Ciężko mi ocenić tą grę, naprawdę ciężko. Bo jeśli chodzi o klimat, to jedno, z lepszych doświadczeń na PS4(przynajmniej do pewnego momentu fabuły), jeśli zaś chodzi o zawartość, mechanikę i przywiązanie do tytułu, to jest bardzo słabo... Kupując tą grę, myślałem, że swoim systemem, możliwością wyborów, będzie mnie motywować do ponownego przejścia. Tak się jednak nie stało. Co do wyborów, to wyjaśniam w SPOILERZE, czemu jestem rozczarowany.
Wybory:
spoiler start
Żyłem sobie w przekonaniu, że chcąc ocalić postacie, które zginą przy pierwszym przejściu, będę chciał przechodzić grę jeszcze raz... Dlaczego do tego nie doszło? Ano dlatego, że wszystkie postacie żyją... A to dlatego, że przy wyborach należy kierować się jedną prostą rzeczą: LOGIKĄ. Idąc jej śladami, nie ma tu niespodzianek, które survival powinien za sobą nieść. Przykład? Jess zostaje porwana, my biegnąc za nią, mamy wybór, czy się spieszyć, czy też nie. Spiesząc się, dajemy jej szansę na przeżycie. Kolejny przykład? Spotykamy ją później gdy jest ranna. I tu też logika bierze górę - skoro jest ranna, to rozsądnym jest się schować, zamiast próbować uciekać. Rezultat? Jess żyje. Jeszcze jeden przykład? Sam koniec. Wiedząc co się stanie, gdy włączymy światło, logika znowu podpowiada, że lepiej poczekać aż wszyscy wyjdą z budynku, zanim zrobimy "boom".
spoiler stop
Fabuła od pewnego miejsca też zaczyna być rozczarowująca...
spoiler start
Do pewnego momentu jest świetnie... Naprawdę, świetnie. Klimatycznie, napięcie miażdży.. Niestety, w momencie gdy Josh zdejmuje maskę i okazuje się, że hehe chodzą sobie w kopalni stworki(hamerykańska papka na miarę "Zejścia", czy "Wzgórza mają oczy"), to czeka się tylko na zakończenie(tak przynajmniej było w moim przypadku). Uważam, że gdy okazało się, że "Psychopata" jest udawany, powinno się okazać, że poza tym udawanym, był też prawdziwy, by gracz stracił orientację, czy to zabawa Josha, czy może naprawdę jest w pułapce.. Kopalniane stwory wszystko mi popsuły. NIESTETY.
spoiler stop
Podsumowując, wystawiam 7, dlatego, że to co działo się do pewnego momentu gry, to naprawdę rewelacyjne, klimatyczne przeżycie. Niestety, to wszystko. Gra 250 zł na pewno warta nie była, jednak teraz prawie wszędzie można ją kupić za 130 zł, można ją przejść i sprzedać za ~80 zł, więc traktując to jako filmowe przeżycie, wydajemy 50 zł(a tyle płaci się za dwa bilety do kina), więc w takich kategoriach: polecam i warto. Rozrywka jednak na 5 godzin w moim przypadku i do tego tytułu wracać nie zamierzam, bo i po co miałbym, skoro za pierwszym razem udało mi się wszystkich ocalić?
Gra niełatwa do przejścia, z interesującą, niemal dowolną rozgrywką? Z masą zawartości i długa? Metal Gear Solid V Phantom Pain. Z całą pewnością nie jest to FPS, choć fragmentami można patrzeć z oczu bohatera, celując we wroga. Najlepsza skradanka w jaką dotąd grałem, a jeśli wolisz strzelać zamiast kombinować, to i tego nikt Ci nie broni. Choć fabuły rewelacyjnej się tam nie spodziewaj(choć na moje ta w Wiedźminie też była kasztanowa).
Problem jednak taki, że możemy mieć inny gust, bo skoro masz Wiedźmina, to pewnie Ci się podobał, dla mnie ta gra to była kupa, przez duże K(ale założyłem o tym osobny wątek, gdzie kulturalnie wyraziłem swoje zdanie, więc nie zamierzam tutaj tego powielać i dawać powodu do agresji). Zmierzam do tego, że MGS to moje subiektywne zdanie, na pewno wart swojej ceny, zarówno czasowo, jak i pod kątem zawartości, ale polecam obejrzeć filmiki, zanim ewentualnie podjąłbyś decyzję o zakupie.
Dzięki za szybką odpowiedź :) Ogólnie zastanawiam się właśnie, bo tak mi się też wydawało, że to bardziej shooter niż gra typu Tomb Raider. Generalnie mam dylemat, lubię strzelanki, zarówno 3-osobowe jaki i FPS, ale to już stare gry bądź co bądź, nie wiem czy mnie zauroczą.
not2pun - no to mały offtop zrobię. Zastanawiam się właśnie nad kupnem kolekcji Uncharted na PS4. Warto? Nie grałem w żadną część do tej pory, ale Tomb Raider lubię. W uncharted też są tajemnice do odkrycia i trzeba czasem pomyśleć, czy zasuwa się do przodu po prostu i podziwia widoki?
A wiedźmin został sprzedany i dostałem za niego więcej niż sądziłem, więc płakać nie zamierzam.
No i się zaczęło... a wczoraj dyskusja była na poziomie.
