Tak jak pisałem - w oderwaniu od tego głównego "uniwersum" jak najbardziej udana produkcja. Na dobrą sprawę to, że Vesemir jest głównym bohaterem to niemalże chwyt marketingowy, gdyby to jakiś nowy wiedźmin był bohaterem, to większość moich przytyków straciłaby rację bytu.
Nie mniej - im mniej "swoich" rzeczy wrzuca twórcy, tym, przynajmniej dla mniej, lepsza i bardziej spójna będzie historia i kreacja świata.
A jeśli chodzi czas na rozkręcenie klimatu i fabuły - z opowiadania Wiedźmin aż wylewa się świetny klimat, świetnie kreują się postacie i poznajemy Geralta z każdej niemal strony. Także to nie od czasu trwania zależy, a jednak od umiejętności autora.
Odcienie szarości? W większości wszystko mamy czarne na białym, ktoś albo zły, albo dobry, albo nieważny dla historii. Sapkowski pokazywał, że największy skurwysyn może zrobić coś dobrego, a także, że Ci najświętsi mogą zachować się najgorzej. Tutaj mamy tylko śmieszna przemianę Vesemira, w zasadzie bez jakiejś większej głębi.
Do tego sam wątek wokół którego kręci się animacja, a także szkolenie wiedźminie i próba traw, to jedno wielkie nieporozumienie. Rzucenie dzieciaków na śmierć ze szponów potworów? Tworzenie nowych mutacji, bo stare potwory są zbyt nudne?
Wiedźmin ma pecha do ludzi, którzy chcą nakręcić film/serial/animacje. Nie wiem dlaczego, ale zawsze próbują udowodnić, że są reżyserskimi geniuszami, pokazać jak to oni opowiedzą te historię, gdy tymczasem wystarczy wiernie oddać to, do było w książkach. Zwłaszcza opowiadania są niesamowicie wdzięcznym tematem do kręcenia, akcji akurat starczy na odcinek.
A tak dostajemy zmodyfikowane, spłycone wątki i dopowiedzenia nijak nie wpisujące się w klimat.
I nie chodzi tu o klimat słowiańskości - bo tego i książki nie miały. Chodzi o klimat wiedźmina - ksenofobiczny, okrutny świat, pełen brudnych sekretów tak królow, jak i chłopów, świat gdzie bestia gorsza od grasującej kikimory jest pijany ojciec tlukacy żonę i dzieci, wyganiajacy babkę z chałupy.
Sapkowski zostawił spore pole to interpretacji, owszem, głównie wizualnej. Ale to można zrobić lepiej, choć tutaj anime wypadło lepiej niż serial (no, poza tym śmiesznym łańcuchem Vesemira). Zresztą, REDZi pokazali, że da się to zrobić dobrze, wystarczy nie silić się na oryginalność i starać jak najwierniej trzymać materiału źródłowego.
Także, nie przedłużając - jako alternatywne uniwersum, animacja była na prawdę niezła, oglądało się to przyjemnie, a forma doskonale umożliwiała pokazanie brutalności starć. I w takiej formie można ocenić ja wysoko, bo traktując jako część "uniwersum" - ma sporo na sumieniu.