O czym Ty piszesz? A wynagrodzenie żony, którym tylko ona dysponuje? Przecież pracuje i nie dokłada do konta wspólnego ani grosza. Ja daję im 3000 zł na cały miesiąc. 1000 zł może pójść na miesiąc n weekend? 250 zł na 3 osoby na wyżywienie?. Ludzie kilkanaście lat temu normalnie żyli mając po 2 czy po 3 dzieci z jednej wypłaty i było ok i nie trzeba było żywić się fadt foodami i innymi śmieciami. To już nie laska ugotować czegoś tylko trzeba latać 2 dni w sobotę i niedzielę co weekend na jedzenie w knajpie? Teraz trzeba przewalać te 250 zł na weekend na wyżywienie? 125 zł na dzień?
Ja za 250 zł tygodniowo muszę wyżywić się, zapłacić za toaletę i prysznic na stacji i od kupię butelkę Coli która mam na 2 czy 3 dni? Do tego suplementy na odporność żeby czasem nie zachorować bo przyniosę tylko podstawę czyli najniższą krajową jak będę chorował. No faktycznie high life i sielanka.
Mutant
Gdybyś baranie czytał wątek od początku to wiedziałbyś że kurs był prezentem od mojego dziadka śp który zmarł na początku roku, gamoniu robiony miękkim chi*em. Zajmij się swoim kurwidolkiem
Gdybyś baranie czytał wątek od początku to wiedziałbyś że kurs był prezentem od mojego dziadka śp który zmarł na początku roku, gamoniu robiony miękkim chi*em. Zajmij się swoim kurwidolkiem
Z taką różnica że moja żona dostawała 3 tysiące złotych miesięcznie. Ja żywiłem się w trasie praktycznie i musiało mi starczy 250 zł na 5 dni praktycznie. Do tego miała wypłatę tak na prawdę z której do konta naszego wspólnego nie dodawała nic praktycznie bo twierdziła że zakupy, opłaty itp. To jest ogromna różnica bo dostajemy na konto również 1000 zł na dzieci od Państwa
Czym się nie zmęczyć l? Harówa 5 dni w trasie z perspektywą 21 dni w trasie? Bycie w domu albo 2 dni tygodniowo albo 5 missiecznie. I po co? Skoro praktycznie 2 tysiące jest przepuszczane o tak o bez sensu. Zastanów się zanim coś napiszesz mądrego bo ja harowałem na rodzinę bo byłem przekonany że nam brakuje oo prostu i koniec
Przepraszam ale jeśli moja szwagierka mówi mi coś w tajemnicy że one się dobrze bawią, bo się pokłóciły i mówi mi to w zaufaniu no to sory. Nie wiem co tam się stało. Kolejna sprawa. Mamy oddzielne konta. Nie było mnie w domu 5 dni, sobotę odsypiałem a niedzielę spędzaliśmy razem. Nie miałem czasu na to. Teraz siedząc na L4, mam czas na uporządkowanie głowy i porządki w domu. Znalazłem przez przypadek wyciąg z konta na którym zostawiałem pieniądze na dom i wszystko. Masa nie potrzebnych wydatków z KFC, pizza hat, pizzerii innych i to na ponad 100 zł jednorazowo. To co ja mam myśleć jeśli miesięcznie ponad 500 zł jest przeznaczane na fast food a mi płacze że brakuje na zakup i wyżywienie a ja żywię się zupkami chińskimi i konserwami w trasie. No kurde? To ze mną jest coś nie tak? Mało tego. Dodatkowo dowiedziałem się całkiem przypadkiem że żona sobie pracuje na pół etatu 4 h dziennie a nie cały etat tak jak było mówione. No to mamy jakieś 1000 zł mniej bo mówiła mi że ona chce sobie odpocząć i mieć coś z życia a nie tylko praca i dzieciaki? No kur... Mało jeszcze? Zastanówcie się zanim zaczniecie mnie krytykować bo nie dam z siebie robić głupka i dojną krowe.