Cyber Rekin - No tak, wątek o grze na forum Gry-Online, bez obrażania kogokolwiek, rzucający po prostu temat do dyskusji, to naprawdę dziwne zjawisko. Lepiej pisać o dylematach sercowych("podoba mi się, spojrzała raz w moją stronę, ale boję się zagadać"), co wynika z kompleksów i innych problemów osobowościowych. Nie, nie uważam się za "cool alternatywnego", chciałem poznać opinie innych osób, co ich w tej grze wciągnęło. Widziałeś tutaj choć jedno słowo obrażające tą arcywspaniałą grę?
wogsel - a czy widziałeś gdziekolwiek w tym wątku słowo pretensji z mojej strony? To była dyskusja, chciałem poznać opinie innych osób. Poznałem, można było zakończyć, chyba, że ktoś jeszcze chciał się wypowiedzieć w temacie.
Nie miałem na myśli tego, że można na Onie zagrać w Vice City, a ogólną politykę i to, że, mam nadzieję, będzie można zagrać w np. GTA IV. Sony mnie wk*rwia swoją strategią rynkową od dawna, to co wyrabiają, to kpina..
PS. Ja po filmikach widziałem, że to nie będzie trzymać jakości PC, ale liczyłem, że chociaż jakość PS2, a momentami i to nie(płynność a raczej jej brak).
Deton - odejdę na chwilę od tematu - co do wyścigów - ja z arcade lubię tylko wyjątki(ze względu na sentyment), jednak co do Project Cars czy Gran Turismo - tu ja powiem coś od siebie, na czym moim zdaniem polega piękno tych gier. Na realizmie, który jest odczuwalny dopiero przy Logitech Driving Force GT. Gdy nie grałem na kierownicy, to sprzedałem Gran Turismo 6, później kupiłem znowu razem z kierownicą i jest ze mną do dziś :) ale ja to traktuję jako symulator, a nie gra wyścigowa.
Co do fenomenu Wiedźmina, to może i faktycznie ma to jakąś "magię", której ja nie kupuję, ale no kurcze, mechanika i scenariusz też były chwalone...
Chris__17 - no masz prawo do takiej opinii, ten wątek nie miał reklamować bądź co bądź przeciętnego Fallouta, dla mnie na wysokim poziomie trudności był to RPG.
poltar - jasne, że tak, że gusta są różne, ale jak pewnie zauważyłeś, napisałem, że unikałem tej gry, bo czułem, że nie jest dla mnie, ale tyle tytułów gry roku nasunęło mi myśl, że skoro TAK WIELU SIĘ PODOBA, to ma na tyle uniwersalne mechanizmy, czy choćby ciekawe rozwiązania, które mnie "kupią". Nie, że przejdę to eN razy, jak GTA Vice City czy GTA 5, ale chociaż raz. Dlatego napisałem o Last of Us - gra tematyką mnie odpychała, jednak mechanika mi się spodobała na tyle, że przeszedłem i się dobrze bawiłem. Fallout też mnie zainteresował, choć fanem tamtejszych stworów też nie byłem.
not2pun - no właśnie, dlaczego fani się tym "ekscytują", rozumiem, bo jako fan różnych uniwersów, gry oparte na ich fundamencie kupiłbym w ciemno(jak już napisałem o Matrixie), staram się zrozumieć ten globalny fenomen.
poltar - masz rację, nie jestem fanem uniwersum, a nawet jego znawcą, więc to jest dobry powód by Wiedźmina nie lubić...
Jednak, jak wspomniałem w pierwszym poście, chwalą go inni, którzy również w to uniwersum nie wsiąkli. Staram się to zrozumieć.
Sam, jako fan uniwersum Matrixa, pewnie grę RPG o ten świat opartą, przyjąłbym z klapkami na oczach i wiele jej wybaczył(nie mówię, że u Was tak z Wiedźminem jest), jednak jako obiektywny gracz w Wiedźmina 3, ta gra mnie po prostu od samego początku nudziła. Czy aby się nie nudzić trzeba być fanem? W takim razie co z ludźmi, którzy się "jarają", a fanami nie byli?
Dodam jeszcze, że są gry, które mnie klimatem nie kupiły, ale wciągnęły jakimś pierwiastkiem intrygi, ciekawostki, mechaniką gry i przeszedłem do końca, choć do czegoś byłem uprzedzony(Last of Us choćby, choć za "zombie" i im podobnymi nie przepadam)
Chris__17 - W Far Cry'u było też wytwarzanie przedmiotów, ale nie nazwałem tego RPG. Nie popadajmy w paranoję, zakładam, że każdy kto się tu wypowiada widzi różnicę między tym, co oferuje elementy RPG, a czymś co potrafi oprzeć na RPG fundament rozgrywki.
not2pun - Wiem co to jest RPG i jeśli mówię, że w ten sposób przechodziłem Fallouta, to znaczy, ze się zagłębiałem :D Rozwój postaci i broni był przykladem.
sickrabbit - nie miałem złych intencji i uważam, że CAŁA dyskusja jest tutaj na poziomie, staram się zrozumieć fenomen, albo to, czemu ja go nie pojąłem, nie reklamuję przy tym innych gier i nie hejtuję :D
not2pun - jasne, rozumiem, tyle, że moja wypowiedź miała dwa aspekty:
1. Napisałeś, że odniesienie do Fallouta nie na miejscu, bo nie dowodzi, że lubię RPG. A ja tłumaczę, że grałem właśnie na wysokim poziomie trudności, rozwijając postać i kombinując, więc grałem jak w RPG, a nie jak w strzelankę, więc o tyle, o ile stwierdzenie, że nie lubię fantasy jest prawdziwe, o tyle z RPG się nie zgodzę. Choć wiadomo, nie za wszystkim przepadam(ot, za Wiedźminem wiem od wczoraj, że nie).
