KluskaSuprim

KluskaSuprim ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

08.07.2020 12:20
odpowiedz
KluskaSuprim
1

- A pomógł i to jeszcze jak. - Zarechotał i odszedł niknąc w ciemności.

Odprowadzili go jeszcze wzrokiem tak długo jak byli w stanie go dostrzec, po czym Sha’anks coś sobie nagle przypominając zawołał w ciemność.

- Spróbuj w Delmor na południu, pytaj o Garbatą Zochę, ona ci pomoże.

Nie doczekali się jednak żadnej odpowiedzi więc Micareth spytała.

- To jakaś uzdrowicielka?

- Nie, stara wiedźma, leczy bezdomnych czosnkiem i cebulą, na pewno będzie wiedziała jak mu pomóc.

Micareth pokręciła głową, po czym oboje wrócili do jaskini by przygotować się porządnie przed drogą powrotną. Sha’anks zabrał się za gotowanie gulaszu z królika przy którym nie szczędził czosnku, a Micareth dokładnie rozmówiła się z urzędnikiem o tym w jak głębokim bagnie aktualnie się znaleźli i gdy wszystko zostało wyjaśnione Sha’anks burknął.

- Sha’anks twierdzi że najlepiej będzie dać list gryzipiórkowi i niech gruby przekaże wszystkie informacje, Sha’anks do tego zupełnie niepotrzebny.

- Też mi się to nie podoba, ale musimy dopilnować żeby informacje przeszły dalej, zresztą nawet jeśli uciekniemy to i tak nie będziemy mieli dokąd pójść, od razu zaczną nas szukać, a zaraz potem i tak wszystko zeżrą wampiry. - Micareth widząc że Sha’anks nie wydaje się zbytnio przekonany do słuszności całego planu, dodała po chwili próbując wykorzystać jego chciwe khajiickie usposobienie. - A tak ostrzegamy wszystkich o nadciągającej inwazji pijawek, będziemy wolni i kto wie, może nawet dostaniemy całkiem niezłą nagrodę, za przekazanie tak ważnych informacji i odnalezienie urzędnika na pewno nie poskąpią złotem.

Oczy Khajiita momentalnie zalśniły chciwym blaskiem, a jego nastawienie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni, uwolnić się i do tego zarobić to był dobry układ.

- No dobra niech wam będzie, Sha’anks się zgadza.

Tak więc wszyscy porządnie najedli się khajiickim gulaszem, a raczej wywarem czosnkowym o smaku królika jaki zafundował im Sha’anks i gdy wszyscy byli najedzeni, wyruszyli w drogę powrotną do Greymoor. Podróż zajęła im cały dzień więc dotarli późnym wieczorem a na dodatek, gdy tylko zbliżyli się do tej zatęchłej kupy kamieni, od razu złapała ich burza. Nie zdążyli nawet porządnie wjechać do miasta, a drogę zastąpili im strażnicy.

- Stać. - Odezwał się jakiś dryblas na czele oddziału, którego Micareth za cholerę nie kojarzyła. Tutaj właśnie pojawił się pierwszy zgrzyt w ich planie, nie wiedzieli którzy to poplecznicy zdrajcy, a którzy to przyjaciele Angry, więc burkneła neutralnym nieprzyjemnym tonem sugerującym każdemu że ma się odjebać.

- Z drogi, jedziemy zdać raport sierżantowi Gutrimowi.

- Wiemy, czekaliśmy na was. Gdzie jest Angra?

- Nie przeżył. - Syknęła krótko.

Po czym nastała chwila nieprzyjemnej ciszy, którą Micareth miała nadzieję wykorzystać by przyjrzeć się reakcjom strażników i wyciągnąć z nich jakiekolwiek wnioski lecz ich przemoczone naburmuszone oblicza praktycznie się nie zmieniły.

- Za mną, mamy was doprowadzić. - Burknoł osiłek i ruszył niedbale, przez deszcz w stronę fortu.

