Mam już swoje lata, kilka siwych włosów.
Pracuję w innej branży niż gry.
Czytam zarówno rozdmuchaną przez idiotów? aferę jak i rzeczową odpowiedź na durne? zarzuty. Rozumiem, że atmosferę trzeba grzać, ale tak?
I zdradzę Wam pewien sekret: zarządzanie projektami to uniwersalny standard.
Zdarzają się poślizgi w harmonogramach, budżetach i zakresach, nawet w jakości.
Tzw. crunche - bo w IT wszystko musi mieć zaje***stą nazwę to zwyczajne nadgodziny.
Na większym lub mniejszym ciśnieniu i dotyczące całego zespołu, z Zarządem i/lub Właścicielami (którzy, z jakiegoś dziwnego powodu, utrzymują przedsiębiorstwo) na czele.
Zdradzę Wam kolejny sekret. W branży kreatywnej nie ciosa się węgla na przodku i po 8h idzie do domu. Wynagrodzenia i zaangażowanie tych ludzi to nierzadko 24h pracy. Wiecie dlaczego? Ponieważ używają mózgów, a te - szczególnie kiedy ktoś lubi to co robi, trudno wyłączyć po trzaśnięciu drzwiami. Wręcz przeciwnie, po odklikaniu swoich linijek kodu, najlepsze pomysły potrafią pojawić się w środku nocy, podczas śniadania albo posiedzenia na "tronie".
A tu widzę pokolenie XYZ, które jeszcze nie przestało ssać smoczków, a już dręczy myszki, pady, mało za to widzę ludzi, którzy mają pojęcie o tym jak to działa.
Powodzenia w dorosłym życiu;-)