Czy ty w ogóle przeczytałeś mój komentarz? Wystawiłem grze te ,,2/10'' ze względu na to, że nie mogłem jej ukończyć przez spier***oną warstwę techniczną...
Wymiękłem...
Żeby nie było: Liberty City wygląda obłędnie, jest wypełnione ciekawymi aktywnościami takimi, np: klub ze striptizem, bary, kręgielnie, bilard, rzutki, a w dodatku wcale nie jest takie małe. Fabuła jest kapitalna, postacie barwne, charyzmatyczne i zapadające w pamięć. Model prowadzenia samochodów i motocykli wymaga przyzwyczajenia i ,,zrozumienia'' pojazdu, ale mi bardzo się spodobał. Model latania helikopterami także, kiedy się go już opanuje, sprawia olbrzymią frajdę. Strzelanie już nie wypada tak świetnie, głównie przez to, że broni prawie w ogóle nie czuć, żadnego odrzutu, żadnego ,,kopa''. Oprawa audio to majstersztyk, wszystko od głosów postaci, przez odgłosy silnika, aż po genialne stacje radiowe, robi piorunujące wrażenie. Grafika też, jak na tamte czasy, prezentuje się dobrze.
Sporo zalet? Owszem. Szkoda tylko że nie mogłem się nimi tak naprawdę w pełni nacieszyć, bo od strony technicznej ta gra to kawał rzadkiego gówna. Najpierw męczyłem się podczas instalacji z Social Clubem (do którego nadal nie udało mi się zalogować, uruchamiałem grę w trybie offline) i padniętym Games for Windows LIVE, potem grzebanie w plikach żeby naprawić buga uniemożliwiającego zmianę ustawień graficznych i errory wyskakujące zaraz po rozpoczęciu gry. Kiedy już się z tym uporałem, ukazała się optymalizacja, a właściwie jej brak. Na GTX960M grałem w 1080p. i ustawieniach high/medium, dodatkowo co jakiś czas gra po prostu się zawieszała i jedynym wyjściem był twardy restart. Z czasem problem narastał, i w końcu odstępy czasowe pomiędzy ,,zwiechami'' stały się tak małe, że uniemożliwiały dotarcie do kolejnego momentu autozapisu. Wytrzymałem tak ok. 12h, i dalej już po prostu nie dam rady. Sorry, nie jestem masochistą.
Moja ocena: 2/10