Nie mając większego wyboru ruszyli za nim, a wraz z nimi, ruszyła mała obstawa pod postacią kilku strażników.

Nie mieli rozeznania w terenie więc nie mieli pojęcia gdzie ich prowadzą, gdyż jedyną częścią fortu którą znali jak własną kieszeń były więzienne cele. Jednak po krótkiej chwili przechacki zaciemnionymi korytarzami wprowadzono ich do kwatery gdzie przywitał ich ciepły szczery i serdeczny uśmiech Kapitana Beinarda, na widok którego od razu sięgnęli po broń lecz momentalnie zostali unieruchomieni przez strażników i powaleni na kolana.

- No, no muszę powiedzieć że nie spodziewałem się że przeżyjecie. - Mruknął kiwając z uznaniem głową, po czym dodał. - Tylko zastanawia mnie jedna rzecz, gdzie jest Angra?

Sha’anks i Micareth szamotali się gniewnie prubując wyrwać się z łap strażników na co gruby urzędnik nie miał nawet co liczyć więc, po chwili wojowniczka syknęła.

- A gdzie ma być kretynie, grzmoci twoją matkę.

Beinard się skrzywił na co strażnik zdzielił ją przez łeb, następnie kapitan szukając lepszego rozmówcy spojrzał na khajiita posyłając mu pytające spojrzenie na co Sha’anks odpowiedział zgodnie z prawdą wiedząc że już i tak są w głębokiej rzyci i nici z zarobku i wolności.

- Gotuje wywar z cebuli.

Więc też dostał przez łeb i się zaszamotał.

- Ale Sha’anks nie kłamie, znowu biją biednego Sha’anksa bez powodu.

Dostał ponownie pałą, na co Kapitan Beinard wbił swoje spojrzenie w urzędnika na co ten momentalnie odpowiedział.

- Dorwały go wampiry, nie wiem co się z nim stało. - Po czym skulił się spodziewając nadlatującego ataku lecz ten nie nastąpił i gdy otworzył oczy ujrzał zadowolony uśmieszek kapitana który mruknął wyraźnie zadowolony ze swojego planu.

- No i o jednego mniej. - Po czym skinął głową do strażników i wszystkim nagle zgasły światła.

***

Cała trójka obudziła się w jednej celi, z potwornym bólem głowy i więziennych gaciach. Gdy Micareth uniosła głowę zobaczyła że khajiitch siedzi wkurwiony w kącie celi łypiąc na nią wrednie wzrokiem i marudzi pod nosem.

- Ta jasne Sha’anks się wzbogaci, Sha’anks będzie wolny. Sha’anks właśnie widzi jaki jest wolny.

Na co odpowiedział mu jakiś inny więzień z celi naprzeciwko.

- Nie marudź, ciesz się celą póki możesz, jutro zetną nam łby to będziemy wystarczająco wolni.

Na co khajiit pacnął głową w kratę i nie mając co robić siedzieli tak próbując przez jakiś czas otworzyć drzwi, ale ten zamek był najwyraźniej khajiito odporny, więc resztę czasu spędzili na wymienianiu się opowieściami z więźniem z celi naprzeciwko czekając na nadchodzącą egzekucję. Gdy nagle w środku nocy nastąpiło spore poruszenie, ich uszu dochodziły wykrzykiwane w pośpiechu rozkazy, a raz za razem słyszeli pośpiesznie pędzących gwardzistów biegnących gdzieś korytarzem.

Gdy tylko odrobinę się uspokoiło, a krzyki nieco ucichły znikając gdzieś w oddali, nastąpiła kolejna fala wrzasków ale tym razem bez wątpienia śmiertelnych, po którym nastąpił jeden potworny makabryczny ryk i masa stukotu, bez wątpienia walka, ale jakaś taka jakby jednostronna. Po chwili usłyszeli jak biegnie ku nim jakiś strażnik, lecz ledwo wypadł za zakrętu, a jego głowa została rozłupana niczym arbuz za pomocą dwuręcznego młota bojowego. Po czym opadł bezwładnie na ziemię, a wszyscy cofnęli się czmychając w najciemniejsze zakamarki celi.