Cześć. Kojarzycie mnie z innego wątku a chodzi o c+e międzynarodówka. Założył nowy wątek ponieważ dotyczy to właśnie zmiany mojego stylu życia i zmiany pracy.Rzucam w cholerę busy i nie idę w międzynarodówkę. Otrzymałem propozycję pracy w kilku zakładach produkcyjnych i chyba pójdę po prostu do fabryki. Wiem że zarobki tutaj to poziom gdzieś około 4000 tysięcy złotych. Godziny pracy są przeważnie różne. Pracuje się tam po 4 dni i ma się 1 albo 2 dni wolnego. Tutaj też obowiązuje praca w nocy w weekend i swirta. To jakiś nowy system pracy? Wybaczcie ale całe życie dorosłe można powiedzieć że spędziłem na busie i nie orientuje się najzwyczajniej odnośnie pracy stacjonarnej. Druga kwestia jest taka że widziałem kilka propozycji pracy jako kierowca wózka widłowego. Myślę również czy nie zrobić takiego kursu? Jak pracuje się na wózku jako kierowca? Czy taka praca nie jest monotonna czasem? Wiem że jeździłem busem i to wygląda podobnie obsługa, chodzi o te same czynności ale busem jednak jeździsz po kraju a nie po tej samej fabryce przez 8 godzin dziennie? Czy to nie jest bardzo uciążliwa psychicznie praca? Ile można zarobić w pracy takiego kierowcy ?
Jeśli chodzi o mniejsze zarobki to sprzedajemy samochód żony bo nie był kupiony kredytem samochodowym i możemy go sprzedać i za gotówkę spłacić kredyt. Żona zmienia pracę, ograniczamy wydatki na jedzenie które może się przydać i zjemy a będziemy planować obiady i wydatki. Biorę pożyczkę gotówkowa z rata 207 zł miesięcznie i spłacam wszystkie zaciągnięte raty na laptopa, meble, telewizor i zmywarkę. Tutaj moje raty wyniosły dokładnie 512 zl więc jakieś 300 zł zostaje w domu. Jeśli chodzi o korki z matmy to rezygnujemy bo by może żona była zbyt leniwa żeby pomagać córce i cholera wie co robiła w domu jak mnie nie było może jej e ogóle nie pomagała. Teraz ja będę w domu i tego dopilnuje. Syn może chodzić na piłkę a córka na tańce ale pod warunkiem że będą mieli dobre oceny bo czego ja się dowiedziałem w szkole to jest dla mnie szok. Wybrałem się z ciekawości ponieważ z racji mojej pracy dawno nie rozmawiałem z nauczycielami. Dzieci nie przygotowane, zmęczone, brak odpowiedniego posiłku w szkole. Moje dzieci chodzi na obiady zamiast jeść w domu razem z żoną. Chyba tak powinno być. Skoro dzieci są w szkole pod dnia i odpada wydatek na obiady dla nich i jakieś wspólne posiłki to ja co idzie tyle tych pieniędzy niby na jedzenie? Bardzo dokładnie muszę się temu przyglądnąć. Nie bardzo mi się to podoba po prostu. Widzę że masa pieniędzy jest chyba trwoniona bez sensu a ja głupi osioł chciałem jeszcze wyjeżdżać na 3 tygodnie żeby im normalne życie zapewnić bo słyszałem że ciągle jest malo pieniędzy brakuje dzieciom, trzeba je ubrać i takie tam.
Ogólnie przez to co znajomy mówił to odechciewa mi się w ogóle jazdy w trasy ani 5 dni ani 2 tygodnie ani żadne bo one niby dobrze się bawią z dziecmi naszymi a cholera wie czy dzieci nie zaprowadza do mojej szwagierki a sama nie idzie na bal jakiś. Kto to w ogóle wie jak jest na prawdę. Człowiek haruje dla rodziny a tu takie rzeczy wychodzą bo nie ważne ile ym nie zarobił nawet 50 tysięcy to i tak źle niby nie dobrze do mnie a dobrze się bawi.
