Odpowiedz jest bardzo prosta. Oczywiście, że Sona. Nasza bohaterka jest najprzedniejszą wirtuozką etwahlu w Demacii. Za pomocą swojego instrumentu przemawia pełnymi wdzięku akordami i niesamowitymi ariami. Niektórzy podejrzewają, że jej czarujące melodie emanują magią, która jest zakazana w Demacii. Cicha dla nieznajomych, jakoś rozumiana przez bliskich towarzyszy. Z jej charyzma impreza na pewno bedzie przednia jak zagra na swoim magicznym instrumencie. Nikt nie rozkreci tak imprezy jak ona.
Moja propozycja to John Williams - Main Title and The Attack on the Jakku Village Utwór rozpoczynajacy każdą grę i film z uniwersum Star Wars. Nie ma chyba osoby wsród nas, która by tego nie znała. A dlaczego akurat ta piosenka? A no dlatego, ze rok 2020 do udanych nie nalezy, więć czas wejsc w nowy 2021 z przytupem. Oby był lepszy. Kompozycja Johna Wiliamsa pozwala wlasnie otworzyc nowy( oby mniej pechowy) 2021 rok
a były to narty naszego mistrza świata Adama Małysza. Dlaczego skończył swoją karierę? No właśnie dlatego, że jego sprzet przed światem schował podstępny Kamilus Stokus w celu przejęcia dominacji nad światem narciarskim. Ach co to był szczwany lis. Na szczęscie mamy ekipę niezależnych i bezstronnych poszukiwaczy skarbów, którzy dzięki wskazówkom starych górali zdołali odnaleźć legendarny sprzęt. Natan i Lara spisali się znakomicie ( w sumie jak zawsze). Kto wie może nasz mistrz rozważy teraz na powrót na podium i pokaże na co go stać.
A co tu dużo się rozpisywać. Eivor zamachnął się swoim wielkim toporem, leciał nisko przy ziemi, tuz ponad korzeniem. Dało się tylko usłyszeć milisekundowy dźwięk pękającej kory. Cios był bardzo silny i precyzyjny. W końcu nie ścinał jej Jarosławus z Kaczengardu, a nasz wielki heros. Po chwili choinka położyła się niczym Najman w octagonie. Nasz epicki bohater zarzucił ja na plecy i szybciutko zmierzal ku swojej chacie, jeść świąteczna kapustę z grzybami.
W tym roku święta będą,
prezenty od Gry-online przybędą.
Chciał nam taki mały skrzat,
Zabrać wszystko, nawet pad.
Zielone małe, niegrzeczne,
Niszczył święta, miały być bajeczne.
Na forum każdy pomocny,
Zdrajca w mig zdemaskowany.
Astronauta się wypiera,
dowodów tyle, że dech zapiera.
Małą karę mu damy,
nie czas na dyrdymały.
Czeka go małe lanie,
a nas świąteczne chlanie.
W świątecznej gorączce wiadomo, że nie ma na nic czasu. Pomocy nie odmówi nasz kochany, równie genialny, co ekscentryczny yordlowy naukowiec, Profesor Cecil B. Heimerdinger. Może jakiś czasoprzestrzenny zegarek? Albo teleport po sklepach? Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. W dobie pandemi gdzie również dotyczy go lockdown poświęca więcej czasu na swoje wynalazki, więc na pewno nie odmówi pomocy w tak szalonym świątecznym okresie. Jedyne co nas ogranicza to nasza wyobraźnia. Resztę zrobi za nas jeden z najbystrzejszych i uznanych naukowców, jakich znał Piltover.
Gratuluje wygranym i tez wrzucam swoja prace ;)
W osadzie Eivora po latach trudności i walkach z klanami
z którymi wdarli się w konflikt, zaczęły sie kolejne przeciwności .
Kobiety zaczęły zgłaszać zaginięcia mężczyzn.
-Wyszli wczoraj w poszukiwaniu jedzenia i do tej pory ich nie ma!-
krzyczały z rozpaczy.
Ludzi ogarnął strach, zaczęto poszukiwania. Eivor zebrał grupę
najsilniejszych wikingów i wyruszyli w głąb lądu. Przeszukiwali wielkie
obszary lasu. Deszcz i potężny wiatr pokrzyżowały im plany i
postanowili spędzić noc poza osadą. Rozpalili ogień i odgrodzili obszar
spoczynku wielkimi kłodami. Warty trwały przez cała noc. Eivor był
bardzo zmęczony, lecz nie potrafił zmrużyć oczu, trapiła go myśl, że
czyha na nich niebezpieczeństwo.
Wstał i jego oczom ukazała się wielka pustka. Wikingów nie było.
Pomyślał, że udali się w poszukiwania czegoś do jedzenia przed
podróżą. Wyruszył w stronę wzgórza aby mieć lepszy widok. Jego oczom
ukazała się leżąca postać.
-Finrr czy to ty?- krzyczał, lecz nie uzyskał żadnej odpowiedzi.
Gdy zbliżał się do przyjaciela widział, wszędzie porozrzucane części
ubrań. Plama krwi z torsu Finrra stawała się coraz większa. Schylił się
nad nim i usłyszał tylko:
-Był ogromny, uciekaj, uchroń ich wszystkich!
Eivor wiedział, że tylko on może ich ocalić. Wyruszył w poszukiwanie
ogromnego potwora, który zabił jego najlepszych żołnierzy z osady.
Szukał całymi dniami i nocami, nie poprzestawał nawet na odpoczynek.
Adrenalina w jego krwi buzowała przez cały czas odkąd uświadomił
sobie co się wydarzyło. Dotarł do krańca lasu i zobaczył wycieńczoną
postać siedzącą pod wielkim głazem.
-Kim jesteś?- zapytał.
-Eivor, jak dobrze, że to ty - odpowiedział. Tak długo błądzę
w poszukiwaniach tego potwora, że aż zgubiłem drogę.
Eivor poznał nieznajomego, był nim Beowulf.
Postanowili, że wspólnymi siłami pokonają straszną bestię zwaną
Grendel. W nocy usłyszeli pisk i zgrzytanie wielkich zębów. To był on,
mieli już na niego plan. Postanowili, że go otoczą i każdy z nich zada
mu krytyczny cios. Jednak ciosy na niego nie działały. Eivor odwracając
uwagę bestii dał znać kompanowi. Beowulf z całych swoich sił oderwał
potworowi jedną z łap. Grendel wyrwał się z uścisku Eivora i krwawiąc
uciekł w las.
Przywódca wrócił po kilku dniach do osady z kawałkiem łapy. Potwór
prawdopodobnie wykrwawił się na śmierć, ale nikt nigdy nie odnalazł
ciała,więc pozostały tylko domysły.