Kageyama

Kageyama ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

02.01.2022 21:26
Kageyama
5

Ech, po pierwsze, ciągle na mnie naskakujesz, to już trzeci taki komentarz z rzędu, w którym twoim głównym zajęciem jest doczepianie się każdego słówka które ci się nie spodobało, w sposób wręcz furiacki i obsesyjny, w dodatku wszystko bierzesz mega osobiście i nonstop gubisz kontekst (dobra rada: w dyskusjach nie bierz wszystkiego tak do serducha, naprawdę nie warto. I dyskutować się też nie da bez zdrowego dystansu do samego siebie. Ad personam swoją drogą, sam go nadużywasz, ale ty bierzesz wszystko osobiście, absolutnie każde zdanie odbierasz jak pocisk wycelowany w siebie. Chill out człowieku). Szczerze przez to mam wrażenie że ta dyskusja dąży donikąd.

Po drugie, linkujesz filmik, więc chyba słuszanie zakładam, że jest dla ciebie niezmiernie istotny w tej dyskusji, ale najwyraźniej nie jest, skoro zaraz go porzucasz po tym jak się okazało że nie jest naukowy. Wiesz to nie boli przyznać że niesłusznie przypisałeś mu zbyt wielką wartość :P
"Nie była to konferencja naukowa, tylko co to ma do rzeczy?" - a to, że próbujesz dyskutować o nauce opierając się na nienaukowym źródle. Tylko tyle i aż tyle :P może tobie obojętne na czym się opierasz, i nawet wikipedia ujdzie, ale ja wolę rzetelne źródła. Luźne wystąpienie o charakterze propagandowym nie zadowala mnie jako rzetelne źródło :)

Po trzecie, okej, babka jest (neuro)biologiem, super, tak więc dobrze trafiłem :P "masz cały wywód, dlaczego tożsamości płciowe są tylko dwie" - świetnie, ale czemu mam zaufać jej badaniom w kwestii genderu? Biolodzy nie mają narzędzi do badania genderu. Płeć biologiczną, komórki i obszary w mózgu mogą sobie badać ile chcą i nawet wygłaszać autorytarne wnioski w tych kwestiach, ale nie są w stanie badać czegoś, co sama ta kobieta określiła jako "subiektywną tożsamość". Do tego potrzeba innej nauki i innych narzędzi badawczych, najlepiej psychologa albo antropologa. Pani biolog nie będzie badać psychiki ludzkiej biologią, bo się nie da, a narzędzi z innych nauk ona opanowanych nie ma. Tak jest w każdej dyscyplinie naukowej: chemik, matematyk, fizyk, psycholog, każdy z nich ma swoją specjalizację i nie będzie potrafił przeprowadzić badań w innej jak specjalista. Koniec dyskusji. Tu nie ma co więcej tłumaczyć, to są podstawy. Idea genderu powstała jako konstrukt kulturowy i pani biolog choćby bardzo chciała nie ma jak tego obalić :)

Sory, ale odstraszyła mnie ilość linków w opisie filmu do tej całej "wojny idei". Śmierdziało mi propagandą na kilometr, a ja się już nawykowo trzymam od smrodów z daleka :D po co sobie psuć tyle krwi głupotami. Dzięki za linki, ale szczerze to po tym filmiku nie poczuwam potrzeby czytania i słuchania jeszcze więcej takiego gadania, już to bardzo raziło w uszy tonem i spłycaniem tematu. Może z ciekawości zerknę sobie na jej metodologię w książce, jeśli będzie gdzieś dostępna.

Dlaczego miałaby przedstawiać hipotezy jako hipotezy? Bo to są hipotezy :D Na tym polega nauka, nie śpimy, słuchamy! Jakby wszystko było oczywistościami to byśmy już nie mieli czego badać xD tak się rozwija nauka - stawiasz hipotezę, próbujesz ją obronić (lub obalić), popierając to nie argumentami tylko DOWODAMI wynikającymi z badań (heloł, to biologa, nie wystarczy argument humanistyczny), a potem następna osoba może się do owych badań i wyników odnieść. Ale to wciąż HIPOTEZA. To że tobie uda się ją udowodnić nie znaczy że już jest przyjęta jako pewnik w nauce. Wciąż będzie poddawana wątpliwościom, ponownym badaniom, innymi słowy będzie tak długo weryfikowana żeby zobaczyć czy faktycznie jest prawdziwa, czy jednak wciąż można ją obalić. Nauka w pigułce ;) nie wiem czy obroniłeś jakąś pracę na studiach, ale tam też to tak wygląda. Nie piszesz pewników, tylko przyjmujesz hipotezy. Co więcej, jeśli będziesz pisał same zdania bez wszelkich gdybań i przypuszczeń, będziesz zakładać z góry zamiast bazować na hipotezach, to każą ci to poprawić, bo takie metody nie przystoją naukowcowi :P

"Nikt nie podaje zazwyczaj wyników badań bezpośrednio na wykładzie, bo dorobek naukowy danego naukowca jest publicznie dostępny." - skąd taki wymysł? Nawet magisterkę możesz zastrzec, żeby nikt nie mógł z niej korzystać bez twojej osobistej zgody ;) wielu naukowców tak zresztą robi i to nie dlatego że nie chce dzielić się wynikami, tylko dlatego że plagiaty to niestety nie jest rzadkość. Jak to mówił mój psor "lepiej mieć wgląd w to, kto i jak wykorzystuje twoje prace".

"Takie wykłady nie są konferencjami naukowymi, tylko luźniejszymi spotkaniami, gdzie naukowiec może prostszym językiem omówić swoje dotychczasowe badania i spostrzeżenia." - ale po co takie wykłady? dla szerokiej publiczności? to bez sensu z deczka, bo przecietny Kowalski może co najwyżej zaklaskać lub naukowcowi uwierzyć na słowo, a przecież nie o to chodzi. Co innego jakby uprościł swoje wyniki badań, żeby Kowalski mógł nadążyć za jego tokiem myślenia, może wtedy nawet by się czegoś nowego nauczył, ale w tym wystąpieniu tego nie było. Własne badania przedstawia sie na konferencjach naukowych i to ma wtedy sens, bo inni mogą się odnieść, zgłosić uwagi itp. Mi się wydaje że to twoje rzekome "spotkanie z wykładami" to nie jest spotkanie z wykładami, tylko przemówienia przeciwko obecnym politycznym tendencjom, czyli swego rodzaju manifesty. Szczerze uważam takie rzeczy za stratę czasu, to tylko zbiory opinii, nawet jeśli od osób ze środowiska naukowego.

"Gender to płeć odczuwana. Cały wykład Dr. Soh był właśnie o tym. Jak można do tego stopnia czepiać się filmiku i nie wiedzieć, co na nim jest?" - a do ciebie w końcu dotrze że nie zgadzam sie z jej "innowacyjną" definicją? :D pisałem też na tysiąc różnych sposobów dlaczego się nie zgadzam :P nawijam o tym już drugi esej z tobą, a ty nadal tego nie ogarnąłeś, jezu.

"chociaż ciekawe jest to, że wiesz, że studiowała biologię, mimo, ze na filmie o tym nie mówiła..." - bo można łatwo rozpoznać kto co studiował z jego wypowiedzi, patrząc chociażby na to, na jakie teorie się powołuje, źródła, nazwiska, badania i wiele innych :) możesz odróżnić filologa od psychologa, biologa od fizyka, antropologa od socjologa itd. nawet jeśli ci się nie przedstawią z profesji, wystarczy że zrobią wystąpienie na jakiś temat, choć najlepiej jak jest związany z ich specjalizacją. Nabywa się to z doświadczeniem, innymi słowy, gdy się przeczytało i wysłuchało za dużo wykładów, książek naukowych i konferencji. To żadna magia, mózg widzi powiązania gdy się nauczył je widzieć, i tyle.

"To, ze nie rozumiesz, jak przeprowadzane są takie badania, nie znaczy, że takich badań przeprowadzić się nie da." - ja akurat wiem jak sie bada gender, bo jestem antropologiem, koleś. Mam metodologię do tego i narzędzia, i wiem też że biolodzy ich nie mają. Ja nie mam metodologii by badać płeć biologiczną i jestem zmuszony bazować na wynikach badań biologów, którzy się na tym znają. Ale tak samo powinno być w drugą stronę i szczerze uważam że ściślacy powinni się trochę opamiętać i nie wchodzić z butami na terytorium, którego badać nie potrafią :P także sio pani dr Soh, chyba że sama zacznie pani studiować antropologię :P

"Poza tym dlaczego miałaby badać "kulturę". Płeć to nie konstrukt społeczny, nie ma żadnych badań popierających taką tezę, za to jest multum badań obalających ją." - ta, a kto je obala? czyżby znowu biolodzy? no ciekawe, mój argument z powyżej dalej stoi nienaruszony w takim razie :P jeśli ja nie mogę obalić jej argumentów z badań nadnerczy, to ona nie powinna móc obalić moich bazujących na kulturze :) podziękuj specjalizacji w naukach za taki a nie inny stan rzeczy. Chociaż jakbym był w humorze to mógłbym hobbystycznie pojechać po takich badaniach zapewne, bo od dawna w naukach biologicznych dominuje tendencja że szukają tylko dowodów pod z góry założoną tezę. Na przykład, badają poziom testosteronu głównie u mężczyzn, a estrogenu głównie u kobiet, więc utrwalają stereotyp że te różnice są OCH JAKŻE OGROMNE. A potem ktoś to po nich w końcu weryfikuje i się okazuje, że te różnice nie są wcale takie olbrzymie, i jeśli tylko na tej podstawie mielibyśmy klasyfikować płeć, to powinniśmy wyróżniać "osoby w ciąży" i "osoby nie w ciąży" :P :P :P no ciekawe, a jakoś przez wieki te stereotypy w nauce się utrzymują, bo ludzie którzy prowadzą badania nie mają dystansu wobec tematu który badają! I to nie są odosobnione przypadki, jak prześledzić historię nauki, to ten problem się zawsze powtarza. Ale mniejsza, to już nie na temat.

"Skoro uważasz, że tezy postawione przez Dr. Soh są nieprawdziwe, to proszę przedstaw badania temu przeczące. Z naciskiem na *badania*". - mogę ci zapodać mnóstwo prac antropologicznych chociażby :P oparte są na wieloletnich badaniach w różnych kulturach. Margaret Mead (Sex and Temperament: In Three Primitive Societies), Mary Douglas (Czystość i zmaza), Henrietta Moore (Co się stało kobietom i mężczyznom? Płeć kulturowa i inne kryzysy w antropologii), Renata E. Hryciuk, Agnieszka Kościańska (Gender. Perspektywa antropologiczna), Małgorzata Szpakowska (Antropologia ciała. Zagadnienia i wybór tekstów), Ortner (http://radicalanthropologygroup.org/sites/default/files/pdf/class_text_049.pdf), ale hej wśród Polaków też jest co przebierać, chociażby Malinowski ze swym słynnym dziełem "Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji", a to tylko liźnięcie wierzchołka góry lodowej. Twoi biolodzy też nie są jednego zdania: scientificamerican.com/article/sex-redefined-the-idea-of-2-sexes-is-overly-simplistic1/ oraz massivesci.com/articles/sex-gender-intersex-transgender-identity-discrimination-title-ix/

"Twój dalszy wywód to już totalny odlot w kosmos." jakbyś nie spał to byś wiedział. To było a propos "normalności" czyli konstruktu bardzo kulturowego w swej istocie :P wiesz co, jak nie zrozumiesz za pierwszym razem to może przeczytaj więcej niż raz? :D

"Do debaty publicznej wkrada się cenzura, bo coś jest "niepoprawne" i ktoś może się poczuć niekomfortowo. O tym jest ta cała dyskusja." - według ciebie skoro o tym jest ta dyskusja, to czemu próbujesz niejako "przy okazji" przeforsować pewne stwierdzenia, m.in. o tym że gender jest binarny? Nie zgadzam się z żadnymi linczami społecznymi, nie znaczy to jednak że będę się zgadzać z ludźmi, którzy próbują stawiać znak równości między gender=sex. Tylko tyle i aż tyle. Dyskusja o lewicowych tendencjach i polityce mnie absolutnie tu nie interesuje :) i większość tej naszej "dyskusji" też o tym nie była, więc się tym nie zasłaniaj tak.

"Prawdopodobnie bardzo źle się z tym czują i dlatego prawie wszyscy decydują się na terapię hormonalną lub operację korekcji płci." - to akurat zaprzecza danym :P nie każdy z dysforią zaraz robi sobie operację, to szalone uproszczenie udowadniajace jak bardzo masz ten temat w dupie. A to co wymieniłeś to nie są jedyne płcie, ale skoro dr Soh innych nie uznaje, to i ty nie, fanboju.