2. Trochę przykre jest nazywanie fallouta strzelanką, bo owszem, na niskim poziomie da się tak całą grę może i przegrać(załóżmy, że tak jest, sam nie wiem), ale można też w niego grać jako w RPG i wiecie co? Jeśli naprawdę da się w to grać jak w bezmyślną strzelaninę, to nie umniejsza to elementom RPG, bo wcale nie ucierpiały na tym FPSie(a mówię to z perspektywy kogoś, kto naprawdę tam się w rozwój postaci i broni bawił).
pioras55 - wątpię, jeśli nie podeszła mi trójka, to poprzednie raczej podzielą ten los, a z racji braku czasu, mam teraz trochę gier do nadrobienia, Wiedźmin 3 stracił swoją szansę, kolej na inne :)
not2pun - Coś w tym jest(głównie mówimy o niechęci do fantasy, z tymże wiesz, czytałem też opinie osób, które niechęć podzielają, a chwalili techniczne aspekty gry i się zachwycali).
Jednak nie przesadzajmy z tym Falloutem. Gram często w FPSy, więc mam porównanie, w Falloucie jest sporo strzelania, to fakt, ale to tak jakby powiedzieć o Wiedźminie, że to nie RPG, tylko Hack'n Slash. Tu jest walka mieczami, w Falloucie bronią, którą da się modyfikować nie mniej niż broń Wiedźmina. Całość jest jednak otoczona warstwą RPG, rozwojem postaci, który przynosi efekty, do czegoś tam prowadzi i daje DUŻY wybór. Nie mówię już o budowaniu domków, bo tym się nie zajmowałem. Może i można przejść Fallouta na łatwym poziomie strzelając i nie przejmować się logistyką, nie wypowiem się bo sam tak nie robiłem, ale naprawdę jak czytam, że Fallout to już nie RPG, to litości.
pioras55 - no nie do tego stopnia "blee fuujj", po prostu przekroczył moją granicę dobrego smaku, choć jak mówiłem, byłem tolerancyjny dla tego co widziałem w Falloucie.
Ogólnie, to Panowie, dziękuję za trwającą rozmowę na POZIOMIE i brak hejtu za moją niechęć do Wiedźmina.
Deton - spoiler to rzuciłeś akurat Ty, bo ja wymieniłem TYP POTWORA, który mnie obrzydził, a był on opisany w "księdze stworów", więc to raczej rodzaj, a nie nazwa konkretnego, to Ty powiedziałeś z czym on był powiązany.
Chris__17 - Jasne, że to inne gatunki. Dlatego pojawił się w moim poście także Fallout. Nie celem porównania, a po prostu pokazania, że niechęć do Wiedźmina nie wynika z niechęci do gatunku.
Druga sprawa, mówimy o tytule gry roku, gdzie ocenia się za całokształt prawda? Ja nie porównuję MGS z Wiedźminem, tylko mówię, że jako gra miała więcej "plusów", za które mogłaby MOIM ZDANIEM tytuł gry roku dostać. Mówisz do mnie trochę tak, jakbym porównał Wiedźmina do Project Cars, a w kategorii "gra" MGS i Wiedźmina nie dzieli przepaść, szczególnie przy opcjach rozwoju z MGSa. Podkreślę raz jeszcze - nigdzie nie napisałem, ze MGS i W3 to te same gaturnki.
Trzecia sprawa, smętnymi nazywam dialogi z Wiedźmina(a to dlatego, że nie są wszyte w porywającą historię), wiem czym jest gra RPG i zdarza mi się w takie grać.
Do planeswalker z kolei - mam na myśli te branżowe nagrody, którymi jarał się ostatnio GOL. Choć przykład Wiedźmina uzmysławia mi, że te nagrody pokrywają się z moim gustem tak samo jak Oscary z gustem filmowym.
pioras55 - o tym, że nie miałem wcześniej styczności z tym uniwersum, było w pierwszym poście :D
Szczerze? Lepiej bawiłem się w Arkham Knight, któremu daleko było do dwóch pierwszych odsłon, niż w Wiedźmina.
Jak w temacie - nie rozumiem fenomenu Wiedźmina. Niestety wczoraj wywaliłem 170 zł w błoto, kupując tą grę na PS4, za używkę już niestety wiele nie dostanę, czyli myślę, że jestem przynajmniej 80 zł w tyłek. Dlaczego kupiłem? Bo byłem głupi, unikałem tego tytułu na podstawie gameplayów, ale podnieta, tytuł gry roku, fenomenalne oceny, pomyślałem - może trzeba zagrać, by ten fenomen zrozumieć. Początek mnie znurzył. Dosłownie, ani trochę nie zaciekawił, ale dałem szansę, pograłem 8 godzin i jak pojawił się "martwożywy", obleśny, płód dziecka, które po poronieniu zostało zakopane w złym miejscu i teraz "straszy", to granica mojego dobrego smaku została przekroczona.
Zaznaczę jedną rzecz - nie jestem fanem fantasy i jakiś "stworów", ale dla porównania grałem w Fallouta 4, ba, przeszedłem go - gra też nudna i momentami obrzydliwa, ale przynajmniej miała jakiś tam wątek detektywistyczny i pierwiastek, który zaciekawił, na tyle by tą grę chociaż raz przejść, nie patrząc na te wszystkie zadania poboczne.
