Madritian

Madritian ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

31.12.2015 17:30
Madritian
1
odpowiedz
Madritian
24

@r_ADM Nikogo Kylo nie ma pociągać, przecież napisałem że ta postać jest kompletna i dlaczego. Ta postać ma być znienawidzona. Czemu wszyscy zakładacie że zła postać jest kreowana pod fanów ciemnej strony? Ma być miałki żeby pokazać wady ciemnej strony i ułomność jaka ją dotyka po upadku.

Jak do tej pory nastolatkowie jarali się Vaderem. No offence, ale zabieg w filmie istotny. Założę się że w 2 kolejnych częściach podjaracie się Kylem, bo najprawdopodobniej będzie przechodził ogromną przemianę.

Przez te wszystkie bodźce w postaci internetu, filmów i muzyki którą się bombardujemy zapominamy że nie we wszystkim musi być złoty cielec i nie każda strona ma Arnolda z Lśniącą klatą. x__x

30.12.2015 10:46
Madritian
11
odpowiedz
1 odpowiedź
Madritian
24

No miecz się u pasa odpala jak czytam te wywody. Kylo jest najpozytywniejszym zaskoczeniem tego filmu.

Obrazuje ułomność Sithów bez zbędnego komentowania jego przeszłości. Nie każdy uczeń jest geniuszem. Kylo najwidoczniej posłany przez rodziców pod oko Luke'a czuł wewnętrzny uraz do rodziny (księżniczka z obowiązkami i szmugler to nie najlepszy zestaw). Dał się omamić przez nowego mistrza i zdradził zakon. Jego szkielet psychologiczny jest całkowicie czytelny i kompletny. Ma świadomość swoich decyzji i manipulacji w jaką się wdał, a przede wszystkim swojej naiwności. Gardzi sobą i dlatego tak mota się w kwestii ciemnej i jasnej strony mocy. Jednocześnie wie że nie ma już odwrotu bo i tak będzie gardził sobą do samego końca. Jak dziecko bezradnie emanuje swoją agresje w sytuacjach na które nie ma wpływu. Nie szkolił się u najlepszego mistrza i nie żyje w czasach w których często stawia mu się wyzwania. Tak wyglądał by Sith w jego obecnej sytuacji i czasach. Najzwyczajniej w świecie nie ma poprzeczki poza historiami które zna o swoim dziadku.

Miał odegrać niestabilnego, niepewnego sitha który ma jeszcze rodzinę i wątpi w swoją poprzednia decyzję i zrobił to wspaniale. Nie każdy jest sithem z wyboru, niektórzy dają się namówić. Jak dla mnie to świetne zobrazowanie ułomności tej strony mocy. Poza maszynami do zabijania rekrutują też tchórzy, manipulantów, ludzi bez perspektyw i pragnących zemsty. Ludzi słabych psychicznie.

Co do walki, ludzie on miał wyjebaną dziurę w jednej nerce i się słaniał. Złapali go z opuszczonymi spodniami a do tego jeszcze przed momentem zabił swojego ojca wiedząc że to jedyne co może zrobić żeby coś w życiu osiągnąć, a nie z własnego wyboru. Słaby fizycznie i psychicznie i tak dawał sobie radę.

Nowa protagonistka jest jego zupełną przeciwnością, zdolności przywódcze, pewność siebie. Brak ciężaru psychicznego, do tego od początku widać że fascynuje ją temat mocy nawet przed faktem świadomości o jej posiadaniu. Dobyła miecza i napierdalała cepami rannego, niepewnego i rozbitego emocjonalnie chłopaka. Miała tam nad nim przewagę praktycznie w każdej dziedzinie. Nic więc dziwnego że Kylo przegrał.

Co do składania miecza, wiem że miecz naszego emochłopca jest skomplikowany i możliwe że jego niestabilność wynika z zastosowania tego typu kryształu (chociaż ten typ naturalnego kamienia jest ponoć rzadki więc wątpię), ale na moje te dysze przypominające osłonę rękojeści słuzą tak na prawdę do stabilizowania głównego ostrza. Chłopak zrobił słaby syntetyczny kryształ, dlatego dysze odprowadzają niestabilne wiązki. (sami sprawdźcie - w scenach walki dokładnie widać jak jego miecz pływa zamiast trzymać formę). Pokrywało by się to z resztą z jego osobowością, tylko potężny sith jest w stanie skonstruować stabilny kryształ (Tak jak Darth Maul, który był uznawany za wybitnego, sam stworzył 4 kryształy). Chłopak o jego niepewnej naturze jak widać stworzył kompletnie niepraktyczny i niestabilny miecz.

Poza tym panowie JJ. Abrams czytał prawie na pewno wszystkie książki, albo przynajmniej większość. MA pojęcie z czym je się te postacie.

Podsumowanie. Kylo Ren miał być pizdeczką w filmie, był idealną pizdeczką i wszystkie jego akcje pokrywały się z jego charakterem. Większość z was psioczy bo do tej pory każdy z Sithów to była sztampa i się przyzwyczailiście (ludzie uwielbiają kalki i schematy), ale spokojnie. Dostaniecie Kylo Rena jakiego chcecie bo najęczycie na forach że wam nie siedzi i w kolejnych częściach dostaniecie kalkę starej trylogii (chociaż i tak w tej już było sporo tego samego). Wszyscy będą happy, no poza mną.
Nostalgia i wygrzane dupska na krzesłach to zmora obecnego kina. Wstańcie, zmieńcie coś i zaakceptujcie zmiany to może przybędzie dobrych reżyserów. Albo grzejcie stołek i będziemy dalej oglądać w kółko te same schematy.

01.04.2015 19:28
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Co do zmiany w budowaniu wizerunku emocjonalnego faktycznie się zgadzam. W poprzednich sezonach było mniej dosłownie i było to bardziej przystępne, ale nie jest tak rażące tak jak to opisujesz. To jedyne do czego można się przyczepić w najnowszym sezonie.

