Łatka nie wyjdzie tak szybko, bo to musi zrobić w kodzie Santa Monica Studios. Sony Polska samo nic wskóra. Podejrzewam, że rozwiązanie problemu zajmie (zważając na to że Polska nie jest priorytetem sprzedażowym) od 2 do 4 tygodni.
Tysięcy euro? Chyba milionów.
Nie potrzeba danych. Wystarczy pojechać do Niemiec albo Stanów. U nas infrastruktura jest młodsza wiec budowana na nowszych i lepszych technologiach. W Stanach światłowody stawiali 30 lat temu i na razie nie opłaca im się wymieniać to neta maja słabszego.
Ale ja nie zarzucam lenistwa. Szukałem w internecie, ale nie znalazłem a po prostu interesuje mnie to z ciekawości. Nie mniej jednak jeżeli nie chcesz odpowiadać to rozumiem. Pozdrawiam ;)
@Sir Xan
Ty, zawsze mnie to interesowało. Jak to jest, że będąc niesłyszącym nie znasz gramatyki języka polskiego? Co ma piernik do wiatraka?
@Michael86 - Ja rozumiem, że kolega nie był na żadnym z pokazów. Rozumiem też, że w internecie każdy może sobie pisać głupoty jakie chce, ale nie skumam dlaczego tak uparcie wydaje Ci się, że wiesz lepiej skoro nie byłeś i nie widziałeś? ;)
Dla mnie jak na razie aspekt techniczny Wiedźmina zjada Dragon Age na śniadanie. Widać tu symulację świata. Od roślinności, przez zachowania NPC'ów czy dynamiczne zmiany pory dnia i pogody. W Dragon Age poszli na łatwiznę i zrobili z tego position-based MMO, gdzie nie ma żadnej fizyki walki, fizyka kontaktu z obiektami jest tak prymitywna, że na polibudowych laborkach się większe projekty robi, świat jest wytunelowany w hubach, nawet dynamicznych pór dnia i oświetlenia nie ma. Ktoś w komentarzach pisał, że DA ma fizyczne globalne oświetlenie. Nie ma nawet połowy tego. Zwykłe wypalone light mapy powsadzane przez artystów na makiete świata! Już nie będę wspominał o tym jak w DA wszystko mruży. Nawet żadnego shadingu nie ma, który by pozbył się tych mrużących białych kropek od słabego modelu oświetlenia.
Co więcej w tym 35 minutowych gameplayu Wiedźmina widać Novigrad, który kondensacją zawartości i geometrii przebija nawet najbardziej zabudowane tereny w GTAV.
Trochę się na grafice znam i szczerze, tylko GTAV obecnie startuje złożonością do Wiedźmina (lub vicewersa). Oczywiście można być bachorem z internetu i za odniesienie brać grafikę z Call of Duty. Ale dla takich jak ja to oznacza tylko tyle, że ten ktoś jest bachorem z internetu. W Call of Duty na najbardziej otwartej scenie gameplayu znajdzie się może 10 tysięcy obiektów do przetworzenia i narysowania. W GTA czy Wiedźminie non stop jest co najmniej 30 tysięcy. Właśnie tą różnicę się przeznacza na te wszystkie imitacje globalnego oświetlenia. Tyle w temacie.
@dj_sasek - Kumam. Tak czy siak, w poniedziałek będzie więcej, więc z ostatecznym werdyktem poczekajmy do wtedy :)
Ja mam dobre przeczucia, względem pierwszego gameplayu downgradu na tych dwóch ostatnich trailerach nie da się potwierdzić.
To poczytaj sobie historię R* i zobacz jak wyglądał ich marketing przy ich trzeciej grze ;] Miało być głośno i kontrowersyjnie przez brutalność samej gry. Więc marketing polegał na dużym szumie medialnym wokół scen przemocy. Zresztą do dzisiaj tak właśnie wygląda ich marketing.
Co więcej, R* to studio istniejące od poand 20 lat, w którym nad tą samą grą i na tym samym silniku (od gta3) pracuje około 1000-2000 ludzi ;] Najpierw załóż firmę na skalę CDPR, a później porównuj ją do branżowych wyjadaczy z największym doświadczeniem w sandboxach na świecie.