Nikt cię tu na siłę nie trzyma, swoją drogą. Ja będę kontynować dyskusję z tobą, o ile nie zobaczę kolejnego komentarza dokładnie w tym samym stylu co poprzednie dwa. Bo powtarzanie tego samego w kółko jest nudne.

post wyedytowany przez Kageyama 2022-01-02 21:37:24
02.01.2022 03:35
Kageyama
5

Bezimienny197 a czemu ja miałbym ciebie poważnie traktować w dyskusji, skoro obejrzałeś jedno trzynastominutowe widełko w tubach i myślisz, że wiesz już wszystko? :D jedna perspektywa ci wystarcza najwyraźniej, zwłaszcza że poglądy babeczki akurat zgadzają się z twoimi. Nie wiem kim jest ta babeczka, bo nawet nie jest przedstawiona, równie dobrze mogłaby być nonejmem. Nie wiem co to za konfa, ale patrząc po tym jak niewiele jest przytaczanych badań i nie ma wcale metodologii, to zakładam że jednak nienaukowa :P wszystkie przytoczone argumenty są wyrażane jako oczywistości zamiast hipotez, a badania na które się powołuje nigdy są nienazwane, ani wyniki w żaden sposób nie zostały zaprezentowane. Czemu? żeby widownia się nie dopatrzyła czegoś z czym mogłaby się nie zgodzić, ot co. Bardzo naukowe podejście :P tak się tworzy politykę, nie naukę.

Lol akurat to ty się czepiałeś mnie na każdym kroku. Gender to jest płeć kulturowa, sex to płeć biologiczna. Obie więc w języku polskim dzielą to samo słowo - płeć. Umiesz się tylko czepiać jeśli nie powtarzam w każdym zdaniu pełnego stwierdzenia, nie umiesz czytać kontekstu, masz świetny poziom dyskusji, taki nie za wysoki :P

"a w czym to stwierdzenie jest błędne, skoro w dalszej części filmu powiedziała wyraźnie, że "z punktu widzenia nauki, są tylko dwie płcie i dwie tożsamości płciowe."" - właśnie to jest błędne, babka studiuje biologię, a więc z genderem nie ma nic wspólnego. Jak go niby zbadała? Ma narzędzia by zbadać kulturę mikroskopem jak bakterie? A może ma możliwość zbadania w ten sposób "osobistych odczuć" (w ogóle to jest błędna definicja genderu, która spłyca cały problem już na starcie), siup pod mikroskop i już wiemy, tutaj można mieć tylko dwa osobiste odczucia, bycia kobietą lub mężczyzną :D no błagam, to koło nauki nawet nie stało. Nie łykaj takich niepopartych niczym bieda-twierdzeń. Płeć biologiczną ona badać może, ale genderu jako biolog NIE. Nie ma do tego narzędzi ani metodologii, czyli wszystkie jej twierdzenia o genderze są siłą rzeczy nienaukowe.

Normalność jest pojęciem relatywnym. Jeśli w społeczeństwie uznajemy za normalne, że 40letni facet dobiera sobie czternastolatkę, to jest to normalne. A jeśli nasz system moralny zakłada że jest to chore, to traktujemy to jako chore. I tak, są społeczeństwa na świecie, które nie dość ze akceptują takie związki, to są one w dodatku widziane jako TE LEPSZE i bardziej pożądane. Nie przyłożysz tu biologicznej miary, bo kultury się biologią nie bada. Koniec tematu.

"Dlatego homoseksualizm był uznawany za chorobę, ale po serii badań stwierdzono, ze homoseksualiści już tacy są - tacy się rodzą i nie da się tego zmienić. " - czyli według ciebie, są nienormalni, ale skoro nie możemy tego zmienić, to akceptujemy że są nienormalni i ich nie zmieniamy? O ludzie xD daltonistów też traktujesz jak nienormalnych i do wariatkowa z nimi? :D nawet wśród zwierząt występuje homoseksualizm i nikt tam nikogo "do normy" nie doprowadza, to takie bardzo ludzkie zajęcie, na pewno zapisane w naszych genach, tych akurat których nie dzielimy z kuzynami małpami. Kultura nie ma nic do tego :)))

Jaki wolny wybór człowieka, nie wiem co łykałeś z mediów, ale najwyraźniej poza źródła propagandowe i politykę się nie wychylasz. Mamy prawo być homoseksualistami i nie być tępieni, na przykład, ale to nie znaczy ze każdy z nas nimi będzie, bo to nie jest wolny wybór. Prawa =/= wolny wybór.

1. "To może dla porównania: ogólny wskaźnik w samobójstw w USA wynosi 4%, ale dla czarnoskórych wynosi 3%, a podobno czarnoskórzy są tam gnębieni tak samo jak transseksualiści. Jak mi to w takim razie wytłumaczysz?" współczynnik samobójstw w różnych krajach i wśród różnych grup społecznych jest inny, od wielu lat płaczemy chociażby nad Japonią, bo tam mają najwyższy. Ludzie masowo rzucają się pod metra i pociągi, taki mamy stereotyp tego co się tam wyczynia. Czemu się to tak różni? Czy mają inne geny od nas? Gen samobójcy wyjątkowo się tam rozwinął? A może jednak wynika to z kultury, polityki, społeczeństwa itp.? Sam sobie odpowiedz.

2. To po co nam psychologowie, skoro nic stwierdzić nie potrafią? :D do dupy z taką nauką, do kosza!
A wiesz chociaż ile czasu trwa procedura zmiany płci dla osoby, która identyfikuje się jako trans? :) tydzień? miesiąc? rok? a może dekadę? no słucham :)

Odczep się na chwilę od polityki i propagandy, i spróbuj zrozumieć uczucia ludzi, którzy mieli nieszczęście urodzić się w tym binarnym świecie, w ogóle do niego nie przystając. Tu nie chodzi o polityczne pierdzenie, tu chodzi o realnych ludzi z realnymi problemami, a ty im chcesz odmówić elementarnych praw człowieka tylko dlatego, że jacyś politycy coś tam pierdzą (i zawsze będą pierdzieć, bo to politycy). Odgranicz te dwie rzeczy, bo to podstawa.

01.01.2022 20:22
Kageyama
5

Mianolito no i? Po prawdzie mało mnie obchodzi los Rowling w tej aferze. Uważam po prostu że sama ten pociąg napędzała, i trzeba być bardzo ślepym by tego nie dostrzegać.
Kultura cancelingu to nic innego jak nowoczesne spektakle, w których rządzi ogłupiały tłum, tylko dzisiaj zamiast na placu, dzieje się to na internetach. Ale tu już schodzimy z głównego tematu :P

01.01.2022 20:18
Kageyama
5

Sebo1020 Trolluj bardziej, dobrze ci idzie :P *głaszcze Sebo po główce* tego filmiku nie idzie oglądać lol. Ktokolwiek się ekscytuje takimi babuszkami co nonstop wywijają oczami powinien częściej wychodzić na dwór, just saying.

01.01.2022 20:07
Kageyama
5

Bezimienny197 achaaa. Ja mieszam, a nie ty, jasne. To ciekawe czemu lalunia, którą sam podlinkowałeś, postawiła znak równości między gender i sex już na samym początku. "Gender is binary", nie "sex is binary". i 71 płci achaaa. Nie ma to jak walczyć skrajnościami ze skrajnościami, gasimy ogień ogniem, huh? Byle powiedzieć większą głupotę, bo podwojona głupota da nam coś mądrego. Szkoda tylko że tak to nie działa :P
Swoją drogą nie postawiłem nigdzie znaku równości między trans a homo. Nie zrozumiałeś co napisałem lol. Dałem przykład kiedy również myliliśmy się względem uznawania czegoś za chorobę. to było oczywiste :P

Co do stwierdzenia "a dzisiaj jestem dziewczynką, bo tak", to to jest w ogóle nie warte jakiejkolwiek dyskusji xD jak ktoś się naprawdę inaczej identyfikuje, to tak to nie wygląda, a że zawsze znajdą się klauni to inna sprawa. Są też ludzie zagubieni, którzy sądzą że to może być ich problem. Jeśli tymczasowo takie rozwiązanie jest w stanie im pomóc się poczuć lepiej, to niech i tak będzie. Ale tego nie deklarują dzieciaki na twitterkach, tylko psycholodzy, i to nie z dnia na dzień, więc nie mamy o czym tu rozmawiać :P

1. Ciekawe czemu taki wysoki ten wskaźnik, hm? :P wcale nie przez potępiające społeczeństwo, co złego to nie my :D
2. Ty tak serio? Rozumiem że ideologia już tak na mózg padła że już przepisów prawnych nie ma? Ograniczenia i procedury nie działają na zasadzie "a ja podejdę do strażnika, nagadam mu stek bzdur, i będę w raju". Tak samo jak z tą Rowling i przebieralniami. Nic tylko rozłożyć ręce, bo własnego pomyślunku nikt nie ma, tylko stereotypy.

Mianolito z tobą już koleś nie gadam, bo gadasz sam do siebie i nie otwierasz nawet linków od innych ludzi :P

post wyedytowany przez Kageyama 2022-01-01 20:11:13
31.12.2021 22:50
Kageyama
5

Tindalos no właśnie ty nie zrozumiałeś. Masz napisane że to nie jest kwestia żadnego wyboru, a dalej pierniczysz swoje. Może to ty potrzebujesz tego psychiatry jednak, a nie te biedne transy :P to co opisałeś nijak się ma do bycia trans, to twoje jakieś niespełnione fantazje, bo nic nie wiesz w temacie. A to że przez wieki uznawaliśmy osoby homoseksualne za chore i byliśmy w błędzie, to rozumiem wypadek przy pracy? Udowodnione jest już od jakiegoś czasu że homo nie "wybierają" sobie orientacji seksualnej. Ale pewnie kolega sądzi że homoseksualizm to też choroba :P

31.12.2021 22:42
Kageyama
5

Sebo1020 będziesz mi jakąś tiktokównę podsyłał? LOL
na tubie pełno jest prawdziwych transów, i facetów i kobiet, wystarczy poszukać a się znajdzie, a nie tanie tiktokówny jadące na robieniu gównoburzy i kontrowersji xD nie chce mi się linkować bóg wie ile, ale masz tu jednego przedstawiciela gatunku: https://www.youtube.com/c/Jammidodger94 :P

31.12.2021 22:35
Kageyama
5

Eld jasne że są przypadki co najmniej osobliwe lol. Ale one akurat Rowling nie interesowały, z tego co pamiętam ;D poza tym uważam osobiście za co najmniej kuriozalne że taka feministka jak ona broni stwierdzenia że nazywanie kobiet per "ludzie z miesiączką" jest szkodliwe. Przecież chyba o to chodziło by kobiety były traktowane jak ludzie, a nie jak "płeć piękna" czyli ozdoba pokoju faceta albo na specjalnych "kobiecych" warunkach :P jak dla mnie cała afera z Rowling wynika z faktu, że ona ma z góry założoną przez siebie tezę i tylko dowody mogące ją udowodnić ją interesują, a wszystko inne ignoruje xd bo faktycznie cała sprawa jest o wiele bardziej złożona niż to Rowling "namalowała".

31.12.2021 19:23
1
Kageyama
5

Osoby transseksualne też istnieją i nie "wybierają" sobie płci. Wyobraź sobie że rodzisz się kobietą (masz cycki i wszystko inne), ale nadal czujesz się facetem, bo chromosomy i inne takie śmakie owakie masz pochrzanione. Będzie szanowny kolega rodził dzieci i golił sobie łydeczki, a może będzie się czuł nie na miejscu w społeczeństwie, które uznaje cię kobietą i oczekuje, że będziesz się jak kobieta zachowywał?

Przykładanie praw matematycznych do biologii i kultury, komuś tu brakuje podstaw :P

31.12.2021 19:18
Kageyama
5

Akurat aferę z Rowling można łatwo samemu prześledzić, wszystko ładnie ma wypostowane na tym swoim twitterku, łącznie z lineczkiem do jej pseudonaukowego eseju, w którym stwierdza chociażby, że osoby trans to faceci udający płeć przeciwną po to, by gwałcić kobiety w przebieralniach. Polecam lekturę, jest przezabawna.

31.12.2021 19:09
Kageyama
5

Ty tak serio czy trollujesz? Nie rozumiem co niby ma być obraźliwego w nazywaniu kobiet "ludźmi którzy miesiączkują". Czy jest to logicznie niepoprawne? Nie. Czy komuś ubliża? Też nie. Wszyscy, którzy twierdzą że to obraża kobiety chyba nie odrobili swojej lekcji z feminizmu.

Za to jeśli komuś to pomaga czuć się lepiej, to kurna czemu nie? Osoby transseksualne też istnieją i nie "wybierają" sobie płci. Wyobraź sobie że rodzisz się kobietą (masz cycki i wszystko inne), ale nadal czujesz się facetem, bo chromosomy i inne takie śmakie owakie masz pochrzanione. Będzie szanowny kolega rodził dzieci i golił sobie łydeczki, a może będzie się czuł nie na miejscu w społeczeństwie, które uznaje cię kobietą i oczekuje, że będziesz się jak kobieta zachowywał?

