Jestem z serią od początku. Uwielbiałem każdą części i każdą główną odsłonę, ukończyłem i zdobyłem platynowe trofeum w każdej oprócz jedynki (bo tam po prostu trofeów nie było). Jednak ACIII było ostatnim asasynem, który był pełnoprawną kontynuacją. Wątki animusa były spójne, nieważne czy to Altair, Ezio czy Connor były w mniejszym lub większym stopniu powiązane i miało to ręce i nogi. Logiczne i sensowne wątki współczesne również były bardzo fajnie powiązane do momentu Black Flag.... Tutaj już wchodziły zawiłości w powiązaniach z ACIII czyli kto jest czyim ojcem, kto kogo zabił, kto jest czyim dziadkiem i w sumie też można by powiedzieć ok, to wystarczy sprawdzić sobie timeline i już wszystko wiadomo. Niestety Black Flag był pierwszą z serii grą gdzie fabuła była nijaka, miałka, elementy składały się do kupy na siłę i już wtedy było widać że coś niepokojącego dzieje się z serią, ale można powiedzieć że jedna słabsza fabularnie gra, ale trzymająca dalej poziom pod względem mechaniki nie wiele zmienia. Niestety potem było już tylko gorzej... Rouge z okropnym reUsem Assetów z Black Flaga, który był dany jako ochłap konsolowcom bo wówczesna generacja nie dawała rady już AC:Unity.... I właśnie... unity ukończyłem i jedyne co mi zapadło w pamięć to parkour, inny niż w we wszystkich asasynach i tych ostatnich i tych pierwszych i to tyle... Idiotyczna fabuła współczesna i ta z animusa nie klejąca się, mająca się nijak do poprzednich odsłon z wyjątkiem kilku elementów, do policzenia na palcach jednej ręki. Ac:Origins było powiewem świeżości, sprawiło że poziom trochę się podniósł... Niestety o ile mechanicznie wyglądało to bardzo dobrze, projekty lokacji były super to fabularnie znowu dostaliśmy idiotyczną opowiastkę która chciała w jakiś sposób wytłumaczyć skąd wzieli się asasyni... oczywiście przez kilkadziesiąt godzin misji fabularnych dowiadujemy się wzieli się z d... albo mniej więcej stąd że przy 3 ostatnich misjach jakaś laska poprowadziła swoją prywatną wendettę. AC Oddysey znowu mechanicznie spoko ale znowu widać kopię mechanik, można było wtedy powiedzieć że te były w miarę świeże więc nie przeszkadzało to tak. No i dochodzimy do Valhalli... gra, która przyciągnęła mnie klimatem i tym że lubię open worldy i ganianie za znacznikami... Znowu dostaliśmy słabą historyjkę, takie sobie postacie, najlepszy od czasów AC:III wątek współczesny (czyli kula u nogi całej serii), mechanicznie dalej to samo co poprzednie 2 odsłony ale z subtelnymi urozmaiceniami. 2 pierwsze dodatki do AC:Valhalla to jest porażka na całej linii... Męczące, niewiele wprowadzające, znowu z idiotycznymi historyjkami wymyślonymi na kolanie. I mamy trzeci dodatek, postawiony w zaświatach gdzie już w podstawce wątek, związany z Odynem był beznadziejny. Najwięcej czasu spędziłem z Valhalla (240h), najmniej z Origins (180h). W każdej z ostatnich trzech odsłon Asasynów w podstawki dało się jeszcze jakoś grać, niestety DLC za każym razem rozczarowują, może trochę mniej w AC:Oddysey ale nie ma dodatku o którym możnaby powiedzieć że jest warty zakupu.
Czyli ludzie najpierw psioczą na to że NFT to lipa, nie chcą tego bo ma to cokolwiek zepsuć po czym sami to kupują... Hmmm.. to ma sens.
Nie wiem ile w tych informacjach prawdy a ile spraw w dziwny sposób odkrytych i sensacyjnych ale wierząc w te wszystkie informacje, które podają to wychodzi na to że zamiast pracować to urządzali sobie tam orgie zamiast pracować (co biorąc pod uwagę ostatnio wypuszczone gry wcale nie jest dziwne)... Prawie 40 osób zostało zwolnionych i wg informacji reszta na tyle słabo molestowała że pracuje dalej czyli tak naprawde sumarycznie mogło być np 60 osób zamieszanych w molestowanie a równie dobrze 80 i wiecej... Czy ktokolwiek to liczy i wierzy w sens tego co jest napisane bo jak tak dalej pójdzie to w blizardzie osób molestujących będzie 110% w porównaniu do wszystkich pracowników :D
"Bo ludzie po co wam idealny serial na podstawie książki"
Nie potrzebny taki bo też i takiego się stworzyć nie da. Ale to co odwalili w drugim sezonie to nie jest adaptacja wiedźmina tylko serial z licencją na nazwy własne z wiedźmina. Już w drugim sezonie nic nie trzyma się kupy a już z pewnością nie źródła, co więcej będzie tylko gorzej bo już raczej nie da się powrócić do pierwowzoru z powodu decyzji, które podjęto.
