytałam recenzje i zdania są podzielone. Niedziela to jeszcze weekend hehe, a więc jutro chyba ruszę z Halo 2.
PS: Bardzo lubię Marillion, ale nie z Fishem na wokalu, tylko z Hogarthem :).
PS2: Square chory? To w takim razie życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
Z tego co pamiętam to Mafii 3 dałam 7.5/10. Ukończyłam kampanię i wszystkie misje poboczne. Owszem misje są powtarzalne, ale ogólnie dobrze się przy niej bawiłam. Brutalna i chyba w żadnej innej grze nie zaliczyłam tylu headshotów :D. Broń z tłumikiem w dłoń i do przodu! Graficznie mocno przeciętnie, no i te bugi... Muzyka genialna, model jazdy średni, ale szło się przyzwyczaić. Ogólnie grę wymieniłam na Gears of War 4 i dobrze na tym wyszłam hehe.
Witam wszystkich :).
Wczoraj ukończyłam świetną kampanię w Titanfall 2. Spodziewałam się znakomitej rozrywki i taką też dostałam. Szkoda, że taka krótka (chociaż i tak ukończenie jej zajęło mi więcej niż myślałam, czyli prawie 8 godzin). Misja 'Skutek i przyczyna' to istny majstersztyk. Po prostu szok i niedowierzanie jak perfekcyjna była to misja. BT to mój nowy ulubieniec, nie dało się go nie pokochać. Po T2 na X1 zacznę Halo: The Master Chief Collection, ale to raczej nie w ten weekend. Dzisiaj granie stoi pod wielkim znakiem zapytania, ale jutro na pewno coś odpalę. Na PS4 mam The New Colossus (przez TLoU i inne gry nie grałam w nią przez kilka tygodni) i RE7. Po kilku miesiącach przerwy odpaliłam ją jeszcze w tamtym roku po świętach i wyłączyłam po niecałych 2 godzinach grania. Po wyjściu z pierwszego domu gra zaczęła mnie nużyć. Spróbuję ponownie, bo nie jest długa i może uda mi się ją ukończyć.
Potem chyba zacznę 2 wielkie niewiadome (Bloodborne i Persona 5), czyli gry które mogę odpuścić po kilku godzinach grania. Bloodborne wiadomo, może być dla mnie za trudne, a P5 oglądałam na urywkach z YT i aż tak bardzo mi się nie podobała. To będzie moja pierwsza Persona, pierwsze jRPG i chyba po raz pierwszy w życiu usiądę przy grze czując, że może mi się nie spodobać. Z jednej strony jestem bardzo ciekawa, bo gra podostawała znakomite recenzje, a z drugiej strony coś czuję, że mi nie podejdzie. Mam nadzieję, że zmienię zdanie, bo Personę dostałam w prezencie i nie chcę powtórki z tamtego roku (dostałam MGSV i wymieniłam na inną grę). Życzę wszystkim udanego weekendu.
@squaresofter Już dawno temu rozwinęłam Joela, zostały mi tylko bronie. Zbliżam się do ostatniego stołu i mam nadzieję, że zebrałam odpowiednią ilość tych części.
Otworzyłam wszystkie drzwi, został mi jeden komiks, zebrałam wszystkie artefakty, zostało mi kilka nieśmiertelników, no i te opcjonalne rozmowy, ale jeden rozdział będę musiała powtórzyć dlatego, że w kampusie było graffiti świetlików i można było podjechać do jednego albo drugiego. Ja oczywiście podjechałam do tego pierwszego. Używałam poradnik, bo nie chciałam niczego pominąć. Nieśmiertelniki najłatwiej pominąć, bo czasami wiszą na drzewach. No i zależy mi na tych żarcikach Ellie. Przesłuchałam wszystkie, ale trofeum nie wpadło i pewnie też powtórzę rozdział. Chcę mieć to zaliczone.
Po ukończeniu wspaniałego Dooma, wzięłam się za The Evil Within. Liczyłam na wspaniały horror, ale niestety gra nie spełniła moich oczekiwań. Spełniała je przez pierwsze 3, może 4 godziny, ale niestety im dalej, tym gorzej. Na początku klimat był nieziemski, wspaniałe lokacje (np. rozdział 5, majstersztyk), ale czar prysł jak tylko wyszłam na światło dzienne. Grałam dalej, ale czułam, że gra nie sprawia mi żadnej przyjemności. Porzuciłam grę w 9 rozdziale. 6 rozdziałów więcej i ujrzałabym napisy końcowe, ale nic na siłę. Postacie bardzo słabe, główny bohater nijaki. Fabuła totalny mindfuck, ale akurat do fabuły nie miałam żadnych zastrzeżeń, bo była intrygująca. Tak jakby Lynch postanowił zrobić horror hehe. Sterowanie niestety mocno przestarzałe i irytujące (coś ala Resident Evil i Alan Wake). Gra o dziwo w ogóle nie była straszna. Momentami czułam napięcie (głównie przy walkach z bossami) i tylko tyle. Słabo jak na horror. Znajomi stwierdzili, że druga część powinna mi się spodobać.
W piątek ruszyłam z The Last of Us i już niewiele mi zostało do wbicia 100% w grze (nie platynuję). Jest już wiosna, są żyrafy... Na pewno czeka mnie powtórka rozdziału, bo chyba zabraknie mi jednej opcjonalnej rozmowy. Do tego coś czuję, że zabraknie mi części do wszystkich broni i możliwe, że będę musiała rozpocząć 3 podejście (no chyba, że będę mogła wybrać rozdział). Jeśli tak będzie to mówi się trudno, nie poddam się dopóki nie wbiję 100%.
