Mi się wydaje, że to MMR, a raczej jego brak, powinno zostać takie jakie jest. Na tym właśnie polega ta gra, na losowości, może oprócz tego modelu strzelania który rzeczywiście woła o pomstę do nieba. U mnie gry zawsze wyglądają tak, albo zginę zaraz przy wylądowaniu bo nie miałem dobrego dropa, albo zginę jako jeden, z powiedzmy, ostatnich 10 graczy. Umiejętności mogą iść w parze dopiero z dobrym zaopatrzeniem w broń, osłonę i oczywiście amunicję. W tę grę ktoś może być albo dobry albo lepszy, a jeżeli nie ma w niej dokładnie wyznaczonego rankingu nikogo nie powinno obchodzić, czy ktoś zginie od pro-elo gracza czy od nowicjusza, bo nic to nikomu nie szkodzi. Po śmierci za pół minuty odpali się nową grę i to po prostu znika razem ze wspomnieniami.
Dodatkowo jeszcze każdy nowy gracz z każdą kolejną rozgrywką uczy się nowych rzeczy i za każdym razem idzie mu coraz lepiej jeżeli oczywiście RNG mu pozwoli zebrać jakieś dobre wyposażenie. Ja się śmiałem na początku swojej "kariery" w Fortnite za każdym razem kiedy umierałem, naprawdę to jest jedna z bezspinowych gier, dopóki się nie gra z kumplami.
Taki może mniejszy easter egg, dosłownie odnoszący się do tytułu mówiący że steruje się źle jest w Prince of Persia z 2007 roku gdzie książe po ciągłym naciskaniu klawiszy kierunkowych w różne strony z bezradności rozkłada ręce. :)