Idzmy dalej i zapytajmy może tak "Po co mi serial/film, który jest na podstawie książki dość mocno trzymający się pierwowzoru" - ja to może sie nie znam ale może z tego samego powodu, z jakiego nakręcili Władcy Pierscieni, Hobbita albo grę o tron ? O ile w grze o tron już było sporo odstępstw od książek to i tak trzymało się to kupy a z tego co pamiętam to pierwszy sezon gry o tron wyciął dość sporo informacji ale dalej po zobaczeniu pierwszego sezonu wiedziało się co się ogląda. Filmy WP i Hobbita jak dla mnie były takie jakie powinny być, nie było to trzymanie sie 1:1, były odstępstwa, były dziwne wtrącenia wizji reżysera ale to właśnie rozumiem film na podstawie książki.
HBO ma swoją grę o tron, zarobili na tym krocie i dalej zarabiają pewnie na licencjach. Netflix chciał być jak HBO no i właśnie...jedyne co im się udało jak narazie to zarobić na tym.
Niestety ale to właśnie bycie fanem wiedźmina psuje odbiór serialu bo nic na co kładł nacisk Sapkowski w książce nie było dobrze zrobione.
Wiedźmin jako serial fantasy ogląda sie dobrze pomimo niedoróbek, ale jako adaptacja to jest tragedia.
Nie jestem fanem microsoftu a bynajmniej ich konsol a co więcej mogę powiedzieć że murem stoję za sony... Ale szczerze powiedziawszy to mocno dopinguję Halo i cieszę się z tego że ktoś pisze w miarę pozytywnie o strzelance, która nie jest COD albo Battlefield... nie zrozumcie mnie źle ale COD i BF to tak oklepane serie że trudno po nich spodziewać się czegoś dobrego. COD i BF to trochę jak lata '90 i '00 gdzie bez butów i bluzy z logiem NIKE byłeś nikim. Oczywiście możnaby olać te tytuły ale po prostu sie nie da, każda strzelanka jest porównywana do tych gównianych gier... COD skończył sie na COD III a BF skonczył się na Bad Company 2... Niestety ale na rynku potrzebujemy czegoś innego a nie tylko od dzwonka do dzwonka czekać na multi COD albo BF. Halo gości od dawna ale niestety w europie jest mało popularne, nie wiedzieć czemu. Czyżby exclusivy M$ były aż tak badziewne? W żadnym razie, po prostu środowisko graczy strzelankowych ma tak zakute łby że widzi albo COD albo BF bo przecież jeśli uważa się te serie za PRO to można nazwać się graczem, który swoje wie. GO Halo! na pohybel...! Oby fani współczesnych COD i BF utonęli w ekstremenetach...
Podepnij sobie pada do PC i włącz auto aim co za problem ? Różnica między konsolą a PC jest taka że do PC podłączysz pada i masz i autoaim i FOV a w konsoli masz tylko autoaim. Widzisz różnicę czy to dalej za mało ? Weź pada do ręki i pokaż jak łatwo się gra na padzie. Bo widzisz gra na padzie dla wielu osób jak nie dla większości jest niegrywalna w FPSy a autoaim w grach ma swoje wady. Nie wiem jak dokładnie jest w COD (bo to gówniana gierka nieważne czy na PC czy konsoli , zresztą jak każdy COD) ale w innych strzelankach zdarza się tak że autoaim namierza środek przeciwnika co znaczy że po namierzeniu musisz jeszcze zareagować i próbować skontrować jesli chcesz headshotować a bardzo często zanim skontrujesz to już leżysz.
A od kiedy GOL kopiuje filmy na swoją stronę? Przecież to podlinkowane filmy z YT, to że widzisz odtwarzacz to nic nie znaczy bo to jest odtwarzacz YT... Odkąd zacząłem pisać strony internetowe a było to z dobre dziesięć lat temu to YouTube już dawał możliwość wstawiania filmu nie jako link tylko w formie odtwarzacza... GOL oprócz linka do filmu na swojej stronie nic więcej nie ma. Chyba że mówimy o jakimś innym filmie, ale w artykule widzę.... jeden wiec raczej nie mam mowy o pomyłce. Co więcej, pisząc takie bzdury że ktoś kopiuje film z YT na swoją stronę oskarżasz go o nielegalne działania. Gratulację! Twój komentarz jak przykład głupoty i niewiedzy, którą poparło w chwili pisania mojej odpowiedzi 20 osób a pewnie znacznie więcej tylko przeczytało i w zaciszu domowym przyklasnęło, wisi na zaszczytnym pierwszym miejscu obok artykułu niczym średniowieczny złodziej w dybach na rynku.
W zyciu nie widzialem kogos kto tak bardzo wypieral zwyklej kradzieży. Ja Ci tlumacze dlaczego to co piszesz nie jest nawet w moim mniemaniu czystym zlodziejstwem tylko po prostu takie jest prawo a Ty mi tlumaczysz cos na zasadzie kradziez jablka jest ok ale gruszki juz nie.
Powiedzi mi, to rodzice wpoili Ci zlodziejstwo czy po prostu sam doszles do wniosku ze gdyby ktos Cie zlapal za reke podczas kradziezy to mowilbys ze to nie Twoja reka?
"W markecie jest to kradzież kopii fizycznej tzn. nośnika danych, pudełka itd."