No to jest kawał życia faktycznie już. Niestety na busie też 90% tras to noc bo mały ruch nie ma korków i w ogóle bo trzeba dojechać na strzała te tysiąc kilometrów. Właśnie kasy zawsze mało im więcej masz to więcej wydasz. Długów nie mam, mega wydatki i kredyty niestety.
Raziel widocznie ludzie się zmieniają. Widać że nie wiele to zmienia że robisz to właśnie dla nich żeby mieli wszystko.
Morbus też myślę czy nie darować sobie tego czy to faktycznie nie jest za mało i za dużo jednak wyrzeczeń. Masz może rodzinę? Pytam po prostu o powód takiej decyzji. Czy to rozłąka, czy jednak już uświadomienie sobie że życie leci i nic z tego nie ma jednak? Właśnie te lata lecą czas ucieka człowiek coraz starszy a jak tak do emerytury tyrać?
Jak się okazuje rozmowa jest najlepsza. Ona nie chce żebym jeździł ale rozumie że to jedyna szansa na taki zarobek tak na prawdę i odbicie się od tego dna. Trochę się pokłóciliśmy bo sprowadzało się to do zaprowadzania dzieci przede mnie do szkoły, żadnych zakupów nie robiłem, bo nie miałem sily na to bo odpoczywałem, że ciągle mnie nie było w domu i że z jednej strony ma dosyć takiego życia ale dzieci rosną z coraz więcej potrzebują, opłaty w górę i wszystko. Ona niestety nie ma szans żeby dorobić bo robota od poniedzialku do niedzieli, 5 dni w tygodniu, zależy jak wypadnie. Więc lipa troszkę z tą dodatkowa pracą. Mówiła też że jestem trochę gościem w domu, że tylko nocuje jak w hotelu, jem i takie tam. Że nie ma i nie było wspólnych zakupów i obiadów. Ona nie ma tutaj pomocy, ma dosyć itp. Tzn ja wiem od znajomego że jej siostra przesiaduje z nią cały czas i nas w domu i pomoc dobrze się bawią razem i wcale jej tak nie przykro jak to przedstawia. Zakup wspólne z nią i dziećmi. No kurwa sielanka normalnie.
Tego niestety nie wiem jak z autem ale raczej zmiana będzie ktoś wsiada, inny odpoczywa w domu. Coś takiego mi się obiło. Chyba 3 kierowców jest na jedno auto.
Chyba faktycznie tak zrobię. Spróbuję i porem będę się martwił. Prawo jazdy to akurat był prezent że tak powiem od już sp dziadka mojego co zmarł na początku roku.
Co do żony to dokładnie. Wyjdziesz do roboty, dzieci do szkoły a żona w tango dwa piętra wyżej. To jest prawda w sumie
Dobrze napisane. Niektórzy nie mają na jakiej się skupić bo po prostu nie dorośli do tego żeby zakładać rodzinę bo jest wygodnie jak jest. Gdybym był kawalerem to jeździłbym za granicę na 6 miesięcy i tyle samo leżał w domu bo byłoby mnie na to stać.
No to jakieś 3 tysiące złotych więcej ode mnie w takim razie i tydzień krócej. Pieniądze bardzo dobre ale kiedy z tego korzystać. Najbardziej boli czas z rodziną jednak i pieniądze to nie wszystko
Widzisz. Może biedna firma albo jakoś dziad, kurcze nie wiem. No właśnie coraz ciężej mi z tym że zmieniam pracę i znowu mnie nie będzie s domu a praca inna. Jak zmieniać to przeważnie na lepsze warunki a pieniądze to przecież nie wszystko. Czy jest możliwość zjazdu do domu na święta czy trasa bo zależy jak wypadnie? Mandatów też się boje bo jednak zmęczenie, nerwy i stres i można czegoś nie dopilnować i zabulić po prostu. Zastanawiam się ile zostaje pieniędzy po odliczeniu kosztu życia w trasie z tych 9 tysięcy netto. Można iść do innej pracy jeszcze dodatkowo ale boje sie że też mnie nie będzie po 16 godzin w domu i wyjdzie na to samo. Wieczne nerwy bo zmęczony i niewyspany bo trzeba pracować na 2 etatach. Kurde nie mam pojęcia na prawdę co zrobić. Pozostaje chyba jednak też rozmowa bo dzieci też szkoda.
Tylko się cieszyć. Kiedyś były inne czasy i małżeństwo faktycznie coś znaczylo. Moi rodzice mieli kryzys, dziadkowie nawet się wyzywali ale nigdy nikt się nie rozwodził. Dziś jest zupełnie inaczej. Wcześniej jeszcze byłem na miejscu, potem sytuacja się zmieniła musiałem wsiąść w busa więc moja żona nie wiedziała Ani ja zresztą że będzie taka sytuacja. Chodzi o tą rozloke i pracę na busie...
Nie obrażam się absolutnie tylko że ja wziąłem kredyt na 15 lat na hipotekę i stąd taka rata. Mieszkanie ma 64m. Jest nas 4 i jest ok. Być może. Ja zadbałem o to żeby żona przynajmniej auto miała nowe i dobre, żeby bezpiecznie jeździć z dziećmi. Nie widzę w tym niczego zlego. Sam mam peugeota 307 z 2003 roku... Czy ja wiem czy nie potrzebne? Wziąłem raty na zmywarkę, telewizor, meblościankę dla syna do pokoju i małego laptopa dla córki..
Niestety auto żona musi mieć. Ja do firmy obecnej mam 16 km. Jak wskoczę na duże to będę miał 21 km. Auta nie dostanę przecież pod dom. No nie wiem, może faktycznie dwa auta nie potrzebne ale w moim koszty są znikome. Pokonuje 32 km tygodniowo przecież. To jest 120 ok miesięcznie. To diesel, pali mi 6 litrów w trasie. Więc na paliwo idzie mi max 50 zł miesięcznie. Auto nie jest w kredyt, kupione za gotówkę jakieś 11 lat temu
Innych kosztów nie ma, imprez nie każ palenie rzuciłem 3 lata temu, alkoholu nie pije w ogóle.... Dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe. Cora na tańce, syn na piłkę nożną i korepetycje z matmy ..
No właśnie ja niestety musiałem bo zawsze brakowało. Kiedyś pracowałem n magazynie w meblowym jak jeszcze dzieci małe ale potem szkoła, kieszonkowe, wycieczki i inne wydatki. Potem kredyt na mieszkanie, żonie na auto, bo musiała dojeżdżać do pracy 12 km i s dzieciakami jeździć. Tak się zapętliło wszystko właśnie i poszło teraz dodatkowo w górę. Żona czasem może liczyć na siostrę swoją ale to tyle. Rodzice mieszkają w Katowicach. No widzisz, może niby było ok jak mnie ie było 5 dni w domu ale to zawsze myśli były czy wszystko ok, co ona to i itp. jak dzieci czy nie ma żadnych problemów a 4 tysiące to też nie rewelacyjny hajs za 4-5 dni rozłąki z rodziną. Boje się że to może się sypnąć jak mnie nie będzie 3 tygodnie. Jest też opcja 2/1 ale za 7000 zł na rękę już. Niby krócej, troszkę mniej, ale co to zostanie na życie wtedy? I tak nie będzie mnie 14 dni praktycznie, a nie 21 czy 4-5 tak jak teraz. Do dupy to wszytko. Wiesz zarabiać trzeba, żona może nie mówi wszystkiego bo może myśli że rzuciłbym to, ale nie wiem czy bym to zrobił bo pieniądze są potrzebne. Teraz jest mało, a gdzie żebym zarabiał mniej? A może ona jest obojętna już bo sobie kogoś tam zapoznała? Kurde życie ja walizkach iw trasie jest bardzo męczące i niszczące fizycznie i psychicznie. Nie wiem....
Co to niby za tematy? Mnie nie interesuje taki system pracy ponieważ nie pracuje fizycznie na żadnej linii produkcyjnej a jeżdżę od 8 lat busem po Polsce. Pytałem o jazdę 3/1 rozłąkę, pracę w święta w trasie, zarobki, jak to wygląda. Ile można przywieźć do domu? Ile idzie kasy w trasie w ciągu 3 tygodni?
Na tym forum jestem pierwszy raz tak na prawdę i piszę bo widzę że dużo osób tutaj siedzi i jest dość popularne. Więc nie wiem o czym chłopie majaczysz tutaj. Zmień lekarza bo za mocne leki dostajesz i odemnie po prostu się odwal.
No system jest rujnujący. Przecież nic się nie da załatwić. Wracasz do domu, w domu jak gość na walizkach, odsypiasz, coś tam że 2 dni luźne, coś załatwić no i dalej w trasę orka przez 3 tygodnie. To wszystko za 9000zl na rękę?
No właśnie tego się boje. Córka ma 14 lat, syn 10 lat. To bardzo trudny wiem dla dziewczynki, wiadomo dlaczego.
Zarabia i pracuje. Niestety jak to kobieta, najniższą krajowa. Nie ma szans na więcej na chwilę obecną. Niestety, wszystko poszło w górę. Teraz Rata hipoteki to 3000 zł miesięcznie, kredyt na auto to 1500 zł. Do tego dochodzą opłaty w postaci czynszu 700 zł. Inne opłaty z ratami na jakiś sprzęt to 500 zł. Do tego dochodzą zajęcia dodatkowe dzieciaków, wydatki na jedzenie. No właśnie te 9000 zł jest bardzo kuszące ale za 3 tygodnie rozłąki.... Przecież po pewnym czasie chyba więzi słabną jednak po takich nieobecnościach bo ile będę w domu dni w roku? Jarać może i jara mnie jazda ale po tych 8 latach czuje się trochę jak śmieć.
Spanie w busie, wieczny problem z parkingiem, problem z prysznicami, jedzeniem bo na czym zrobić? Wiecznie jak szczur w tej kabinie. Wiem że to tylko było 5 dni ale to takie życie na walizkach...
No widzisz. Ludzie zmieniają robotę co chwilę. Ja i tak długo wytrzymałem bo 8 lat na busie. Jestem na zwolnieniu lekarskim teraz i raczej nie wrócę już tutaj w trasę na busa i wsiądę raczej właśnie do zestawu od listopada.
Właśnie nie mam żadnego doświadczenia w zawodzie tutaj na dużych. Kierunek Niemcy, Holandia i ciutkę dalej na zachód. Jestem z Bytomia.
Cześć. Mam 30 lat. Od 8 lat jedzilem busem po Polsce od pon do pt. Jakiś czas temu zdobyłem prawo jazdy kat. C+e. Sytuacja finansowa zmusiła mnie do tego że muszę podjąć pracę w systemie 3/1. Mam 2 dzieci w wieku 10 i 14 lat. Jak może wpłynąć na rodzinę tak długa rozłąka? Wcześniej jechałem na 5 dni i jakoś było. Tzn tak na prawdę to na 4 bo w piątek wieczorem byłem w domu już. Wcześniej zarabiałem 4 tysiące zloty po Polsce. Teraz mam propozycję jazdy za 9000 zł miesięcznie netto ale nie ma mnie 3 tygodnie w domu, zjeżdżam na 5 dni. Jak tutaj się regenerować? Jak załatwiać sprawy? Jak rodzina to zniesie? Nie chciałbym ich zostawiać na tak długo ale muszę, bo kredyt na mieszkanie, na auto, opłaty miesięczne, ciągle nam brakowało ... Jak wyglądają wydatki na siebie w trasie? Ile realnie mogę przywieźć do domu kasy? Czy jakoś będę na tym wychodził? Czy to w ogóle ma sens za tyle czasu poza domem.
Jak to wygląda na dużym? Tutaj będąc 3 tygodnie za granicą w trasie, pracodawca ma obowiązek puścić mnie na święta do domu czy np. boże narodzenie, wigilię i inne świeta mogę być w trasie? Jak tucw przypadku nocy? Jazda w nocy jest bardzo męcząca?