Kapitalna gra, mimo ,że uniwersum STar Wars nie jest bliskie memu sercu. Bardzo fajne zagadki przestrzenne, na każdej planecie / w każdym rozdziale dochodza nowe umiejętności i wyposażenie, które pozwalają odkrywać kolejne zakamarki i miejscówki. Bohater nie jest może jakimś wybitnie charyzmatycznym osobnikiem, ale można go polubić; za to droidek BD-1 całkowicie rozwala system. Mały, niepozorny, rozkoszny i szalenie pomocny. Na chwilę obecną to jeden z moich ulubionych growych towarzyszy :)
Zamierzam zagrać, ale nie spodziewam się fajerwerków, spodziewam się drewna, pamiętając ,że niektóre rodzaje drewna bywają szlachetne ; )
ps. screeny przywodzą na myśl grę Two Worlds :D
Gra mnie wciągnęła i nie znużyła, w przeciwieństwie do Pillars of Eternity 1&2, których nawet nie skończyłam, bo zasypiałam na zadaniach. Gra ma bardzo ładne lokacje, ale nie wiedzieć czemu, Twórcy nie postarali i się i zaserwowali interfejs, który woła o pomstę do nieba. Nie ukrywam, że jest to najbardziej niezrozumiałe dla mnie posunięcie deweloperów. Dialogi bohaterów są udźwiękowione, w grze na szczęscie nie występują przydługie i nudnawe teksty, dzięki czemu granie zyskuje na dynamice. Twórcy starali się , żeby gra miała jakąś fabułę i okraszają rozgrywkę mniej lub bardziej zabawnymi kwestiami. Sama fabuła jest liniowa i niezbyt pasjonująca, ale za to gameplay wynagradza to, bo chętnie i z zaciekawieniem udawałam się do naprawdę zróżnicowanych lokacji, które były projektowane nie na kolanie, a z jakimś pomyślunkiem. Fajna eksploracja, crafting , znajdźki i znoszenie fantów dla poszczególnych stronnictw też są mocna stroną gry, bo dzięki temu odblokowujemy coraz to nowe i lepsze wyposażenie, w miarę wzrostu naszych zasług. Możemy tworzyć strzały, w tym zatrute lub zaczarowywać przedmioty. Do tego potrzebne są nam receptury i składniki, które musimy kupić, stworzyć, znaleźć, w zależności od okoliczności. Gracz przemierzając świat musi trochę się nachodzić, żeby zebrać pieniadze niezbędne dla nabycia nowych ulepszeń, a to nas dopinguje do wzmożonych starań i zaglądania w każdy kąt. Podczas misji możemy rozwiazywać zagadki przestrzenne, a także używać rozmaitych zdolności i predyspozycji do pokonywania przeszkód. Ruchome elementy terenu możemy zstrzelić, przesunąć, czasem trzeba użyć czarów jak chodzenie po ścianach, latanie etc. To jest właśnie esencja grania, gdzie gracz może faktycznie trochę pogłówkować, a nie bez myślnie wykonywać z góry przypisane akcje. Najbardziej niestety niedomaga design postaci (twarze i mimika podobne do tych z Dragon Age Origins) i design interfejsu. To niestety psuje odbiór gry jako całości. Ja osobiście lubię grać ładnymi, dobrze zaprojektowanymi bohaterami, inaczej część radochy gdzieś umyka.
Jedna z niewielu gier, w których przeklikiwałam dialogi (zaczęłam to robić mniej więcej od połowy gry).