Czyli w markecie kupujesz nie grę tylko pudełko i płytę panie złodziejaszku ? Fajnie tak kupić sobie pudełko i dostać grę za darmo. Czekam na kolejne synonimy kradzieży, powiem Ci że każdy kolejny jest coraz lepszy. A jakbyś tak kupił sobie grę w markecie, zainstalował na kompie i oddał pudełko ? Myślałeś nad takim biznesem ? Wiesz ze to taniej wychodzi niż kupno dostępu do konta na allegro bo możesz odzyskać 100% tego co wydałeś i wtedy ten nieuczciwy wydawca nic , który tylko czeka żeby ukraść twoje legalnie otrzymane od matki pieniądze już totalnie nic nie dostaje a ty masz wszystko za darmo. Wiesz wtedy tak naprawdę kradniesz bez pośrednika, bo ja w sumie jakbym kradł to by mi sie nie podobało ze żeby coś ukraść to jeszcze muszę zapłacić komuś kto sprzedaje to na allegro i to w dodatku jakiś dostęp, przecież jak Ci wyśle ten dostęp to on nie poniesie kosztów. Rozumiesz, jak kraść to jakoś wiesz, żeby nie dokładać jeszcze do interesu. No chyba że to niezgodne z Twoim sumieniem, no bo jakże to tak oddać pudełko z płytą za 200zł ?
Albo jeszcze lepszy mam pomysł, kupuj wersje pudełkowe, jak jest kod w środku na steam to sprzedawaj na allegro, sam kupuj dostępy do konta za 10zł a potem pudełko oddaj. Przy kosztach 200zł bedziesz 190 do przodu. Tylko absolutnie nie daj sobie wcisnąć kitu ze odpakowana gra nie podlega zwrotowi, powiedz że nic nie ukradłeś, że płyta, instrukcja i pudełko też jest i nawet kod jest. Nieważne że wykorzystany, powiedz ze zapłaciłeś za to że w środku byłą jakaś kartka z numerkami i cyferkami i ją też oddajesz.
A tak w ogóle to na Twoim miejscu rozpocząłbym bojkot o to żeby konta na allegro zostały wystawiane za darmo. No bo jakże to tak może być że ktoś handluje hasłem i loginem, nie kosztuje go to nic i jeszcze na tym zarabia.
Już mi się nawet nie chce cytować tych głupot, które piszesz o "na własny użytek" czy "Nie możesz pobierać" - daj mi jakis paragraf, albo interpretację która mówi że możesz grać w grę z nielegalnego źródła na własny użytek. Co więcej gdzie pisze że nie możesz POBIERAĆ ? Nie możesz udostępniać a nie, że nie możesz pobierać. To że jak pobierzesz i zagrasz czy zobaczysz to inna sprawa nie mniej samo pobieranie karalne nie jest.
Czemu miałbym zgrywać cwaniaka w internecie z powodu tak błahej sprawy? Kradzież to dla mnie kradzież i nieważne czy znajomy czy ktokolwiek ogląda filmy czy gra w gry do których dostęp uzyskał w taki sam legalny sposób jak dostęp do konta z allegro to staram się przetłumaczyć i pewnie ku Twojemu zdziwieniu niejeden znajomy zmienił swoją mentalnosć, wystarczy pomyśleć.
Odpowiedz mi czy Ty naprawde wierzysz w to co piszesz i jesteś przekonany że kradzież kopii cyfrowej to nie to samo co kradzież tej samej gry z marketu w pudełku ? Wystarczy że napiszesz to co wszyscy wiemy i ja już tu nie będę odpisywał bo przecież po co mam wysłuchiwać usprawiedliwiania się złodzieja ?
"Łamanie czyjegoś regulaminu NIE jest przestępstwem. Łamanie prawa państwowego jest przestępstwem. Za złamanie regulaminu tego forum mogę być co najwyżej zbanowany, nikt mnie za to do więzienia nie wsadzi."
Zgadza się, przyjęło się że nikt nie egzekwuje łamania regulaminu w sieci bo zbyt duże koszty trzeba ponieść, łatwiej jest zbanować. Ale kupując grę na platformie zawierasz UMOWĘ KUPNA/SPRZEDAŻY podlegającej pod prawo państwowe. Tak samo jak kupisz laptopa w sklepie i masz unijne i polskie prawo do rękojmii czy otrzymania gwarancji tak samo masz prawo do zwrotu elektronicznej kopii gry, dlatego też na platformach gamingowych masz prawdo zwrotu towaru przy ściśle określonych warunkach jak np. na steam nie możesz przegrać wiecej niż 2h w dany tytuł i to nie jest wymysł mój albo kogoś tutaj z forum tylko wynika to z prawa, które zostało ustanowione.
Co więcej jest coś takiego prawo własności intelektualnej opisane zarówno w prawie Polskim jak tym wydanym przez Parlament Europejskim i podlegają pod to takie produkty jak muzyka, filmy czy właśnie różnego typu multimedia jak gry wideo. Tego nie przeskoczysz i chociażbyś nie wiem jak sobie tłumaczył swoje kradzieże to nie obejdziesz tego Panie złodziejaszku!
Ta odpowiedź:
"No tak, to, że wydawca nie wydaje ani centa na kolejną kopię gry cyfrowej, nie jest faktem, bo wydaje grube miliony :D"
tutaj chociaż raz napisałeś coś mającego część wspólną (małą bo małą ale zawsze) z zdroworozsądkowym patrzeniem na świat.