Istnieją też osoby z dwoma zestawami genitaliów, i co, już wam się nie mieszczą w ten wasz przykazany przez boga podział na dwie płcie. Doedukujcie się wy wszyscy w końcu. To nie boli wbrew pozorom.

26.11.2021 23:58
Kageyama
5

"Muszę cię ubrać w jakieś ramy" acha, bo jak nie powkładamy wszystkiego w odpowiednie szufladki to już nie będziesz potrafił swojego zdania wyegzekwować, patrzcie jaki ten Mianolito sprytny :PPP

1. Jaki znowu instynkt walki? Chyba to twoja projekcja na mnie, bo ty faktycznie idziesz w zaparte. Nie wymyśliłem sobie zasad logicznego myślenia człowieku, to istnieje naprawdę. Twierdzę nadal że twoje dopowiedzenie nic nie zmieniło, gdyż nie podałeś żadnego innego decydującego czynnika. Więc twierdzisz że istnieją, ale ich nie podasz, bo? Bo cię gówno obchodzą najwyraźniej. Nie wiem już czy trollujesz, jak to kolega wyżej powiedział, czy po prostu masz aż takie wąskie horyzonty myślowe... jeśli sądzisz że wystarczy powiedzieć "nie" bez żadnych argumentów w dyskusji i wszyscy mają je łyknąć jak słowo boże na kazaniu w niedzielę, to się mylisz. Będę cię cisnąć aż w końcu stwierdzisz którąś z tych opcji: a) że jednak miałeś na myśli tylko biologię b) podasz w końcu przykład innego decydującego czynnika, który ty osobiście uznajesz.

Twoje widzenie atawizmów działa na podobnej zasadzie co widzenie twarzy tam gdzie ich nie ma. Chcesz je widzieć wszędzie, więc się ich doszukujesz. Nawet cię nie obchodzi co ja sądzę, od razu zakładasz że jestem takim samym samcem jak ty, a rzucamy się na siebie przez instynkt by pokazać kto jest wyżej w stadzie, a nie dlatego że się z tobą nie zgadzam, bo szerzysz dyrdymały pseudonaukowe o kobietach. Dwie różne sprawy, ale dla ciebie to jeden pies.

2. Twój Petersonik to psycholog, on do genetyki też ma niewiele człowieku. Może gdzieś tam w jakimś podcaście o czymś napomknął co sam gdzieś wyczytał, ale gwarantuję ci że on ma nikłe pojęcie o genetyce, bo sam nie ma z nią nic wspólnego, nie studiował jej, nie zna jej metodologii itp. itd. Nie traktuj go więc jako autorytetu w tej dziedzinie, bo to jest co najwyżej zabawne.

Nie spieram się z tobą o żadne "co było najpierw, hormony czy kultura". To jest czysto teoretyczne gdybanie oparte na sztucznych założeniach. Kultura i natura w naszym obecnym świecie są nie do rozdzielenia, i nie mamy absolutnie żadnego dowodu że kiedykolwiek było inaczej. Wszelkie gdybania pseudologiczne, że najpierw musi być biologia żeby była kultura to nic ponad pustą hipotezę. A gdybania na zasadzie "wszyscy zaczynamy jako zarodek w brzuchu mamusi, nie mamy wtedy do czynienia z żadną kulturą" są trochę nie na miejscu, bo ciężko powiedzieć czy zarodek jest w ogóle świadomy (ale nie skacz mi zaraz do kwestii aborcji i sporu o świadomości płodu, bo nie mam zamiaru dyskutować o tym, chociażby dlatego że ta dyskusja NIE JEST o tym). Podkreślam to, bo mam wrażenie że dyskutujesz sam ze sobą, a nie ze mną. Dlatego biorę pod uwagę tylko człowieka już po narodzinach. Niemowlę ma od razu kontakt z rodzicami, a więc już wtedy jest wtłaczane w kulturę. Codzienne ablucje wodą? Kultura. Rytuał jedzenia X razy dziennie w określonej z góry porze? Kultura. Ubieranie niemowlaka w ciuszki różowe lub niebieskie? Chyba nie muszę mówić że nie ma to nic wspólnego z biologią :P i oczywiście na początku to niemowlę wprowadza rządy terroru, bo nie można go chociażby zignorować jak beczy w nocy. Ale z czasem coraz więcej i więcej jest tu wtłaczania dziecka w nasze przyjęte ramy. Innymi słowy, cywilizujemy dzieciaka żeby nam nie wyrósł Mowgli w betonowej dżungli.

3. Krytykuję, nie dlatego "że wielu internautów myśli podobnie", tylko ze względu na jego słabą METODOLOGIĘ BADAŃ NAUKOWYCH. Przestań to ignorować. Wygooglaj to sobie. Nie wystarczy patrzeć na komórki pod mikroskopem by to już było metodologią naukową, to tylko pierwszy etap. A gdzie kolejne? Gdzie ich metodologia? Nie wolno sobie interpretować jak nam się uwidzi. Peterson nie zajmuje się genami, on się zajmuje psychologią, ale nawet nie stosuje psychologicznej metodologii badań. Zamiast tego bierze "dzieła kultury", rzeźby, obrazy, wszelkie wizualne symbole kulturowe, i dorabia do nich swoją interpretację. To co on robi to kulturoznawstwo, którym swoją drogą przecież gardzi, więc jest to bardzo ironiczne. Nie potrzebuję autorytetu który to stwierdzi za mnie i mu zaufam, bo sam nie mam potrzebnej wiedzy; wiem wystarczająco wiele o metodologiach badań żeby samemu ocenić takie rzeczy. O wiele lepiej jeśli chodzi o antropologię rzecz jasna, ale znam też podstawy innych nauk, z których dorobków ona korzysta (a psychologia jest jedną z nich). Ciężko by inaczej było odnosić się do nich, a często w antropologii należy tak robić.

Swoją drogą, czy ty w ogóle czytałeś Junga albo cokolwiek o nim? On się nie parał biologią. Nie wiem jak chcesz uzupełnić strukturę osobowości albo odczytywanie symboli sennych genetyką. Co, mamy gen który odpowiada za to że śni nam się pies? Jak już bronisz Petersona mógłbyś chociaż wiedzieć co on z tego Junga czerpał, i czym Jung się zajmował. A mam wrażenie że nawet nie potrafiłbyś mi powiedzieć żadnej teorii Petersona. Zresztą po co, ty po prostu lubisz jego prywatne poglądy i jego publicystyczne odpowiedzi.

4. Nareszcie dotarłeś do sedna. Co jest decydujące? Zależy od tego o czym mówimy. W przypadku chorób to biologia niemal zawsze będzie decydująca (choć są też choćby choroby psychosomatyczne, równie szkodliwe dla zdrowia). W przypadku kultury, nie wiem czemu to akurat biologia miałaby mieć decydujące znaczenie według ciebie. Jeśli znowu wyskoczysz z tym że najpierw człowiek jest ciałem, a dopiero potem wchodzi w kulturę, to rozkładam ręce. Nie badamy biologią kultury, tyle w tej kwestii. Nie znaczy to że nie możemy się odnosić do biologii wcale gdy mówimy o kulturze, ale metodologii biologii tu nie przyłożymy, czymkolwiek by ona nie była. Generalnie zasada jest prosta: chcemy zbadać kulturę, używamy metodologii antropologicznej. Nosimy buty w dobrym rozmiarze, a nie za małym lub za dużym, także podchodząc do konkretnych zjawisk przyglądamy się im i decydujemy, którą metodologię należy tu przyłożyć jak odpowiednią miarę. Nie ma złotego środka, którym wyjaśnisz wszystko, choć bardzo byś chciał by była nim biologia. W przypadku chorób jak wymienione zostało wyżej, biologia pasuje. Ale w przypadku różnic między kobietami i mężczyznami? Przecież tu jest tyle czynników do wzięcia pod uwagę, ale ty się upierasz że tylko biologiczne mają jakiekolwiek znaczenie. Nie twierdzę że nie mają żadnego. Nie zgadzam się jednak, że uległość jest cechą biologiczną kobiety, i sądzę że wynika w dużej mierze z kultury, antropologia udowodniła to wiele razy. Biolodzy też zaczynają widzieć, że to nie jest takie proste, zobacz sobie chociażby linki które ode mnie dostałeś.

5. Ale do czego pijesz? Nigdzie nic nie było o tym że mnie nienawidzisz. Jeśli chodzi o moją ripostę, że nie lubisz być ignorowany, ale jakże często ty sam mnie ignorujesz, to nie ma nic wspólnego z nienawiścią lol. Stwierdzam fakt, nie masz oporów ignorować CAŁE AKAPITY moich odpowiedzi, niemal wszystkie MOJE PYTANIA, ale jak tylko ja coś twojego przeoczę (zwykle niecelowo), to zaraz piana ci z ust idzie :D

PS. A ty? Czy znowu wywalisz absolutnie wszystko co ci nie podpasuje i się do tego po raz setny nie odniesiesz? Od razu uprzedzam, nie planuje ci już odpisywać, chyba że łaskawie otworzysz linki, które dostałeś w osobnym komentarzu. Bo już mam dość powtarzania wszystkiego w kółko. Dla ciebie po prostu nigdy nie będzie dość argumentów, cały stos to wciąż za mało :)

post wyedytowany przez Kageyama 2021-11-27 00:01:14
25.11.2021 21:49
Kageyama
5

Mianolito sorki teraz widzę (dopiero po trzecim czytaniu lol, to było jedno zdanie na osiem linijek, łatwo było się zgubić), że jednak stoisz murem za transseksualnymi, a nie przeciwko nim. Szkoda że za kobietami nie stoisz też murem, ale cóż, może kiedyś znajdą się badania, które cię w końcu przekonają i do tego. Tutaj jest parę, może cię zainteresują :)

pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25617882/

journals.sagepub.com/doi/full/10.1177/1088868319891310

www.scu.edu/media/college-of-arts-and-sciences/psychology/documents/Burger-Cosby-JRP-1999.pdf

www.researchgate.net/publication/233938359_Genetic-gonadal-genitals_sex_3G-sex_and_the_misconception_of_brain_and_gender_or_why_3G-males_and_3G-females_have_intersex_brain_and_intersex_gender

25.11.2021 20:25
Kageyama
5

SpecShadow dzięki, brzmi jak mądra rada, więc ja się pewnie do niej też odtąd dostosuje :)

25.11.2021 19:16
Kageyama
5

Z tobą przecież :P gadasz jakbyśmy się gdziekolwiek zgadzali i nie było o czym dyskutować xD
lol to nie jest czepianie się słówek. Twoje dopowiedzenie nie zniwelowało sprzeczności. Wiesz co to jest dowodzenie logiczne? Filozofia wzięła to z matematyki, i do dzisiaj jest to fundament dyskusji, dowodzenia, dedukcji itp. proszę, poczytaj sobie, choć jest tu niewiele: wikipedia.org/wiki/Sprzeczno%C5%9B%C4%87_(kwadrat_logiczny) Dwa sprzeczne ze sobą zdania nie mogą być jednocześnie prawdziwe, więc to ty tu siejesz zamęt w tej dyskusji. Mam tylko nadzieję że niecelowo :P

Hahahahaha xD ja nie przytaczam żadnych autorów? Freuda ci zapodałem chociażby, zajrzałeś? :D kolega Zdzichsiu ci zapodał Mead, z którym to przykładem się zgadzam zresztą, a teraz udajesz że żadne nazwiska nie padły. Oj, widzę pamięć złotej rybki :P ale spoko, chcesz więcej nazwisk to będzie więcej nazwisk. Adam Kuper, Wymyślanie społeczeństwa pierwotnego, Piaget (hej o nim to nawet twój Peterson miał wykłady :P), Mary Douglas Czystość i zmaza, Richard Dawkins (także za Zdzichsiem), ale hej wśród Polaków też jest co przebierać, chociażby Malinowski ze swym słynnym dziełem "Życie seksualne dzikich w północno-zachodniej Melanezji". Wciąż polecam Freuda, nawet twój Peterson nie może go ignorować, ani też jego ucznia, Junga, na którego NONSTOP się powołuje. Tak, obejrzało się twojego Petersona na tubach :P
Twierdzę że Peterson tworzy pseudonaukę, bo jego metodologia leży. Choć patrząc po netach nie tylko ja tak myślę. Opiera się na obrazkach kulturowych, interpretuje je sobie jak chce, często też popełnia wpadki gdy przedstawia cudze teorie. Trochę lipnie jak na profesora, powiem szczerze. Nie użyłbym go w swoim doktoracie.