Jedna z niewielu gier, gdzie zdarzało mi się przysypiać podczas robienia questów. :v
Widać, że twórcy starali się naśladować sprawdzone rozwiązania z lubianych i popularnych produkcji, ale mimo to gra wyszła niestety naprawdę nudna. Nużące dialogi, nużące postacie (zarówno towarzysze, jak i inne postacie z gry; jedyna postać, która nieco mnie zainteresowała i spodobała się to Mev. ). Poza tym postacie nie wzbudziły we mnie żadnych emocji, nie miały nic do przekazania ani nie interesowały mnie ich losy, nie były komiczne, ani tragiczne, nie miały indywidualnych cech, które odróżniałyby je od innych, w sposób umożliwiający graczowi nawiązanie z nimi jakiejś relacji emocjonalnej. Fabuła przewidywalna, w tym to, kto będzie głównym antagonistą ;). Sztampowe, nic nie wnoszące i wydłużone dialogi, brak interakcji z towarzyszami w trakcie podróży (żadnych komentarzy, docinków, uwag, dyskusji, tych wszystkich nic nie znaczących z pozoru wstawek, które tworzą klimat relacji między bohaterami), świat gry niezachęcający do eksploracji ( Na szczęście szybka podróż w grze jest od początku, ufff, wielkie dzięki!!!). Twórcy starali się, aby questy były dłuższe i nie sprowadzały się do "przynieś-wynieś-pozamiataj", ale i tu nie uniknęli wpadki, jaką było przedobrzenie. Questy są niepotrzebnie wydłużone, tam gdzie to nie ma żadnego uzasadnienia i czasem całkiem nielogiczne (jest np. zadanie, gdzie mamy zorganizować ceremonię pogrzebową matki jednej z postaci i biegniemy wraz z nią do specjalnie do tego przeznaczonej jaskini; po przybyciu na miejsce odbywamy krótki dialog z towarzyszką, która nagle nam objaśnia, że jeszcze do całej ceremonii potrzebne są kadzidła i balsam, dzięki czemu znowu musimy wracać do wioski, aby sie zaopatrzyć w w/w przedmioty, których niezbędność dałoby się przecież przewidzieć przed wyruszeniem). Są gry w których uwielbiałam przemierzać kilometry na piechotę i unikam szybkiej podróży, ale niestety GreedFall będąc nawet znacznie mniejszą produkcją nie potrafił zaserwować mi podobnej satysfakcji ze zwiedzania. Gra cierpi na niedostatek różnorodności - brak zróżnicowanego ekwipunku i ubogi bestiariusz, a powtarzalne do bólu wnętrza po prostu wypalają oczy, do tego jeszcze nie raz zdarzyło się, ze w grze spotkałam NPCa, który wyglądał identycznie, jak mój towarzysz, stojący obok. Greedfall to taki trochę zaktualizowany do dzisiejszych czasów Gothico-Risen w klimatach kolonialnych, z domieszką elementów Wiedźmina i Dragon Age'a, ale pozbawiony duszy i własnej tożsamości, aczkolwiek lepszy niż Skyrim, którego nawet nie udało mi się skończyć, mimo wielu prób. Wiem, że jest to gra budżetowa i przymknęłabym na to oko, gdyby były tam jakieś ciekawe postacie, dialogi lub chociaż zadania. Dobre strony gry to interesujący rozwój postaci, całkiem ładne lokacje miejskie, ładne ekrany ładowania i nawet niezłe cutscenki. Jeżeli zastanawiasz się w jakiego budżetowego RPGa zagrać ,to wybierz raczej The Outer Worlds lub the Bard's Tale 4 :)
Wiedźmin 3 to jeden z cudów Polski :) Kiedyś będzie na liście UNESCO, gdy tylko lista ta dogoni współczesność.
Niestety ostatnia Walkiria - Królowa pozostawiła po sobie wielki niesmak i bardzo popsuła odbiór gry. Tak, przyszłam tu wylać swoją frustrację, i owszem, tak, należę do grupy "słabszych" graczy. Twórcy gier doskonale wiedzą , że tacy gracze nie lubią godzinami powtarzać nudnych sekwencji, klawiszy, dlatego dla nich przygotowuje się plan awaryjny, czyli tryb łatwy, który co prawda w grze istnieje, i spełnia swoje zadanie bardzo dobrze, ale tylko do czasu , gdy nie natkniemy się na Sigrun. 