Krzysiu jeśli już. Skoro 2x3=6 i 3x2= 6 to 6:2x3=6:3x2. Także dalszy komentaż jest zbędny.
Na koniec mojej dygresji, chciałbym wyrazić szacunek dla tych którym wychodzi inny wynik w dwóch takich samych równaniach: 6:2x3 i 6:3x2. ????
4:4 =1, 4:1=4, 4:2=2 ale może być że 4:2x2=4. Inna rzeczywistość. Szacunek którym wychodzi z tego co dzielelimy wychodzi więcej niż to co zaczęliśmy dzielić.
No przecież zapis jest jedno znaczy. Najpierw licznik. Później mianownik. Po wykonaniu działań wykonujemy obliczenie.
Herr Pietrus, policzyłem to na liczbach zespolonych. Przykro mi bardzo wynik nadal jest jeden. Ale szacun dla twojej wypowiedzi.
Z chęcią pożyczę każdemu 6zł. Jednocześnie każdemu który mi powie że odda 2 razy po 3zł, powiem hola, hola. 6:2x3=9. Wisisz mi 9??
Powiem tak. Mnie nikt nie uczył od lewej do prawej. Najpierw wykonujemy działania w liczniku, później w mianowniku. Ostatecznie dzielimy licznik przez mianownik. Ale jak to powiedział Max Planck :"Prawda nigdy nie triumfuje, wymiera ją tylko jej przeciwnicy"
"Sama wiedzą nie wystarczy, trzeba jeszcze umieć ją stosować" - Joham Wofgany Goethe. Dla tego szacunek dla tych którym z 4:2x2 wychodzi 4. Dodam jeszczę Alfreda Korzybskiego "Matematyka wydaje się być jedynym stworzonym przez ludzkość językiem, którego struktura jest podobna lub stosunkowo najbardziej podobna - do struktur otaczającego nas świata". Dlatego 400:2x200=1 a nie 40000. Chyba że Albert Einstein miał rację: "Dwie rzeczy nie mają granic: wszechświat i ludzka głupota"