Super sprawa, czekałem od lat na domknięcie tej nieoficjalnej trylogii. Niemniej nazywanie tego dzieła sequelem Kompanii Braci, pomijając Pacyfik jest nieco krzywdzące dla drugiej produkcji.
Więcej! Nazywanie tego dzieła sequelem czegokolwiek jest niepoprawne, a nawet nieprofesjonalne. Jest to w najlepszym razie interquel, spin-off lub duchowy spadkobierca, albowiem ani bohaterowie, ani wydarzenia nie prezentują jakiejkolwiek ciągłości. Nawet uznanie tego za jedno uniwersum nie ma twardych podstaw