Nie powiedziałem nigdy że można zastąpić biologię kulturą (ani kultury biologią, to działa w obie strony). Nonstop ci usiłuje wytłumaczyć że odpowiednią naukę przykłada się do badanego zjawiska, biologią praw fizycznych nie wytłumaczysz. Ale ty najwyraźniej uważasz to za erystyczny zabieg xD
Serio będziesz dyktować osobom transseksualnym że coś im się w głowie pomieszało? :D wow. Weź sobie poczytaj, bo najwyraźniej twoja biologia nie popiera twojego zdania:

scientificamerican.com/article/sex-redefined-the-idea-of-2-sexes-is-overly-simplistic1/

vox.com/2014/6/3/5776396/why-theyre-not-really-sex-chromosomes

massivesci.com/articles/sex-gender-intersex-transgender-identity-discrimination-title-ix/

blog.23andme.com/23andme-research/how-was-your-sex-determined-it-might-be-a-lot-more-complicated-than-you-think/

dw.com/pl/dwie-p%C5%82cie-oto-co-m%C3%B3wi-na-ten-temat-nauka/a-57068103

Zasada jest taka, jak się czegoś nie wie to się o tym coś czyta, uczy, dowiaduje, a nie skreśla bo "uproszczona wiedza z lekcji biologii z podstawówki".

Ech, i jak zwykle Mianolito stwierdził że większość mojego postu jest niegodna jakiegokolwiek komentarza, ale spróbuj Mianolita gdzieś zignorować, to zaraz ma pretensje jak baba :D

23.11.2021 22:15
Kageyama
5

Nie nie nie, ja tylko rekonstruuje twoją narrację. Każdy jakąś ma. Ta jest akurat twoja, opisana na bazie twoich wypowiedzi. Jak ci się nie podoba, to ją zmień, proste :) ale wtedy swoje wypowiedzi też musisz zmienić :P
Zabawne, póki co to widzę że to ciebie nie interesuje co ja piszę. Więc po co my w ogóle rozmawiamy, skoro tak jest? :D

1. A co za różnica? Każdy pretekst byłby dla niego dobry. Sam tworzy pseudonaukę o facetach dla facetów, a baby swojej mieć nie mogą :)
"Twierdzi, że jego zdaniem są skorumpowane przez neomarksistowską ideologię, pod pozorem badań akademickich, propagują one metody nienaukowe, oszukańcze procesy recenzowania czasopism akademickich, publikacje, które nie zawierają cytatów, zachowania podobne do kultu, safe-spaces oraz radykalny lewicowy polityczny aktywizm studentów" - oto i jego tłumaczenie i po prawdzie sprawia to tylko i wyłącznie tyle, że mam o tym "naukowcu" jeszcze gorsze zdanie niż wcześniej. Uważa że antropologia, literaturoznawstwo czy tam insze kulturoznawstwo, socjologia i wiele innych to dziedziny nienaukowe bo ON tak uważa, a nigdy najwyraźniej żadnego nie widział na oczy. I ty wierzysz takiemu propagandziście od nienaukowej taniej publicystyki w stylu "12 zasad dobrego życia", bo on powiedział chociażby że "teksty socjologiczne nie zawierają cytatów", lol. Wystarczy żebyś sam otworzył jakąkolwiek publikacje socjologiczną i zobaczysz jak ci ten człowiek nakłamał, a ty mu z ręki te kłamstwa jadłeś :)

2. Pozwolę sobie powtórzyć, bo nadal przebierasz jak ci wygodnie, więc wróćmy do głównego tematu: "Naszym wyborem jest tylko czy wybierzemy cycatą blondynę czy smukłą brunetkę, a nie czekaj, przecie tą pierwszą, bo duże cyce = dużo mleka dla potomstwa, czy inny pseudobiologiczny bełkot mający usprawiedliwić dlaczego bardziej cię ciągną duże cyce a nie małe :)" gdzie tu jest wybór, ja się pytam?

3. Twoje autorytety najwyraźniej nie muszą opierać sie ani na wiedzy ani na doświadczeniu. Sam to zacząłeś, a ja nie zamierzam prowadzić dyskusji o twoich opiniach, tylko o nauce, bo twoje osobiste opinie mam gdzieś :D

4. "Naszym wyborem jest tylko czy wybierzemy cycatą blondynę czy smukłą brunetkę, a nie czekaj, przecie tą pierwszą, bo duże cyce = dużo mleka dla potomstwa, czy inny pseudobiologiczny bełkot mający usprawiedliwić dlaczego bardziej cię ciągną duże cyce a nie małe :)" gdzie ten wybór? nadal czekam na twoje uzupełnienie i nadal go nie ma, ciekawe czemu.

5. lol, acha, czyli antropologia według Mianolita nie wytrzymała próby czasu, więc się nie liczy do dyskusji. Tylko biologia i Einstein, nikt inny. Weź człowieku się zastanów co ty mówisz :D
Poza tym nadal jesteś w błędzie, bo antropologia fizyczna też istnieje, ale nie raczyłeś nawet zajrzeć na google, więc nadal tego nie wiesz. Badała między innymi fizyczne cechy, budowę kości itp. Jest to jednak bardzo ograniczona gałąź antropologii. Widzialeś Django? Tam był fragment o tym, że w czaszce ludzi czarnoskórych znajduje się jakaś kosteczka, która występuje tylko u nich i która decyduje o tym, że są niewolnikami, bo mają takie cechy jak podwładność. Dlatego nawet najinteligentniejszy czarnoskóry dalej będzie podporządkowany białemu człowiekowi. To jest bardzo przykry, ale jednak przykład jak może wyglądać antropologia fizyczna (zwłaszcza w nieodpowiednich rękach). Innymi słowy, prowadzi to do rasizmu usprawiedliwianego pseudonaukowym bełkotem, dlatego nie można z antropologii fizycznej zrobić najważniejszej gałęzi nauki. Każda nauka służy do wyjaśniania pewnych rzeczy. Nie wyjaśnisz praw fizyki biologią, ani literatury prawem matematycznym. Czy ja ci muszę takie elementarne rzeczy tłumaczyć?

6. Biologia nie jest nad wszystkimi innymi naukami :) i hej, zaprzeczyłeś sam sobie zdanie po zdaniu, nie możesz tego zrzucać na mnie, lol:

"Nigdzie nie napisałem, że decyduje tylko biologia"

"nie ma znaczenia ile jest innych i w jakiej liczbie dyscyplin do których się odwołujesz - bo to biologia i hormony jest czynnikiem decydującym"

to jak jest w końcu? :D weź się zdecyduj lol. Nie decyduje niby tylko biologia, ale jednak to ona decyduje (i nie mów mi że "tylko" jest tu słowem kluczem, sam napisałeś że inne dyscypliny nie mają znaczenia :P). Może przeczytaj swój komentarz zanim go wyślesz, przemyśl, prześpij się z tym, a nie dawaj taki zakalec xD

I się powtórzę: Coś dużo tych wyjątków. Rozumiem jak jest jeden lub parę, ale tu się już zaczynają układać całe stosy wyjątków. Może jednak reguła nie daje rady skoro aż tyle przepuszcza, hm? :) brzmi jak reguła dziurawego sita, a takie się wyrzuca do śmieci :P

Łatwo ci sie odwoływać do małp i szympansów, bo sądzisz że wszystko o nich wiemy. Ale przecież tak nie jest. Jeśli biologia kiedykolwiek dojdzie do takiego poziomu, że np. jest w stanie z pewnością oznajmić "ten obszar mózgu odpowiada za to, to, to i tamto, i za nic więcej, albo przynajmniej te są najważniejsze" to wtedy będzie to wiedza niezadowodna, teraz do takiej jej daleko, choć wiem że chciałbyś by taką była ;) zwykle badania nad mózgiem wyglądają tak: "każ naszym ludzkim świnkom doświadczalnym zrobić zadanie, acha, ten obszar mózgu się zaświecił, super, no to już wszystko wiadomo". No nie, nie wiadomo. Ten sam obszar może się zaświecić przy wykonywaniu czegoś innego, i jaki z tego wniosek? Według biologów najwyraźniej żaden. Kiedy tu się dopiero zaczyna nauka, co nam po samych suchych faktach. Ostatnio w tv dali program "odkryliśmy gen odpowiedzialny na doznania mistyczne, gen Boga!!!", no to oglądam, i co? i dupa, okazało się że niby jest, ale w sumie to nie wiadomo co to znaczy, i przeszli do mózgu i ich podstawą interpretacji było "jak człowiek medytuje lub odmawia modlitwę, to aktywuje się ten sam obszar mózgu, gdy rozwiązuje zadanie matematyczne, bo jest skupiony". I co z tego wynika? Absolutnie nic. A już Boga nie odkryli tym wcale xD nie wiem co dokładnie jest nie tak z metodologią badań biologii i psychologii, ale coś tu wybitnie szwankuje.

Swoją drogą to wszystko co tak usilnie wpychasz na margines jednostkowych wyjątków to tak naprawdę procentowa większość. Wskaż mi inne cywiliacje poza naszą. Mają ją Aborygeni? Czy mieli ją Chińczycy, Japończycy, Koreańczycy zanim na nich napadliśmy i ją narzuciliśmy? Saami? Indianie? A może Afryka ją miała? Można tak wymieniać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że tylko Europa wytworzyła cywilizację. To my jesteśmy WYJĄTKIEM. I póki jej nie narzucaliśmy siłą, nikt inny do niej nie dążył dziwnym trafem. Ale kolega pewnie mi zaraz wyjedzie z ewolucjonizmem, więc uprzedzę: pierwotne ludy pewnie uważasz za zbyt pierwotne by mogły się tak rozwinąć, ale jakby dostali sposobność poszliby w nasze ślady sami z siebie, prawda? A no nie prawda. I są na to dowody. Wielokrotnie Europejczycy próbowali wymusić, wesprzeć lub każdą inną metodą zachęcić ich do wzięcia kolejnego kroku w rozwoju, dali im narzędzia, wiedzę, co sobie chcesz, ale zamiast wykorzystywać czas by robić więcej, budować, rozrastać się, oni wolą z nadmiarem czasu wolnego robić zupełnie co innego. A co takiego? Odpoczywać. Stąd wziął się stereotyp leniwego Indianina swoją drogą. Ale jak to tak, przecież oni POWINNI chcieć dążyć do naszego poziomu? Co, warunki środowiskowe im nie dopisały, nie wystarczająco znoju zaznali? A serio myślisz że taka dobra i przyjazna ta dżungla amazońska jest, że oni nie muszą walczyć o przetrwanie? :D obejrzyj sobie programy przyrodnicze, to sam ocenisz. A co dopiero z Afryką, która NADAL cierpi głód mimo naszej wieloletniej pomocy, i nonstop marnotrawi wszystko? :) i gdzie jest teraz twój ewolucjonizm? Co, tylko jedna Europa powinna przetrwać, a reszta wymrzeć, bo za głupie geny ma? A może jednak to teoria ewolucjonizmu potrzebuje rewizji, hm? Może jednak ewolucjonizmu nie można przyłożyć jak jednej miary do wszystkiego, tylko do wybranych kwestii :) a teraz tylko trzeba ustalić do jakich.

"i możesz mi wyjaśnić dlaczego wspomniany wątek gejów jest nie spójny z moimi założeniami? i jeszcze jedno, o co chodzi z tymi piramidami?"

"Zabawne że twój przykład z gejami, którzy stanowią wedle twych tez "wyjątek" od "bycia normalsem", powinien ci nie móc przejść przez gardło, bo nie jest spójny z twoimi własnymi założeniami i schematem myślenia."

Gej - wyjątek od normy, czyli bycia hetero. Powinien ci się nawet nie pisać w rejestr, zwłaszcza że geje stanowią liczebną mniejszość :P przecież zawsze odrzucasz wszelkie wyjątki, a tu nagle wyskakujesz że ten wyjątek jest zasadny :) co jest w nim na tyle szczególnego że go uznajesz, a innych nie, hm? :D

Wróć sobie do poprzednich komentarzy, Zdzichsiu przytaczał :P i przy okazji geny i memy, do tego też mógłbyś się w końcu odnieść.

post wyedytowany przez Kageyama 2021-11-23 22:27:04
22.11.2021 20:43
Kageyama
5

1. Hmmm taaa bo wypowiedzi takie jak te wcaaaale nie są szowinistyczne: "studia kobiecości powinny zostać obalone" i „jeśli mężczyźni będą zbyt mocno naciskani na feminizację, będą coraz bardziej zainteresowani ostrą, faszystowską ideologią polityczną" oraz "„Ponieważ kobiety go odrzucały [Alek Minassian] był wściekły na Boga. Lekarstwem na to jest przymus monogamii. To właśnie dlatego monogamia istnieje”. To są jego własne słowa, nie czyjeś interpretacje :)

2. To ciekawe, bo do tej pory to TY to właśnie robiłeś, wyciągasz z naszych wypowiedzi tylko to, co ci pasuje pod z góry założoną tezę, lol. A treść uzupełniaj, problem w tym że nadal tego nie zrobiłeś, nadal czekam XD "naturalne pragnienia" i "cechy dziedziczne" wciąż zakładają brak wyboru :) wszystko jest z góry przypisane, my tylko odgrywamy scenariusz zapisany w DNA. Naszym wyborem jest tylko czy wybierzemy cycatą blondynę czy smukłą brunetkę, a nie czekaj, przecie tą pierwszą, bo duże cyce = dużo mleka dla potomstwa, czy inny pseudobiologiczny bełkot mający usprawiedliwić dlaczego bardziej cię ciągną duże cyce a nie małe :)

3. Acha, czyli według ciebie każda osoba niebędąca lekarzem może stwierdzić na co chorujesz? Nie potrzeba ani wiedzy, ani doświadczenia, by to stwierdzić? :D ja tu naiwnie naukowo podchodzę, używam logicznych argumentów, a tu się okazuje że rozmówca woli pierdolić o gustach i opiniach, w dodatku większość z nich to tylko fanbojstwo Peteresona xD w takim razie napiszę jasno i wyraźnie: nie interesuje mnie dyskusja o twoich opiniach względem kobiecych humorków :)

4. Przecież sam napisałeś że 99% kobiet nie wybierze niższego od siebie faceta :) poza tym brak wyboru dotyczył też 99% niskich facetów: muszą gwałcić albo zginie ich materiał DNA! To są wnioski wysuwane z twoich własnych skrajnych tez. Myślałeś że tezy nie niosą ze sobą konsekwencji? :)

5. Nauka =/= technologia. Einsteinowi też zarzucisz że jest już nieaktualny, bo nie pochodzi z 21 wieku? :D
Twój przykład z samochodem tylko udowadnia że wszystko mieszasz. Jest poznanie oparte na doświadczeniu, i na logice, a priori i aposteriori. Żadnego nie możesz wykluczyć, bo zaczniesz pleść bzdury. Dlatego między innymi ciągle powtarzam że nie potrafisz wyciągać wniosków.

