
Moim pierwszym typem na ozdobę czubka choinki był donut, nawiązujący do świetnej polskiej gry "beat cop". Zdałem sobie jednak sprawę, że mógłby on nie dotrwać do końca świąt, a i ozdoba z niego marna. Na szczęście wpadłem na dużo lepszy pomysł: fez!
Wiem co teraz powiecie: "Jak niby chcesz wydrukować drugie największe miasto Maroka i w dodatku umieścić je na czubku choinki!?" Spokojnie, już wyjaśniam: chodziło mi o nakrycie głowy, którego nazwa pochodzi od tej właśnie ponad tysiącletniej miejscowości (ciekawostka - jest to miasto partnerskie Krakowa). Fez zazwyczaj wykonany jest z bordowego filcu, więc będzie wyglądał bardzo dobrze na choince (zieleń i czerwień to kolory dopełniające się) i zamiast cokolwiek drukować, można użyć prawdziwego egzemplarza!
Ale co ważniejsze dla nas graczy - "fez" to również tytuł naprawdę świetnej gry indie, stworzonej prawie w całości przez zaledwie dwie osoby. Czuć, że w tą produkcję zostało włożone mnóstwo pasji i serca, a przecież o to właśnie serce chodzi w święta! Na zakończenie życzę wam wszystkim żebyście mieli okazję grać tylko w tak dopracowane gry! :D
Wesołych świąt!
Oczywiście byłaby to gra heroes of might and magic III. I tak nie ma tam co zapisywać, oprócz kampanii. Ale panie a po co komu jakaś tam kompanija, całonocne posiedzenie na losowej mapie w hot seacie ze znajomymi, to jest życie! Do farmienia szkieletów nie potrzebne wam save'y tylko nekromancja!
Uwaga ludu królestw północy!
Doszły mnie słuchy, że wasze zimne ziemie pragną ciepła i słońca! Tak więc jestem tu by je wam dać! A zarówno najprostsi chłopi jak i najlepsi uczeni wiedzą, że słońce świeci najjaśniej pod władaniem wielkiego cesarza, zwanego białym płomieniem tańczącym na kurchanach swoich wrogów, władcy Nilfgaardu Emhyra van Emreisa!
Dlatego przybądźcie i pokłońcie się! Zapobiegnijcie niepotrzebnym rzeziom, oblężeniom i podbojom. Zamiast tego przyjmijcie łaskę i dobroć cesarza, który wyciąga do was swą silną dłoń. Przysięgnijcie wierność a zostaniecie oszczędzeni! Niech miłościwe słońce nilfgaardu ogrzeje wasze wymęczone twarze, niosąc szczęście, stabilizację, kulturę i naukę!
Chwała cesarzowi Emhyrowi van Emreisowi i wesołych świąt!
Malowanie bombek wymaga delikatności, a tę zdecydowanie posiadają kobiece dłonie bohaterek gry "doki doki literature club". Myślę, że nasze zdolne towarzyszki poradzą sobie z tym bez problemu i już wkrótce ujrzymy małe dzieła sztuki. Jakie wesołe motywy umieści na swojej bombce wiecznie uśmiechnięta Sayori :D? Czy dzieło Moniki Moniki Moniki Moniki Mon będzie równie niesamowite jak ona? Jestem pewien, że w zadaniu odnajdą się też Yuri i Natsuki, choć ta druga pewnie będzie próbowała to ukryć ;). Co ważniejsze będzie to kolejna okazja do spędzenia z nimi radosnego popołudnia :D! Tak spokojne i kreatywne zajęcie da też wszystkim trochę bezstresowo spędzonego czasu i bezsprzecznie poprawi wszystkim humooakilljdlmerrr. Nawet tak wesołe dziewczęta potrzebują pewnie chwili wytchnienia od tej przytłaczającej rzeczywistości pełnej cierpienia, gdzie ??? ?????. Myślę, że dzięki temu pomysłowi nasze święta będą wyjątkowo udane i pięknie przystrojone :D.
spoiler start
Wesołych świąt!
spoiler stop
Majętność i stan posiadania w grach jest bardzo istotnym elementem. Istnieją nawet gry, w których stawanie się bogatym jest motorem napędowym rozgrywki (GTA V, euro truck simulator). Ale to nie w tych grach powinniśmy szukać zaspokajania swojej żądzy wypchania kabzy. Może i Trevor jednym skokiem na bank zgarnia pieniądze na których widok mój portfel dostaje depresji ale istnieje lepsze, prostsze, przyjemniejsze, a na dodatek legalne rozwiązanie - podatki!
Tak jest! Nie dość, że podatki rozwiązują wszelakie problemy finansowe, wypełniając skarbiec państwa po brzegi, to jeszcze możesz przeznaczać swój wolny czas na oglądanie biednych wieśniaków gnących się pod ciężarem nakładanych na nich danin. Kiedy gram w twierdzę obniżam podatki tylko po to żeby móc je znowu podnieść, za to kiedy gram w total wara walczę wyłącznie z chłopskimi powstaniami (za pieniądze z podatków oczywiście - co za wspaniała gra). Dlatego jeśli marzycie o bogactwie to zapraszam wszystkich do gier strategicznych z systemem podatków!
Niech żyją krótkoterminowe rozwiązania!
Eivor otworzył oczy i odkrył, że znajduje się pod drewnianym dachem. Drugą rzeczą którą odkrył był przeszywający ból jaki poczuł w całym ciele, a trzecią to że nadal umie szpetnie przeklinać.
- Wreszcie się obudziłeś - powiedziała czuwająca nieopodal kobieta, najwyraźniej niezbyt zaskoczona umiejętnościami lingwistycznymi Eivora.
