Kiedyś miałem taką historię że już nigdy nie założę drążka rozporowego. Miałem taką sztukę i zainstalowałem mega mocno (sąsiad pomagał i sprawdzaliśmy na nim bo jest cięższy :) ). Drążek wisiał stabilnie pare miesiecy, korzystałem prawie codziennie. Któregoś dnia zachciało mi się na nim pohuśtać... za 3cim huśnięciem pier** plecami na glębę. Walnąłem tak mocno że mógłbym porównać to do potrącenia przez powiedzmy skuter albo rower z dużą szybkością. Zawyłem mega głośno po czym nie mogłem złapać tchu przez pare sekund. Mega mocne i niemiłem doznanie... Także odradzam rozporowe :) Najprawdopdoobniej z czasem z gumy która jest na bokach wypłynęła jakaś smolista substajca która poluzowała drążek.