6. "po szóste jakie dowody? skoro każdy z nich można bez problemu zbić zachowaniem małp, natomiast podając jakieś skrajne przypadki, które są wyjątkami"
Otóż dowody i argumenty takie jak: zabawy dzieci w innych częściach świata, różne sposoby interpretacji skąd dzieciarnia bierze wzory zachowań na placu zabaw, Freud, Mead, kwestie środowiskowe, pingwin cesarski, osoby aseksualne, Amazonki, Tchambuli, piramidy, definicja cywilizacji, antropologia korzystająca z dorobku innych nauk (w tym najnowszych, jak filozofia umysłu) i zapewne jeszcze więcej, sam sobie zobacz. Coś dużo tych wyjątków, razem mogą stworzyć całkiem pokaźny stos, i jakoś nic z tego nie jest warte twojej uwagi, dlaczego? Bo nie jest tylko i wyłącznie biologią LOL. Podczas gdy biologia to tylko mały stos w porównaniu z innymi naukami, wiec wedle twojego punktu widzenia biologia to MNIEJSZOŚĆ :D
Zabawne że twój przykład z gejami, którzy stanowią wedle twych tez "wyjątek" od "bycia normalsem", powinien ci nie móc przejść przez gardło, bo nie jest spójny z twoimi własnymi założeniami i schematem myślenia. Wiedzę masz, ale wniosków z niej wyprowadzać nie potrafisz, a to że nawet nie widzisz luk w swoim myśleniu jest tylko na to dowodem. Jesteś rozdarty gdzieś pomiędzy tym swoim biologicznym dogmatem, a starym chłopskim myśleniem :)

22.11.2021 17:57
Kageyama
5

Mianolito a ten twój atawizm to najwyraźniej kolejny przykład jak szownistyczne pomysły ubrać w łachmany pseudonauki :) co tam Freud, nieważne że odkrycie natury histerii było przełomowe i wielokrotnie udowadniane jako prawdziwe, że wynikało w tamtych czasach z represji, bardzo im współczesnego zjawiska kulturowego, nieeeee, wszystko to tylko i wyłącznie geny, Freuda wyrzućmy do kosza, czcijmy naszego wielkiego guru sekty szowinistów Peteresona xD

22.11.2021 17:41
Kageyama
5

Lol zwykle czytam całość dyskusji zanim na coś odpowiem, i tak samo było i w tym przypadku. Twoje porównanie z szachownicą według mnie nie pasuje do tego co mówisz o DNA. W każdym przypadku zawsze podkreślasz brak wyboru, a potem nagle "nie, to jednak szachownica". Przykłady? Żadne, lol. Za to pełno takich, które temu zaprzeczają :) Weźmy choćby ten ostatni komentarz. Kobieta nie ma wolnego wyboru partnera, bo "niscy faceci dla niej nie istnieją" LOL. Przegrani na polu DNA, nigdy się nie rozmnożą, chyba zostaje im tylko zostać przestępcami żeby chociaż jakąś kobietę siłą brać, heh? W końcu inaczej nie spełnią podstawowego wymogu i sensu życia, czyli bycia reproduktorem :)

Człowieku, nie gadaj mi tu o humorkach, PMSach i ciążach, sam ich nigdy nie doświadczyłeś, spytałeś dosłownie jednej kobiety, i myślisz że jesteś ekspertem w tej dziedzinie XD miej trochę szacunku wobec płci przeciwnej i nie wypowiadaj się autorytarnie w kwestiach, które jej dotyczą. To tak jakby ci kobieta nagle dyktowała jak to jest mieć siusiaka :P myślę że byś tego nie zniósł albo co najwyżej parsknął śmiechem, ale w drugą stroną to już dopuszczalne, co? :PPP

I znowu ignorujesz wszystkie dowody i przykłady dawane tobie, nie zajrzałeś do niczego, i nonstop odwołujesz się do Petersona. I ja, i Zdzichsiu dawaliśmy ci naukowe teorie, szeroko respektowane i z długim stażem w świecie nauki, udowodnione do dzisiaj wielokrotnie jako prawdziwe. Ty nas za to raczysz współczesnym Peteresonem, który pisze książeczki podręczniki lifestyle'owe w stylu "12 zasad dobrego życia", loool. Tego nie wypada nawet postawić koło siebie na półce, a co dopiero stwierdzać że Peterson jest lepszy od ojców i pradziadów psychologii czy antropologii. A już o jego "prywatno-publicznych" poglądach o płciach to nie wspomnę, bo szowinizmem tu jedzie na kilometr. Ale nie, dalej odwołuj się do niego zamiast do prawdziwych psychologów, mam nadzieję że jesteś potem w stanie spojrzeć na siebie w lustrze bez rzygnięcia :P

21.11.2021 21:33
1
Kageyama
5

Mianolito "nasze warunki psychofizyczne wpływają na kulturę, na nasze role społeczne, ale czy jest na odwrót? oczywiście, odpowiada za to ewolucja (...) gdyby stworzyć społeczeństwo i odwrócić role, to z czasem kobiety stawały by się fizycznie silniejsze (...) ale można to zrobić wyłącznie w sposób sztuczny, w normalnych warunkach, gdzie ludzie mają wybór, to naturalnie tworzą kulturę na typowo role męskie i żeńskie, które wynikają z setek tysięcy lat ewolucji, nie da się tego wymazać z dnia na dzień - kulturą." zgodzę się z tobą, ale z wielkim zastrzeżeniem. Otóż dlaczego taka kultura byłaby stworzona w sposób sztuczny, a obecna ma przywilej bycia "tą prawdziwą"? I jeśli, idąc twoim tokiem rozumowania, weźmiemy pod uwagę, że wszystkie nasze akcje (to przecież próbujesz teraz powiedzieć, absolutnie wszystko!) wynika z genów, to o jakim wyborze my w ogóle mówimy? :) chyba jesteśmy jednak bezwolnymi marionetkami w rękach własnego DNA :P z tego więc wniosek musiałby być taki, że to właśnie dziś, w obliczu kryzysu LGBT i inszych takich, nareszcie mamy wybór :PP a skoro mamy wybór to nie jest to sztuczne. A więc zupełnie na odwrót.

Po prawdzie z wszystkimi twoimi wypowiedziami kolego mam dokładnie ten sam problem. Mówisz z sensem do czasu aż próbujesz wyciągać wnioski i interpretować fakty, bo tu u ciebie leży. W dodatku odpowiedzi innych ludzi traktujesz wybiórczo i odpowiadasz tylko na wybrane przez siebie fragmenty (często nie widząc obrazu całości), i odpisujesz tylko po to, by dalej iść w zaparte i by twoja racja była ciągle na wierzchu, bo najwyraźniej tylko ty jesteś w posiadaniu Jedynej Słusznej Racji, chociaż jest ci udowadniane że w wielu miejscach ta racja szwankuje. Zdzichsiu mimo to ciągle ci nadal odpowiada, ale coś czuje że i jemu się cierpliwość skończyła. Jak bierzesz udział w dyskusji to wypadałoby nie ignorować większości wypowiedzi drugiej strony :P

Tak, prawda, na człowieka wpływa biologia (tez mi odkrycie), tak geny decydują o wielu rzeczach (wyglądzie, chorobach, predyspozycjach blablabla), tak człowiek ma wiele wspólnego ze zwierzętami. Nie powiem jednak że człowiek to tylko kolejne zwierzę, bo głosząc takie tezy równocześnie przyznajesz że cywilizacja to jedna wielka fikcja. Ludzie są ludźmi i traktują się ponad zwierzętami nie ze względu na biologię (sam przyznałeś, mamy ją taką samą, czemu miałoby to nas akurat wyróżniać), ani ewolucję (to tylko przypadkowa wypadkowa), ale dlatego że mamy kulturę - czyli coś ponad samą naturę. Bez kultury równie dobrze możesz wrócić do dżungli i tłuc się z tygrysami - powodzenia swoją drogą :) Ale tutaj nastąpi dla ciebie szok, bo to nie koniec tej dyskusji, żadne qed. Mamy parę faktów, mamy trochę wiedzy, pozostała interpretacja, a ta może być różna, więc tu kolejny szok. Powiedzmy że mamy te twoje dzieci bawiące się na europejskim placu zabaw. Przypadkowe dzieciaki z pobliskich bloków, a więc miszmasz genowy. Dziewczynki siedzą w piaskownicy i robią te swoje babki z piasku, a chłopcy biją się gdzieś w krzakach (twój ideał, prawda?). A teraz załóżmy że większość chłopców poszła do domu na obiad, i zostały ze dwie sztuki, które obiad będą miały później. Mają do wyboru: tłuc się we dwójkę albo dołączyć do dziewczynek. Jak dołączą do robienia babek z piasku czy to znaczy że ich geny są słabsze, czy może wniosek powinien być taki, że dzieci wolą bawić się raczej w grupie niż samotnie? a może po prostu się "wyszaleli" i czas w końcu na inną zabawę? a może po prostu jeszcze nie zostali tak indoktrynowani i jeszcze nie uważają że każda dziewczyna to fuj (ale spokojnie, jeszcze do tego dojdzie, kultura zrobi swoje)? :) Właśnie o to mi chodzi. Nie ma jednego słusznego dogmatu, i żeby naprawdę cokolwiek tu dociec, trzeba zwykle użyć kilku, a nie jednego. Dlatego antropologia jest dobra w interpretacji tego typu zachowań, bo korzysta z dorobku zarówno psychologii (chociażby porównywanie faz rozwoju dziecka z fazami rozwoju ludzkich kultur, nie pamiętam już nazwisk autorów; różne choroby charakterystyczne tylko dla wybranych kultur), biologii (ewolucjonizm w antropologii to jedna z największych rewolucji w tej dziedzinie nauki, odejście od niego również swoją drogą), geografii (warunki środowiskowe), socjologii (zachowania grupowe i podziały społeczne chociażby), i zapewne wielu innych, nie chce mi się wymieniać zresztą, mógłbyś to łatwo wygooglować, ale pewnie znowu ci się nie będzie chciało :)

Swoją drogą ta psychologia do której się tak odwołujesz nie popiera twojego biologicznego dogmatu, przynajmniej nie tak jak sądzisz. Po pierwsze baba miewa humory nie przez geny, tylko według psychologii dlatego, że została wychowana z tak daleko idącymi restrykcjami co jej wypada, wolno i nie wolno, i wielką odpowiedzialnością ("a spróbuj tylko zajść w ciążę przed wyjściem za mąż! Życie sobie zmarnujesz!"), że zwyczajnie sama nie ma czasu ani sposobności się wyszaleć. Myślisz że jakie było psychologiczne podłoże kobiecej przypadłości zwanej histerią? Geny? Absolutnie nie, tylko seksualne represje w stylu "leż plackiem i myśl o Anglii". Freud się kłania i pozdrawia. Poczytaj, może się czegoś nauczysz nowego poza biologią, poszerzysz horyzonty :D

19.11.2021 23:31
2
Kageyama
5

o, bait zadziałał, odsiał najgorszych, a mimo to wytoczyła się normalna dyskusja niżej :D normalnie jak powiew świeżego powietrza.

