" Nie czytałem więc nie wiem, ale zgadzam się, z uwagą Von Zay'a, ze K.G filozofuje w sprawach gier - kto w miarę się interesuje tematem ten o tym wie. ..."
A to jest coś złego?
"nieudana próba obrazy dojrzałych graczy" ale przecież, biorąc pod uwagę liczbę komentarzy i polemik, "z tekstem, z którym nie warto polemizować", próba obrazy jest jak najbardziej udana :)
Ja kupuje na brytyjskim Amazonie i płacę zwyczajną kartą płatniczą Inteligo (Visa) bez żadnych problemów. Darmowa przesyłka robi różnicę
Grą, która zdecydowanie szanuje czas gracza, aż za bardzo momentami, jest Eve Online, choć dzieje się to głównie kosztem jego portfela. W innym MMO trzeba się przegrindować przez X stworków, aby móc dochrapać się któregoś tam punktu doświadczenia i móc zacząć używać Większego Miecza. W Eve wszystko dzieje się samo, wystarczy tylko zgromadzić fundusze na wykupienie odpowiedniej książki.
Tylko, że to jest też pułapka nudy związana z Eve: jak pojechałem na Gamescom, ustawiłem sobie akurat tydzień nauki czegoś tam +1. Po tygodniowym wyjeździe wróciłem zadowolony, że nic nie musiałem robić, bo samo się zrobiło, popatrzyłem na rezultaty i wow, teraz czegoś będę się uczył o 2 proc. szybciej. Następny poziom umiejętności zajmie mi już jedyne 28 dni do nauczenia.
Zzzzz
Ogólnie czas idzie trochę w parze z poziomem trudności. Weźmy takie Super Mario Galaxy 2. Przez bardzo rzadko rozmieszczone punkty zapisu, każda śmierć wiążę się z nadkładaniem drogi i wiecznym cierpieniem. W Meat Boyu z kolei poziomy są równie trudne, ale krótsze, więc śmierć gdzieś tam, nie wkurza tak bardzo, bo nie trzeba po raz tysięczny pokonywać tego samego, długiego odcinka. w MB jest po prostu krótszy.