Spomiędzy więźniów wyszła wysoka, szczupła kobieta, khajiit, jak stwierdził po jej kociej twarzy. Jej ubiór stanowiły poszarpane materiały, zszyte ze sobą niestarannie. Przywiązana sznurkiem do pasa psianka podskakiwała w rytm jej kroków. Włosy związane w wysokiego kucyka zwisały bezwładnie, kończąc się u podstawy tańczącego w powietrzu ogona. Twarz kobiety wykrzywiła się w brzydkim uśmiechu, kiedy Grimes jej się przyglądał.
- Pewnie nic za darmo, co? - odezwała się w końcu, stając naprzeciwko niego. Był tylko trochę wyższy, mimo to patrzył na nią z góry, z nieukrywaną pogardą, co z chęcią odwzajemniła.
- Szczegóły później. Powiem tylko, że jeśli przeżyjecie, będziecie wolni. - Kobietę wcale nie usatysfakcjonowała odpowiedź, więc brnęła dalej.
- Misja samobójcza? Bogowie, wchodzę w to! - zaśmiała się donośnie, a twarz Grimesa poczerwieniała ze złości.
- Potrafisz coś?
- Nie będę się chwalić, - odrzuciła kosmyk włosów z twarzy - ale tak, jestem najlepszym złodziejem i, cóż, mam na koncie kilka zabójstw - uśmiechnęła się ponownie, tym razem spoglądając za siebie. Wyglądało na to, że zdołała wzbudzić we współwięźniach swoisty szacunek. Inaczej nie byłaby taka pewna siebie.
- Przedstaw się - rzekł Grimes z powagą, już trochę znudzony jej przedstawieniem.
- Nisadrashi Barabihrith, do usług - ukłoniła się niezgrabnie, utrzymując kontakt wzrokowy z Nordem.
- Mniejsza o to, będziesz po prostu Kocicą - odparł, ku rozbawieniu innych więźniów. Teraz to kobieta patrzyła na niego ze złością. Mężczyzna nachylił się do niej, wciąż patrząc w jej zielone oczy. - Jeden błąd, sztuczka, i już po tobie, zrozumiano?
Kocica opuściła uszy i pokiwała posłusznie głową, unikając jego wzroku. W tej chwili wydał jej się groźny i wiedziała, że nie kłamał. Mimo tego, że nie wiedziała jeszcze, co ją czeka, była szczęśliwa, że ostatnie chwile życia może przeżyć na prawdziwej przygodzie.
- Odzyskam chociaż moją szablę? – zapytała po krótkiej chwili, już mniej pewnie.
- Jeżeli umiesz się nią posługiwać i nie wykorzystasz jej do zabicia mnie albo innego sojusznika, odzyskasz.
- Mam ci ślubować wierność, czy co? – kobiecie, ku rozczarowaniu Grimesa, powróciła pewność siebie, lecz jej nie odpowiedział. Miał nadzieję, że postępuje dobrze i nie zawiedzie się na pyskatej bandytce, choć już ledwo ją znosił.