Dodam też, że jestem "na tyle bystry", by przejść takiego Fallouta na wysokim poziomie trudności, by przejść szybko Portala 2, mieć przy tym satysfakcję, by odnaleźć się w Wiedźminie na tyle, by rozumieć ideę rozwoju, zadań dodatkowych, rozmów z NPCami, rozwoju znaku Aksji, by mieć większe umiejętności sugestii. Piszę to, nie by się chwalić, tylko by zaraz nie przeczytać, że za głupi byłem na tą grę, bo z posuwaniem fabuły i akcji do przodu problemu nie miałem.
Nie jestem fanem, ba, nawet znawcą uniwersum Wiedźmina, ale czytałem też opinie osób, które podobnie jak ja, Wiedźmina nie znały, a 3 część gry ich urzekła, na tyle, że nazywają ją najlepszą grą RPG ostatnich lat.
Ja naprawdę nie piszę złośliwie, nie po to też, by porównywać to z Falloutem i go wywyższać(bo ten również ogólnie - gra przeciętna). Lubię Sci-fi, mam wyobraźnię, itp itd, ale ta gra mnie na początku cholernie nudziła, a później zaczęła obrzydzać..
Do grudnia myślałem, że jej fenomen wynika stąd, że "Polski towar", ale do cholery, to wygrało na arenie międzynarodowej z np. Metal Gear Solid, które może fabularnie nie stało na niebotycznym poziomie, ale możliwość rozwoju, kombinowania i wyboru miażdżyło wszystko w tym roku(jeśli mówimy o rozgrywce, a nie jakiś tam smętnych dialogach)..
Czy ktoś wyjaśni mi zatem fenomen Wiedźmina, co go osobiście urzekło w tej grze, bym ja zrozumiał jakiego "zmysłu" mi zabrakło? A może ktoś podzieli mój pogląd?
Słuchaj, nie można oczekiwać cudów, bo to przecież gra z PS2, ale cholera! żeby nie poprawić choćby trochę kosmetyki, rozdzielczości(ta, 1080p, przez cyfrowego zooma robione i tandetne rozciągnięcie)? I PŁYNNOŚCI na 1000 razy lepszym niż PS2 sprzęcie!? To chodzi tak samo jak na PS2... albo momentami i gorzej, bo to emulator...
Powiem tak, zastanawiam się nad sprzedażą PS4 i kupnem One'a. To co wyrabia sony, to jest śmiech na sali. Byłem wielkim fanem Vice City, więc chciałem sobie jeszcze raz ograć, ale na tym "egzemplarzu" grać się po prostu nie da.
Na "Łanie" będę mógł grać w gry z x360 i nie będę się nabierał na takie cyrki jak ten z Vice City.
Nie ma czarnych pasów, ale to...najgorzej wydane 63 zł w moim życiu. Kupiłem dziś Vice City. A zaznaczę, że mam podłączone kino domowe kablem optycznym.
Więc:
-dźwięk tragedia
-obraz tragedia(wiadomo, port z PS2...
ale do cholery, żeby to płynne nie było? Nieważne czy włączony jest efekt rozmycia, czy nie, na 37 calowym telewizorze wygląda to obleśnie)
Lepiej przejść jeszcze raz sobie GTA 5, albo kupić za 19 zł Vice City na kompa i tam grać. Tu jest tragedia.
Mianowicie - czy grając w któryś z trybów single player - przetrwanie czy co tam jest, odblokowujemy cokolwiek dla naszej postaci? Czy rozwój w postaci nowych bronii itp JEDYNIE grając online?
UP - polecam zrobić to co ja zrobiłem, sprzedać to. Lepiej być w plecy 30-60 zł, niż 230. Sprzedałem i jestem z tego powodu szczęśliwy :D
2/10
No i po tygodniu jestem w stanie już napisać, że... jestem cholernie rozczarowany, a gra poszła już na sprzedaż. Ponadto, postanowiłem sobie, że jedyną firma, której ufam na tyle, że kupię kota w worku razem z dniem premiery, jest Rockstar. Koniec kropka. Po kolei.
Co było tak ckliwie zachwalane, bądź po prostu reklamowane jako powrót do korzeni? Zachwalana z pewnością była oprawa graficzna. Kilka słów o niej:
owszem, robi wrażenie, nie powiem, ale to tylko złudzenie, które zostaje szybko zepsute przez późne doczytywanie się obiektów(most nad nami potrafi pojawić się chwilę przed przejeżdżaniem pod nim). Efekt mokrego asfaltu robi wrażenie, samego deszczu z kolei już nie, DC bije to na głowę. Porządna oprawa ma też swoją cenę - tragiczną(jak na grę wyścigową) płynność na konsolach, a raczej brak tej płynności. Nie powiem, że da się przez to przegrać wyścig, bo nie, ale ogólne wrażenie, przy dużej prędkości z pewnością to psuje.
