Gra bardzo dobra w swojej kategorii, choć na pewno nie dla każdego. Gracze oczekujący grozy rodem z Silent Hill czy Amnestii będą rozczarowani. Ci którzy spodziewali się wartkiej akcji bądź rpg'owego kreowania postaci (wygląd, gildia, punkty umiejętności) raczej też odczują niedosyt. Oczywiście wszystko to w tej grze się pojawia, ale w o wiele mniejszym stężeniu. Momentami jest niepokojąco, są misje bardziej dynamiczne, jest też przydzielanie punktów osobowości, jednak to tylko dodatki. To jest gra o śledztwie. Gra opowiadająca pewną historię. Gra liniowa, z zamkniętym światem, prowadząca gracza za rękę. Gra, którą można zakończyć w dwa wieczory.
Brzmi nudno, ale w dobie sandboxów bardzo brakuje takich produkcji. Dzięki temu że jest krótka i zwarta ani na chwilę nie zapominamy o co w tej historii chodzi. Nie ma tu głupich jumpscare'ów - twórcy wysilili się i postawili na gęsty, ciężki klimat. Dzięki temu grający ma poczucie nieustannego zaszczucia i zastanawia się, dlaczego Pierce jeszcze stamtąd nie uciekł. Rozwój postaci jest prosty do bólu, więc nie tracimy godzin na czytanie interfejsu, poznawanie perków i kombinowanie najlepszych buildów. Nie martwimy się ulepszaniem broni, zbieraniem znajdziek czy nużącym grindowaniem żeby tylko wbić level wyżej. Ta gra to opowieść.
Czy jest idealna? No nie. Gra jest krótka, ale gdyby wyciąć kilka questów nie mających większego sensu, to pewnie dałoby się ją zamknąć w czasie co najmniej o 30% krótszym. Grafika też nie jest idealna. Lokacje są zaprojektowane bardzo dobrze (szpital psychiatryczny - mistrzostwo!), dają poczucie prawdziwego świata, niemniej cały czas miałam wrażenie, że gram w grę z 2015 roku. Zdziwiłam się bardzo kiedy się okazało, ze to produkcja z 2018. O ile jednak kilka przeciągniętych misji czy lekko skiepszczona grafika to drobiazgi, o tyle największym problemem jest dźwięk. Z jakiegoś powodu jest ogromna dysproporcja głośności dialogów. Przy widoku z oczu postaci dialog jest głośny, po tym następuje cutscenka z widokiem z trzeciej osoby - nagle dialogi robią się bardzo ciche... po to, żeby pie*dolnęły pierwotną głośnością kiedy widok znów się zmieni. Jest to o tyle irytujące, że te cutscenaowe dialogi są tak ciche, że mało co słychać; dając głośniej możemy być pewni, że za 2 minuty nieoczekiwanie pękną nam bębenki.
Ogólnie gra jest dla zwolenników epoki wiktoriańskiej, dla graczy lubujących się w ciężkich klimatach. Lokacje, które można opisać zwrotem 'bród, smród i ubóstwo', zniszczone budynki, poczucie że nie pasujemy do tego miejsca - to wszystko potęguje wrażenie bezradności i zagubienia. Jednocześnie mamy w tle bardzo ciekawą historię. O samym wątku cthulu nawet nie wspominam, bo to jest oczywiste. Mnie gra urzekła. Polecam wszystkim.