Osobiście lubię powracanie do postaci Gabriela i mimo że jego problemy się ciągną i dalej nie może się z tym pogodzić, to dało się zauważyć jego zmianę w stosunku do ludzi. Zaczął gardzić już wszystkimi. Nawet jeśli to dalej wałkowany temat to mi idealnie pasuje, bo nie wszystkie zmiany zachodzą w przeciągu 2-3 epizodów. Samej postaci nienawidzę. Ktoś musi skamleć, jak w życiu. Podobnie jest z Sashą. Jak dla mnie to miłą zmiana w stosunku do postaci, które zwykle umierały kilka epizodów dalej jeśli były słabe.

Co do komiksu przeczytałem tylko serię na osi czasu pierwszego sezonu. Na ile dalej zmienia się narracja, nie orientuje się. Wiem natomiast że w serialu ciężko umiejscowić myśli czy retrospekcje z komiksów, może reżyser musiał podjąć decyzję w których scenach samo ujęcie wypada słabo. No ale nie będę go usprawiedliwiał. Jakby spojrzeć na to z dystansu, to faktycznie nie wypada to kolorowo (chociaż i tak chwała im że nie bawią się w czarno-białe ujęcia z przeszłości czy "przemyślenia").

W każdym razie dobrze że trochę rozjaśniłeś swoje zdane w komentarzach. Pozdrawiam :D

01.04.2015 12:59
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

No dokładnie napisałem że niektóre wątki dodatkowo są przeciągnięte. To specjalny manewr, każdy wewnątrz czuje że Sasha i Gabriel odpierdalają manianę. Konfrontują dwóch pogodzonych ze śmiercią ludzi, nie bez powodu w ostatniej scenie ta dwójka się spotyka i dochodzi do walki. Budowanie ich psychopatycznego obrazu miało na celu pokazanie że mimo różnych przeżyć ostatecznie izolują się i popadają w obłęd. Są słabszymi jednostkami mimo że drogi Gabriela i Sashy były zupełnie odmienne. Jak dla mnie te sceny siedzą dokładnie tam gdzie miały.

Podobnie problem Glena i Nika. Glen przez wszystkie sezony unikał zabijania ludzi, zajmował się zwykle zbieractwem. W akcie obrony potrafił strzelić do człowieka, ale nigdy nie miał do czynienia z człowiekiem któremu musiał pomagać, a którego ostatecznie pragnął zabić. O mało nie zginał co przyparło go do muru. Mimo to dalej odstawił broń. Wszystko jest logiczne.

Co do dramatu i mieszanki dynamiki. Nie lubię się powtarzać ale zrobię to dla Ciebie. Ten serial naciska na aspekty codziennego życia, czyli pełny obraz. Nie na budowanie napięcia i wycinanie nudnych scen tylko na pokazanie historii bohaterów mniej lub bardziej lubianych. Swoją drogą "don't tell me show me - wybacz ale bohaterowie wypowiadają się tylko w kluczowych tematach, czasami wiele rzeczy przemilczają, właściwie to większość. Wiele sytuacji z życia codziennego rozwiązuje się w paradoksalny sposób, załamania nerwowe spowodowane utratą bliskich czy poczuciem winy też wyglądają różnie zależnie od bohatera. Dla mnie ich wątki są spójne, dialogi nie przesadzone, dużo rzeczy jest niedopowiedzianych.

Dobrze zrozumiałem twój wpis. Powiedziałeś że lubisz epizod, ale wyodrębniłeś przy tym sceny, które były dokładnie przemyślane przez reżysera, a których nie zrozumiałeś na moje oko.

01.04.2015 03:47
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Bawią mnie takie analizy. Piszesz że bohaterowie cie denerwują, że akcji mało i że czasami dochodzi do mało spektakularnych rozwiązań sytuacji. Jak bym czytał wypociny pod kolejnym serialowym odcinkiem poparte sekundą przemyśleń.
Zaskoczę cie, to nie serial akcji (ona jest tłem), to nie serial o relacjach , to nie serial o bohaterach. To serial o ludziach, którzy rozwiązują sytuacje na swój sposób i próbują przetrwać, zbitek wszystkiego z niewymiernym dozowaniem. Jedni są męczący inni spolegliwi, a inni psychopatyczni. Życie takie właśnie jest i od samego początku serial aspiruje na pokazania tego że życie w akompaniamencie zombie apokalipsy dalej wypełnione jest psychopatami, ludźmi słabymi, irytującymi, czasami nudnymi. To własnie uwielbiam w tym serialu, że jest życiowy.
Tymczasem większość oglądających ciągle narzeka, a to akcji mało, a to za dużo rozterek psychologicznych, a to ten jęczy za dużo a to nikt nie umarł od kilku epizodów. No kurwa tyle sezonów i do tej pory nie wiecie co oglądacie.
Twórca komiksu i osoby odpowiedzialne za przeniesienie serii na ekran dokładnie wiedza co robią. Postacie są czytelne, maja wzloty i upadki, bywają na pierwszym planie albo usuwają się w cień. Mimo to dalej działają według swoich metod, swojego sposobu myślenia, zmieniają się na swój sposób. I ostatni epizod świetnie podsumował każdego bohatera w grupie. Jednocześnie świetnie podsumował założycieli obozu.
No ale dla was ważne są zombiaczki, kolorowe obrazki, dużo akcji. Zapominacie czasem że naturalne ujęcie buduje więcej wiarygodności niż intensywne napierdalanie widza bodźcami z ekranu. Dla was bardzo dobre zakończenie sezonu musi zakończyć się wjazdem walca na stado zombi przy salwie z automatów (przerysowując).
Dla mnie ten odcinek (w sumie to nawet cały sezon) był bardziej ambitny. Miał więcej napięcia i zmuszał do zastanowienia się nad bohaterami niż poprzednie sztampowe jatki i obrazy walki "dobra" ze "złem". Było w nim więcej życia, mniej "akcji". Mimo braku planu bohaterowie dalej dążyli do tego samego celu tylko swoimi drogami. Ostatni epizod idealnie to zobrazował.