Witam wszystkich serdecznie :). No tak, 2017 już nie wróci. Zazwyczaj nie zwracam uwagi na takie rzeczy. Bardziej boli, że się starzeję ;).
The Last of Us - nie grałam w nią już od tygodnia albo i dłużej. Przydałoby się ruszyć dalej, ale nie wiem jak to będzie z czasem. Skończyłam na poszukiwaniach Ellie przez Joela i jego brata.
Doom - wczoraj zaczęłam. Jest póki co naprawdę dobrze. Dużo się dzieje, jest brutalna, ale potrafi dać w kość, bo przeciwnicy atakują z każdej strony i nawet nie ma gdzie się schować. Zresztą na tym ta gra polega. Póki co nie jest tak trudna jak...
The New Colossus - oj momentami ta gra jest cholernie trudna. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek grała w tak wymagającego shootera na normalnym poziomie trudności. Inne shootery, w które grałam to przy niej pikuś. Nawet The New Order (no może oprócz ostatniego bossa). Zostało mi jeszcze kilka misji, no i mam zamiar wykończyć każdego super dowódcę. Ogólnie nie chcę żeby się kończyła, bo gra jest rewelacyjna. Warta każdej złotówki, a do tego uwielbiam, że Bethesda skupia się tylko i wyłącznie na single-player i dzięki temu wychodzą im takie świetne gry (no i znacznie dłuższe niż inne shootery).
Do tego w końcu kupiłam Rise of the Tomb Raider z dodatkami i artbookiem i Nier: Automatę. Mam wysokie oczekiwania, w szczególności do tej drugiej.
Witam. Twoja lista gier robi wrażenie. A te platyny jeszcze bardziej. Wyciągasz z gier wszystko co można. Sama w tym roku przeszłam bardzo dużo gier. Z powodów osobistych/domowych nie mogłam wyjechać do pracy zza granicę i przez siedzenie w domu miałam na to sporo czasu (praca dorywcza też nie zabierała mi, aż tyle wolnego czasu i wieczorami mogłam usiąść przy jednej albo drugiej konsoli). Wczoraj brat zapytał mnie o ilość obejrzanych filmów, ilość przesłuchanych płyt i o ilość ukończonych gier i o dziwo w tym roku przeszłam więcej gier niż obejrzałam filmów hehe.
No i jest wpis o TLoU :D. Cieszę się, że też w nią teraz grasz.
W czwartek przeszłam Resident Evil 6 i moja opinia się nie zmieniła. Dla mnie to bardzo dobry TPP shooter. Dzisiaj dalej ruszę z The Last of Us na 100%. Póki co wszystko idzie w dobrym kierunku i mam nadzieję, że tak zostanie, ale coś czuję, że przez niektóre opcjonalne rozmowy, które mi teraz nie zadziałały będę musiała powtarzać poszczególne lokacje. W połowie tygodnia zaczęłam Sleeping Dogs: Definitive Edition. Model jazdy jest OKROPNY, ale reszta póki co mocno daje radę. Gra ma fajny soundtrack i klimat. Ogólnie to takie GTA połączone z Yakuzą hehe.
TLoU i Sleeping Dogs będą moimi grami na ten weekend, ale najpierw pomoc w domu, a potem relaks przed konsolą.
Życzę wszystkim wesołych świąt, a także sporo zadowalających prezentów pod choinką :).
@squaresofter
Mój Rise nie miał. Posiadacze Season Pass dostali ten tryb, no i można go było zakupić, ale oddzielnie. Pluję sobie w brodę. Było trzeba od razu brać 20 Year Celebration + artbook.
Może następny tekst 'w co gracie...' będzie o TLoU :D.
Naughty Dog i te ich arcydzieła... hehe. Teraz TLoU na 100%, a potem jak znajdę czas to muszę zrobić to samo, ale w Uncharted 4.
Przez ten tryb Endurance w Rise of the Tomb Raider sprzedałam swoją wersję na X1. Chcę w tym trybie zagrać, a nie posiadam wersji na PS4 z dodatkami. Teraz to już w ogóle żadnej wersji nie posiadam, a szkoda, bo kilka dni temu ukończyłam Tomb Raider: Definitive Edition.
A w ten weekend mam zamiar ogrywać dwie gry:
Resident Evil 6 - póki co nie jest taka zła. Nie ma nic wspólnego z horrorem (jak dla mnie), ale dużo się dzieje i nie sposób się przy niej nudzić. Sterowanie też poprawili. Ukończyłam kampanię Leona, która miała naprawdę kilka świetnych momentów (te gorsze też się pojawiały), a teraz jestem w trakcie 2 rozdziału w kampanii Chrisa. Jego kampania to jak Call of Duty, ale w 3 osobie i z mutantami ;).
The Last of Us - po raz pierwszy ukończyłam ją 28 grudnia 2016. Zaraz wbije rok. Teraz dużo się mówi o Part II, o tym, że gra jest ukończona w 50-60% i po prostu naszła mnie ochota. Moim celem jest 100%, bo za pierwszym razem wbiłam 65-70%. Niestety jeden rozdział muszę zacząć od początku. Pominęłam jeden artefakt i nie mogłam się po niego wrócić. A to rozdział, w którym po raz pierwszy pojawiają się klikacze...
Mam nadzieję, że w ten weekend ukończę Andromedę. Dużo mi nie zostało. Misji dodatkowych już nie robię, bo po planecie Havarl całkowicie mi się odechciało.
State of Decay porzuciłam po 5 godzinach grania. Niestety...