Zdzichsiu akurat co do Rowling to niestety, ale to ona sama zawaliła po całości. Popełniła pseudonaukowy esej, poparty rzekomo "własnym doświadczeniem" (wspomniana jedna osoba trans, która jest jej znajomą) oraz rozmowami z lekarzami, a ich wypowiedzi bezkarnie sobie zinterpretowała jak chciała, bez żadnej wiedzy. A co było jej tezą? że wszystkie osoby trans są rzekomo "namawiane" już za młodu do zmiany płci, że są "zagubione" (po prostu jeszcze nie odkryły w sobie swojej "kobiecości", czymkolwiek miałoby to być, bo nie zostało przez nią ani razu zdefiniowane) i generalnie nawet jeśli jakieś pojedyncze przypadki czują się lepiej po zmianie płci, to tysiące tego żałują. Statystyki wyssane zupełnie z palca, wystarczy trochę pogooglować by je obalić, w dodatku interesowały ją tylko kobiety zmieniające płeć, a nie mężczyźni, choć to ci drudzy ją tak bardzo przerażali, bo na pewno robią to po to, by włazić potem "prawdziwym kobietom" do przymierzalni i je gwałcić :) także jej ostatecznym wnioskiem było, że osoby trans absolutnie nie powinny być traktowane jak płeć, którą się naprawdę czują. Może i niewiele osób przebrnęło przez cały ten jej długi esej by mieć własne zdanie, ale ja akurat tak, i wcale się już nie dziwię że wywołała tym takie hejty. Powinna była jednak się wycofać ze swoich ignoranckich opinii i przyznać że niewiele wie w temacie, zamiast udawać że jest w tej kwestii autorytetem.

Mianolito "nasze role w społeczeństwie nie wynikają tylko z narzucanych ról, ale z naturalnych pragnień i cech dziedzicznych przypisanych danej płci - kultura nie wynika sama z siebie tylko z naszych naturalnych ról, takich jak samiec i samica, myśliwy i obrońca stada, matka i opiekunka dziecka - mamy wgrany zespół naszych zachowań konkretną rolę do odegrania." - cechy może i tak, ale od kiedy to "naturalne pragnienia" są zapisane w chromosomach? :D jeśli sądzisz że dziewczynki rodzą się z pragnieniem rodzenia dzieci, to chyba trochę tutaj naginamy rzeczywistość. Wszystko co wymieniłeś to są role kulturowe. Myśliwy, matka, obrońca, opiekunka, co tylko chcesz. W gruncie rzeczy nie istnieje nic poza rodzeniem dziecka, co by się wpisywało w "rolę biologiczną". Żyjemy od urodzenia zatopieni w kulturze, stąd dyskusja w nauce "co jest ważniejsze, kultura czy natura" jest wciąż nierozstrzygnięta. Ale z jakiegoś powodu orędownicy biologii mają w zwyczaju upierać się, że wszystko co kulturowe to tak naprawdę czysta biologia, choć biologii nie obchodzi podział prac społecznych :D samiec pingwina cesarskiego wysiaduje jajo zamiast swojej "żonki", i jakoś dziwnym trafem natura na to pozwala! xD

"chcesz mi powiedzieć, że praktycznie wszystkie kultury które rozwijały się na świecie oddalone od siebie o tysiące kilometrów i nie mające ze sobą kontaktu rozwijały się podobnie z podziałem na role męskie i żeńskie bo tak sobie wymyślili? bo taką miały kulturę?" - czyli sądzisz że kultura = coś, co sobie wymyśliliśmy, bajeczki dla dzieci. lol, nie. Jeśli jakieś kultury rozwijały się w tym a nie innym kierunku, to zwykle były ku temu praktyczne przesłanki, ale nie zawsze. Jest mnóstwo zwyczajów kulturowych, którym ciężko przypisać praktyczne znaczenie (takie jak przetrwanie, efektywniejsze działanie itp.), a które będą respektowane mimo bycia szkodliwymi lub po prostu mało efektywnymi. Dlaczego? Bo wszędzie na świecie nikt nie siedzi i nie duma, ale dlaczego robimy coś tak a nie inaczej, tylko to robi, bo jego cała rodzina też tak robiła. To jest najprostszy przekaz wzorców kulturowych zresztą. Jakby wszystko było dyktowane biologią, to po co istniało by choćby coś takiego jak ozdobny haft? by kobiety się nie nudziły? wystarczyłoby przecież żeby ubrania były mocne i praktyczne, po co to obszywać jednym z tysiąca możliwych wzorów z kwiatkami czy innym badziewiem? hm? xd cały ten czas haftowania kwiatków można byłoby poświęcić na coś pożyteczniejszego przecież. A tu się okazuje że w niektórych kulturach, żyjących w naprawdę ciężkich warunkach, jeśli kobieta nie ma całego wiana obszytego mega skomplikowanymi wzorami, to za mąż jej nikt nie weźmie. Po co taki skomplikowany zwyczaj, jak wystarczyłoby trochę siana i dzieciak gotowy i bez tego? :D przedłużenie gatunku chyba tego nie potrzebuje? my tu w Polsce sobie przecież radzimy bez tego ;)

Swoją drogą przykład zabaw naszych europejskich dzieci nie podważa faktu, że w innych kulturach dzieci mogą bawić się inaczej. W Afryce dziecko w wieku pierwszych klas podstawówki potrafi samo zrobić sekcję małemu zwierzątku, wyjmie narządy, ponazywa, a potem włoży na swoje miejsce z powrotem :D fajna zabawa, prawda? bardzo podobna do naszych kulturowych zabaw, jak przypuszczam :P
swoją drogą u nas dziewczynki też lubią ostrzejsze zabawy, i jak im pozwolić tez będą się bawić samochodzikami i łazić po trzepakach, zamiast bawić się w dom. Problem w tym że dziewczynki od maleńkiego się wychowuje że mają być grzeczne i ugodowe, a chłopcy mają jedno przykazanie - "mają się wyszaleć". Może gdyby wychowywano by ich na odwrót okazałoby się że dziewczynki też mają agresywne tendencje w naszej kulturze, a nie wpisaną rzekomo w geny łagodność.

19.11.2021 03:45
odpowiedz
37 odpowiedzi
Kageyama
5

Czy ktokolwiek tu w ogóle słyszał o rozróżnieniu na płeć kulturową i biologiczną? Bo już czytać nie mogę tych wszystkich komentarzy, w których samce się oburzają że wiedzą o miesiączkach więcej od samych kobiet, choć nawet nigdy ich nie doświadczyli. Łaskawie zamknęlibyście jadaczki przynajmniej w kwestii czegoś, czego nigdy nie doświadczyliście i o czym nie macie siłą rzeczy zielonego pojęcia. Kult hormonów, estrogeny i testosterony są najważniejsze, mają decydować o wszystkim w twoim życiu, nawet o wielkości zarobków. Płeć kształtuje się dopiero w trakcie ciąży, a to oznacza że wszyscy zaczynamy od bycia tym samym zlepkiem. Każdy z was miał potencjał zostać zarówno kobietą jak i mężczyzną, wow! Ale nie płcie to święta granica, tego się nie da w żaden sposób przekroczyć, tak jak nagle nie mogę sobie przemienić się w konia. LOL. Inna płeć = inny gatunek, heh? Weźcie się trochę doedukujcie, bo niedługo dołączycie do kolejnego grona w stylu płaskoziemców. Kopernika też byście pewnie uznali za "lewacką" teorię i to wyłącznie w imię tego, że "to słońce krąży wokół ziemi, tak mówili przecież z dziada pradziada, więc tak musi być". Właśnie to tutaj robicie, wypowiadając się w tematach o których nie macie zielonego pojęcia i o których nie zamierzacie nigdy żadnego pojęcia mieć. Nie ma to jak się przechwalać szalenie uproszczoną wiedzą wyniesioną z lekcji biologii ze szkoły, często tak dalece uproszczoną, że by potem taką wiedzę naprostować potrzeba przeczytać naprawdę wiele, i to nie żadnych newsweeków.

A Rowling może i jest dobrą feministką, ale nic poza swoim feminizmem nie widzi, w tym problemów innych grup społecznych, o których zresztą zdecydowała się wypowiadać. Stwierdziła że wie wszystko lepiej od nich, bo "ma jedną sztukę w swoich znajomych, która jest trans" i to według niej wystarczy by być autorytetem, dlatego narobiła sobie bigosu na własne życzenie. Dziwię się że jej tak bronicie, skoro rzekomo brzydzicie się działaczami o zbyt wąskich poglądach, w tym uprawianym przez Rowling rodzajem feminizmu.

13.04.2021 17:56
2
Kageyama
5

:D :D no i proszę, kolejne kopiuj wklej w dyskusji!

Z twoich wypowiedzi coraz bardziej staje się jasne, że nie jesteś w ogóle zainteresowany jakąkolwiek dyskusją, tylko wpychasz ciągle swoje jedno zdanie jak zacięta płyta. Nie rozpoznajesz odniesień, które zna każdy wykształcony człowiek, i nie rozumiesz nawet kiedy cię wyśmiano ani kiedy spaliłeś się w dyskusji. I jeszcze mieszasz tutaj jakieś negocjacje biznesowe od czapy, kiedy chodzi ci o retorykę. Ciągle popełniasz tego rodzaju błędy. Radzę trochę więcej poczytać, doedukować się, i to nie z podejściem w stylu "i tak się z tym nie zgodzę" założonym z góry, bo w ten sposób to nigdy się niczego nowego nie dowiesz :)

O płci masz w pierwszym moim wpisie. Wróć tam sobie do niego. Masz tam i o biologii, i o kulturze. Szok!

Co do człowieka vs kultury, najpierw wypadałoby zacząć od pytania czym w ogóle jest kultura. I nie jest to prosta kwestia znowu, bo istnieje wiele definicji i można powiedzieć że do dzisiaj wciąż odkrywamy jak wielki wpływ ma na wszystko. I tak, jest to wszystko płynne, pozbawione "twardych argumentów" i pełne niuansów. Dlaczego? Bo tylko matematyka i prawa fizyki mogą się pochwalić twardymi argumentami, ale ich nie przyłożysz do kultury ani do wielu innych spraw, bo się nie da. Potrzebują innej metodologii, może i w twoich oczach gorszej, ale to twoja własna, prywatna opinia, a nie obiektywna prawda. O jeny, chyba już o tym było w tej dyskusji, ciekawe gdzie, może dwa czy trzy komentarze temu :P

Ja ci wykładać eseju na temat kultury nie zamierzam, zresztą niezależnie od tego co powiem, i tak BrzydkiBrzydal będzie uważać że kultura to tylko gry wideo, muzyka i inne "nadprogramowe" przyjemności, bez których człowiek się przecież w życiu obejdzie :P tak wynika z twoich dotychczasowych, jakże "trafnych" wypowiedzi o kulturze.

Odpowiedź na dalsze zaczepki już sobie daruję, bo ja nie chcę zejść do twojego poziomu argumentów, a zwłaszcza ad personam, które są najwyraźniej twoimi ulubionymi :)

13.04.2021 03:16
2
Kageyama
5

Co było najpierw: jajko czy kura? No chyba kura, bo ktoś musiał to jajko urodzić. No ale skąd ta kura, jeśli najpierw nie wykluła się z jajka? Zabawne, jakoś nigdy nie pytają o koguta :DDD jakiś on taki nieistotny!

Pewnie nigdy nie zrozumiesz że dostałeś już na to odpowiedź na 100 różnych sposobów, ale nie szkodzi, kto zrozumiał ten zrozumiał :)

Rozbawiłeś mnie, ale kiedyś trzeba powiedzieć dość. Jesteśmy na GOLu i coraz mniej w temacie artykułu. Dziękuję moderatorom że tego zawczasu nie ukrócili, ale ten offtopicowy temat znowu wraca do początku, więc będę tym mądrzejszym, i to zamknę tu i teraz :)

13.04.2021 02:40
4
Kageyama
5

Km782 dzięki, fajnie wiedzieć, że moje wywody komuś sprawiły przyjemność w czytaniu :) odpisuję tu tylko głównie by Ci odpowiedzieć. Ta dyskusja to było trochę jak rzucanie grochem o ścianę, także teraz czuję, że nie było to tylko stratą czasu. Jestem doktorantem antropologii, także to moje klimaty. Co prawda specjalizuję się w folklorze, ale swego czasu popełniło się potężny research na temat mitu kultury prymitywnej, bo oryginalnie o tym miał być mój doktorat. Ale wyszło, cóż, różnie, jak to na uniwersytecie gdy profesorowie kłócą się między sobą o czym ty masz pisać. Nie piszę bloga ani nic w tym stylu, zresztą przez większość studiów nie było nawet na to czasu, ale w sumie... pomyślę nad tym. Może najwyższy czas wykorzystać ten okres pandemii kreatywnie.

BrzydkiBrzydal LOL świetnie się czyta te twoje wylane wiadro triumfu z niczego! Nie chcę ci już w sumie odpisywać, ale to mnie mega rozbawiło :) Widzisz, właśnie dlatego że dyskutować nie potrafisz i ciągle odskakujesz z tematu jak zepsuta sprężyna, a wszystkie argumenty przeciwnej strony wylatują ci drugim uchem, ja nie mam zamiaru brać dalszego udziału w tej farsie. Dostałeś odpowiedź na wszystko, co napisałeś już wcześniej, ale ty to notorycznie ignorujesz i ciągle się powtarzasz (twój ostatni wpis to jedna wielka powtórka niewnosząca nic nowego), ja już nie zamierzam. A jeśli serio rozmawiałeś z jakimikolwiek kobietami (czy w ogóle z kimkolwiek), to im zwyczajnie współczuję, bo z tobą rozmawiać się nie da: to tylko ty nawijasz ciągle to samo do innych, nie słuchając ich wcale.

Czytaj sobie te artykuły na zdrowie, i tak wiem że nic z tego nie wyniesiesz. Nie mam co do tego złudzeń już od momentu podrzucenia ci ich. Jakbyś mógł zresztą coś z nich wynieść, skoro twoim ostatnim atakiem na mnie są argumenty ad personam (i to jeszcze czysto fantastyczne). Po prostu zaczepiście się tym pogrążyłeś :DD na płaszczyźnie dyskusji właśnie poległeś na wszystkich frontach i jeszcze sam się dobiłeś, absolutnie nie zdając sobie z tego sprawy. Podniosę za to kielicha, bo to piękny widok :)

12.04.2021 23:32
2
Kageyama
5

O, dzięki :) czasem nie potrafię się już powstrzymać, bo jak mi gostek z Kartezjuszem wyjechał, to mi działo w czołgu odpaliło samo xD ale serio, fajnie się dowiedzieć, że nie jest się jedyną osobą tutaj, która ogarnia temat.

Słuszna uwaga. Szkoda że dyskusja nie mogła pójść w tym kierunku zamiast "matematyka to jedyna prawdziwa nauka". No ale na GOLu się nie da :(

12.04.2021 23:13
3
Kageyama
5

A jak ktoś ograniczony czymś tak prostackim jak stereotypy dotyczące płci może mieć wolny umysł? Hm hm hm :) nawet wielcy myśliciele mieli swoje ograniczenia i wady, ale to zupełny offtopic teraz.

Oj ziomal, ja tutaj nie robię terapii grupowej ;) a dystans emocjonalny to ja mam wrodzony, a temat wrodzoności to przecież twój ulubiony :)

Hej, skoro wierzysz tylko w matematykę, a nie żadne pokrętne "emocjonalne" (chyba masz na myśli subiektywne, swoją drogą) badania, to w takim razie wiedz że biologia to także nie matematyka, i w jej "badania" też nie powinieneś wierzyć. Głównie dlatego że wnioski z niej wysnuwane nie mają metodologii, w którą ty mógłbyś uwierzyć, bo matematyki do niej nie przyłożysz.

"Często dopasowując metody osiągasz rezultat który chcesz osiągnąć." tylko jeśli nie masz odpowiedniej metodologii, która cię przed tym uchroni. Dlatego ignorantom Kowalskim nie dajemy wyników do analizy, tylko odpowiednio wykształconym ludziom. Szok.

Swoją drogą to co zapodałeś to tylko eksperyment myślowy (nawet nie psychologiczny), a nie żadne badania. Przypomina to trochę Rousseau i jego traktat o Emilu. Ciekawe dla rozważań filozoficznych, ale jak to z rozważaniami filozoficznymi często bywa - to wszystko czysta teoria. Jeśli chciałeś zapodać przykład z badań nauk humanistycznych wraz z ich wieloma możliwymi interpretacjami, to ci to nie wyszło, bo to inna bajka. W podesłanych przeze mnie artykułach masz całkiem spoko przykład, po co operować na czymś wyssanym z palca, zamiast na prawdziwym materiale? No chyba że twoją motywacją jest manipulacja wynikami, by osiągnąć rezultat z góry przez siebie założony. Hm hm hm :)

Problem z matematyką jest taki, że do pewnych rzeczy się nie nadaje :D

Ten mit o "dawnych czasach" to kolejne pokłosie ewolucjonizmu. Wymyślili to generalnie ludzie siedzący w swoich gabinetach, nie wystawiających nosa ze swojej dziupli, na bazie bardzo mało rzetelnie zrobionych opisów podróżników na temat "egzotycznych kultur". Bez osobistego doświadczenia, bez żadnej metodologii, na bazie przypadkowych niezweryfikowanych "faktów", pasujących im do założonej z góry tezy. Więc w gruncie rzeczy robili dokładnie to, co ty teraz odstawiasz. Halo, nauka od tego czasu się rozwinęła. Nie wierzymy już we Flinstonów ;) pora poczytać faktyczne badania antropologiczne dotyczące tzw. "prymitywnych kultur", na których bazie wymyśliliśmy sobie teorię, że my też kiedyś siedzieliśmy w jaskiniach i walczyliśmy o byt mając na sobie sukieneczkę z trawy. Tak naprawdę nie wiemy jak zaczynała "nasza kultura", bo nie zostawiła po sobie innych źródeł niż archeologiczne. Metodologia interpretacji znalezisk archeologicznych z tak odległego okresu raczej by cię nie zadowoliła :)

A wracając do antropologii, kultury prymitywne NIE SĄ takie same. Ich system wierzeń, organizacja "plemienna", sposób myślenia i działania ludzi, wszystko się różni, a podobieństw nie jest wcale za wiele. Nie pójdziesz do amazońskich Indian, do mieszkańców Afryki i do aborygenów z Australii, i nie zobaczysz tej samej kultury, tylko dlatego że to obecnie trzy najbardziej pasujące nam do "mitu jaskiniowego" kultury na świecie. Kobiety i mężczyźni w tych kulturach także zachowują się inaczej, a nie tak jak by ci to dyktowała twoja wizja "biologii", że niezależnie od kultury i miejsca na ziemi będą zawsze z planety Mars i planety Wenus. W Oceanii jest pewna kultura, w której dzieci do czasu osiągnięcia "pełnoletności" nie są w ogóle klasyfikowane jako "chłopcy" i "dziewczęta". I wcale nie jest to wyjątek potwierdzający regułę. Wiele kultur ma swoje własne prawa kulturowe, które w ogóle nie pasują do twoich stereotypów. Niektórzy badacze spekulują nawet, że Aborygeni zaczynali jako matriarchalna kultura (mężczyźni z czasem ukradli kobietom władzę i zdominowali je przemocą). Także tendencja całkiem odwrotna do przedstawionej przez Ciebie.

Nie można stwierdzić faktów bez badań. Dlatego badania są ważne. Nie wiem na czym opierasz swoje "fakty", ale najwyraźniej na własnych wyobrażeniach, co oznacza, że nie są to wcale fakty. Można znać prawa nauki ścisłej, które będą zawsze sprawdzalne w panujących tutaj warunkach, ale one nie powiedzą ci nic na temat płci. To że woda gotuje się w 100 stopniach nie ma żadnego przełożenia na płeć. A skoro wierzysz tylko w takie prawa, to wypadałoby zamknąć japę w innych kwestiach, bo siłą rzeczy kwestie płci będą dla ciebie nigdy niesprawdzalne i nienaukowe :D

Poza tym widzę że ty jesteś zwolennikiem kultury przemocy, więc ja z tobą już rozmawiać nie zamierzam. To był mój ostatni komentarz w tym temacie :) I hahahaha, widzę że argumenty się w końcu skończyły i zaczęło się wyzywanie od bab. Nie chce mi się pisać z takim chodzącym stereotypem, bo nawet to wyzywanie od bab to aż kłuje w oczy stereotypem :D Mimo wszystko życzę miłej lektury artykułów :)

12.04.2021 18:50
3
Kageyama
5

BrzydkiBrzydal dziwi mnie trochę ta fetyszyzacja chwilowych doznań. Niedaleko to pada od uzależnienia ;) ja jestem za dawkowaniem sobie wszystkiego w pewnych ilościach, bo jak coś się robi za dużo np. je czekoladę (też cię mózg za to wynagradza poczuciem szczęścia), to potem ma się ochotę co najwyżej zwrócić zawartość żołądka :P i to też daje ci sygnał "nie przesadzaj z tym, bo inaczej doprowadzisz do swojej śmierci". To tylko instynkt przetrwania, nie ma tutaj żadnej filozofii. Ale jak to bywa, ludzie lubią sobie ją dorobić do wszystkiego.

Coś mi podpowiada, że chyba zamiast Kartezjusza powinieneś zajrzeć do egzystencjalistów pokroju Heideggera lub Kierkegaarda. To dokładnie te same klimaty, które właśnie opisałeś. Ja osobiście uwielbiam Nietzschego :) poza tym popieram czytanie filozofii, bo to dobra rzecz jest.

"Co zabawne jeśli ( choćby na sile) zaczniesz sobie wmawiać ze nic nie znaczysz to napotkasz na opór. Spróbuj, przetestuj."
Wiesz, może za pierwszym czy tam drugim razem natkniesz się na "opór", ale to nie jest aż takie odkrywcze jak ci się wydaje. Wspomniani egzystencjaliści wpadli na to na długo przed tobą i zaszli w swoich rozważaniach również o wiele dalej. Stąd też polecam ci ich lekturę. Ba, są pewne kultury, w których kolektywizm jest oceniany wyżej od indywidualizmu, chociażby bardzo nielubiane na GOLu kultury azjatyckie :P może i nie będzie to wyrzeczenie się swojego "ja" na poziomie Celestial Emissary z Bloodborne'a w rodzaju "jeden umysł w wielu ciałach", ale i tak jest to ciekawe że można oprzeć kulturę na czymś innym niż wyniesionym na piedestał indywidualizmie.

No i wracamy do głównego tematu. Wiesz, coś mam wrażenie że to twoje odrzucanie kolejnych pewników, takich jak własne "ja", ma u Ciebie głównie na celu odsunięcie się od innego niewygodnego tematu, czyli konfliktu natura vs kultura. Wszystko co mówię rozbija się u Ciebie o próżnię, a nie widzę sensu powtarzać znowu tego samego, tylko po to by znowu zostało to zignorowane. Ale nie martw się, zostawię cię z paroma użytecznymi linkami, bo naprawdę były już od wielu lat prowadzone badania w kwestii stereotypów myślenia kobiet i mężczyzn w sprawach seksu. Wystarczy poczytać :)

psychologytoday.com/us/blog/the-sexual-continuum/201112/how-often-do-men-and-women-think-about-sex

menshealth.com/sex-women/a28483383/how-often-think-about-sex/

smh.com.au/lifestyle/life-and-relationships/women-think-about-sex-more-than-men-do-according-to-new-survey-20141119-11pffg.html

timesofindia.indiatimes.com/life-style/relationships/love-sex/why-women-think-about-sex-more-often/articleshow/9026323.cms?

www.medonet.pl/zdrowie/wiadomosci,padl-stereotyp--ze-mezczyzni-mysla-tylko-o-jednym,artykul,1653441.html

focus.pl/artykul/seksualnosc-kobiet-obalamy-stereotypy

Dwa ostatnie zamieszczam tylko dlatego że odnoszą się do innych badań z wcześniejszych angielskich źródeł. Normalnie Focusa nie uważam za dobre źródło czegokolwiek, ale nie wiem jak u Ciebie z angielskim ;) W dodatku radzę przyjrzeć się ich wnioskom z badań, bo to jest najważniejsze. Oni mają metodologię, wiedzą jak wyniki interpretować, my przeciętni ignoranci Kowalscy nie mamy wystarczającej wiedzy psychologicznej by wysnuć własne wnioski :P tak samo by coś obserwować wypadałoby mieć kontekst i najlepiej spytać drugą stronę (w tym przypadku kobiety! w liczbie bardzo mnogiej) jak ta kwestia u nich wygląda. Obserwować kobiety jak zwierzęta w zoo dwa razy do roku to nie jest nauka :P za to powyższe badania są nauką, nawet jeśli ktoś bardzo nie lubi psychologii bądź podważa jej metody.

A ja nie zamierzam dyskutować z kimś, kto twierdzi że wystarczy poobserwować jak dziewczynki i chłopcy bawią się na placu zabaw, by wiedzieć że ich mózgi są zbudowane inaczej. Litości, sposobów interpretacji dlaczego bawią się inaczej jest naprawdę wiele, a nie tylko jedna słuszna interpretacja którą ty wyznajesz.

Po pierwsze, wychowujemy dziewczynki by były bezkonfliktowe, nieagresywne i potulne (a potem je obwiniamy jak coś im się stanie, choć nie uczymy ich jak skutecznie się obronić), a na chłopców jest tylko jedna rada "to chłopcy, muszą się wyszaleć".