"Developer nie poświęcił czasu na stworzenie kolejnych kopii cyfrowej gry, Twoje porównanie miałoby moc, gdyby moi rodzicie poświęcili czas na zarobienie złotówki, a każdą kolejną by sobie skopiowali, czy to za pomocą bota, czy kliknięcia myszką."
Pytałem Cie o to i chyba nie dotarło. Zapytam raz jeszcze. Jeśli deweloper poświeci kilka mln zł na wyprodukowanie gry, która wypuści tylko cyfrowo to rozumiem ze wystarczy ze sprzeda jedną kopie za 200zł jednej osobie a reszta może bez konsekwencji kopiować, bo na kolejne kopie już nie wydał ani złotówki ? Dobrze rozumiem? Czyli wg Ciebie producenci gier powinni robic w czynie społecznym ? Wystarczy mu jak z kosztów nawet 500 tyś zł zwróci mu sie 200zł z czego 1/3 zabierze mu platforma dystrybucji.
Reszty komentować nie będę bo zaczynasz odpływać pisząc o jakimś fantasy albo argumentach, które wg Ciebie chociaż trochę mają coś wspólnego z prawdą.
Mam nadzieje że ktoś kiedyś w robocie Ci nie zapłaci bo stwierdzi że nie wystarczająco pracowałeś i Ci się nie należy, albo obetnie pensję i zapyta jakie koszty poniosłeś żeby zapracować na wypłatę. To że przychodzisz do pracy (tłumacz to że deweloper wyprodukował grę) to nie znaczy że możesz otrzymywać za to wypłątę (zysk z każej kopii). Wystarczy Ci jak dostaniesz zwrot kosztów za paliwo, albo biletu na autobus bo taniej wyjdzie.
"Jeżeli podawanie faktów jest jak rzucanie o ścianę, to spoko :-)"
Jakie fakty? Gdzie Ty fakty podałeś ? To wszystko to Twoje wymysły a nie fakty.
"Nielegalne jest to co jest zakazane prawnie, sprzedaż dostępu do konta jest po prostu wątpliwe moralnie według takich jak Ty."
To jest perełka co napisałeś. Zawierasz UMOWĘ z platformą sprzedażową świadomie, bo przecież nikt do założenia konta Cię tam nie zmuszał, ZRYWASZ umowę za co w literze prawa popełniłeś przestępstwo a Ty to tłumaczysz że to nie jest nielegalne tylko wątpliwe moralnie. Czyli jak rozumiem fizycznie przedmiot ze sklepu możesz ukraść bo tam nawet umowy nie podpisujesz więc zawinięcie laptopa czy telefonu nie jest przestępstwem tylko czynem "wątpliwie moralnym". Jedziesz po bandzie.
"Developer może sobie rosić prawo do czego chce, nawet do tego bym został jego niewolnikiem. Tak jak ja mogę sobie rosić prawo do sprzedaży kopi za którą mu zapłaciłem, na co on mi nie pozwala"
I tutaj powinienem zakończyć tę rozmowę, bo mam wrażenie że poziom Twojego rozumowania logicznego nie wyszedł poza przedszkole, ale pośmieje się jeszcze trochę bo zaczyna mi to dostarczać darmowej rozrywki...
No właśnie nie może sobie rościć do czego chce, a już na pewno do tego żebyś został jego niewolnikiem. Rozumiesz jaka jest różnica pomiędzy słowami móc a chcieć ? Wydaje mi się że nie a z Twojej wypowiedzi wynika że mieszasz oba pojęcia. Bo tak samo jak deweloper nie może rościć sobie praw do jakiejś formy niewolnictwa tak samo Ty nie możesz rościć sobie praw do jego gry. Owszem, jeśli zawarłbyś umowę na konkretnych warunkach że będziesz mu odpalał część zarobku to myślę że nie miałby z tym problemu, ale nie licz że ktoś dajmy na to za produkcje po premierze będzie chciał procentowy zysk od 10zł.
"Ty na pewno nie zdajesz sobie sprawy z tego co wygadujesz."
Przeciwnie, to co tutaj piszę to nie tylko moje zdanie ale zdanie ludzi, którzy swoje słowa opierają o zasady wypracowane przez setki lat w każdym cywilizowanym kraju.
"No nie, oni poświęcili czas na każdą złotówkę, która znajduje się na tej karcie. Nie rozmnożyli tych złotówek bezkosztowo tak jak developer swoją grę."
Ale to czekaj, dajmy na to Twoi rodzice poświecili czas na każdą złotówkę, która znajduje się na tej karcie a deweloper nie poświęcił czasu na nic co znajduje się w grze ? Przecież bez jego poświecenia czasu i środków nie miałbyś w ogóle tej kopii gry, którą sobie ukradniesz.
Ja wiem ze w Twoim mniemaniu każdy zakupiony dostęp to zdobycie poziomu w swoim wyimaginowanym obrazie Robin Hooda i odbierając bogatym (bo każdy developer jest przecież bogaty, w koncu nic nie robią a dostają pieniądze) dajesz biednym - w tym przypadku sobie albo swoim rodzicom.
