Do mojej kuchni zaprosiłbym słynnego Dżina z kufra. O imienu Adobaliyrgaowlgiwug. A tak serio to nazywa się Abuyin ibn Djadir ibn Omar Kalid ben Hadji al Sharidi. Wybrałem go, ponieważ jego różne rodzaje tytoniu dały by smak prawdziwej męskości naszym ciasteczkom. Siedzielibyśmy sobie na kufrze robili pierniczki i jarali tytoń. Po prostu totalna czilera i utopia.