Wybacz autorze, ale płytka recenzja. Nie zrozumiałeś tematu.
(no hate, no homo)

Jak kogoś uraziłem to nie przepraszam. Takie jest życie. Czasem człowiek się czuje urażony mimo że nie ma podstaw :D

19.01.2015 18:36
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Genialny wpis, z reszta jak 2 poprzednie. jestem wielkim fanem 2 i 3 część. W jedynkę nigdy nie było mi dane zagrać, ale obejrzałem na yt wersję odświeżoną z gamecuba. Kawał dobrej gry i na pewno kiedyś zaopatrzę się w ten remaster. Jedno mnie zastanawia w polityce CAPCOM'u. Czemu pchnęli serię typowego horroru drogą która jak dla mnie powinien iść Dino Crisis. Przecież ta seria idealnie nadaje się do modelu RE6. Horror nie powinien tak mocno stawiać na akcję. Granicą ja dla mnie była 4, która posiadała to coś z poprzedniego stylu rozgrywki, pewną toporność i uczucie osaczenia w przeciwieństwie do kolejnych.

13.01.2015 15:07
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Sebaaas - doczytaj moje wypociny jeśli chcesz komentować. Podałem za i przeciw, popieram wygodę konsol, ale wolę ekonomiczność pc. Nie rozumiem też twojego porównania ceny karty graficznej do ceny gier. Porównuje się ceny sprzętu, gry to dalsze inwestycje. Za cenę dobrej karty płaci się 1/2 w porywach 3/4 ceny konsoli. Gry to inne wydatki. Wypowiadasz się jak osoba która nie wydała grosza na sam sprzęt tylko dostałą ja w prezencie. Tez chciałbym dostać taki prezent i w takim wypadku chętnie bym się rozsiadł, ale zakup odpada. the Last of Us widziałem, warto pograć, ale dla jednego tytułu który mnie zainteresował,, konsoli nie kupię.

10.01.2015 01:22
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Szczęka mi opada jak czytam te brednie o konsolach i PC. Obie grupy się gryzą, ale problemem jest fakt, że celują w zupełnie inną klientele. Dlatego są takie spiny miedzy wami. Czemu nie ogarniecie że macie zupełnie inne potrzeby i nie potraficie tego ogarnąć.

Właściciele blaszaków to grupa wybredna, wierna tytułom, selekcjonująca . Nie wyrzucamy pieniędzy w błoto, sprawdzamy zwykle towar przed zakupem. Doskonale znajdujemy się w nowinkach technologicznych, przynajmniej duża część z nas. Dlatego producenci nie wypuszczają wielu tytułów konsolowych na ta platformę. "Ekskluzywy" nie powstają dla graczy na konsole, po prostu nie opłaca się ich wydać na każdej platformie. Dlatego większość gier na PC wychodzi z opóźnieniem. Konsole robią przesiew dla PC. Rynek jest już przesycony i gracze są bardziej wybredni.

Co do konsoli są prostsze w obsłudze i trafiają do większości społeczeństwa, bo można pograć z rodziną bez obaw że czegoś nie ogarną. Idealnie nadają się do gier typu zręcznościowego, wieloosobowego, duża wygoda. Ciężko zaprzeczyć, że przyjemniej siedzi się z kumplem na kanapie, przed telewizorem, z padem w dłoni (chociaż jest to możliwe również na PC. Wymaga to kombinowania, ale jak wiadomo większość jest leniwa. Nikomu się nie chce. Wolą kupić pudło).

Wszędzie widzę argumenty konsolowców opierające się na konieczności upgrade'u sprzętu. Pada zwykle magiczna liczba 2 lat, którą najwidoczniej zapożyczyli z długości gwarancji sprzętu. Dobrze eksploatowany pecet potrafi spełniać swoje zadanie przez 5 lat i to na zadowalającym poziomie (chociaż to kwestia gustu). Jednak przykładowo - zakupiłem swojego PCta w 2008 roku za cenę 2500 zł. Działa do dzisiaj i potrafię na nim odpalić wiele nowych produkcji. Większość tytułów bez fajerwerkami graficznymi na low, ale zejście to tego pułapu dopadło mnie w okolicy czwartego roku użytkowania sprzętu. Jedyne tytuły z jakimi do tej pory miałem problem to BF4, Crysis 3, Cody od Ghost'a w górę, reszta bez problemu na mniejszych lub większej ilości detali, przy rozdzielczości natywnej, około 30fps min. RAZ wymieniłem grafikę na kartę wartości 600zł, o podobnej mocy obliczeniowej co mój pierwszy zakup. Daje mi to wydatek na sprzęt w okolicach 3100 za całość a ogrywałem tytuł z 2 generacji. Jak dla mnie dobry wynik.

Można śmiało powiedzieć że świetny biorąc pod uwagę pułap ceny konsoli w momencie premiery. Sumując zakup konsoli starej generacji, która wahała się w okolicy prawie 2k + wydatek związany z naprawami czy ewentualna wymiana zużytej konsoli to kolejny wydatek (nie oszukujmy się, kwiatki sprzętowe wychodzą zwykle przy premierze). Podbija to wydatki do ponad 3k. Już nie wspomnę że czeka niemała inwestycja na kolejną generacje.

Co do gier na PC, są nieporównywanie tańsze od konsolowych. Na promocjach można złapać całkiem świeże tytuły z przed bagatela roku za cenę nie przekraczającą 5$ (co nijak się ma do promocji gier na konsole). I fakt, konsolowcy mają możliwość wymiany, tylko to kiepski argument bo PC-towcy również mają możliwość pożyczania. Istnieją wielopaki dla graczy, które obniżają cenę gry dla pojedynczego gracza., Tytuły na portalach poza steamem czy origin mogą być legalnie pożyczane. Nie mamy zamkniętego pola. nie wspomnę o wydatkach na abonamenty, które są cholernie drogie. Chociaż tutaj konsole PS mają przewagę z promocjami dla posiadaczy PSN+, abonament naprawdę się opłaca. Mówimy tu tylko mowa o wersjach cyfrowych.

Co zatem czeka graczy kupujących wersje pudełkowe ? Przy zakupie czy nawet wymianie dalej zostaje się z garstką tytułów (w przypadku graczy konsolowych). Dla mnie to żadna przyjemność mieć w posiadaniu tylko kilka ulubionych tytułów, nawet jeśli daje to możliwość kupowania tytułów w cenie niższej. Gry to nie tylko zawartość płyty, pudełka z grami maja tez wartość kolekcjonerską (przynajmniej dla mnie).

Warto wspomnieć tym że od wartości PC można śmiało odjąć 1k wkładu, ponieważ tyle średnio inwestuje się w tanią platformę do pracy. Wielofunkcyjność tez jest atutem.