3 dni i wiele godzin spędziłam próbując ją ubić, obejrzałam kilka filmików na yt, i przystąpiłam do konfrontacji w najlepszej możliwej zbroi, na 8 poziomie, z wymaksowawnymi statystykami, amuletami, hp. 280, zmieniając parę razy konfigurację ekwipunku. Z takim orężem, mój Kratos miąchał Baldurem jak parą skarpetek, a wszelkie największe trolle / ogry były na 2 hity. Niestety z niewytłumaczalnych przyczyn twórcy postanowili zepsuć mi grę i na koniec dali Walkirię, przy której Baldur wygląda jak bezbronne niemowlę. Po wielu próbach podarowałam sobie z obolałymi rękami i wielkim niesmakiem (prawa ręka boli do dzisiaj), bo doszłam do wniosku, że to nie jest trudny i wymagający przeciwnik, tylko po prostu głupio i źle zaprojektowany przeciwnik. Walkiria statystyki ma wymaksowane w kosmos, tak że jest o niebo silniejsza od głównego przeciwnika i bossa w grze , który jest "bogiem", co jest chyba absurdem samym w sobie. Nie ma praktycznie żadnych słabości, a dysponuje nie tylko siłą, zwinnością, skokami z boku , z powietrza i unikami, wyrywając się spod gradu ciosów, ale także arsenałem asów z rękawa jak oślepienie, ogień, strzały, pociski lodowe, make your wish. Twórcy nawet nie dali graczowi szansy pokombinować strategicznie i np. pozwolić na wykorzystanie budowy terenu do zbudowania swojej przewagi taktycznej, bo cała walka jest na otwartej arenie. Kratos biega wolno i nawet jeżeli próbuje odzyskać zdrowie lub podnieść trochę hp z ziemi to jest atakaowany przez Królową i w efekcie nie ma szans na odbudowę hp. Kamień wskrzeszający można mieć tylko jeden i każdy z 3 do wyboru jest za słaby. Najgorsze jest to, że zwycięstwo nad Walkirią nic nie daje w grze, bo jest to ostatnia postać, którą najczęściej sie zostawia na koniec po przejściu wątku głównego. PRzepaść pomiędzy siłą tej postaci a innymi adwersarzami w grze jest tak irracjonalna, że zastanawiam się , czy to nie był głupi żart twórców. Jak wspomniałam, jestem słabym graczem, ale gry mi dają ogromną radość i jestem zdegustowana, że twórcy nie wzięli pod uwagę, że gracz grający na najniższym poziomie , przeszedłszy całą grę nie ma ochoty psuć sobie miłego doświadczenia starciem , które nie pasuje do całej reszty. Nigdy nie spotkałam tak głupio zaprojektowanego przeciwnika, a grałam w wiele gier, gdzie przeważnie można było pokombinować i pokonać wroga sposobem, czarem, wykorzystać ich słabości, salwować się ucieczką etc. Tutaj jesteśmy postawieni wobec nieadekwatnie mocnego przeciwnika, który ma się nijak do całego wcześniejszego doświadczenia. Rozumiem, że lepsi gracze lubią takie wyzwania i byłoby to dla mnie ok na najtrudniejszym poziomie, ale tryb łatwy powinien być do przejścia dla każdego.
Pomijając to gra była super, zarówno postacie, jaki i zabawne kwestie krasnoludów, mity, opowieści Mimira, zakończenie fabuły etc. - to wszystko sprawiło dużo frajdy.
Zgadzam się. Niestety interfejs wygląda jakby był w fazie produkcyjnej :( ... absolutnie nie do zaakceptowania przy takiej grze, odczarowuje atmosferę, odbiera radochę. Niby detal, ale bardzo ważny.
Najpiękniejszy i najbardziej dopieszczony, w moim subiektywnym mniemaniu interfejs z jakim się spotkałam w ostatnich latach to ten z Kingdom Come Deliverance. Po prostu marzenie.
Wytrzymałość 41
Siła=39
Inteligencja = 9
Niezły Kaznodzieja XD
"I Ty możesz zostać Pitagorasem"
....
ogrywam gierkę, super przygoda :)
do leaven: cóż grafika to rzecz gustu, a o gustach się nie rozmawia ;) I chociaż wiem, że to nie jest najważniejszy aspekt dla graczy, ale jak dla mnie to akurat stylistyka Gwinta jest numer jeden - absolutnie genialne, dopracowane grafiki postaci , niedościgniona plansza do gry, stylistyka menu etc., zamiast cukierkowych, landrynkowych, ociekających lukrem Haertstoneowych kart, że już o samym infantylnym interfejsie nie wspomnę :D. Na drugim miejscu ustawiłabym karciankę Bethesdy - dosyć ciekawie zaprojektowane karty, ale sama plansza gry już daleko w tyle za Gwintem. Potem, daleko, daleko Magic the Gathering - naprawdę nieciekawe grafiki i wołająca o pomstę do nieba plansza, bardzo uboga w cokolwiek na tle konkurencji, ale tutaj jestem świadoma, że pewnie chodziło twórcom o zachowanie klimatu oryginału i o granie na nostalgii. Tyle o gustach, stylach i grafice. Rozgrywka to inny temat. Do Hearthstone nie mogłam się przekonać, TES LEgends jest ok, Magic the Gathering za mało grałam, a Gwint mnie zatrzymał najdłużej do tej pory, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, abym była wielką fanką karcianek.