Tyle o grafice, nie ona jest najważniejsza. Więc dalej. Model jazdy? To właściwie jedyny plus tej gry. Jest on naprawdę porządny, ba! Jest nawet modyfikowalny. Naprawdę możemy dostosować sposób prowadzenia pod siebie i to właściwie jednym suwakiem, jeśli nie chce nam się za bardzo w to wgłębiać... ale i ten plus musi odsunąć się w cień. Dlaczego? Inteligencja(he he xD) przeciwników. Podczas późniejszych wyścigów, przy dużych prędkościach zdarzało mi się widzieć przed sobą przeciwników latających w powietrzu(dosłownie), bo wpadali we wszystko co mieli po drodze. Utrudniając też nam przejazd, bo przez ich wypadki i latanie w powietrzu, sami możemy na nich wpaść(właściwie, to jeśli mamy pecha, nie ma realnej możliwości ominięcia kolizji). Poziom irytacji sięga zenitu podczas Gymkhany. Tutaj to się dopiero dzieje.. Nie dość, że jedziemy na czas, to musimy też zdobyć określoną ilość punktów(głównie za driftowanie), więc nieraz zdarzy się nam tak, że jadąc poprawnym ślizgiem, stracimy wszystkie punkty, bo debilny przeciwnik w nas wjedzie, ale nie złośliwie.. po prostu bezmyślnie jedzie swoim torem i wkopie się w nas, po czym poodbija się sam od band. Ten sam problem zresztą występuje podczas driftu. Podsumowując? Gra bywa strasznie trudna, ale nie dlatego, że wymaga umiejętności, bo mając i je, a mając pecha, możemy przegrać wyścig. Od tak, po prostu.
Dalej? Z tyłu okładki przeczytałem "wciągająca historia(czy tam fabuła)". No dosłownie tutaj to sikam ze śmiechu. Naprawdę. To gra wyścigowa, jasne! Nie musi tutaj być fabuły. Jednak, skoro już jest, to mamy prawo oczekiwać od niej tego co było w MW, czy nawet w Undegroundach(przynajmniej nie drażniło). Gra aktorska, to i w MW nie powalała, ale była tam naprawdę historia, motywacja do gry, ba! Był nawet zwrot akcji pod koniec. Tutaj? Żałośni aktorzy, którzy przybijają żółwiki, reklamowane ikony w ogóle niewidoczne(Magnus, który wypowiada kilka słów, na sam koniec ścieżki prędkości). Historii tam nie ma wcale, po prostu jedź, bądź szybki xD Brak rywali, po prostu, jedź. Nawet dzieci by nie nazwały tego fabułą. Storyline ma też tą konsekwencję, że jest stylizowany pod pokolenie facebooka, bleeeh. No i taką, że co chwile dzwoni nam telefon(strasznie irytujące).
Idźmy dalej. Tuning. Przecież miał to być Undeground.. I tu też rozczarowanie... Straszne. W Undergroundach naprawdę był tuning, a tutaj? Twórcy wzięli każdy samochód i sami stworzyli jakieś tam zderzaki, lusterka. Do czego zmierzam? We wspomnianej serii, mieliśmy typy modyfikacji, które możemy zastosować do każdego auta. Tutaj? Możemy trafić na takie, w których możemy zmienić jedynie kolor. Najeżdżając na światła(reflektory), nie zdarzyło mi się trafić na samochód, a sprawdziłem wiele, w którym nie miałbym napisu "brak dostępnych części"(zakładam, że są jakieś auta w których reflektory można zmienić, ja sprawdziłem wiele samochodów, ale nie udało mi się na takie trafić). Jest to więc iluzja tuningu, bo kupując samochód, to jest loteria, czy będziemy mogli się nim pobawić, czy też nie. Neonów również brak(nawet w GTA 5 dało się je zrobić, a tutaj widać graficznie przerosło to twórców). Przepraszam, można nakleić masę naklejek, które tylko szpecą auto. Sam tuning to jak wspomniałem, tylko iluzja, ale ok, jest.
Co jeszcze tworzyło klimat w Undegroundach? Muzyka. Tutaj? Bez komentarza, suwak z głośnością muzyki znalazł się na wartości "0", przez kilka godzin gry, po usłyszeniu wszystkich dostępnych tam kawałków, nie znalazłem żadnego, który by mi się spodobał, sama electro bezmyślna naparzanka(nie, nie techno, nazwanie tak tej muzyki, to obraza dla świetnych elektronicznych kawałków i tworzących ich DJów). Ach, a do trailera mieli tupet użyć "Gangsta Paradise".
Samo miasto jest puste, nie zachęca niczym do eksploracji. Pościgi z policją przemilczę, bo to jest poziom Carbona, albo jeszcze sporo niżej. Wyścigi powtarzalne, duża część dzieje się poza miastem(pewnie celowy zabieg, by gracze mieli iluzje płynnego działania gry).
Naprawdę, wielkie rozczarowanie i zawód, nie polecam nikomu. Szkoda wydanej kasy i EA Games, daję słowo! Ostatni kupiony NFS, choćbyście nie wiem jak świetnie kolejnego zapowiadali.
No i po tygodniu jestem w stanie już napisać, że... jestem cholernie rozczarowany, a gra poszła już na sprzedaż. Ponadto, postanowiłem sobie, że jedyną firma, której ufam na tyle, że kupię kota w worku razem z dniem premiery, jest Rockstar. Koniec kropka. Po kolei.