Jest jeszcze kwestia bagaż tytułów, bo powiedzmy sobie szczerze. Na pc trafia coraz mniej tytułów z konsol. W prawdzie jest dużo indyków. Wiele z portów prezentuje się o niebo lepiej niż na konsolach, ale rynek zwalnia jeśli chodzi o duże marki. Taki biznes, pc to obadane środowisko, mało się tutaj zarabia, bo ludzie czują się jak ryby w wodzie, przebierają w ofertach, a dodatkowo trzeba konkurować ze starymi produkcjami. Dużo ciężej trafić do klienta.

Rynek konsolowy jest łatwiejszym środowiskiem. Wystarczy co jakiś czas zmienić platformę, ograniczyć kompatybilność wsteczną. To zwiększa przywiązanie do sprzętu nie tytułu, do technologii nie rozgrywki. Mniej boli patrzenie wstecz przy sięganiu po nowe tytuły. Ostatecznie to "nowa platforma". Wszystko robi większe wrażenie bo ładniejsze opakowanie.

I jeden kluczowy element, który jest efektem dobrego prosperowania konsol. Rozwój podzespołów drastycznie zwalnia. Kiedyś pecety znacznie szybciej się rozwijały. Wiadomo że teraz to nie tylko wina rynku konsolowego, nie przeskoczy się pewnych cech materiału. A to plus dla PCtowców. Sprzęt z generacji na generacje starzeje się coraz wolniej. Mój poprzedni PC nic już nie ciągnął na 2 lata po zakupie. A Obecny dalej daje radę, dławi się momentami, ale daje radę.

Brzmię pewnie jak hater, ale to mylne wrażenie. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad powrotem do konsol. Od małego grałem na konsolach. Dopiero w wieku 14 lat dostałem pierwszego PC, a mimo to kupiłem PS2. Uwielbiam konsole Sony i gry z ich platformy. Mimo to po przemyśleniu i sprawdzeniu wszystkich za i przeciw dochodzę do pewnych wniosków. Konsole są po prostu mniej opłacalne. Nie na moją kieszeń. Mogę mniejszym kosztem zbudować PC, który będzie sprawiał się równie dobrze + miał praktyczne zastosowanie poza byciem platformą do gier. Wygoda konsoli nie przemawia już do mnie tak jak za dawnych czasów. Dzisiejszy PC daje więcej możliwości.

Ale zbóldupiłem xD Co do "Wieśka 3", to wymagania nie są jakieś wybitnie kosmiczne. Przy obecnym zaplanowaniu platformy spokojnie zmieszczę się w 2500 zł. To Najoptymalniejszy pułap cenowy. Taka platforma pociągnie 4 lata bez problemu jeśli chodzi o najnowsze tytuły i 3 kolejne lata stopniowo obniżając detale (biorąc pod uwagę obecną szybkość starzenia się technologii). Wymieniać pastę, czyścić pudło, nie obijać i będzie śmigał zawodowo. Jak ktoś nie planował zmieniać i ma platformę sprzed 2 lat to pewnie spokojnie da radę dokupując kości ram więc nie rozumiem tego hałasu z tymi wymaganiami.

Przepraszam z góry za błędy, przecinki, srety, pierdety. Podpity jestem. Pozdrawiam

24.11.2014 12:32
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

A sorki, pierwszy akapit nieprzeczytany ze zrozumieniem. Zwracam honor ;d

24.11.2014 12:31
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

A co ze Sleeping Dogs, Saints Row, Just Cause ? Wymieniać takie gnioty z Diesel'em i ignorować takie kwiatki. Radzę odrobić lekcje.

04.12.2013 12:17
Madritian
odpowiedz
Madritian
24
30.08.2013 21:51
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Podstawowy problem to liczba tytułów i czas jaki gracze maja na co dzień na owe gierki. Wystarczy pomyśleć jak wpłynęło by na chęci graczy powtarzanie tej samej sekwencji jeszcze raz zmuszając ich dodatkowo do nadrabiania tego co już wcześniej osiągnęli. To już nie czasy mario bros na NES czy battletoads. Gdy są o wiele dłuższe i o wiele bardziej skomplikowane fabularnie. Ludzie przywiązują się już do bohaterów i wypatrują fabularnego postępu. To mocno nostalgiczne podejście wołające o wymagające pozbawione lub ze szczątkową fabułą hity. Moim zdaniem to ma tylko prawo bytu jako dodatkowy poziom trudności. To jedyna słuszna forma znana z wiedźmina i na dzisiejsze warunki jedyna. Trzeba brać pod uwagę nie tylko gusta i logikę ale i wygodę.

04.04.2013 00:22
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Zakończenie sugeruje raczej fakt ze nie da się powstrzymać ciągu zdarzeń nawet jeśli można podróżować miedzy alternatywnymi rzeczywistościami. Całość jest niekończącą się pętlą prób zaniechania powstania Columbi i zabicia Somstocka/DeWitta. To jest zabawny aspekt zakończenia. Większość odebrała to jakby cel został dokonany (scena topienia bohatera) i zakończony sukcesem opierając się na zdaniu "bliźniąt" Lutence ... tylko właśnie scena po napisach ma na celu negowanie całej kwestię rzeki, która miała by się rozdzielać na dwie odrębne. Nieskończona ilość alternatywnych światów pozostawia zawsze czysto matematycznie możliwość istnienia 2 kolejnych w których powstanie Comstock i w których pan DeWitt odda swoją córkę swojemu alterego. Bo Anna/Elizabeth dalej z czysto matematycznego punktu widzenia nie pojawi się w owych rzeczywistościach z jakiegoś pokręconego powodu. Nieskończoność zdarzeń jest nie do obejścia. Dlatego po napisach pojawia się scena z zerwaniem się ze snu Bookera ... bo w jego rzeczywistości cały cykl okazał się snem. Zabicie Bookera/Comstocka we wszystkich rzeczywistościach jest po prostu nie do osiągnięcia wiec zapętlą się w tej walce ... do nieskończoności.