Sasek, o jakich przechwałkach ty piszesz? Mówisz nadal o tym pierwszym trailerze z przed 3 lat na E3? Filmiku z procesu pre-produkcji? Wiesz jak w tej branży wygląda proces pre-produkcji? Twórcy mogą się wyszaleć i zaimplementować rzeczy, które może i mogą szaleć, ale nawet na tych waszych Titanach co najwyżej w 1 klatce na sekunde. Albo i to nie. Później się wyciska z tego ósme poty między innymi poprzez degradację złożoności algorytmów (kosztem oprawy lub realistyczności). Taki stan rzeczy mieli w grze 3 lata temu to z niego zrobili filmik. Specjalnie dla takich jak ty mieli marnować czas na degradację grafiki, żeby tylko broń boże za 3 lata nikt im nie powiedział, że nastąpiła jakaś degradacja graficzna.
A tak poza tym to jak Ty sobie wyobrażasz funkcjonowanie dużej firmy z tak ogromnym produktem bez marketingu i reklamy - pochwalenia się tym co już procesie pre-produkcji było do pokazania? Zamiast pluć na prawo i lewo jadem hipokryzji, może przestań kupować wszystkie produkty, których reklamy kiedykolwiek widziałeś w TV, internecie lub prasie. No bo przecież w reklamach też mówią jedno, a zderzenie z rzeczywistością zawsze wychodzi gorzej niż na reklamie. A zakładam, że nie przeszkadza Ci to w codziennym życiu.
Zawsze staram się powstrzymywać od takich komentarzy, ale poważnie. Czytając takie wypowiedzi nie da się o was myśleć inaczej niż o dzieciakach, które nigdy nic w życiu same nie zrobiły, ale są pierwsze do wykrzykiwania "grafa, grafa, grafaaaaa, uga buga.".
@Amadeusz %%
To jest najlepszy komentarz tego roku :)
Z hypem na grafikę jest tak, że ludzie (zwłaszcza dzieciaki) zawsze potrzebują prostych wyznaczników do porównywania swojego ego. Kiedyś dzieciaki w szkole zachwycały się markowymi ubraniami, a teraz 900p/1080p. Przeciętny konsument nie ma ani wiedzy, ani doświadczenia, żeby analizować tak złożony mechanizm jak gra RPG z otwartym światem. Kto trochę temat ogarnia, ten wie, że złożoność problemów przy robieniu takiej gry jest porównywalna z budową kilkusetmetrowego mostu nad rzeką. I to wcale nie żart :) No ale, że łatwo krzyczeć "w Kol of djuty jest lepsza grafa!", to wszyscy to robią, no bo ile osób z komentarzy w internecie zbudowało kiedyś most :)
@Kartis
To ja nie wiem jakie Ty gry robiłeś jak obliczenia na CPU sprowadzały się tylko do symulacji fizycznych xD (same solvery PhysX czy APEXa potrafią zajmować po 10ms, co niestety kolego się na 500 klatek nie przelicza ;))
Jeżeli już ktoś smaruje pieniędzmi to Sony np. na wyłączność do reklamy Destiny. Wiecie chociaż dlaczego sprzęt w konsolach nowej generacji jest taki słaby w porównaniu z PC, czy jedynym prostackim do zaakceptowania argumentem jest "bo chodzi o kasę"? Tak samo jak przeżywacie 900p i 1080p. Ludzkość tak bardzo potrzebuje prostej cyfry do porównywania osiągów i jakości danego sprzętu lub gry, bo gdyby trzeba było poczytać lub się douczyć o większej ilości parametrów definiujących jakość produktu to by już wykraczało za poziom intelektualny szarej, narzekającej, tępej masy.
@mevcio
W zarządzie nie, ale mam trochę więcej doświadczenia od Ciebie.
No aż musiałem się zalogować, bo takich bzdur nie da się słuchać od ludzi nazywających siebie dziennikarzami. Chłopaki, nie macie żadnej wiedzy o stronie technicznej tworzenia gier. Rozumiem prawo dziennikarskiego hype'u na burzliwy temat, ale to w jaki sposób wypowiadacie się o ilości klatek lub rozdzielczości na różnych platformach woła o pomstę do nieba. Powtarzacie tylko argumenty i wymysły gimnazjalistów trollujących na forach.
Po pierwsze - nikt nie zaniża klatek w grach na PC w związku z naciskiem jakiejkolwiek korporacji. Uwierzcie lub nie, ale nowe gry obciążają nie tylko rdzenie GPU, których można sobie dokupić (najlepiej w SLI bo to oczywiście przekłada się na podwojenie wydajności <ironia bo takich bzdur też nie da się słuchać>). Obciążone są również CPU, szyny transferowe płyty głównej, prędkość wczytywania zasobów z dysków. Powiedzieć, że na mocnym komputerze to można sobie grę odpalić i w 90 klatkach to można o porcie Mario Bross z Pegasusa. Otóż firmy pokroju Ubisoft nie zaniżają żadnych klatek na PC, tylko ich silniki (a właściwie żaden obecny silnik na świecie) nie są w stanie pozwolić sobie na zajebistą grafikę, ogromny otwarty świat i masę innych dupereli. Przeskoczyć z 30 klatek na 60 to podwoić wydajność silnika, nad którego rozwojem pracują najtęższe mózgi na świecie przez dziesiątki lat. Na 30 klatkach się grę blokuje bo dobić do 60 jest obecnie prawie niewykonalne, pomiędzy 30 a 40 (możecie sobie wmawiać że tak, ale i tak nie) w płynnej rozgrywce i tak nie zauważycie różnicy, a jak ma się nawet ten zapas 10 klatek ponad 30 to się go zostawia jako rezerwę na wczytywanie zasobów gry, powodujących chwilowy skok obciążenia podzespołów. Bo jakby z 40 nagle wam ścięło na ułamek sekundy do 30 to byście krzyczeli, że gra niezoptymalizowana.
Podsumowując, weźcie przestańcie się błaźnić, bo robicie się tabloidem dla gimbazy.
O jejku, jejku ile baboli. Unreal Engine 4 w Sherlocku i podpis 'Mass Effect - Mako powraca' przy niusie o Biedronce.
@mikecortez
Atakuj, atakuj kolego. Odczucia a argumenty to trochę też dwie różne rzeczy. Faktycznie, stoimy po dwóch różnych stronach barykady korporacyjnej. Choć po takiej kolegi wypowiedzi aż się cisną na usta życzenia: "Powodzenia w swoim nudnym pozbawionym ideologii życiu. Mam nadzieję, iż w taką pogodę garnitur, w którym musisz na co dzień biegać do pracy i yuppie kawalerka z dostępem do internetu i Diablo 3 służą koledze dobrze". <Salutuje> Ja może i zaczynałem jako GM WoWa, ale obecnie zajmuję się programowaniem nieco bardziej ambitnych gier, które nie są nastawione tylko na zysk ;]
Tak czy siak, tęsknię za Blizzardem, którego moc drzemała w rozbudowanym, głębokim uniwersum, dającym podstawy do rozwoju wyobraźni i inteligencji (czyt. Warcraft 1,2, 3, StarCraft, nawet SC2). Nie potrafię sobie wyobrazić, aby na podstawie wydarzeń z D3 powstawały dobrej jakości książki fantasy (tak jak to było w przypadku uniwersum WarCrafta) lub nawet film. Jedyne co mnie interesuje obecnie, to czy ten zapowiadany od X lat film bazujący na WoWie okaże się sieczką i papką opartą na metodyce "zróbmy dużo akcji i mało dialogów to się sprzeda" czy zrobią coś co uplasuje sie w trochę wyższych niż "Top10 of BoxOffice" sferach twórczych.
@mikecortez
A co do spełniania się w życiu. Pracowałem przez prawie rok jako GM WoWa, wiesz jakie plotki chodziły wśród współpracowników? Może to faktycznie plotki, ale widząc współczesną pop kulturę ośmielam się w nie wierzyć. Podobno Blizzard zatrudnia w Irvine sztab psychologów, którzy pomagają designerom tworzyć takie lokacje i systemy rozgrywkowe, żeby uzależniać jak najwięcej przeciętnych zjadaczy chleba.
Ale to faktycznie temat na całkiem inną dyskusję.
@mikecortez
Ale co mają moje wypowiedzi wspólnego z jakimś Macierewiczem czy tam jego poglądami? Uważam po prostu, że spędzanie przy grze 40+ godzin na bezmózgim klikaniu myszką jest bardzo wymowne na temat tego do czego dąży pop kultura sugerowana przez Blizzard (wszak są korporacją, gdzie liczą się statystyki, którymi nas ciągle zalewają). Zresztą nie tylko Blizzard uległ korporacjonizmowi, polecam obejrzeć nowy film Burtona, żeby zobaczyć co Warner Bross zrobił z twórcą perełek typu "Big Fish", "Edward Nożycoręki". Ale to odbieganie od tematu. Podaj mi jeden argument, który nie będzie brzmiał "bo lubię", dla którego Diablo 3 wciąga na tyle godzin. Bo z mojej perspektywy (osoby, która spróbowała zagrać i widzącej swoich znajomych, którzy idealizują tą produkcję) to zmęczeni codziennym życiem ludzie, którzy potrzebują "ponapiep*****ać bezmózgo w myszkę po nudnym dniu szkoły/uczelni/pracy". No bo kto ma chęć i siłę przeczytać dobrą książkę, albo pograć w grę, która zawiera właściwie jakąś treść...
@mikecortez "Naprawde myslisz, ze mozna wmowic ludziom, ze gra jest dobra, a oni beda ja chwalic, choc tak naprawde jest do dupy?"
Tak właśnie sadzę. Spójrz na rząd, który rządzi tym krajem xD
Nie powiedziałem, że gra jest do dupy, tylko że gra w żadnym stopniu nie jest ani przełomowa, ani dopracowana, a jedynie oparta na prostym systemie dowartościowania - rywalizacji o jakieś punkty/statystyki. A ten cały LoL to na czym innym oparty? WoW jednakowoż. Teoria spiskowa czy nie, ciekawi mnie ile osób będących oddanymi graczami gier Blizzarda robi w swoim życiu coś kreatywnego i rozwija się w real life ;] Doubt it :)
No nie wiem, mi się nadal wydaje (bo próbowałem grać w Diablo 3, naprawdę próbowałem), że Blizzard bardzo ostatnimi czasy zręcznie wykorzystuje techniki manipulacyjne w marketingu, żeby sprzedać swój produkt i wmówić graczom, że jest on dobry. Nie wydaje mi się, aby moja wypowiedź była "hejterska", byłem wieloletnim graczem wowa i na początku uważałem tą grę za istnie doskonały produkt. Po jakimś czasie Blizzard zaczął go jednak dostosowywać do poziomu intelektualnego przeciętnego targetu marketingowego, tj. przeciętnego idioty. Nie rozumiem i już nigdy nie zrozumiem jak w grze siłą napędową grywalności może być dodatkowy punkt w statystyce, lub item z wartością o 1 większą niż innych graczy. To prawie tak jak facebook. Internet dał przeciętnym idiotom możliwość podrasowania swojej osobowości poprzez kliknięcie "Lubię to", no i w grach Blizzarda obecnych (Star Craft 2 się broni, ale dodatki do wowa ostatnie i d3 niestety nie) jest to samo. Smutni ludzie bez perspektyw na życie karmią się psychologicznymi zagrywkami, mówiącymi im, że jeżeli zdobyli bardziej purpurowy item niż inni, to są w świecie kimś. Keep it up, mob...
ale spójrzcie prawdzie w oczy, wejdźcie na meta-critic, na youtuba, na fora internetowe, ludziom Diablo 3 nie podoba się aż tak bardzo, a mimo wszystko od całej prasy dostaje 90%+, jak dla mnie to dosyć podejrzane, zwłaszcza, że sam jestem wieloletnim fanem produkcji Blizzarda. W D3 nawet fabuła to hollywoodzki film dla ubogich intelektualnie.
Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że Blizzard płaci prasie za przychylne recenzje <rozkłada ręce>