Walka w jedynce 1v1 albo jeden na paru mi bardzo podpadła i dawała sporo emocji. To co moim zdaniem wyszło sporo gorzej to minibitwy pod koniec gry, gdzie razem z ziomkami tłuczemy 10 innych chłopa. NPCe totalnie nie radziły sobie z jakimś trzymanie szyku i pilnowaniem pleców. Trzeba było tylko obejść grupkę i następnie bezkarnie można było ich wymordować ciosami w plecy, a system bardzo premiował takie ataki i one szybko wykańczały.
Walka w KCD jest naprawdę dobra... ale tylko 1v1 albo kilku typa na Ciebie. Wtedy faktycznie jest trudno, ciekawie i trzeba uważać, bo nawet będąc wykoksanym przegrasz z badną chłopów z widłami, jeżeli dasz się otoczyć. Walka z fechmistrzem typu Czarny Piotruś też była dobra i wymagająca.
Niestety przeciwnik zupełnie nie radzi sobie z zachowaniem szyku w walkach grupowych tudzież z orientacją jeżeli ma więcej niż jednego przeciwnika. Dlatego wszystkie potyczki i bitwy z końca gry są już banalne, każdy z adwersarzy odsłania przed Tobą boczki oraz plecki i tylko młócisz ich masowo.
Mam wrażenie, że to jest przebudowane Beyond Good and Evil 2, znajdujące się w produkcji od nastu lat. Może Ubi dostali w międzyczasie licencję i przebudowali swoją rozkopaną gierę na SW.
"dlaczego kochamy retrofuturyzm?" - bo jest dużo łatwiej sięgnąć po sprawdzone pomysły i settingi, które w latach minionych były SF, a dziś już są tylko fantastyką.
Przesyt mam tym retrofuturyzmem, kiedyś to była rzadka stylistyka, teraz jest niemal nurt główny. Niech ktoś w końcu znowu poważnie pomyśli z perspektywy 2022 jak może wyglądać rzeczywistość za kilkadziesiąt/kilkaset lat.
Na tym polega science fiction, że czerpie opiera się na dzisiejszej wiedzy.