06.03.2013 10:34
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Z całej recki wynika że grafika, zmienne efekty pogodowe i cycata bohaterka o pięknych kształtach (czekaj, nie, pięknym charakterze) to elementy budujące ocenę, cholernie zawyżoną. A jak wygląda gameplayem ?Jak do tej pory wszystkie materiały jakie widziałem skłaniały się do dwóch przymiotników. Liniowa i prosta. Resety serii są ostatnio modne ale to nie jest to co autorzy obiecali. To miał być survival a nie zręcznościówka. To miała być zapierająca dech w piersiach pełna znoju i trudu podróż z tego co widzę to sielanka, drinki z palemką dla przeciętnego gracza. Nawet łamigłówki wypadają słabo .... ale nieeee ten hollywoodzki scenariusz i oprawa graficzna to podstawa. Szczerze ta seria nigdy na tym nie bazowała. Owszem fabularnie zawsze coś się znalazło ale to mechanika i zagadki budowały klimat. Twórcy mieli dodać tylko więcej realizmu i survivalu. A co dodali ? Strzelbę wyciąganą w ułamku sekundy, z dupy sekwencje ze spadochronem, jakieś urwania skał, kaskaderskie sceny ujęcia pokazówki ochy i achy. Ach zapomniał bym o tym ze bohaterka doznaje obrażeń które wpływają na jej sposób poruszania. Ale przechodzi jej to kilka scen dalej ! Takie drobne pierdoły a niszczą ogólny obraz. I ta moda na assasyńskie zabójstwa luuuuudzie ile można. Młoda dziewczyna rozbija się na dziewiczej wyspie i ogarnia wszystkie myki w kilka dni. To mam być survival ? To popłuczyny survivalu. Jak na serie to cofnęła się w rozwoju dorównując casualowym produkcjom. Moja matka by się może przy tym świetnie bawiła, a i tak patrząc zza mojego ramienia (bo to typ gry który tylko się ładnie ogląda). Nudzą mnie już te filmowe gry. Człowiek musi wracać do starych produkcji z pewnymi wyjątkami żeby rzeczywiście poczuć ze coś osiągnął. No ale według twórców osiągniecie to mały kwadracik w rogu ekranu a nie coś co wymaga wysiłku. DEL ogarnij się.

02.02.2013 11:41
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Kolega za dużo się nagrał jeśli chodzi o rpg i wybrzydza. Powtarzalność lokacji występowała sporadycznie w BG1, losowe przerywniki z bandytami i powtarzalnym obszarem w BG1 i 2. Gothic wybrnął lekką ręką z problemu powtarzalności ale to rpg na małą skale dlatego łatwo było zbudować różnorodną mapę. Osobiście Neverwinter był dla mnie diabelsko wtórny, na pewno bardziej niż którakolwiek część Dragons Age. Też mnie zaskoczył wywód do DA bo jak na trójwymiarowe środowisko stworzone przez grafików a nie rysowników moim zdaniem jest pełne podziwu. Już ręce mi opadły jak doczytałem że nawet nie tknąłeś Skyrima. To istny majstersztyk jeśli chodzi o lokacje. Przeszedłem podstawkę praktycznie w 100% i nie pamiętam żeby chociaż jedna lokacja mnie czymś ciekawym nie zaskoczyła. Trzeba dodać że w dodatkach rozwijają nowsze ciekawe rozwiązania, ludzie tworzą ciekawe mody, a czeka nas jeszcze dodatek z obszarem Morrowind (obszar dobrze nam znany i o podobnych rozmiarach co Skyrim). Mam wrażenie że kolega bardziej tęskni za systemem D&D. Moim zdaniem cRPG wraca małymi krokami na dobry tor tymczasem od autora dowiaduje się ze schodzi na psy.

07.01.2013 15:18
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

O Boże, przepiękne. ;_;

14.12.2012 20:33
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Zombi zawsze miały straszyć swoją liczebnością i poruszać raczej sfery moralne kwestii walki o przetrwanie. Wampiry, wilkołaki, demony o nadprzyrodzonych umiejętnościach mają zadatki na role pierwszo i drugoplanowe. Fenomen zombi polega na tym że stanowią tło, apokalipse, masę. Są tylko elementem otoczenia i to jest w nich tak przerażające i klimatyczne. Poza tym najczęściej pojawiają się w grupach nie bez powodu. Nie każdy zły charakter musi mieć jedno imię czy postać. Masa potrafi być bardziej przerażająca od nawet najbardziej charyzmatycznej jednostki.

25.10.2012 12:26
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

No tak jak mówisz, wiem o tym ;p Po prostu nie satysfakcjonuje mnie to. Drzewko rozwoju w 5 części świetnie urozmaicało rozwój postaci dzięki umiejętnościom specjalnym do których dostęp uzyskiwało się po wybraniu odpowiednich umiejętności podstawowych. Umożliwiało to stworzenie własnej unikatowej taktyki danym bohaterem, nic nie ograniczało gracza poza losowymi talentami przy awansie. Chociaż wiadomo że większość "hardcore'owych" graczy dążyło do zdobycia najmocniejszej umiejętności a co zwykle kończyło się na tym samym buildzie xd.
W H6 sam wybór skilli podstawowych i czarów jest świetnie opracowany ale następstwa wyboru drogi są strasznie słabe bo jeden wybór na początku rozwoju bohatera powoduje dostęp do tylko 2 umiejętności z danej drogi (i tak z góry ustalonych,) i wzmacnia konkretne inne. To po kilku partiach totalnie psuje ten system bo przykładowo chciałbyś wybrać umiejętności z drogi łez, ale obrałeś drogę krwi wiec wiesz ze i tak raczej nie opłaci się w to inwestować i enty raz grasz tym samym buildem.
Właśnie tu wychodzi co jest problemem tego systemu. Nie swobodny dobór skilli tylko droga krwi, która moim zdaniem radykalnie narzuca drogę rozwoju bohatera i stawia graczowi kłody pod nogi. Twórcy nie zauważają jakie ograniczenia robią ich pomysły. Dobrze by było jak zrezygnowali by z ustalania jednej wszechmocnej drogi a raczej skupili się na stworzeniu kilku, kilkudziesięciu umiejętności specjalnych wychodzących z kombinacji skilli podstawowych.