Duży, barwny i ciekawy świat zachęcający do eksploracji, ciekawe postacie, dobre dialogi i bardzo przyjemna rozgrywka. Gra jest naprawdę OGROMNA i mimo dużych rozmiarów nie jest pusta, tak więc nawet po zakończeniu głównego wątku wciąż jest dużo roboty. Questy główne i poboczne podniesione na wyższy poziom - w tym względzie, jak i przy rozwiązaniach wprowadzonych w rozgrywce widać wyraźny wpływ Wiedźmina ;). Oprócz tych dopracowanych misji jest oczywiście cała masa zapychaczy, ale są one zupełnie dowolne, generowane codziennie tak więc nie zaśmiecają mapy - kto lubi ten robi .
Bardzo dziękuję za tę wypowiedź. Ja uważam, że jest arcydzieło współczesnych gier RPG. Na jakikolwiek aspekt gry nie patrzyć, tam mogę się zachwycać. Grafika gry jest obłędna -spacer po lesie , po łące to bajka, nie wspominając już o samej oprawie menu , interfejsu, stylistyką nawiązujących do średniowiecza. Tysiące detali, których sposób wymienić w jednym miejscu odróżnia KCD od tego wszystkiego co jest na rynku i to na pewno jedna z tych produkcji, po których mało co będzie smakowało jak kiedyś :)
Niby książki nie ocenia się po okładce a kandydata na partnera nie wybiera się wg wyglądu, ale cóż, rzeczywistość brutalnie weryfikuje nas samych :) . Część niskich oczekiwań zawdzięcza gra pewnie czasowej ekskluzywności w Epic Store, a druga część to zasługa grafiki, która faktycznie jest nie z tego świata. Oprawa graficzna obfituje w landrynkowe kolory, soczyste, neonowe fiolety, róże, kontrastujące zielenie, żółcie - takie trochę futuro-retro kojarzące się trochę z Bioshockami, co pewnie ma maskować niedociągnięcia na tym polu i sprawić, że coś co gdzie indziej nie byłoby zaakceptowania w innym miejscu, tutaj jest ok ;) . Trudno jest oczekiwać, że grupka zdolnych ludzi z ograniczonym budżetem będzie mogła sobie pozwolić na wodotryski w stylu RDR2 :). Myślę, że powinniśmy dać im szansę i nie marudzić przed premierą; Fallout New Vegas to wybitna produkcja, patrząc od strony fabuły, zadań i postaci, a przecież to na te trzy rzeczy najbardziej narzekają fani RPGów we współczesnych produkcjach. Może i tym razem powtórzą sukces sprzed lat ? Jestem dobrej myśli :)
Nie zgodzę się z kontekstem, w jakim umieszczono tu Kingdom Come Deliverance - dla mnie jest to absolutne arcydzieło i jak już wiele razy podkreślałam, nie uświadczymy podobnego majstersztyku jeszcze długo, długo. Nie pamiętam gry, która byłaby tak wspaniale dopracowana fabularnie i graficznie, gdzie zadania nie byłyby klepane na kolanie albo wypluwane przez skrypt z automatu. Cudowne dialogi, zapadające w pamięć postacie i miejsca - współczesne produkcje wielkich korpo typu AAA mogą tej grze buty czyścić. Jeżeli mowa tu o jakimkolwiek poczuciu siermiężności tej produkcji, to może być ono spowodowane realizmem, do którego oddania Twórcy podeszli bardzo sumiennie i wiele z dosyć odważnych i nowatorskich rozwiązań może się wydawać współczesnemu graczowi niezrozumiałych . Podczas gdy Ubisoft czy BioWare tworzą na pierwszy rzut oka atrakcyjne wizualnie gry, to tak naprawdę polegają one w dużej mierze na kopiowaniu i przeróbce już istniejących klocków. WarHorse zbudowali wszystko od nowa, piękny, pełny życia świat, gdzie do każdego domku w mieście można wejść , a przypadkowo spotkane szałasy w lesie to nie są zwykłe atrapy. KCD to absolutna perełka wśród współczesnych gier dlatego porównanie uważam za nietrafione, w przeciwieństwie do Elexa, który właśnie mimo swojej siermiężności jest bardzo wciągającą, godną polecenia pozycją.
"Drewno" możliwe, że tak, co nie zmienia faktu, że może być to bardzo wciągająca i pod innymi względami warta zachodu gierka, pokroju właśnie Elexa :) Obecnie wypluwane duże produkcje kuszą graczy grafiką i bajerami, ale to często przerost formy nad treścią, bo niewiele maja ciekawego i odkrywczego do zaoferowania. Osobiście bardzo podobał mi się Elex i jeżeli GreedFall pójdzie w jego ślady to tylko radować się podskakując :)
Tłumaczenie nie trzyma się kupy i jest jakby wbrew logice i oczekiwaniom graczy, które Redzi chyba znają jak nikt inny ; Coś mi się wydaje, że te tłumaczenie jest próbą maskowania problemów, które napotkali w trakcie realizacji. No ale ok, poczekamy, zobaczymy - może faktycznie wymyślili taki sposób prezentacji , że nam kopary poopadają z zachwytu i niedowierzania. Oby. :)
Dokładnie tak. Czego się graficznie można spodziewać, to wiedzieliśmy już w ubiegłym roku. Myślę, że Obsidian nie zawiedzie i zrobi dobrze to co zawsze dobrze robi.
Daleko idące skojarzenie :) Grafika bardziej mi przypomina BioShocki, ale te mechaniki gdzieś już faktycznie widzieliśmy ;). Na pewno bazują na starych sprawdzonych schematach, tak jak PiraniaBytes nie mogą się odczepić od przerabiania Gothica co kilka lat. Z drugiej strony, jeżeli takie duże firmy jak Bethesda, czy BioWare co 1-2 lata odgrzewają stare , wielokrotnie przemielone kotlety, żeby je tylko zaserwować w nowym sosie, to czemu bronić tego innym ?
I tak będzie to pewnie najlepszy RPG roku 2019, a może jeden z lepszych na najbliższe lata ;) nie ma się co oszukiwać, ale drewniastość tej produkcji było widać już przy pierwszym trailerze z ubiegłego roku i nie spodziewajmy się cudów na tym polu. Gra nie tylko graficznymi wodotryskami stoi, bo oprócz cudownej oprawy musi mieć jeszcze duszę, a tego nam brakowało trochę w niektórych majstersztykach, które miały być hitami ...StarWars Battlefront 2, Anthem .....tja. Jeżeli studio stworzy ciekawą opowieść, postaci, dialogi, zadania to zapomnimy szybko o tej retro grafice, która skądinąd ma też swój urok, jak dla mnie, przywodząc na myśl bardzo klimatycznego BioShocka :) Elex też powalał grafiką, a gierka okazała się bardzo spoko. Jedyne czego Obsidian powinien się ze wszech miar wystrzegać to bugi, bo tych zjadliwych publiczność może nie wybaczyć i mogą one położyć całą grę w recenzjach, nawet gdy będzie dobra. Myślę jednak, że tak się nie stanie i nie dadzą gniota na premierę, a fani przymkną oko na pewne budżetem powodowane niedoskonałości. Jestem bardzo optymistycznie nastawiona do tej produkcji. Komentarze zagranicznych graczy na yt też są raczej pełne nadziei i entuzjazmu. Będzie fajnie. Trzymam kciuki.
Kiedyś nie było gier, telewizji, internetu, a analfabetów było znacznie więcej. Nie słyszałam też na lekcjach nigdy, żeby w dawnych czasach nie było przestępstw. Osobiście uważam, że gry rozwijają i pomagają w edukacji. Od dziecka oglądam filmy i programy o przemocy i podobnie jak tysiące innych graczy dobrze wiem gdzie jest fikcja a gdzie prawdziwy świat i to mimo to, że moi rodzice bardzo bierny brali udział w edukowaniu mnie na tym polu. Nie wspomnę już o tym, że gry pomagają nauce języków obcych, a także w niewielkim stopniu historii czy geografii, rozwijają pamięć, uczą strategii, rozwiązywania problemów, zagadek, współpracy etc.
Ładna walka z konkurencją - zastąpienie jednego diabła innym :) jak to mówią Brytyjczycy "better the devil you know" :) Póki co Steam to bogata oferta gier, z wieloma funkcjami i regularnie organizowanymi promocjami, gdzie gry można kupić także poza platformą w postaci kluczy po bardzo atrakcyjnych cenach. A EPIC co oferuje ? Pluje nam w twarz i się śmieje - "albo kupicie u nas za tyle , albo nie zgracie wcale". Jeżeli mam wybierać między dwoma diabłami, to wolę tego którego znam. Zastanawiam się, dlaczego jeszcze Unia się nie przyczepiła do tych monopolistycznych praktyk. Aaa, chyba już wiem .....
Jestem baba i jako taka kieruję się w życiu , w dużej mierze, intuicją. Moja intuicja mi podpowiada, że ten numer im się nie powiedzie. Jak piszesz, maja kasę i przez długi okres mogą finansować nierentowne dziecko. Ja wierzę w rynek i jeżeli nie zmienią swojej polityki to umrą prędzej czy później. Steam stał się monopolistą w sposób naturalny, stopniowo dzięki klientom. W przypadku Epic jest duża niechęć klientów i opór na starcie.
haha no i git :) czekałam na tę grę, a teraz wiem, że tylko zaoszczędzę 200 zł. Jak Epic chce mieć exclusivy to niech zacznie je sam dla siebie produkować. Efekt tej polityki będzie taki, że po prostu wzrośnie piractwo. Ja bynajmniej poczekam ten rok-półtorej, aż gra wyjdzie na Steam i ewentualnie będzie można kupić klucz w promocji. Pozdrawiam wszystkich, którzy uważają, że kupując na Epic wspierają konkurencję na rynku :)
Dla mnie to RPG-owa perełka ostatnich lat i podobnej gierki jeszcze długo nie uświadczymy. Wspaniały świat, wciągające questy, postaci, dialogi, nietuzinkowe i wciągające aktywności poboczne, spreparowane tak, że gra naprawdę daję radochę - szukanie skarbów, robienie wywarów wg recepty, upijanie się na umór, gra w kości (naprawdę wessała mnie!). Panowie z Warhorse naprawdę przyłożyli się i stworzyli dzieło z klocków, których brakuje w niemal każdej współczesnej i wysokobudżetowej produkcji. Gdzie tkwi tajemnica ? Po prostu tworzyli grę z pasją i nie szli na skróty. Genialna i niedoceniona gra
A ja marzę, że ktoś kiedyś wykupi prawa do robienia gier w świecie Thorgala i powstanie dzieło na miarę Wiedźmina :) Kocham nordyckie klimaty;
Gierka wydaje się korzystać nieco z dorobku starych Gothiców ;) Grafika nie powala, trochę mi przypomina udoskonaloną wersję tego, co widzieliśmy w Risenach i Two Worlds 2 :P . Mimo to może się obronić, na co bardzo liczę. Trzymam kciuki, bo z braku laku grzebię już w wykopaliskach za jakimiś dobrymi RPGami :)
Nie ma szans na Fallouta76 F2P, to to już byłby ostateczny gwóźdź do trumny. Bardziej im by się "opłacało" projekt po prostu powoli wyciszać i przestać wspierać. To że gra stanie się F2P nie sprawi, że będzie przez to lepsza, mniej zbugowana i bogatsza w zawartość. Nowi gracze mogą sięgnąć po nią tylko z ciekawości, po czym szybko porzucą, jako że fanami serii pewnie nie są, bo gdyby byli, to grę by już dawno kupili. Jedyna szansa dla Bethesdy to wyciągnąć wnioski z porażki i naprawić grę oraz doprowadzić ją do takiego stanu, żeby zadowolić graczy. Rozdawanie produktu za darmo w tym wypadku to odwrócenie się tyłkiem do najwierniejszych fanów, którzy kupili produkt jako pierwsi po najwyższej cenie. Nie wierzę w taki scenariusz :)
Widzę faktycznie elementy Fallouto-podobne - samo przemieszczanie się postaci, drzwi i wnętrza :) Trochę niepokoi mnie już archaiczny sposób przedstawiania konwersacji z NPC, który jest mało atrakcyjny, a praktycznie żywcem zaczerpnięty z Fallout 3 / FAllout NV (brak dynamiki, kamera sztywno ustawiona en face). Graficznie kojarzy mi się to z wydanym rok temu Elex-em. Jeżeli jednak fabuła / postacie / questy będą dobre to może być super gierka.
