(edit)Lat będę miał trochę poniżej 24 lat, ponieważ dla mnie minie około poniżej 4 lat, a na Ziemi będzie rok 2029 i trochę, ponieważ minie trochę ponad 8 lat. Dla poruszającego się szybciej, czas płynie wolniej, a dla obserwatora, czas płynie "normalnie", czyli musi odczekać tyle samo czasu, ile lat świetlnych jest pomiędzy nim, a podróżnikiem. i teoretycznie osiągając prędkość światła, czas przestaje istnieć i podróż nie trwa ani sekundy.
Widzę, że jesteś zainteresowany w równaniu Lorenzta, ja powiem od razu, że nie znam się na tym, aczkolwiek tak jak pisał kolega Qverty, wszystkie źródła podają inną teorię, którą Ty głosisz. Teoria dylatacji czasu mówi o tym, że im szybciej obiekt się porusza, tym dla niego czas płynie wolniej. I przede wszystkim ja się odnoszę do Twojego pierwszego postu, gdzie mówisz o tym jak przy prędkości bliskiej pr. światła w odległości 80 lat świetlnych dla podróżnika minie ponad 80 lat, a dla obserwatora, czyli wyczekującego minie 13000 lat! To nie działa w ten sposób. Jeśli bym się poruszał blisko prędkością światła do obiektu oddalonego 80 lat świetlnych dla mnie podróż trwałaby faktycznie 3,5-4 lata, a dla wyczekujących trochę ponad 80 lat. Na pewno dla mnie podróż nie trwałaby dłużej, niż faktyczna odległość w latach świetlnych, ani dla obserwatora nie trwałoby to 13000 lat. To jest absurd.
Wyniki pozyskałem ze strony https://www.emc2-explained.info/Dilation-Calc/
Na pokładzie poruszającym się szybciej od wolniejszego obiektu czas zaczyna płynąć wolniej względem tego obiektu. Osiągając prędkość światła dla podróżnika czas przestaje istnieć i podróż dla niego nie trwa wcale. Natomiast dla oczekującego na podróżnika lecącego z prędkością światłą minie właśnie tyle o ile lat świetlnych są oddalone te osoby.
Interfejs wygląda jak na urządzenia mobilne. ;p Dla mnie to nie problem, naprawdę czytelny i na pewno nie będzie wielu elementów (oby żadnych) uproszczonych, gdyż wydawcą gry jest Paradox, a oni nie wypuszczają byle czego, kilka razy już wstrzymali pracę nad fajnymi grami, mówiąc, że nie spełniały ich oczekiwań. Wiadomo jak jest, to tylko nadzieje, nic nie jest pewne, zobaczymy.
To, że jesteście przyzwyczajeni do Battlefielda i nie ogarniacie, że wyskakując z okopów i lecąc na pałę giniecie po jednej kulce to już nie mój problem. Nie potraficie grać. D:
Jestem fanem battlefieldowskich klimatów. BF3 spełnia te wymagania, jednak nie ma tego czegoś co by mnie przyciągnęło na więcej godzin. Bad Company 2 jest o wiele lepsze, mimo iż to nie jest kontynuacja BF'a 2. BF3 ratuje się jedynie ładną grafiką, spora ilością broni i masą dodatków do nich. Nic po za tym nie jest na tyle dobre by podwyższyło u mnie ocenę gry. Mapy nie sprawiają naprawdę dużych, spokojnie można ładować w bazę wrogą z pierwszego punktu. Destrukcja nie jest tak fajna co w BC2 i u mnie jest to minusem, jednak myślę że jest to zamierzony zabieg producentów - już widzę te samoloty spamujące na starcie rakietami w budynki wroga, no ale cóż, nie ma frajdy. Muzyka również jest znikoma, w porównaniu do poprzednich części odpada na starcie, nie ma tej motywacji co w BC2 podczas ładowania mapy słysząc bębny i inne instrumenty. Ale ogólnie to dobra gra, tylko tak jak pisałem, nie ma tego czegoś.
Bardziej mi przypasował Morrowind, tam przynajmniej lądowałeś w małej wiosce gdzie uczyłeś się wszystkiego, pierwsze rozmowy z NPC'ami, pierwszy handel w sklepiku i pierwszy potwór na bagnach, to było miodne. W Oblivionie zaczynasz od razu koło Imperium, czy jak to tam się zwie, w tym najważniejszym miejscu, trochę nie fajnie. No i samouczek źle zrobiony moim zdaniem, bo gdy się grało w tą grę kilka razy i gdy znów chciałbyś rozpocząć grę, to musisz przechodzić ten cholerny, nudny samouczek, byle by stworzyć postać i wyjść w końcu przez te kraty, by bawić się już w grze. Ale jednak Oblivion jest dobrą grą, po zmodowaniu jeszcze lepszą, szczególnie polecam mod który usuwa level scaling, bo to jest największy bezsens jaki widziałem.
Ocena 7.2? Widzę, że większość oceniających to nowsze pokolenie, które leci na grafikę. Ta gra jest fantastyczna.