24.10.2012 18:22
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Mam wrażenie że cały artykuł został napisany po dość ciężkiej partyjce w kampanii. Skupiłeś się głównie na wytykaniu błędów, które i tak w podsumowaniu są elementami kosmetycznymi.
Pamiętam jak grałem w piątą część i negatywnie wspominam ekrany miast, które z jakiegoś nieznanego mi powodu przypadają ci do gustu. Projekty owszem dobre, ale na jedno kopyto bo wszystkie na planie okręgu, budynki stanowiły nudna zbita bryłę. Aktualny patch do VI dodał trochę świeższy obraz nie próbujący na siłę współpracować w trzecim wymiarze. Można się czepiać formy artystycznej, ale dalej to kwestia indywidualnego odbioru. Dla mnie nowe ekrany są świetne i umilają rozgrywkę. Przypominają mi czasy 3 i sądzę że nie tylko mi. Totalnie zaskoczył mnie ten wywód.
Rozwój postaci w VI częsci jest prosty jak budowa cepa, ale jednak funkcjonalny. Wystarczy posiedzieć trochę dłużej przy PieCu żeby zauważyć że jeden czar może być równie przydatny co umiejętności z drzewka mocy. Daje to większe pole manewru w magii i likwiduje frustrującą losowość czarów z poprzednich części, więc nie uważam tej zmiany za gorszą, wręcz przeciwnie. Polecam sprawdzić różne buildy przy hot seat, ten system ma potencjał. Sadze że negatywne podejście do nowego systemu wychodzi bardziej z przyzwyczajenia. Jedno co mnie osobiście irytuje to droga krwi i łez. Wydaje mi się że lepszym rozwiązaniem było by swego rodzaju drzewo zdolności specjalnych niż te 2 ścieżki które niczym już nie zaskakują po kilkunastu partiach, a chciało by się w tym pogrzebać. Dobrym rozwiązaniem było by połączenie relacji zdolności z V i swobody z VI.
Jednostki jak jednostki. Nic w stylistyce się nie zmieniło (może drobne elementy), ale feeling rodem z V części co jest na plus. Poza drobnym zawodem nad pewnymi jednostkami nic mnie nie razi, ale to się powtarza w każdej części, jak również widoczna przewaga jednego zamku, wiec szkoda się zagłębiać.
No i zasoby. Musiałeś głównie grać w single'a skoro uważasz że zniknęła w tej części walka o kopalnie. Każda się liczy w przeciwieństwie do poprzednich części, w których zbierało się część zasobów tylko na handel. Odbicie kopalni rtęci czy siarki można było sobie odpuścić, bo budynki nie wymagały przykładowych kryształów do budowy. W systemie z VI nie ma takich sytuacji. Kryształ, kamień, drewno, wszystko jest równie potrzebne i już żadnej kopalni na mapie nie można odpuścić. Jedna kopalnia kryształu mniej od przeciwnika i jesteśmy o 2 - 3 tygodnie przyrostu w plecy. To wręcz nakręca wyścig o surowce, dlatego nie łapie skąd te absurdalne wnioski.
Umiejętności frakcyjne są dostatecznie zbalansowane, łatwo tego doświadczyć mierząc się z kimś kompetentnym. Sam wiele razy się łapałem na tym że zmieniały sytuacje na polu co turę bez względu na zamek którym ja lub mój znajomy graliśmy. I nie, nekromancja w VI części nie jest słabsza lub gorsza. Poprawili ją w stosunku do V i pozostałych części. Stała się umiejętnością praktyczną a nie tylko dodatkiem przydatnym przy pojedynkowaniu się z kreaturami na planszy (gdzie znowu wyłazi częstsze granie w singla, niż multi, przez autora). No i nie zapominajmy że nekro mają możliwość wskrzeszania jednostek w zamku, co raz - zmusza bohatera do powrotu na zamek przy dużych stratach (wreszcie nekrusi nie czyszczą mapy z rarów) i dwa - słusznie przycina skrzydła cenami za wskrzeszanie bo gdyby nekromancja była pokroju tej z 3 części to zamek mocno górował by nad resztą.
Nowy zamek to też kwestia gustu, nie będę się spierał ale jedno mnie dziwi. Zamek wodny infantylny ? Gdzie tu płytkość w porównaniu z pozostałymi Herosami ? Połączenie wybranej kultur, skojarzenie z wybranym terenem, religia, architekturą, żywiołem itd. No do cholery, wszystkie zamki we wszystkich herosach są robione od początków serii w ten sposób. Jakim wyjątkiem są zamki z 6.

Dużo argumentów opierających się głównie na odczuciach i melancholii, a nie wnioskach i słusznych spostrzeżeniach. Radzę pograć trochę dłużej i zaangażować do gry znajomego a nie męczyć kampanię. Sądzę źe twoje podejście wychodzi już bardziej z faktu że dorastasz razem z serią, ale ona się nie starzeje.

12.11.2011 16:09
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Ten odgrzewany kotlet przewinął się tu z setki razy, ogarnijcie się panowie językowo bo to zaczyna być już śmieszne.

Cała sytuacja jest jasna, fanboy'e MW i fanboy'e BF drą koty ponieważ obie marki świadomie
stworzyły kampanie dwóch obozów walczących. Zyskali tym samym potężną liczbę fanów bo jedni drugich nakręcają przez rywalizacje obu marek. Co najzabawniejsze większość z piszących tutaj nie grała w obie gry tylko w jedną i jedzie drugą stronę barykady tylko na podstawie filmików i przeczytanych recenzji. Ogarnijcie się ludzie.

Prawda jest taka że MW jest już utarta serią przez co jest popularniejsza i ma już ogromną rzesze fanów, nie małe znaczenie ma tu wydawanie tych gier w małych odstępach czasu i pod tym samym tytułem - fani dostają regularnie porcje, napompowanej przez reklamy i media, rozrywki wiec i liczba chętnych rośnie.

Seria BF natomiast zawsze była za strategią dopieszczenia i przeciągania z czasem kolejnych odsłon w czasie i moim zdaniem słusznie. Dopiero teraz zaczęli małpować strategię serii CoD, wiec oczywiste jest że BF3 nie zarobił by takich samych pieniędzy jak MW3 i jestem prawie pewien ze panowie ze
studia DICE mieli tego świadomość.