Co było tak ckliwie zachwalane, bądź po prostu reklamowane jako powrót do korzeni? Zachwalana z pewnością była oprawa graficzna. Kilka słów o niej:
owszem, robi wrażenie, nie powiem, ale to tylko złudzenie, które zostaje szybko zepsute przez późne doczytywanie się obiektów(most nad nami potrafi pojawić się chwilę przed przejeżdżaniem pod nim). Efekt mokrego asfaltu robi wrażenie, samego deszczu z kolei już nie, DC bije to na głowę. Porządna oprawa ma też swoją cenę - tragiczną(jak na grę wyścigową) płynność na konsolach, a raczej brak tej płynności. Nie powiem, że da się przez to przegrać wyścig, bo nie, ale ogólne wrażenie, przy dużej prędkości z pewnością to psuje.
Tyle o grafice, nie ona jest najważniejsza. Więc dalej. Model jazdy? To właściwie jedyny plus tej gry. Jest on naprawdę porządny, ba! Jest nawet modyfikowalny. Naprawdę możemy dostosować sposób prowadzenia pod siebie i to właściwie jednym suwakiem, jeśli nie chce nam się za bardzo w to wgłębiać... ale i ten plus musi odsunąć się w cień. Dlaczego? Inteligencja(he he xD) przeciwników. Podczas późniejszych wyścigów, przy dużych prędkościach zdarzało mi się widzieć przed sobą przeciwników latających w powietrzu(dosłownie), bo wpadali we wszystko co mieli po drodze. Utrudniając też nam przejazd, bo przez ich wypadki i latanie w powietrzu, sami możemy na nich wpaść(właściwie, to jeśli mamy pecha, nie ma realnej możliwości ominięcia kolizji). Poziom irytacji sięga zenitu podczas Gymkhany. Tutaj to się dopiero dzieje.. Nie dość, że jedziemy na czas, to musimy też zdobyć określoną ilość punktów(głównie za driftowanie), więc nieraz zdarzy się nam tak, że jadąc poprawnym ślizgiem, stracimy wszystkie punkty, bo debilny przeciwnik w nas wjedzie, ale nie złośliwie.. po prostu bezmyślnie jedzie swoim torem i wkopie się w nas, po czym poodbija się sam od band. Ten sam problem zresztą występuje podczas driftu. Podsumowując? Gra bywa strasznie trudna, ale nie dlatego, że wymaga umiejętności, bo mając i je, a mając pecha, możemy przegrać wyścig. Od tak, po prostu.
Dalej? Z tyłu okładki przeczytałem "wciągająca historia(czy tam fabuła)". No dosłownie tutaj to sikam ze śmiechu. Naprawdę. To gra wyścigowa, jasne! Nie musi tutaj być fabuły. Jednak, skoro już jest, to mamy prawo oczekiwać od niej tego co było w MW, czy nawet w Undegroundach(przynajmniej nie drażniło). Gra aktorska, to i w MW nie powalała, ale była tam naprawdę historia, motywacja do gry, ba! Był nawet zwrot akcji pod koniec. Tutaj? Żałośni aktorzy, którzy przybijają żółwiki, reklamowane ikony w ogóle niewidoczne(Magnus, który wypowiada kilka słów, na sam koniec ścieżki prędkości). Historii tam nie ma wcale, po prostu jedź, bądź szybki xD Brak rywali, po prostu, jedź. Nawet dzieci by nie nazwały tego fabułą. Storyline ma też tą konsekwencję, że jest stylizowany pod pokolenie facebooka, bleeeh. No i taką, że co chwile dzwoni nam telefon(strasznie irytujące).
Idźmy dalej. Tuning. Przecież miał to być Undeground.. I tu też rozczarowanie... Straszne. W Undergroundach naprawdę był tuning, a tutaj? Twórcy wzięli każdy samochód i sami stworzyli jakieś tam zderzaki, lusterka. Do czego zmierzam? We wspomnianej serii, mieliśmy typy modyfikacji, które możemy zastosować do każdego auta. Tutaj? Możemy trafić na takie, w których możemy zmienić jedynie kolor. Najeżdżając na światła(reflektory), nie zdarzyło mi się trafić na samochód, a sprawdziłem wiele, w którym nie miałbym napisu "brak dostępnych części"(zakładam, że są jakieś auta w których reflektory można zmienić, ja sprawdziłem wiele samochód, ale nie udało mi się na takie trafić). Jest to więc iluzja tuningu, bo kupując samochód, to jest loteria, czy będziemy mogli się nim pobawić, czy też nie. Neonów również brak(nawet w GTA 5 dało się je zrobić, a tutaj widać graficznie przerosło to twórców). Przepraszam, można nakleić masę naklejek, które tylko szpecą auto. Sam tuning to jak wspomniałem, tylko iluzja, ale ok, jest.
Co jeszcze tworzyło klimat w Undegroundach? Muzyka. Tutaj? Bez komentarza, suwak z głośnością muzyki znalazł się na wartości "0", przez kilka godzin gry, po usłyszeniu wszystkich dostępnych tam kawałków, nie znalazłem żadnego, który by mi się spodobał, sama electro bezmyślna naparzanka(nie, nie techno, nazwanie tak tej muzyki, to obraza dla świetnych elektronicznych kawałków i tworzących ich DJów). Ach, a do trailera mieli tupet użyć "Gangsta Paradise".
Samo miasto jest puste, nie zachęca niczym do eksploracji. Pościgi z policją przemilczę, bo to jest poziom Carbona, albo jeszcze sporo niżej. Wyścigi powtarzalne, duża część dzieje się poza miastem(pewnie celowy zabieg, by gracze mieli iluzje płynnego działania gry).
Naprawdę, wielkie rozczarowanie i zawód, nie polecam nikomu. Szkoda wydanej kasy i EA Games, daję słowo! Ostatni kupiony NFS, choćbyście nie wiem jak świetnie kolejnego zapowiadali.
Ogólnie to jestem w szoku patrząc na to, co dzieje się z rynkiem gier PC. Sam przerzuciłem się na PS3, a później na PS4, choć do powiedzmy 2011 roku byłem zatwardziałym PCtowcem z dobrym myślę sprzętem. Nie ma sensu rozmawiać tu o jakości samego grania, bo jeśli ktoś jest myślącym człowiekiem, to jeśli chce siedzieć na kanapie i grać, to i PCta podłączy sobie do telewizora, a do PCta pada(szczególnie, że ten od Xboxa jest kompatybilny niemal ze wszystkim na PC). Ale cholera jasna... Na GTA trzeba czekać 1.5 roku. Dobre wyścigi? Tylko konsole(zależnie od platformy, Forza lub Gran Turismo). Teraz jeszcze ten cyrk z Batmanem i przesunięcie premiery Need for Speeda. A co boli najbardziej? To, że załóżmy płaci się 6 tysięcy za kompa, czyli statystycznie 4x więcej niż za konsolę, a nie oszukujmy się, płaci się tyle głównie po to, żeby sobie płynnie pograć(bo jako programista powiem, że do pracy tańszy sprzęt wystarczy). Prawda jest niestety taka, że ten rynek niszczy
a) piractwo
b) moda na konsole na zachodzie(a i twórcom łatwiej zrobić grę pod jedną konfigurację, niż ją optymalizować pod różne procesory)
Śmieszne jest tylko to, że na zachodzie ceny gier PC od tych konsolowych bardzo od siebie nie odbiegają, a u nas jest dramat, jak ze wszystkimi zresztą cenami...
up -> dzięki za odpowiedź, aczkolwiek wolałbym byś odniósł się do tego jak to działa na wrzuconym przeze mnie filmiku, ponieważ:
a) digitalfoundry znam bardzo dobrze, ale nawet na tym filmiku nie są wiarygodni, choćby z takiego powodu, że zarejestrowali sam początek rozgrywki, który albo jest zamkniętą lokalizacją, która umożliwia w tle instalacje gry, albo jest w miejscu, w którym i u mnie gra chodzi płynnie(kilka początkowych fragmentów w mieście)
b) przestrzeń do oddychania konsola ma ogromną, fakt, półka jest szklana, ale po kilku godzinach gry w GTA wcale nie widzę zmian w płynności, a w Syndicate już od samego włączenia tak działa w niektórych lokalizacjach. Zresztą, PS4 jak się grzeje, to z tego co wiem, to pasek robi się czerwony i się wyłącza. Nie spotkałem się z czymś takim jak ograniczanie płynności(a grałem w wiele gier)
Najbardziej liczę na porównanie przez innych użytkowników własnych odczuć w trakcie grania w AC S na PS4 z tym co widzą na filmiku.
Zaraz być może ktoś mnie zje za założenie osobnego tematu, gdy mogłem wypowiadać się w wątku oficjalnym. Nie chciałem jednak by to gdzieś pomiędzy opiniami zginęło. Chciałem zebrać tu osoby(a mam nadzieję, że takie będą), które do nowego Need for Speeda podchodzą tak jak ja, to znaczy z sentymentem.
Gdy byłem naprawdę małym brzdącem, to miałem przyjemność grać w Need for Speeda III: Hot Pursuit. Był to wtedy szał, choć należy pamiętać cały czas o tym, że to arcedówka(to istotne, bo niektórzy zachowują się jakby od tej serii symulacji oczekiwali). Grałem też w kolejne części, choć już mnie nie porwały... aż do czasu gdy pojawił się Need for Speed: Underground. Klimatem zmiażdżył. Byłem również fanem filmów z serii Szybkich i Wściekłych(choć tu zaznaczę, że tych pierwszych, bo od pewnego czasu scenarzyści starają się przebić Micheala Baya). Fakt faktem, byłem gówniarzem, ale strasznie mi się to podobało. W życiu prywatnym - wolałbym dopłacić więcej i mieć lepszy samochód niż kupić tańszy i go przerabiać, ale w grze, czy filmie, customizacja strasznie mi się podobała. Przyszedł czas na Undergrounda 2, który był rewolucją, nie da się ukryć. Otwarty świat, choć tamten dość nudny i z wieloma błędami, choćby takimi jak brak możliwości przenoszenia się do pewnych punktów(dla leniwych). Ważne jest jednak jedno, utrzymywał klimat poprzedniej odsłony i wspomnianych wyżej filmów. Pojawił się Need for Speed Most Wanted - hybryda Undegroundów i Hot Pursuita. Do dziś uważam, że to najlepsza odsłona serii Need for Speed, ale nie za klimat, a za emocjonujące pościgi z policją(pamiętam do dziś tą adrenalinę, gdy po kilkudziesięciu minutach zdobywania ogromnej ilości punktów, najechało się na kolczatkę), za muzykę, za same wyścigi. Niestety, po Most Wanted pojawił się Carbon, który zapoczątkował równie pochyłą. Była nowa wersja Most Wanted, która nie zasługuje absolutnie na to by nosić w tytule tą nazwę(marna kopia Burnouta, za którym nie przepadałem), był eksperyment w postaci Pro Streeta, przemilczę niewypały takie jak Undercover czy The Run. Ludzie chwalili Hot Pursuita, ale sposób wchodzenia w zakręty poślizgiem przypominał mi jakąś zręcznościówkę, w której chodzi o zbieranie punktów, na pewno nie nazwałbym tego grą wyścigową(tak, wiem, że mówimy o arcadówkach, ale bez przesady...). Pojawił się Rivals, który potencjał miał, ale samochody policyjne w postaci Veyronów i innych super aut mnie bawiły, jak i same pościgi. Gra ta próbowała też udawać coś ala "social game", ale nie bardzo to połączenie single'a z multi wyszło. Niemniej, choć na podium cały czas stoi u mnie Most Wanted, to za klimat najbardziej ceniłem właśnie Undegroundy. Po Rivalsie nie oczekiwałem od Ghostów niczego szałowego, aż tu patrzę... Uderground 3*... Byłem w szoku, ale z dużym dystansem....ale im więcej pojawiało się informacji, więcej trailerów, więcej zapowiedzi, zacząłem myśleć: "to może się udać". Duchy miały utrudnione zadanie, z tego względu, że po nieklimatycznym remasterze MW, tym razem odcięcie kuponu nie wystarczy. Dla graczy to lepiej, bo dawało to nadzieję, że się postarają. Póki co, wierzę w to, że w czwartek przypomnę sobie te czasy, gdy jako gówniarz oglądałem filmy szybkich i wściekłych. Gdy grałem w Undergroundy....
