A ja myślę, że za pół roku wszyscy o tym zapomną i będą się podniecać nowym schrzanionym symulatorem zwiedzania. Wszak marka Elder Scrolls raczej nie ucierpiała przez Fallouta, a jest na podobnym poziomie.
Biorą po 200 dolców za paczkę plastikowych śmieci i zabawkę z lampką i niedziałającym mikrofonikiem, po czym tłumaczą że ich nie stać na produkcję materiałowych toreb... Czy konsumenci nie mogą być racjonalni i przynajmniej pomyśleć na co wywalają pieniądze? No tak, myślenie sprawia wielu ludziom ból.
W mojej opinii Elex jest świetną grą, przejdę go na pewno kilkukrotnie. W ogóle czy to Elex czy Gothicki są bardzo wyjątkowymi grami RPG i nie mają praktycznie żadnej konkurencji. We Wiedźmina gra się zupełnie inaczej, w Skyrima i Dragon Age również.
Elexa tworzyła garstka osób w porównaniu do ekipy Bethesdy, oczywiście są rzeczy niedorobione i są bugi, ale nie ma tam co 10 minut błędów uniemożliwiających grę. Poza tym w Elexie jest o wiele więcej Fallouta niż w F76, który nie ma z tą marką nic wspólnego oprócz wizerunku Vault-boya.
Skoro w grze nie widzisz żadnej zalety usilnie szukając, to z jakiego powodu dajesz jej ocenę 6/10?
W Gothicu eksplorując świat szukało się dodatkowych punktów doświadczenia, lepszej broni, znajdziek poukrywanych w najróżniejszych miejscach. Jak dla mnie ma to dużo więcej sensu niż nawet we Wiedźminie trzecim czy Skyrimie.
Toporność gier Piranhy powoduje, że możemy nauczyć się pewnych mechanizmów i wykorzystać je do radzenia sobie w grze. W Gothicu świetne było to, że na początku gry możliwe było nawet zabicie orka czy innych groźnych istot, jeśli nauczyliśmy się ich zachowań, albo wykorzystaliśmy odpowiedni czar(dostawaliśmy potem ogrom istotnych PD). Uwielbiam właśnie za to Piranha Bytes, nie lubię gier jak Skyrim, gdzie wystarczy klikać ciągle jeden przycisk i na samym początku gry stajemy się "wybrańcem". Nawet w Wiedźminie dużo mocniejszych potworów nie można było pokonać odpowiednimi olejami lub miksturami