Baldur kusi mocno, ale early acces z drugiej strony mocno odstrasza i pewnie bez jakiejś ciekawej zniżki poczekam po prostu na pełne wydanie.
A tymczasem spróbuje złapać Wastelanda, też wygląda zacnie. Z powyższej listy to mogę polecieć Bannerlorda i Cyberpunka, obydwie produkcje ograłem i dają naprawdę sporo satysfakcji.
Szacun za wrzucenie gems of war, najbardziej puzzlequestowy odpowiednik naszych czasów; granie zarówno na steamie jak i na telefonie jest dla mnie osobiście wielką zaletą. Wkładki finansowej praktycznie nie potrzeba, gram od kilku lat z przerwami, bardzo polecam.
Ha. Też wnioskuje o Arcomage jako króla wszystkich mini gierek. Ten ranking to może mu buty czyścić ;P
To, że niewłaściwie go rozumiecie nie leży w mojej gestii aby Wam to szerzej objaśniać. Odpowiedzi odnośnie cytatu powodują tylko niepotrzebny offtop, zapraszam do konstruktywnych opinii w miast tego :)
Cytując powyższe słowa miałem na myśli tylko i wyłącznie pisanie takich tematów niczym z pudelka :)
Panie redaktorze, skończ waść wstydu oszczędź.
Posiadam około 30 książek z uniwersum GW i to one są dla mnie wyznacznikiem jak powinna toczyć się saga, nie zaś bezbarwne upolitycznione miałkie produkcje disneya. Oczywiście jest, że część autorów próbowało się dopisać do sukcesu Lucasa i niespecjalnie im to wyszło. Natomiast inna część stworzyła bardzo ciekawe pozycje z gatunku książek s-f. Sagę z admirałem Thrawn'em czy choćby "Ślub księżniczki Lei" wertowałem wielokrotnie, wciąż czerpiąc z nich radość. Natomiast antydzieła disneya wystarczają mi w zupełności jak je obejrzę raz a i to bez entuzjazmu. Aby nie być też jednakowoż stronniczym, saga książkowa kończy się dla mnie w momencie rozpoczęcia akcji książki "Wektor pierwszy", która to rozpoczyna jakoby nowy rozdział w świecie SW - na tym rozdziale zakończyłem moje zainteresowanie SW. Artykuł godny pudelka i niestety przerażająco stronniczy.
Eee no, powyżsi państwo się chowają przy: Simon the sorcerer ;-) (jeżeli chodzi o humor ofc)