Odpowiedz mi na pytanie, jaka jest różnica pomiędzy wydaniem 5mln zł na produkcję gry i wygenerowaniem zysku 6 mln zł a jaka jest różnica pomiędzy wydaniem 5mln zł na wyprodukowanie określonej ilości komputerów i uzyskanie 6 mln zysku ? Bo ja nie widzę tutaj żadnej różnicy a Twój tok rozumowania jest taki że jedno fizycznie widać a drugie nie więc to drugie można bezczelnie kraść i jeszcze wmawiać innym że tak można.
Ja Ci gadam o tym jak świat funkcjonuje a Ty starasz się mnie przekonać że to tylko mój wyimaginowany obraz oparty na mojej moralności, która defacto też jest już na tym świecie ukształtowana z różnymi odchyleniami od normy. Ale jednak kradzież to kradzież nieważne czy kradzież jabłka za którą jeszcze 1000lat temu obcinali rękę czy kradzież we współczesnej formie czegoś bardziej nowoczesnego, czego nie widać a jednak daje Ci rozrywkę na którą ktoś poświęcił czas i pieniądze.
"bo nikt nie poświęca czasu na stworzenie jednej kopii gry."
Gadanie z Tobą jest jak rzucanie kamieniami o ścianę. Nielegalne sprzedawanie dostępu do wersji cyfrowych wg Ciebie jest legalne bo tak sobie ubzdurałeś że jak czegoś fizycznie nie widać to to nie jest złodziejstwo. Czyli rozumiem że gdyby była sytuacja ze grę wydajemy tylko cyfrowo to deweloper oczywiście może sobie sprzedawać, ale nie może rościć sobie do tego praw bo poświecił tylko środki na stworzenie gry ale nie na stworzenie tej kopii, którą ty nielegalnie pobierzesz na kompa? Czyli wracamy do sytuacji gdzie deweloper, który zrezygnował z wersji pudełkowej ma robić w czynie społecznym, ewentualnie ma czekać na jałmużnę od frajerów, którzy zdecydowali się legalnie kupić. Czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę co Ty wygadujesz ? Bo ja myślę że albo kasę zaoszczędzoną na grach, które kupiłeś w nielegalny sposób przewaliłeś na dragi albo na alkohol bo normalny człowiek nawet nie próbowałby brnąć w te głupoty, który piszesz.
Swoją drogą weź sobie kartę płatniczą od swojej matki, ojca albo kogo tam chcesz i rozwal cały hajs z niej na głupoty, np. na dostępy do kont a potem oddaj te kartę wyczyszczoną i powiedz że wydałeś cała kasę bo ta kasa nie była ich bo przecież nie poświecili czasu na przelanie jej na wirtualne konto, oni tylko pracowali. Komu by zależało na jakiś cyferkach przypisanych do karty, co innego gdyby fizycznie banknot był w ręce, to tego się nie rusza bo wiadomo, na te pieniądze zapracowali. Tylko uważaj, kartę musisz oddać bo to byłoby złodziejstwo gdybyś ją zatrzymał.
"Ok, czyli wychodzisz z założenia, że liczba kopi ściągniętych z torrentów x cena gry = strata wydawcy, który zarobiłby tyle gdyby nie ta piracka wersja. Nie mam więcej pytań :-D"
Przeczytaj raz jeszcze co napisalem wczesniej i zwroc uwage czy nie jest tam napisane cos o tym ze to wyliczenia z idealnego swiata.
"No widzisz, Ty nie masz, ja, jako, że nikt nikomu fizycznie żadnej blachy, żadnego procesora nie ukradł, mam. I co teraz? Kto ma rację?"
Wracamy do punktu wyjscia. Kradziez gry jest ok ale kompa juz nie. Nie ma w tym roznicy w obu przypadkach ktos poswiecil swoje srodki zeby stworzyc prosudukt. I nie ma to nic wspolnego z moralnoscia. W obu przypadkach jest to zlodziejstwo tylko czasami probujesz sie sam usprawiedliwic.
"Wiesz, to jest raczej pytanie w stylu czy moralnie jest nie grać uczciwie z kimś kto z Tobą nie gra uczciwie."
Ach te niedobre platformy gamingowe. Zmuszaja kazdego do wydawania pieniedzy a ludzie chociaz nie chca to nie maja wyjscia.
Kto gra nieuczciwie? Steam? Gog? Uplay? Nikt Cie nie zmusza do bycia dymanym.
"Z punktu widzenia wydawcy nie ma różnicy czy sprzedaż używkę, dasz komuś dostęp do konta, czy sprzedaż pirata na bazarze."
Jest ogromna różnica w tym że sprzedaż SWÓJ egzemplarz JEDNEJ kolejnej osobie a kiedy SWÓJ egzemplarz sprzedajesz kilkuset innym. Przyjmijmy wersje taką, 100 osób odsprzedaje po premierze dostęp do konta jednej kolejnej, na ukończenie każda osoba potrzebowała miesiąc czasu. Po miesiacu od premiery 100 osób kupiło te konkretne używki. Sytuacja powtarza się przez rok sukcesywnie co miesiac. Po roku czasu w grę zagrało 1200 osób, zostało sprzedanych 100 ezgemplarzy. Wiec uśrednijmy 200zł x 100 daje 20.000 zł potencjalnego zarobku z osób które już nie kupią tej gry jest 200złx1100 co daje 220.000zł straty.