Tylko o czym świadczy ta rywalizacja finansowa ? O niczym nie świadczy, cyfry na kontach nie obrazują tego jak dana gra spełnia oczekiwania odbiorców, to tylko efekt dobrego marketingu reklamy i strategi rynkowej.

Co do jakości gry, nie powiem nic na temat MW3 bo nie grałem i nie mam zamiaru. Podobały mi się poprzednie części ale jestem zmęczony pompatycznością i skryptami w dzisiejszych produkcjach. Grafika na filmikach prezentowała się zacnie, nie wiem nawet czy nie lepiej niż w BF3, ale generalnie mam to w głębokim poważaniu, bo świetnie się bawię po zakupie Batlefielda na multu. Przyznam się nawet ze single w Batlefield'dzie mnie odpycha po paru godzinach. Jak jest w przypadku fabuły w MW3 ? Nie mam pojęcia, zapewne dobrze widząc po waszych wypowiedziach. Jedno jest pewne, nie mam zamiaru tego sprawdzać bo mam już swojego BF3 i nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

Do panów co robią flame'a o to co lepsze BF czy MW, które ładniejsze, które jest powieleniem poprzednich odsłon: strzepcie sobie w domowym zaciszu parę razy i jak ochłoniecie zastanówcie się nad sensem tej wojny. Gusta gustami, oceny i artykuły maja tylko pokazać mniej więcej czy warto siegnac po tytuł. Reszta to tylko nasze własne zdanie i każdy ma prawo uważać swój zakup za udany.

A Activision niech sobie tłucze kasę na ludziach lubiących niezmienność serii, jeśli znaleźli stałych odbiorców dobrze dla nich, oby DICE też znalazło tak stałą rzeszę fanów.
(to się rozpisałem xD)

24.09.2011 00:28
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Dla mnie Tatra i Harnaś to jeden syf. Smak tych przetworów piwo podobnych zależy od miejsca przechowywania, daty ważności i temperatury pomieszczenia. Często warunki w jakich są trzymane totalnie zmieniają smak więc debata w internecie (piwa się smakuje a nie o nich opowiada), który
browarek lepszy gorszy, jest moim zdaniem bezsensowne, przynajmniej jeśli mowa o piwkach w cenie ok. 2zł. Poza tym wiadomo butelka ma znaczenie, piwo ponoć pod wpływem świata traci walory smakowe i zapachowe wiec lepiej brać piwa w ciemnym szkle.

Kiedyś przepadałem za Perłą, ale od jakiegoś czasu albo kiepsko ja przechowują (idzie jak woda z racji dużej popularności to i nieschłodzona i trzymają palety pod ladą) albo producent tnie koszty przy produkcji i żeruje na popularności. Podobnie było jak Okocim wrócił do łask, wszystko było cacy na początku, wprowadzili jeszcze mocny i pszeniczny (dzięki bogom dają jeszcze rade) ale potem nagle smak już nie ten. I Goolman niestety również się stoczył :/

Aktualnie z tańszych tylko Kasztelan, nawet ten puszkowany daje radę co mnie pozytywnie zaskoczyło. Jeśli nie mam wyboru sięgam ostatecznie po jedno z dwojga wymienionych na początku. Gdyby zarabiało się więcej to i na koźlaka bym nie poskąpił ... ale pustki na koncie :|

20.09.2011 12:39
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Jak pokazaliście gameplay w gramy to ten tytuł mnie tylko rozbawił i odrobinę zaciekawił, ale po tej prezentacji szczeka mi opadła, no i Megadeth w tle :o Czekam z niecierpliwością na efekt końcowy. Ciekawe co byście powiedzieli na temat tego trailera w przed seansem :D

02.09.2011 14:07
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Ok rozumiem że reklamy są nieuniknione, strona jakoś musi na siebie zarabiać, ale błagam dajcie chociaż opcje wyłączenia dźwięku :|

29.08.2011 18:29
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Niebywale nudne, nie wiem czy wynika to z ciągnącego się początku i zawiłego tłumaczenia podstaw konfliktu czy zwyczajnie to wszystko nie trzyma się kupy. Nawet scenariusz, który tak dokładnie przedstawiają (jak widać uznają go za największa zaletę gry) w miarę poznania staje się coraz mniej interesujący. Jedyne co mnie to jako tako urzeka to oprawa graficzna. :|

25.08.2011 19:06
Madritian
👍
odpowiedz
Madritian
24

Nie bardzo rozumiem czemu tak naskakujecie na Konia. Komentowane z życiem, wyraźnie, zrozumiale i w przystępny sposób wyjaśnia rzeczowe elementy rozgrywki przynajmniej w tej ścieżce rozwoju którą obrał. Faktycznie, momentami zmienia intonacje i źle akcentuje ale to nie konkurs recytatorski czy dubbing filmowy tylko do jasnej cholery materiał kręcona przez recenzenta, a nie profesjonalnego aktora/dubbingowca. Jeśli potraficie lepiej, to gratuluje ale nie czepiajcie się chłopa, i tak z materiału na materiał idzie mu coraz lepiej.

Co do etapu wydaje się trochę nudny, ale co bardziej lotni i ograni będą wiedzieli że to STANDARD w przypadku rozgrywki nastawionej na skradanie, czasem trzeba postać w miejscu i odczekać.

Co do kolejnego materiału to interesuje mnie jak prezentuje się rozgrywka pomiędzy etapami walki/skradania (sklepy, miasta, dialogi). Przydało by się też zaprezentować rozgrywkę opartą o bardziej siłowe działania i brutalne :D.

15.04.2011 17:36
Madritian
😉
odpowiedz
Madritian
24

Nie jestem jakimś znawcą RE ale czy Leon przypadkiem nie przeżył wydarzeń z Raccoon City ?

18.08.2010 14:30
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Zapowiada się epicko *_* Czekam z niecierpliwością

06.04.2010 11:53
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Czekam na RDR z NIEcierpliwością *_____*

28.07.2009 09:41
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Wiedźmin: Dzikie zwierzaki
Wiedźmin: Noc Wróbla
Wiedżmin: Ostatnie Cięcie
Wiedźmin: Miotła Racers
Wiedźmin: Człowiek z Blizną ;p
LEGO: Wiedźmin

18.07.2009 18:46
Madritian
odpowiedz
Madritian
24
Image

Najstarsi indianie płacza na samą myśł o piractwie. :DD

18.07.2009 18:36
Madritian
odpowiedz
Madritian
24
Image

A więc sposoby na walkę z piractwem mówicie ...

