Hej,
Moja historia zaczyna się niepokojąco, ponieważ niedawno wziąłem ślub... Wiadomo, jak to ślub gracza z nie-grającą osobą - jestem dla niej trochę jak gry dla pana Sapkowskiego, a mianowicie bez sensu . Na razie moja wybranka odpowiada "jak chcesz to graj" (czytaj "jak to zrobisz to przytul kanapę w nocy") nie widząc zamiłowania i pasji w moich poczynaniach gracza komputerowego. Swoje chwile na granie mam tylko wtedy, gdy moja wybranka idzie na studia zaoczne lub wychodzi z koleżankami na kawkę. W nowym roku mam dwa cele, obydwa właśnie z tym związane:
1. Przekonać moją ukochaną, że każda pasja, nawet najbardziej bezsensowna (choćby zbieranie kłaczków -> inaczej zbieranie śmieci z pępka... serio gościu ma taką pasję) ma sens, jeżeli to Twoja pasja.
2. Chciałbym przekonać ją do gier komputerowych zaczynając od gier kooperacyjnych pod pretekstem "spędźmy razem czas w takie sposób". Mam już nawet pierwszą grę, jako że moja ukochana jest maniaczką książek, a zwłaszcza uwielbia Harry'ego Potter'a (serio, ona kocha ten świat... potrafi codziennie oglądać nagrane wcześniej odcinki "Czarusia"). Właśnie dlatego pierwszą grą, którą wybrałem będzie Lego Harry Potter.
Mam nadzieję, że wypali! Trzymajcie kciuki! Pozdrawiam!
Kiktek