Sytuacja 2. Po premierze wychodzi gierka, kupuje ją 100 osób żeby sprzedać dostep do konta jak najwiekszej ilości osób. Biorę to wszystko optymistycznie i każda taka osoba wystawiłą akukcję na allegro sprzedając 100 dostępów do konta. 100x100 jak nie trudno policzyć dale 10.000 osób które zagrały w grę a sprzedano 100 ezgemplarzy. Policzmy raz jeszcze 200zł x 100 daje 20.000zł zarobku a potencjalnych osób, której już nie kupią tej gry jest 200zł x 10.000 czyli 2.000.000zł.
Uwaga trudne pytanie, ile POTENCJALNEGO zysku stracił wydawca?
Podpowiem... 1.780.000zł ale jak już wiele razy zostało to napisane tutaj, z punktu widzenia wydawcy to nie ma znaczenia. prawie 2mln to pewnie niejeden wydawca na chleb wydaje, tak sie mają dobrze. Nie licząc tutaj oczywiscie prowizji za sprzedaż itd, bo tyle do niego nie trafia.
Oczywiście w obu sytuacjach trzeba uwzględnić sporo zmiennych to że niektóre gdyby nie było możliwości kupna dostepu to by nie zagrały ale trzeba też brać po uwagę że sporo ludzi na fali hypeu kupi grę ale jak już wspomniałes z punktu widzenia wydawcy to nie ma znaczenia bo jego interesuje kasa a nie czy kogoś stać.
Powyższe kalkulacje są wyciągnięte z idealnego świata ale zmiennych, których trzebaby użyć przy takich wyliczeniach jest sporo i nie da się tego obliczyć tak prosto nie mniej jednak dobrze obrazuje to rząd wielkości potencjalnej straty. A te wszystkie głupie gady że gdyby nie piractwo to deweloperzy wogole by nie zarabiali to albo próbujecie usprawiedliwić siebie albo znowu nie wierzycie w to co piszecie.
"Jak rozumiem Twoja moralność to obiektywna prawda?"
Absolutnie, po prostu trzeba rozróżnić co jest złodziejstwem a w tej sprawie co do sprzedaży dostępu do konta nie mam wątpliwości że tak jest. No chyba ze chcesz mi wmówić że moralnym jest robienie czegoś sprzecznego z zasadami w tym przypadku jasno opisanymi w umowie, którą zawierasz tworząc konto na platformie i kupując tam gry.
"Rozumiem, że nie oglądasz żadnego sportu poprzez nielegalny streaming w sieci, nie masz na komputerze nielegalnego oprogramowania, nie oglądasz filmów, za które nie zapłaciłeś oraz tych, które nie są dostępne w polsce np. mandalorian?"
To co napisałeś to prawda, są jeszcze ludzie, których oglądanie sportu nie interesuje tylko dlatego że jak poświęcą czas na jego oglądanie to o uprawianiu sportu już nie ma mowy więc zgadnij co wybrałem... filmy też nie bo po co ogladać filmy jak wole swój ograniczony wolny czas poświęcić na przejście gry którą kupie albo na premierę albo 3 lata po premierze ale zawsze nową z legalnego źródła. I oprogramowania nielegalnego na kompie też nie mam bo sam oprogramowanie produkuję i wiem jakie straty generuje piractwo a raczej niby legalne odsprzedawanie dostępu do konta.
Z waszych wypowiedzi to w sumie wynika że:
-sprzedaż używanego produktu jest tożsama z zarabianiem na nim w niezgodny z zasadami użytkowania sposób czyli w sumie dochodzimy do wniosku że nie ważne czy sam ktoś się prostytuuje czy ja zarabiam na jego nierządzie pomimo ze on tego nie chce, to w sumie to samo. Napewno taki człowiek nie zauważy że go tam ktoś raz czy 2 razy więcej dmuchnął. Nie ma co drążyć to przecież kwestia MORALNOŚCI, prawda? jesteśmy ludźmi a moralność to kwestia umowna.
-wyprodukowanie czegoś fizycznie czy to laptopa czy telefonu to zupełnie coś innego niż koszt wyprodukowania oprogramowania bo przecież produkując laptopa potrzebujemy kupę plastiku, fabrykę, która ten plastik przerobi dział sprzedaży i całą masę innych kosztów a tworzenie gier jest darmowe i w sumie wystarczy powiedzieć ze chce się zrobić grę i kilka lat później nie ponosząc kosztów jesteśmy milionerami. A pozatym nawet jak jakiś Polak ukradnie jedną czy 2 kopie gry to nikomu nie zrobi różnicy bo przecież to tylko kila gigabajtów danych a developerzy sie cieszą jak ktoś tam i od czasu do czasu coś ukradnie pozatym oni nie ponoszą kosztów żeby wyprodukować taką grę.
Konkludując wszystko to kwestia umowna, moralność też jest kwestią względną a polscy gracze mogą kraść bo developerów nie interesują złotówki, tylko dolary. Naprawde teraz już wszystko rozumiem, idę sobie kupic kilka kont zanim mi te okropne złodzieje zabiorą taką możliwość.
Odsprzedaż używki a zarabianie na czyjejś własności to są 2 różne rzeczy. Gdyby sprawa obiła się tylko odsprzedanie konta lub raczej dostępu do konta bezpowrotnie, bo te przecież nie jest własnością gracza, to nie byłoby problemu. Domyślam się jednak że sprawa zostaje ukrócona z powodu cwaniactwa gdzie kupując grę na premierę i płaci na PC te około 200zł ma zamiar jeszcze na tym zarobić sprzedając dostęp 100 innym osobą a każdy za jedyne kilka złotych. Pozatym nie gadajcie głupot w które sami nie wierzycie, odsprzedajecie konto z grą za 5 albo 10 zł ? Jaaaasne... Zawsze jak kupuję jakiś produkt w pełnej cenie, która wynosi np 250zł to odsprzedając to chcę otrzymać symboliczną dychę, przecież nikt nie myśli o tym zeby sprzedać używkę za 75%, którą kupił albo chociaż 75% ceny aktualnej rynkowej. Naprawdę Ci gracze to mają złote serca.
I o ile rozumiem że w tej całej sytuacji poszkodowani są też uczciwi ludzie to niestety ale od zawsze było tak że uczciwy dostaje po łbie tak samo jak cwaniak.
I od razu wychodzi w komentarzach kto kradnie i jeszcze ma problem że mu zabraniają.
No bo jakże to tak że na zachodzie to za kieszonkowe sobie 3 gry nowe kupią w pełnej cenie a ja biedny złodziej za kieszonkowe to jedną grę na 2 miesiące. Dziwię się że Ci sami ludzie nie wypisują takich głupot o np. telefonach, laptopach czy innych sprzętach bo przecież "Na zachodzie za pensje sobie kupują a ja musze rok zbierać więc idę do sklepu i kradnę"
I ten lament o odsprzedawanie gier cyfrowych... No oczywiście, bo na allegro tylko są konta do sprzedania z możliwą ilością zakupu 1 a te wszystkie "dostępy" do konta gdzie jeden dostęp do konta może zakupić 99999 ludzi to jest margines, to praktycznie w ogóle się nie zdarza... Już pomijam fakt że nie ma czegoś takiego jak wasza cyfrowa kopia gry, nie wiem jak jest na steam ale np na GOG płaci się nie za grę a dostęp do gry a to jest znacząca różnica.
Dobrze usłyszeć że ten proceder się kończy a jeszcze lepiej patrzeć jak wielu tutaj ludzi odbyt szczypie bo nie mogą więcej kraść i co prawda temat nie zniknie w 100% ale z pewnością będzie trudniejszy.
Czekam z niecierpliwością na komentarze pod artykułem "CP2077 zostaje ukończony średnio w 50 godzin", które będą brzmiały mniej wiecej tak:
-"wydawali grę 8 lat i nawet nie potrafią zrobić na tyle długiej gry żeby była za krótka"
-"coo ? 50h Przecież pisali że bedzie 170"
-"co to wogóle za czas, przejscia... teraz się nie robi takich gier, zobaczcie COD albo Assasyny. CDP niech się w dupe ugryzie z nijakim czasem"
-"tak krótko na RPG? to dobrze ze kupiłem konto steam na allegro za 5zł bo wiecej bym nie dał za taki krótki badziew"
-"za długie te gry robią... idę maxować Valhalle bo nie będe polskiej cebuli wspierał"
Bezsensowność powyższego wpisu, w przeciwieństwie do wielu komentarzy na GOLu, zamierzona.
Nie wiem skąd to idiotyczne porównanie do Asasyna... Zgadza się ze podobieństwa widać ale bardziej na zasadzie tego ze grę zrobił ubisoft, jest sporo rzeczy pobocznych, odkrywanie mapy i nawet interface przypomina ostatnie 3 odsłony AC. Tylko teraz czy można tutaj gadać o reskinie Odysei? Ktoś kto jak bydło podąża za tłumem pewnie tak powie. Patrząc ogółem na gry to nie da się przyjać tego że to asasyn dla dzieci bo sam gameplay bardziej przypomina stare slashery pokroju Darksidersów niż to w jaki sposób odbywała się walka w AC, prowadzenie narracji, fabuła, samo prowadzenie gracza przez świat różni się od AC na tyle żeby postukać się po głowie jak ktoś pisze: "To ac dla dzieci bo można skakać, walczyć mieczem i nawet zeus jest A PRZECIEZ W ODYSEI TEŻ GADALI O ZEUSIE!" . Rzeczy pokroju aktywnosci pobocznych to typowy element z każdej gry ubisoftu ale nikt nie gada że to farcry dla dzieci tylko dlatego że te gry w tej kwestii sie zgadzają. Jeśli tak chcemy porównywać gry to dlaczego nikt nie chodzi i nie pisze idiotycznych komentarzy że nowy COD to kalka Battlefielda albo i na odwrót. Niestety ale poziom komentarzy na GOL'u leci na łeb na szyję. To chyba wynik zidiowacenia ludzi przez cały ten lockdown.
@lajosz ma poniekąd sporo racji co pewnie wkurza wielu. Generalnie te ostatnie technologie w stylu HDR, 4K i zakrzywione monitory to niestety dobre wyniki ludzi którzy wymyślają wszystko co może sie dobrze sprzedać nieważne od potrzeb konsumenta. 4k bardzo fajne jeśli tylko gapisz sie w monitor 22" w odległości 25cm. HDR bardzo fajne szczególnie jak w grze na którą ukończenie potrzeba 40 godzin a sumarycznie max przez 10 minut podziwiasz widoki, naprawde mega przydatne. Zakrzywiony monitor - czyli jak sprzedać zwykły monitor 2 razy drożej tylko dlatego że jest zakrzywiony. A tak naprawde nawiecej ludzi broni tych cudnych technolgoii tylko po to żeby pograć na kompie na którym rozdzielczość trzeba sciągnąć do HD, wyłączyć wszystkie najnowsze technologie ciesząc sie oczywiscie grafiką na monitorze z wypalonymi pikselami. Jako gracze w WIEKSZOSC zwracamy uwage na akcje jaka dzieje sie na ekranie a nie to co mamy na dalszym planie. Uważam też że dobrze że są ludzie którzy wydają ciężko zarobione pieniądze, często nawet nie swoje tylko rodziców tylko po to żeby mieć technologie a już nie koniecznie z niej korzystać bo bez takich ludzi dalej bylibyśmy w epoce rozdzielczosci 800x600 grając w pasjansa na ustawieniach ultra low.
Zeby nie było że robi sie offtop tematu to Oculus Rift od dawna leci na łeb na szyje, jakoś o nim cicho, gier i aplikacji z nim współgrających tyle co kot napłakał i pewnie nie wielu ludzi będzie którzy zapłaczą nad oculusem.
Jeśli chodzi o zapis to z pewnością tak, ale podobno nie tylko zapis przeszkadza graczom.
Nie jestem w stanie pojąć wszechobecnego trendu na psioczenie na każdy pomysł jaki jest w grach, odstępujący od powszechnie występujących rozwiązań. Jest otwieranie zamków które nie jest jakimś rozwiązaniem, które wprowadzili jak grom z jasnego nieba, nie wiadomo skąd, developerzy z Warhorse. Co w tym trudnego, poruszanie myszka wraz z wciśniętym klawiszem ? Takie to trudne dla większości? Może po prostu wystarczy trochę pograć? Rozumiem że w skyrimie było idealne rozwiązanie ?. Kolejną rzeczą jest strzelanie z łuku... nie wiedziałem że bez kropeczki na środku ekranu gra staje się niegrywalna.. Jeśli ktokolwiek z was strzelał z łuku tradycyjnego bez celowników, spustów czy stabilizatorów to zrozumiałby że jest to chyba najlepsza mechanika strzelania z łuku jaką kiedykolwiek stworzyli. Jaki problem był ze strzelania z kuszy w W3 albo z łuku w skyrimie? czym różniło się strzelanie w wymienionych grach, z średniowiecznej broni od strzelania ze zwykłego glocka w jakimś FPS'ie? Jeśli osoby, które tak bardzo znienawidziły grę bo jest po prostu za trudna to polecam pograć trochę więcej a okaże się nagle że z łuku da się trafiać tam gdzie się chce i to za pierwszym razem, zamki da się otwierać bez łamania wytrychów. Na sam koniec zostawiłem sobie walkę bronią białą. Ot takie rozwiązanie które bazuje na czymś co nazywa się HEMA. Nie będę teraz tłumaczył co to jest bo google wie doskonale co to. Tak czy inaczej ludzie, którzy zachwyceni byli mechaniką walki w skyrimie czy wiedźminie rozczulają się nad drewnianą mechanika w KCD, po prostu boki zrywać. Pomimo faktu że walka bronią białą to chyba najtrudniejszy element całej gry to jest ona zrealizowana dobrze a nawet bardzo dobrze biorąc pod uwagę że studio odpowiedzialne za grę starało się odwzorować walkę średniowieczną bronią białą czyli wspomniane HEMA.
Konkludując mój wywód chciałbym zauważyć że najwięcej w kwestiach poziomu trudności wypowiadają się ludzie, którzy pod KCD zamieszczają wpisy typu "gra totalnie do bani, bo walka za trudna a strzelać bez kropeczki nie da z łuku" ale za to już pod nowy COD czy innym FPSie są w stanie napisać że grę można przejsc z zamkniętymi oczami, po co mu celownik... bzdura totalna. Myśle że dzięki takiej społeczności graczy, aktualnym trendom na rynku będziemy dostawali gry gdzie tak jak w Wiedźminie 3 (którego jestem wielkim fanem) aby pokonać przeciwnika będziemy przed walką nakładali cokolwiek co wzmocni pancerz a podczas pojedynku walka będzie tym bardziej widowiskowa im szybciej i bardziej bezmyślnie gracz będzie mashować przycisk. KCD ma wiele irytujących błędów i niedopracowań ale czego na pewno nie można zarzucić deweloperom z Warhorse to tego że nie bali się wyśrubować poziomu lub raczej nadać mu chociaż odrobiny realizmu. Graczom, którzy nie mają większych problemów z grą gratuluję angażowania chociaż drobnej części swojego mózgu a tym, którzy mają problem z niektórymi aspektami w grze polecam zrezygnować z bezmyślnego wciskania klawiszy i pomyśleć chociaż przez chwilkę. Na zakończenie chciałoby się dodać "Naturalna selekcjo - rób swoje!" :)