Jest to moja pierwsza wypowiedź na forum 'gier' i mimo, że znam ten serwis praktycznie od... od bardzo dawna, zazwyczaj jestem biernym podsłuchiwaczem myśli wielu z Was. Zabranie głosu przeze mnie nie jest przypadkowe, Gra o której traktuje powyższy materiał nie jest po prostu dobra, ładna czy ciekawa. Baldurs Gate jest zjawiskiem, które niestety nie wróci i zostanie w pamięci tysięcy graczy, którzy stawiali codzienne obowiązki znacznie niżej niż możliwość usłyszenia klasycznej czołówki otwierającej historię wspaniałej opowieści z Wybrzeża Mieczy. Wrota Baldura to książka fantasy naszych czasów, interaktywna, wyświetlająca obrazy naszej wyobraźni na ekranie monitora. Jako miłośnik książek, doceniłem po trzykroć możliwość brania prawie namacalnego udziału w niesamowitej, magicznej historii. Nie będę rozwodził, się na temat wyższości grafiki, muzyki, czy ilości płyt. Wrota Baldura poruszały wyobraźnię, i przyciągały na dziesiątki i setki godzin przed monitor. Gra przestawała być grą i dawała więcej satysfakcji niż można się było spodziewać. Daremnie wyszukuję tytuły, będące 'godnym następcą' Wrót Baldura... i co? i pstro!, chyba się nie doczekam... Trzeba będzie odkurzyć przysypane czasem woluminy historii zaczynającej się w Candlekeep i ponownie zmierzyć się ze swoimi strachami ciemnych lasów i mrocznych podziemi... Jak przynudziłem, to trudno, jak zainteresowałem to dobrze:) Życzę sobie i innym odkrycia czegoś tak zaczarowanego jak opowieści z Wybrzeża Mieczy, żeby wspomnienie o komputerowym świecie prawie doskonałym, nie przeminęło z nieubłaganym czasem...