Nagle zza winkla wyłonił się nord, a raczej nordka pokryta czarnym nordyckim pancerzem ociekającym jeszcze krwią, po czym kucneła nad ciałem i zaczęła mamrotać coś bluźnierczego pod nosem na skutek czego ciało zadymiło czerwoną mgłą i po chwili do tej pory definitywnie martwe ciało powstało jak gdyby nigdy nic i stanęło gdzieś w rogu.

Nordka powstała łapiąc za wiszącą obok pochodnię i oświetliła sobie zakamarki celi łypiąc do środka swoimi krwisto czerwonymi oczami lśniącymi w blasku pochodni, przewędrowała tak oczami po Micareth i urzędniku, a gdy jej wzrok spoczął na Sha’anksie ten zasyczał podnosząc rękę w której zaciskał przemycony w jakiś sposób czosnek, machając nim by odpędzić maszkarę.

Ta tylko wzruszyła ramionami odrywając jeden ząbek i rozwijając go z otoczki wrzuciła do ust i głośno chrupiąc odwróciła się i zawołała.

- Merlix, gdzie jesteś zjebie.

Na jej słowa z celi naprzeciwko odpowiedział zdziwiony głos.

- Snowi to ty? co ty tutaj robisz. - Ich kolega z naprzeciwka wychylił się nieco zza krat i zerknął na kobietę na co ta kładąc rękę na biodrze odpowiedziała.

- No, a jak myślisz. Wyciągam cię stąd ty leszczu. - Po czym dobyła potężnego dwuręcznego młota i rąbnęła nim z całej siły w zamek który rozsypał się niczym puzzle.

Gdy mężczyzna wyszedł z celi i stanął obok niej, był praktycznie o połowę wyższy, a nie należał do największych.

Merliks przeciągnął się nieco prostując zastałe kości, po czym wskazał na Kazitha.

- Ich też uwolnij, gadali że wiedzą jak dostać się do jakiś pradawnych ruin z artefaktami i wspominali coś o jakiejś nekromantycznej wampirzej księdze, a do tego równe z nich typy, fajnie się z nimi gada.

Na co Snowi mruknęła.

- Uuu, nekromantyczne księgi? No to otwieramy, ten w sumie jest nawet spoko, dał mi czosnek.

Nim zdążył ktokolwiek jakkolwiek zareagować krata stała już otworem, a przerażony khajiit aż dusił się od smrodu śmierci jaki spowijał niską Nordkę, aż zatęsknił za Elvką przy której jej swądek nekromancji był zaledwie bryzą przy tej tutaj od której capiło mroczną magią na kilometr. Jej imię już kiedyś obiło mu się o uszy, z tego co słyszał była jakąś recydywistką najemniczką czy jakąś kosą do wynajęcia która dorabiała sobie jako rzezimieszek i była dosyć znana w mrocznym półświatku i widniała na sporej ilości listów gończych w całym Skyrim więc Sha’anks tylko usiadł sobie na wygodnym skrawku siana w kącie i burknął.

- Sha’anks nie chce, Sha’anks woli zostać w przyjemnej celi.

Na co Micareth fuknęła i wyrzuciła go z celi przez co stanął między zombiakiem, a nekromantyczną nordką.

- No dobra nie mamy czasu, musimy stąd czmychać zanim się wyda że te podpalenie to tylko blef i wszyscy strażnicy się tutaj zbiegną, tak więc Biegggg.

- Pobiegli w stronę wyjścia mijając po drodzę pół żywe zmasakrowane truchła strażników włóczące się bezmyślnie po korytarzach. Sha’anks dostrzegł że byli to ludzie kapitana Beinarda którzy ich wczoraj spałowali więc olał ich i pobiegł dalej. Lecz gdy minęli kolejny zakręt zobaczyli pędzącą w ich stronę sforę wnerwionych strażników z Sierżantem Gutrimem na czele.

- No i o wilkach mowa. - Syknęła Snowi zatrzaskując szybkim ruchem żelazną kratę o którą roztrzaskali się strażnicy, a Sierżant Gutrim widząc poszukiwaną Nordkę warknął.

- To ty!

Na co Snowi odpowiedziała z szyderczym przekąsem

- To ja.

Już miała pobiec dalej gdy nagle sierżant z jeszcze większym zdziwieniem burknął na widok Sha’anks i Micareth

- Wy! Co wy tu robicie?

Na co oboje mu odpowiedzieli.

- Witamy sierżancie. - Po czym Sha’anks dodał. - Beinard nas zamknął, ale ma pan pozdrowienia od Angry i list.

Khajiit podał mu zgięty i nieco wymiętolony list na widok którego Micareth zmarszczyła brwi.

- Myślałam że go zabrali, gdzieś ty go schował?

- Sha’anks ma swoje sposoby.

Na co Snowi widząc że się to nieco przedłuża burkneła.

- Dobra kończyć te pogaduchy, spierdalamy.

Na co Micareth w pośpiechu dodała.

- Dobra, tego jednego zostawiamy, to skryba. - Wskazała na Bodila, po czym dodała. - Mieliśmy go tu dostarczyć i przekazać list więc spływamy, on ci wszystko wyjaśni.

Snowi słysząc to spojrzała na swego towarzysza.

- Skryba? kogo ty mi każesz ratować. - Rzuciła klucze skrybie. - Jak znikniemy to go wypuść.

Po czym wszyscy wraz ze zgrają zombiaków odbiegli znikając gdzieś za zakrętem, z którego dało się słyszeć jeszcze słowa Khajiita.

- Niech urzędnik mu wszystko powie i że Sha’anks czeka na nagrodę.

Na co Snowi mu odpowiedziała.

- Twoja nagroda jest moja, tak samo jak twój łeb, khajiitcie.

Po chwili zniknęli już całkowicie pozostawiając ich za sobą, a skryba spojrzał smętnie na sierżanta, po czym westchnął.

- Nawet nie pytaj.

Tak więc sierżant rozwinął list i zaczął czytać

Słuchaj Gutrim, pod Blackreach kiełkuje armia wampirów gotowa najechać skyrim, a ten plugawy żuk gnojowy Beinard z nimi spiskuje, wysłał Miltena i resztę naszych chłopców na pożarcie wampirom, więc zbierz ludzi i utnij mu łeb, a potem powiadom resztę paktu o tym co nadciąga. Niech szykują się na całą sforę wygłodniałych wampirów choć bardziej martwił bym się ich lordem, to całkiem silny kafar, będzie musiał się nim zająć jakiś porządny łowca wampirów, całej reszty dowiesz się od tych skurczybyków z którymi tu byłem. Spisali się całkiem nieźle i spłacili swój dług, więc puści ich wolno i sypnij nieco grosza, niech się im wiedzie. Ja niestety jeszcze nie mogę wrócić, Milten mnie ukąsił więc sam wiesz czym to się skończy, spróbuje się z tego jakoś wykręcić i jak się uda to wrócę. Wysłałem też księgę z przepowiednią i kilka dowodów na to co tam się odwala więc niech nasz mag rzuci na to okiem. Powodzenia i kopnij ode mnie Beinarda w dupe.

~Grimes Angra

Sierżant uniósł ponuro głowę na myśl o tym co go czeka, po czym wrzasnął na skrybę.

- Otwieraj te cholerne drzwi.

(planowałem że wszyscy pójdą razem z sierżantem zabić kapitana Beinarda w całym tym chaosie, ale by wyszło za długie )

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl