Jem mnóstwo kiełbas, parówek, kurczaków, hamburgerów, steków. Nawet zrezygnowałem z kanapek bo wolę się napchać jakimś mięsem. Nie kupuję chleba w ogóle. Herbaty nie pijam żadnej, ziemniaków, ryżu, makaronu też nie kupuję. Piję colę, pepsi tylko. Moje zakupy to zazwyczaj ketchup, musztarda, jakieś sosy różne i parówki, kiełbasy, mięso jakieś. Nie jem nawet przysłowiowych ziemniaków z kotletem bo wolę zjeść kilka kotletów, albo kurczaka z rożna lub kilka kiełbas z musztardą. Nie muszę uczyć się gotować bo łatwo się robi takie jedzenie, zazwyczaj smażę lub piekę, kurczaka z rożna kupuję gotowego, sam robię innego. Jem tak od miesiąca z kawałkiem i czuję się normalnie czyli chyba w porządku jem? Nie brakuje mi niczego? Wolę zapytać bo co mi szkodzi. Lubię tak jeść i przyzwyczaiłem się do tego.