19.06.2009 20:23
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Ja proponuje sprzedanie wszystkiego co posiadamy (mieszkania, mebli, sprzetów elektronicznych itd.) i pomieszkanie 2 miesiące na ławce w parku. Przecież w najnowszych Simsach to niezła frajda xD Grozi to śmiercią głodową i brakiem higieny, ale kto by nie chciał przeżyć takiej przygody. ;]

16.05.2009 01:20
Madritian
😐
odpowiedz
Madritian
24

Hmmm, no, moim zdaniem na następce BG raczej się nie zapowiada. Mocno uprościli tak przyjemny element gry jakim było tworzenie postaci. Gdzie te liczne klasy i rasy, atuty i umiejętności ? Od BG starali sie to to rozwiajać coraz bardziej. Zatrzymało sie wszystko na ID 2 oraz EoS:M, a teraz leci w kierunku uproszczeń (Przykładem skok systemu rozwoju postaci z Morrowinda do Obliviona) Aby ułatwić rozgrywkę i trafić do graczy mniej ambitnych. Powoli zaciera się granica między cRPG a H'a'S co zaczyna mnie irytować.

Gdy usłyszałem pierwsze zapowiedzi DA:O pomyslalem że moze jest jakiś cień szansy powrotu gatunku do korzeni, ale w miarę otrzymywania nowych newsów mój zapał zaczął powoli zanikać. Wszyscy wydawcy stawiają na fajerwerki, prostotę w rozgrywce i zarobek. Jedyne co moim zdaniem może być nadzieją dla całego gatunku to dialogi ... jeśli fabuła oraz kwestie dialogowe w grze będą kolejno wielowatkowe i rozbudowane, a główny watek bedzie trzymał dupe przy PC od rana do wieczora to uwieże że jest sznasa ... a jesli nie to odpale starego dobrego BG bez firewerków.

Zeby ktoś przypadkiem nie sądził że nic mi się nie podoba w tej produkcji to wyprowadze go z błędu. Pomysł z zastosowaniem czarów i składaniem combosów jest całkiem przyjemny i wprowadza do rozgrywki różnorodne taktyki - pobudzi umysł i kreatywne podejście do rozgrywki. Grafika również prezentuje sie naprawde przyjemnie i nie sądze żeby stanowiął ona jakiś problem w odbiorze gry. Ukłon w strone twórców również za udostępnienie klasycznego rzutu izometrycznego, to jeden z najwygodnieszych moim skromnym zdaniem. Dobrym pomysłem było zmniejszenie liczby postaci w drużynie (moze to kolejne uproszczenie, ale z racji małej ilości kombinacji klas,ras - raczej logiczne).

Możliwe że będzie to cRPG roku 2009, moze nawet ostatnich 3 - 4 lat ... ale jak dla mnie to wieje od tego troche prostotą ... a moze za bardzo przyzwyczaiłem się do stargo systemu i nie widze ogromu mozliwości które daje nowy ? Zobaczymy jak zagramy ;)

16.02.2009 17:30
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Totalnie omijałem wszelkie informacje na temat Dragon Age'a i dopiero teraz się nim zainteresowałem ;p Głos Piotra Fronczewskiego to główny impuls jaki przykuł moją uwagę, tworzył niesamowity klimat w sadze Baldur's Gate'a i za każdym razem kiedy go słyszę wspominam tą produkcje :)
Co do reszty "obsady" raczej jestem sceptycznie nastawiony, coraz częściej trafiam na te same głosy w grach co zaczyna powoli irytować, tym bardziej że nie powalały one do tej pory jakimś trafnym ujęciem. Przykładowy Jacek Boberek dość znany z nietypowego serialu animowanego puszczanego po 22 na pewnym polskim kanale muzycznym którego nazwy nie będę przetaczał. Moim zdaniem średnio pasuje do tego typu produkcji, ale zależy to jeszcze od tego jakie role będzie dubbingował ;) Przykładowo jego interpretacja szalonych czy zwariowanych postaci bardzo mi pasuje, ale poważne role to nie jego działka.
Kopczyńskiego słyszę już prawie wszędzie i nieszczególnie mi sie uśmiecha słyszeć go po raz kolejny :/ Szczególnie biorąc pod uwagę fakt że nie kwapi się on raczej do modelowania i jakichkolwiek większych zmiany intonacyjnych czy choćby obniżenia, najwidoczniej nie ma predyspozycji.
Grzegorz Wons to jednak miła wieść, jego głos wydaje mi się szczególnie pasujący do klimatu tego typu produkcji (czego nie mogę powiedzieć o jego dubbingu w Fallucie).
Miejmy pozytywne myśli :) Miło by było uraczyć produkcję o porównywalnym jakościowo spolszczeniu jak w Baldurze :)

04.03.2008 00:00
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Wierni rozrywce, widać ze japończycy wolą sie dobrze bawić przu automatach i grach które wymagają niemałej zeczności (gry na Wii) niż zagłębiać sie w tajniki zagmatwanej fabuł czy odstrzeliwać głowy napotkanym zombie. Do tego wierni swoim produktom xD I za to ich lubie - patriotycznych i zdrowo szurniętych xD

26.02.2008 14:03
Madritian
😊
odpowiedz
Madritian
24

Ogólnie pomysł dobry, ale skoro mieli odwalić "taki trójwymiar" to już lepiej było zostawić to w 2D w pionowym rzucie z planszą ręcznie rysowaną. Nie wygląda to za ciekawie ... ale możliwość rozgrywki online zachęca niesamowicie ^^
Pamiętam jeszcze ile sie przegrało w to na wyjazdach klasowych i koloniach ... eh, w dobrym towarzystwie można było grać bez końca, jedną rozgrywke prowadziliśmy nawet kilka dni (czytaj 5 godzin dziennie), była przy tym kupe śmiechu xD

19.02.2008 13:16
Madritian
odpowiedz
Madritian
24

Eh, materiał świetny, nie mogę się doczekać reportarzy z kolejnych dni. Gdybym tylko miał kase na wyjazd xD

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl