Ja natomiast wybrałbym się w taką podróż z Zoltanem Chivayem z Wiedźmina, gdyż odkąd tylko zagrałem po raz 1-szy w to cudo to od razu pokochałem tego gościa! Jestem pewien, że świetnie byśmy się razem bawili, (ludzie słuchający naszych kolęd również) a i chętnie wypilibyśmy nalewkę z mandragory… No albo z siedem nalewek… Na pewno podsyciłoby to tylko nasze humory, a kolędy byłoby słychać do białego rana!