- Wolałbym nadal spać. Czuję się jakbym zeskoczył z klifu na stos siana.
- Nie dziwię się. Halfdan opowiadał mi o waszej wyprawie po choinkę. Podobno tylko wy uszliście z życiem i to cudem!
No tak, wyprawa po choinkę... Zupełnie o niej zapomniał ale teraz widział wszystko wyraźnie przed oczami. Słyszał ten głośny trzask i to nieludzkie wycie. Zanim zorientowali się, że coś jest nie tak Egil i Eid już leżeli bez życia na ziemi. Widział jeszcze śmierć Ingvara i Bjorga, a potem wszystko przykryła czarna zasłona. Ta wyprawa była skazana na porażkę w momencie w którym weszli do lasu. Tu potrzeba czegoś innego... Potrzeba specjalisty!
-Halina! - Powiedział zdecydowanym głosem Eivor do kobiety - Zawołaj mnie tu wiedźmina...
.
Później mówiono, że człowiek ten nadszedł od północy; od Bramy Powroźniczej. Szedł pieszo, a objuczonego konia prowadził za uzdę. Było późne popołudnie i kramy powroźników i rymarzy były już zamknięte, a uliczka pusta.
Eivor czekał na niego siedząc przed chatą.
- Witaj Panie wiedźminie!
- Wiedźmaku - odparł sucho nieznajomy.
- Co?
- Wiedźmaku - powtórzył.
- No nieważne, jak zwał tak zwał. Mam dla Ciebie robotę.
Eivor opowiedział więc wiedźmakowi o problemach ze zdobyciem choinki i odpowiadał na liczne szczegółowe pytania. Wiedźmak pomyślał chwilę i powiedział tylko:
- Do jutra będzie po wszystkim
- Świetnie. Mam nadzieję, że Twoja sława nie jest bezpodstawna Geralt.
- Jaki Geralt? Nazywam się Benedylbert
- Benedylbert? - Eivor był równie zdziwniony jak wiedźmak
- No tak. Ze szkoły dzięcioła.
- Cholerna Halina - mruknął Eivor pod nosem i siląc się na uśmiech powiedział - No jak zwał tak zwał. Ważne żebyś dobrze mieczem machał. Zabieraj się do pracy!
Wiedźmak odszedł więc, a Eivor spędził resztę dnia na chodzeniu po okolicy i szukaniu skrzynek ze skarbami. W końcu jakoś trzeba było za zlecenie zapłacić.
Po zebraniu odpowiedniej sumy poszedł spać, a rano obudziły go głośne krzyki. Wsłuchał się w słyszane głosy:
- Wrócił! Udało się!
- Chwała Benedylbertowi!
- Nasz zbawca!
Eivor wyszedł i zobaczył wiedźmaka, który jechał w jego stronę. Siedział na swym kasztanowym koniu do którego przyczepione było ogromne cielsko wleczone po ziemi. Eivor przetarł oczy. Czy to?... Udało się! Wiedźmak przywiózł choinkę! Radość wypełniła serce wikinga.
- Uwaga wszyscy! - krzyknął Eivor - Dziś wieczorem uczta na cześć wiedźmaka!
Tłum dziko ryknął i zabrał się do pracy przygotowując jadło i napoje. Ale wiedźmak nie został świętować. Odebrał zapłatę, przetarł miecz wciąż ubrudzony żywicą, schował go, a następnie wyruszył w drogę powrotną. Może nawet on ma dom, w którym chce spędzić święta...
Myślę, że świetnym pomocnikiem Mikołaja w tworzeniu prezentów byłby wielki przedwieczny, Pan ciemności i snów, drzemiący w podwodnym mieście R'lyeh Cthulhu. Tylko niegrzeczne dzieci dostają prezenty! O ile koszmar wykraczający poza naszą najśmielszą wyobraźnię można nazwać prezentem...
Ph'nglui mglw'nafh C'thulhu R'lyeh wgah'nagl fhtagn!
Coconuts - "Silver lights"
https://youtu.be/CcMz3aAZDv4
Jeśliby wykonali ten utwór z hotline miami, mieli założone ubrudzone krwią maski zwierząt i chcieli wejść... Po prostu rób co mówią...
Najpierw myślałem nad gtaV 2 ale wpadłem na lepszy pomysł... Total war: shogun 3! Gry z tej serii mają ogromy potencjał, ale wydaje mi się, że nie realizują go (m.in. przez setting) jak przy klasycznym już medievalu czy właśnie shogunie. Ta samurajska wersja miała wprost wspaniały klimat w którym orient wylewał się z ekranu i działała na wyobraźnię jak klocki lego w dzieciństwie. Teraz smutno patrzy na swych braci i siostry z lepszą mechaniką i głębią rozgrywki.
A oto krótkie haiku (japońska miniaturka poetycka za której twórcę uważa się Basho Matsuo) mojego autorstwa:
puste nakrycie
długo wyglądany
wigilijny gość
Do tak niecnego czynu jest skłonny dopuścić się jedynie największy wichrzyciel i mąciwoda kroczący po tym smutnym jak rzyć świecie. Mowa tu oczywiście o Panu lusterko (możecie znać go pod innym imieniem). Jest to czart bezwzględny i chytry. Posiada moce piekielne i niejeden się o tym na własnej skórze przekonał. On to czając się gdzieś pod waszym stołem, w sienniku, czy na strychu, wypatruje momentu w którym mógłby podwędzić racuchy, pierogi albo i nawet co lepszą nalewkę (choć czasem jej zniknięcie przypisuje się szklanemu człowiekowi niesłusznie).
Niech uważają tedy na siebie tak proste chłopy jak i szlachcianki najpiękniejsze... Zło, czy to mniejsze czy większe, zawsze czuwa...