Pierwszy odcinek może i był spoko, ale im dalej tym gorzej, przeskoki w czasie jakby bohaterowie się teleportowali do konkretnego miejsca, przedstawianie niektórych postaci inaczej niż oryginał, nie ma w tym nic złego jednak Netflix w tym przypadku uprościł kluczowe elementy charakteru na przykład Sokki, który nawet do pierwowzoru się nie umywa, jest po prostu nudny. Katara miała uczyć Aanga magii wody, a tutaj nic takiego nie ma miejsca, a jak ta poznaje jakąś nową technikę to each ciach i potrafi wszystko. Zuko jest w miarę okay ale przez to że pominięto tą relację z Ozai'em trochę traci na wartości. Ozai i Azula to chyba jakiś żart, bo na pierwszy rzut oka Ozai sprawia wrażenie zagubionego a potem żeby pokazać że jest zły z premedytacją przypalił twarz syna, to jakby "kurde zrąbaliśmy teraz trzeba powiedzieć widzom że jest on jednak zły, tylko jak to zrobimy.... Wiem niech specjalnie zrani synalka bo przegrał" a Azula... Jezu kto się zgodził na tę aktorkę, ona wygląda jak z typowo Disneyowskich produkcji o szkolnych gwiazdach to ona wyglądaj jak taka rywalka głównej bohaterki takiego harlekina/u, tak samo jej charakter sprawia wrażenie jakby była mniej szalona co też było kluczowym elementem jej charakteru bo była przez ojca rozpieszczana i faworyzowana, przez co ta zaczęła tracić nad sobą kontrolę aż powstała ideal a antagonistą, a tutaj ona sprawia wrażenie jakby była bardziej anty bohaterem niż "villanem". Iroh jeszcze daje radę więc to jedyny dobry. I o ile ten brak charakteru postaci nadrabiają efektami to tak jest kilka, które zostawiają wiele do życzenia, na przykład Wan Shi Tong... Co on robi w świecie duchów !? On był duchem biblioteki to jakby zamienili postacie miejscami po prostu, kolejna rzecz ten wierzchowiec June, był inspirowany kretem gwiazdonosym a w adaptacji to wygląda jak wilk bez oczu i dziwnyn nosem i mam tu pytanie dlaczego ? Bo fan service?, tak samo jak z rzekomym duchem Yue który był trzyogonowym lisem, dlaczego ? Fan service znowu ?, jest jeszcze wiele kwiatków ale nie będę nad tym bardziej ubolewać bo głowa mnie od tego boli. Po prostu najlepiej to opisać słowami "im dalej tym gorzej", albo "Netflix skończ robić adaptacje, albo je dopracuj" bo serio już niewiadomo do kogo miało to być kierowane.