Ludzie może i wiedzą, ale ja byłam wczoraj na takim pogotowiu i jak tylko zobaczyłam co mnie czeka, to przeklinałam w myślach, że ktoś mi kiedyś o takim pogotowiu powiedział, bo gdybym o nim nie wiedziała, to płakałabym sobie w nieświadomości w poduszkę z bólu...
Lekarz spał jak przyszłam (co mnie nie dziwi, w końcu środek nocy, ale na myśl o tym, że zaspany dentysta będzie grzebał mi w zębach przeszły mnie dreszcze i stojąc przed tymi drzwiami stwierdziłam, że może ten ząb nie boli aż tak bardzo). To że ten człowiek był w chu* niemiły to już pominę. Ząb bolał tak, że nie pomogło nawet znieczulenie, jak mi się wbił igłą w kość, to myślałam, że zejdę, wywalił lek, który wsadziła mi moja dentystka, wsadził nowy i jeden dobry aspekt całej wizyty - przepisał mocne leki przeciwbólowe - Nimesil. Teraz ząb lekko ćmi, ale wcześniej bolało mnie ucho, szyja, oko (?!). Dotknąć się nie mogę, ale już przynajmniej nie płaczę z bólu ;) A dentysta był tak strasznie niemiły, niedelikatny, sprzęt przedpotopowy, że jak już stamtąd wyszłam, to się cieszyłam, że udało mi się z tego wyjść cało i zdrowo. Serio, przychodnia w środku parku, 1:00 w nocy, stary budynek z czerwonej cegły i dentysta sadysta...to się nadaje na horror :P