Zastanawiam się, czy gdybym nie miał sentymentu, a teraz dopiero usiadł do filmów czy Undergroundów, to czy zafascynowałbym się tak samo jak wtedy. Nieważne, wiem jedno, ostatnia premiera, na którą tak bardzo czekałem to... GTA 5. Nie przesadzam, choć gram w wiele różnych gier i interesuje się wieloma premierami.
*celowo nazwałem to Undergroundem 3, chcąc nawiązać do tego co zrobili twórcy. Zrobili Reboot i nazwali to po prostu Need for Speedem, co boli tych, którzy najbardziej jarali się pierwszymi częściami. W mój gust jednak trafili, bo dla mnie Need for Speed zaczął się właśnie od Undergroundów.
To co napisałem wyżej, chcę skonfrontować z rzeczywistością w najbliższym czasie i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Dodam jeszcze tylko, że na ogół gram też w Gran Turismo na Driving Force GT, w Project Cars, ogólnie uwielbiam wyścigowe symulatory, ale jak napisałem wyżej, do Need for Speeda mam sentyment. Ciekawi mnie czy jestem jedyny :D
Ogólnie, to przeszedłem GTA 5 na PS3, kto grał(a pewnie wielu grało) to wie, że nie było to patrząc na wersję PS4 zjawisko graficzne(PS4 w sumie też nie urywa tyłka, ale to sandbox, nie ma szans by była tu grafika z BF4). I z perspektywy czasu(3x przeszedłem tą grę na PS3, 4x na PS4), to nie czuję jakoś, by na PS3 grało mi się gorzej pod kątem samej grafiki. Przeszkadzała tam płynność, a raczej jej brak. Więc mówię tak: jeśli będzie wyglądać to tak jak na screenach, a naprawdę będzie trzymać te 30 klatek(liczyłbym na 60, ale dla sandboxów i faktu, że PS4 to nie komputer z NASA, jestem wyrozumiały) i gra będzie równa temu co jest pokazane na zwiastunach i w zapowiedziach, to nie zamierzam marudzić.
Inna sprawa, że nie jestem fanem Fallouta, nie jaram się Pip-Boyem czy innymi gadżetami, ale z racji Hype'u na tą grę, zainteresowałem się i planuję dać jej szansę.
No 30 FPSów to nie jest na pewno, ale faktycznie, na youtube wygląda to lepiej niż na moim TV, myślę, że może być tak, że przez niekorzystny input lag, matryca wyolbrzymia te drobne spadki. Oby Need For Speed trzymał stałe 30...
Cześć wszystkim! To mój pierwszy post na tym forum, wolałbym pisać go w innym tonie, ale niestety rozważam wysłanie PS4 na gwarancje. To znaczy. Problem jest taki, że czytałem sobie w necie, że Syndicate niby płynnie chodzi, ja mam wrażenie, że u mnie nie. Choć może być to wina telewizora, ale najprościej będzie jak wrzucę link do filmu zarejestrowanego przy pomocy "share'a". U Was też gra tak działa? Na dachach jest płynnie, w niektórych miejscach też, ale tu gdzie nagrywałem to lipa straszna, w trakcie jazdy powozem z reguły też.
z góry dzięki za odpowiedzi!
Cześć wszystkim! To mój pierwszy post na tym forum, wolałbym pisać go w innym tonie, ale niestety rozważam wysłanie PS4 na gwarancje. To znaczy. Problem jest taki, że czytałem sobie w necie, że Syndicate niby płynnie chodzi, ja mam wrażenie, że u mnie nie. Choć może być to wina telewizora, ale najprościej będzie jak wrzucę link do filmu zarejestrowanego przy pomocy "share'a". U Was też gra tak działa? Na dachach jest płynnie, w niektórych miejscach też, ale tu gdzie nagrywałem to lipa straszna, w trakcie jazdy powozem z reguły też.
z góry dzięki za odpowiedzi!
www. youtube.com/watch?v=qiPVrrXvFnE (SPACJA po www)