
Wszystkim GOLowiczom z okacji końca cyberadwentu, chciałbym życzyć: mniej lootboxów, uczciwych pre-orderów, naprawienia Cyberpunka, podwyżek w pracy (na zbliżające się next-genowe ceny) oraz aby RNG było zawsze po waszej stronie. Wesołych ;)

Jako, że w ostatnich latach moda na minimalistyczne wnętrza rośnie, myślę że idealnie pasuje logo Deus Ex universe. Jest delikatne, gustowne i symetryczne. Po wydrukowaniu wystarczyłoby złote trójkąty pomalować złotą, błyszczącą farbą et voila- mamy idealne zastępstwo za świąteczną gwiazdę.
Na marginesie tylko wspominając o wygodzie takiej ozdoby, bo wystarczy wydrukować ją pustą w środku w formie piramidy i od razu można walnąć tego badboya na choinkę ;)
Pamięta ktoś jeszcze wybuch "składu fajerwerków" w Bejrucie? No to mniej więcej tak wygląda całe Just Cause 3. Jak dla mnie to jest idealna gra na pokaz fajerwerków szczególnie jeśli bawimy się pewną wyrzutnią rakiet, która swego czasu oprócz baz przeciwnika potrafiła swoimi eksplozjami usmażyć cały komputer (to jest dopiero pokaz sylwestrowy ;) ).
Dorzućmy do tego mody z eksplozjami nuklearnymi, dodaniem HDR i 65" ekran i możemy spokojnie zawstydzać każdego somsiada.

Jak dla mnie, odpowiedź jest prosta- Deus ex: Mankind Divided. Gra jest przepiękna, nawet na dzisiejsze standardy. Świat nie należy do największych, ale klimat oraz natłok drobnych pobocznych smaczków pozwala dosłownie utopić się w każdej lokacji. Ogrom modyfikacji postaci (pomimo kilkukrotnego przejścia gry dalej nie wypróbowałem wszystkich wszczepów) daje najlepszą motywację do grania, nawet bez wczytywania i zapisu. Zresztą po co komu takie funkcje jeśli i tak zaczynając grę od nowa można mieć kompletnie inne doświadczenie ;)
Żeby zapłacić za sanie mikołaja otworzyłbym "ekskluzywny" hotel w Prison Architect. Już śpieszę z wyjaśnieniem.
Oczywiście więźniowie byliby przyjmowani jako, że z tym wiążą się rządowe dofinansowania ale zamiast budować więzienie postawiłbym ogromne pomieszczenia wypełnione łóżkami. Cały teren tych pomieszczeń oznaczałbym jako przestrzeń użytkowa co oznaczałoby, że mogę przyjąć kilka tysięcy "gości". Później wystarczy manipulacja giełdową wartością tegoż hotelu.
Jako że mogę przyjąć tyle osób wartość przybytku rośnie, a żadnych więźniów nie wpuszczam (bo po co mają robić bałagan) to inwestorzy kupują akcje "hotelu" w którym nie ma żadnych wypadków a jest dużo przestrzeni. Później te same pomieszczenia oznaczam jako nie-przestrzeń użytkową i odkupuje akcje za pół ceny. I tak biznes się kręci. Wystarczy na rachunek za sanie i może jakieś waciki ;)