Kingdom Come Deliverance to dla mnie gra wybitna i taka, na którą długo czekałam. Nie jest to gra bez problemów, ale są one natury technicznej, który to aspekt zawsze cierpliwie znoszę, jeżeli producent oferuje mi w zamian wspaniały, żyjący świat, nietuzinkowe postacie, wspaniałe przygody, rozbudowane, inteligentne questy, ciekawe dialogi :) To wszystko dostałam od WH i cieszę się, że się nie zawiodłam. Wiedziałam, że będzie dobrze gdy 2 lata temu ponad zobaczyłam prezentacje i filmiki to już wtedy zakupiłam grę i czekałam cierpliwie. Opłaciło się. Jest to jedyna gra którą wykupiłam w "preorderze" i to z takim 2-letnim wyprzedzeniem. Obecnie mam na liczniku prawie 120 godzin i nie zaczęłam jeszcze wątku głównego w Ratajach :P. Naprawdę chce się po tym świecie chodzić, jeździć konno, zbierać zioła, strzelać z łuku, polować, grać w kości, ubierać w nowe zbroje, okradać wieśniaków i możnych, wykopywać skarby, zakradać do klasztoru i podziwiać widoczki. Fantastyczny średniowieczny klimat i cudowne orzeźwienie po tylu monotonnych RPG-ach klepanych dzisiaj masowo na kolanie wg jednego wzorca.

Jestem rozczarowana grą, szczególnie po tych wszystkich dobrych opiniach, których się naczytałam i naoglądałam w internecie. Byłam pewna, że produkcja z takiego studia i z takimi opiniami na pewno przypadnie do gustu wielbicielce starych Baldurów ;) Tak się nie stało, mimo tego, że w grze widać ogromny wkład pracy i serce twórców. Mocną stroną gry jest oprawa audio-wizualna - świat jest po prostu przepiękny, lokacje dopracowane, podobnie jak wygląd postaci. Widać, że zadbano o zróżnicowanie questów i generalnie cała ścieżka fabularna jest przemyślana. Innymi słowy, gra nie została wykonana "na jedno kopyto". NIESTETY NIESTETY ...żadna , nawet najpiękniejsza gra nie zachwyci mnie, jeżeli nie będę w stanie zżyć się z postaciami i nie będę miała ochoty śledzić ich losów. :(. To dokładnie dzieje się w Pillars of Eternity - nasi towarzysze i ich problemy, a także problemy spotykanych w świecie postaci są mi jako graczowi całkowicie obojętne i to do tego stopnia, że po połowie gry już tylko bezmyślnie przeklikiwałam opcje dialogowe, czego naprawdę nie lubię robić. Jedyną ciekawą postacią w grze, której historia i motywy mnie naprawdę zaintrygowały była Lady Webb – z zaciekawieniem czytałam/słuchałam rozmowy i ze zniecierpliwieniem do niej wracałam. Lady Webb to niestety wyjątek w tej grze. O dziwo, nie jestem w stanie zarzucić Twórcom, że zignorowali tę część produkcji. Nie. W przeciwieństwie np. Do takiego Skyrima, widać, że poświęcono bardzo dużo czasy na tworzenie historii postaci, ich charakterów; to samo dotyczy opowieści niesionych przez zadania poboczne. Tak więc gra nie jest "niedopracowana" . Gra jest po prostu PRZEGADANA. Zostałą bowiem zasypana tonami tekstów, rozmów, opisów, które są często całkowicie zbędne i śmiało mogą pełnić funkcję zapychacza. Problem z Pillarsami nie polega jednak na tym, że tekstów jest dużo, tylko że niosą ogrom mało istotnych informacji, są rozwlekłe i NUDNE. Co gorsza, Twórcy postanowili wypełnić świat Pillarsów zupełnie nie zwiazanymi z fabułą postaciami, których dusze mogą być czytane przez głównego bohatera – w ten sposób od samego początku przeczytałam kilkanaście absolutnie nudnych tekstów z gatunku fan-fantasy, po czym dopiero z netu się dowiedziałam, że można to spokojnie pominąć, bo nie mają związku z opowieścią.
Podsumowując, do plusów zaliczam grafikę, płynność rozgrywki, piękno świata przedstawionego, dopracowane zadania. Do minusów nudną, przegadaną fabułę, nieciekawe postacie (nad którymi jednak pracowano, ale efekt nie jest porywajacy).