Cyberszczur - widzę, że kolega już doświadczony w pracy z takimi ludźmi :)
Chyba nie ma nic gorszego od kogoś, kto bierze się za zarządzanie czymś, nie mając o tym pojęcia.
Szkoda, że w Polsce to nadal norma.
Szczerze przyznam, że myślałem, iż jestem całkowicie osamotniony w mojej krytycznej opinii dotyczącej GTA V. Na szczęście okazuje się, że jednak są ludzie, którzy patrzą na tą grę podobnie do mnie.
Również nie rozumiem sukcesu V. Podchodziłem do niej 2 razy, bo strasznie mnie nudziła. Mapa za duża, multum wolnych przestrzeni w których nic nie ma. Joga jako mini gra? CO w tym ekscytującego? Spotkania z psychologiem Michela? Do czego to miało prowadzić? Mini gierki po prostu nudne. Nie powiem, w Watch Dogs też były nudne. Np. szachy ... Ale już mini gierki odpalane jako VR z poziomu smartfona w WD1 były bardzo fajne.
Dalej. 3 postacie jako główni bohaterowie? Każdy z nich, może poza Trevorem był po prostu nijaki. Franklin niby gangster, ale kompletnie nic z tego nie wynika, poza jego ziomalskim stylem bycia. Nigga z niego dobry, tylko co z tego? Żadnej ciekawej historii z nim związanej nie przeżyłem. To samo z ex mafiozem, panem M. Na papierze potencjał postać miała. Ale samo jej wykonanie, oraz misje ... Nic co bym zapamiętał i był tym zachwycony. Pamiętam misje z studiem filmowym, rozwalenie joga kochanka, czy pościg autostrada za motorówka, może coś jeszcze bym sobie przypomniał po małych sugestiach. Ale to żadne WOW.
O Franklinie już nie wiem kompletnie co napisać, bo ta postać mnie irytowała.
Po co 3 postaci? Cały potencjał by zbudować jedną bardzo dobrą i złożoną postać podzielili na 3 części i wyszło to bardzo miałkie według mnie. O żadnej postaci nie mogę napisać, że była z "krwi i kości". A Rockstar ma tyle kasy, że spokojnie mogliby zrobic postać na poziomie choćby z TLoU.
Lata temu, gdy byłem młody grałem w GTA2 na PSX, potem trochę w 3, Vice przeszedłem całe, tak samo SA, 4 mnie ominęła. Natomiast te gry, które ograłem, wtedy były dla mnie zjawiskowe. Bo i gry były inne. Ale i mój wiek był inny. Oraz rzeczywistość w której się wychowywałem bardzo kontrastowała z tym co widziałem na ekranie. Cały ten mit USA, gdy miałem naście lat sam w sobie robił wrażenie grając w Vice City, czy SA.
Ale GTA V niczym nie zrobiło na mnie wrażenia. Jedyne co w tej grze pozostało to możliwość robienia fajnej zadymy na ulicach miasta.
Chcę czegoś z krwi i kości. Nie raz i nie dwa GTA V nudziło mnie jak niektóre części AC.
Mam nadzieję, że GTA 6 będzie inne.