Po drugie, dziewczynki też lubią bawić się samochodzikami i wcale nie muszą kochać zabaw w stylu "udajemy dom". I vice versa. W mojej podstawówce na przerwach wychodziliśmy przed szkołę i rysowaliśmy domki na ziemi, ogradzaliśmy je kamieniami, a potem tłukliśmy kotlety z trawy i posypywaliśmy piaskiem by przyprawić. Bawili się tak wszyscy, i dziewczynki i chłopcy. Chłopcy zwykle przykładali się o wiele bardziej do rysowania i grodzenia domu. Jako że nie było nic innego do roboty, nieliczni rezygnowali z tej zabawy. Czy na tej podstawie mogę wysnuć wniosek, że chłopcy wolą bawić się w dom bardziej od dziewczynek? No nie, nie mogę, bo to byłoby zbytnie uogólnienie. Ale ty najwyraźniej możesz tak robić i uważasz to za naukowe podejście :)

Po trzecie, i najważniejsze, dzieci bawią się tak jak większość dzieci dookoła. Nawet będąc małym smarkiem nie wypada odstawać. A jeśli dziewczynka, która bawić się w dom nie lubi, pójdzie bawić się do chłopców, to co się stanie? Zaczną ją wytykać palcami. Jaka dziwna dziewczynka, nie wie gdzie jej miejsce? Dzieci w zabawach odtwarzają podział obowiązków panujący w domu. A tam widzą mamuśkę w kuchni i tatuśka z pilotem od tv leżącego na kanapie. Ot, cała tajemnica.

A to tylko trzy możliwe wytłumaczenia dlaczego chłopcy i dziewczynki bawią się inaczej, można wysnuć tutaj o wiele więcej wniosków. No ale jeśli wolisz by świat był prosty i niezłożony, a wszystko miało tylko jedną słuszną przyczynę, to proszę bardzo, wierz sobie w stare, obalone już mity. Ale ja mam ci to prawo wytknąć :)

Poza tym ty wiesz, że to nie działa w jedną, tylko w obie strony, prawda? Struktura mózgu wpływa na to, jacy jesteśmy, ale to jacy my jesteśmy i co robimy zmienia naszą strukturę mózgu, o proszę tu chociażby: www.benchmark.pl/aktualnosci/nalogowe-granie-zmienia-strukture-mozgu.html skoro już jesteśmy na stronie o grach, to przynajmniej w temacie :P

post wyedytowany przez Kageyama 2021-04-12 18:53:13
12.04.2021 02:50
4
Kageyama
5

BrzydkiBrzydal cóż, ja uważam przeciwnie: co z tego że posiadamy płeć i naszym "biologicznym" celem jest przetrwanie gatunku, a nie nas jako indywiduum? I tak z przetrwania gatunku nic obiektywnie nie masz. Rodzisz innych ludzi, którzy są tak jakby podobni do Ciebie, ale jednak... no, inni. Tyle że przez jakiś czas będziesz pamiętany, może jakąś linię rodową założysz. Meh. Za dużo myślenia o jakiejś dalekiej, trudnej do ustalenia przyszłości, za mało o tym, co tu i teraz. Pokładaj nadzieje w nowym pokoleniu które urodzisz, a ono może i tak stwierdzić że "twojej" linii rodowej nie przedłuży. I klops. Poza tym kto powiedział że ta linia rodowa jest "twoja"? A nie założył jej jakiś twój praprapraprapra+infinity przodek? To twoja linia, jego, wasza wspólna? Niczyja? Jakby się tak cofać i cofać, to można dotrzeć do korzeni ludzkości, gdy wszyscy byliśmy w jakiś sposób spokrewnieni ;) może i ładny koncept, ale cóż nam z niego, nadaje się co najwyżej na poezję :D

Widzę czasem jak ludzie idealnie do siebie dobrani znajdują się nagle zupełnie przypadkiem, oddzieleni kilometrami, kulturami, językiem i innymi granicami zdrowego rozsądku, i wtedy przywraca mi to wiarę w ludzkość :)

Nie twierdzę że ludzie rodzą się równi. Ba, wręcz przeciwnie. Przecież jak się urodzisz biedakiem to nie masz szans się potem nagle stać kolejnym multimiliarderem (chyba że jesteś wyjątkiem, wyjątki się zawsze zdarzają). Ale i tak nie musi to oznaczać że niczego poza miejscówką pod mostem nie osiągniesz. I tak jest już z tym lepiej niż kiedyś, kiedy różnice w pochodzeniu determinowały twoje perspektywy życiowe. I o to mi chodzi, skoro odchodzimy (wciąż i wciąż, to nie jest skończony proces) od tego, by pochodzenie społeczne nas definiowało, to i płeć kulturowa wcale nie musi. Celem społeczeństwa powinna być próba niwelowania różnic społecznych, a nie ich gruntowania lub nawet wzmacniania.

Co do tego mitu co zapodałeś o facetach, to jest to już od jakiegoś czasu udowodnione, że kobiety też ciągle myślą o seksie. Wow, wiem, niesamowite, to nie jest nisza facetów ani nie wynika to z pokładów testosteronu. A dlaczego? Bo to naturalna potrzeba, tak jak zaspokajanie głodu, zapewnianie higieny, potrzeba bezpieczeństwa. Nie ma co gloryfikować tutaj ani testosteronu ani estrogenów, ani żadnych innych hormonów. Jeśli kobiety uprawiają mniej seksu to tylko i wyłącznie dlatego, że nie chcą być ciągle w ciąży. Jakby każdy stosunek wiązałby się dla Ciebie z ryzykiem ciąży, też miałbyś bardziej mieszane uczucia wobec tego. Właśnie o to się głównie rozchodzi, doświadczenia kobiet i mężczyzn są różne. Ale tak naprawdę doświadczenia każdej osoby z osobna też są różne, niezależnie od płci. Niektóre się pokrywają z płcią, a inne wcale, ale znowu: gloryfikacja pewnych cech nad innymi zachodzi tutaj trochę bezpodstawnie. No bo jedna osoba nie może być jednocześnie po obu stronach, więc jest to nie do sprawdzenia i nie do porównania. A jednak uparcie to właśnie robimy: porównujemy perspektywy, do których tak naprawdę nie mamy wglądu, bazując na własnych, wymyślonych wyobrażeniach. Tak właśnie m.in. rodzą się stereotypy.

Nie wiem czemu aż tak boisz się znaku równości. Czemu równość musi tutaj pociągać wniosek, że mężczyzna i kobieta są absolutnie tacy sami? Czy dwoje mężczyzn, przy których pewnie postawiłbyś znak równości, jest takich samych? Na jakiej podstawie? Życie to nie jest uproszczone równanie matematyczne.

Życie tak nie działa, a ja mam znajomych którzy podzielają moje poglądy, jakkolwiek dzięki za miłą intencję ;) jedyne co mnie naprawdę zirytowało to wykorzystanie przez Ciebie Kartezjusza w tak niecnej argumentacji wcześniej xD

11.04.2021 22:21
5
Kageyama
5

BrzydkiBrzydal no to polecą twoje własne cytaty...

1. "Teraz wydaje się do nie do pomyślenia ale większość ludzi tak naprawdę nie myśli, jedynie PODĄŻA. Jednostek potrafiących poddać w wątpliwość coś wzięte przez ogół za pewnik było, jest i będzie mało. „Wątpię wiec myśle, myśle wiec jestem”
nie są to Twoje poglądy? :D a co w takim razie, obiektywna prawda? :D

2. A pardon, gdzie tam nie było transfobii w takim razie? :)

3. Wbrew pozorom bardzo wiele swoich poglądów tu zamieściłeś. Chociażby o tutaj: "Dla przykładu Moim zdaniem zdecydowana większość feminizmu ( ZwlaszcA każda kolejna „fala”) to bzdura, natomiast ruch BLM plus Lgbt ( nawet nie wiem czy to dobrze napisałem ) to w większość komunizm w modnym płaszczu udający nowa ideologie." :PP

Lol, oczywiście że biologia przeważa o pewnych rzeczach i daje nam określone predyspozycje, geny itepe itede. Na przykład obala mit, że każdy może być olimpijskim medalistą, jeśli tylko będzie ciężko trenował :D tu sie zgadzamy przecież, tylko ty wolisz statystykę. Ja odnoszę to w poprzednim komentarzu też do płci: "płeć determinuje pewne cechy fizyczne, na których bazie można wysnuć wnioski dotyczące predyspozycji jednostek do pewnych zadań". Ale czy to znaczy, że skoro mamy te predyspozycje, to musimy koniecznie z nich korzystać? One nie są przecież nawet ograniczone tylko do płci, co oznacza że możemy ich nawet nigdy nie odkryć przed śmiercią. Predyspozycje to wciąż tylko predyspozycje, które mogą ale nie muszą nas określać. I tym też jest płeć.

Co do twoich "dwóch spraw":
1. No są inne. I co z tego? :D ja tam pamiętam że w przedszkolu za moich czasów dziewczynki były nawet agresywniejsze od dość wystraszonych "tymi dziwnymi dziewczynkami" chłopców lol. Dobrze wychowane i grzeczne dziewczynki to efekt stopniowego wdrażania w kulturę w procesie wychowawczym. Są chłopcy którzy bawią się lalkami, są dziewczynki które wolą samochodziki, jak to się kiedyś mówiło. Płeć determinuje tą "inność" znacznie mniej niż kultura.

2. lol a ja nie mówię że źle. Niech sobie robi taka co chce, jak jej to odpowiada :D tak samo jak facet chce zmienić płeć (nawet bez operacji), bo pasuje mu wizja bycia podporządkowaną kobietą, to droga wolna. Jak chce być podporządkowany bez bycia kobietą, też droga wolna. Jak chce być różowym jednorożcem, trzecią płcią, albo żadną i być tytułowany przez "wy", też droga wolna. W końcu nie można myśleć o innych ludziach tylko przez pryzmat ich krocza. Ile jeszcze mamy zamiar podsumowywać zachowania ludzi na zasadzie "bo są kobietą", "bo są facetem". Jakby to co było w spodniach definiowało wszystko co myślisz, robisz i kim powinieneś być.

Jeśli "zależność" wyszła negatywnie to tylko dlatego, że jest to w gruncie rzeczy nierówność społeczna wymuszona przez relacje władzy (podwładny-rządzący). Po prostu przykro że coś co musi funkcjonować w systemie społecznym i pracy ma przełożenie także na prywatne związki. Nikt nie powinien się czuć jak podwładny we własnym domu ;)

11.04.2021 20:46
5
Kageyama
5

BrzydkiBrzydal z jednej strony masz rację, że każdy może wierzyć w co tam sobie chce. Nawet w to, że szczepionki wywołują raka. Czy powinniśmy jednak wspierać tego typu myślenie? Za 100 lat może "wymarłe" choroby wrócą i będzie już za późno by cofnąć tą całą tolerancję ignorancji; bo jest to w gruncie rzeczy zwyczajna ignorancja i inaczej się tego nazwać nie da.

Z drugiej strony, uważasz że wytknięcie komuś transfobii to jedynie podążanie za głupimi trendami, bo nauka (konkretniej: biologia) twierdzi że płcie są dwie i koniec tematu. Inaczej wierzymy w zabobony typu odpusty, niewolnictwo, nadrasę, a może nawet potwora spaghetti którego wyznają antyszczepionkowcy, a jeśli nie to zapewne wkrótce zaczną. Wmawiasz nam że ludzie po prostu tępo podążą za tym, co jest akurat modne i dlatego te wszystkie zjawiska istniały i dlatego teraz istnieje LGBT. Jak na kogoś kto interesuje się rzekomo historią, to wykazujesz zupełne niezrozumienie w kwestii chociażby wspomnianego niewolnictwa. To nie była prosta, niezłożona kwestia, i nie wynikała z tego, że ludzie uwierzą w cokolwiek kościół im powie by wierzyli. Kościół był wtedy zmuszony wziąć głos w tej kwestii, bo niewolnictwo się zwyczajnie opłacało władzy, no i chcieli utrzymać swój ciężko wypracowany autorytet. Ich faktyczne poglądy w tej kwestii nie miały historycznego znaczenia. Poza tym ewolucjonizm (który notabene nie był bez wpływu na powstanie wspomnianej przez ciebie idei nadrasy) silnie wspierał tego rodzaju myślenie: nikt nie jest równy, kultury są na różnym stopniu rozwoju, a oczywiście my (=biali Europejczycy) stoimy najwyżej. Stąd tylko krok do przekonania że mamy prawo rządzić tymi co stoją niżej, a zwłaszcza tymi którzy są najniżej. Nieprzypadkowo w większości niewolnicy pochodzili z Afryki, uważanej przez długi czas za prymitywną kulturowo. Kto o zdrowych zmysłach by stanął heroicznie w ich obronie niczym jacyś działacze Solidarności? Takie jednostki zostałyby w najlepszym przypadku wyśmiane.

A jednak, jeśli uważasz że to wszystko zabobony i przy nauce nigdy nie leżały, to znaczy że sam poddajesz w wątpliwość ewolucjonizm. A czymże jest ewolucjonizm jeśli nie jednym z kamieni milowych nauki? Czy teraz stwierdzisz że ludzie wierzący w ewolucjonizm, zarówno kiedyś jak i dzisiaj, to tylko podążający za trendami ignoranci?

Cogito ergo sum, rzekłeś nam. Nie oznacza to wcale "krytycznego namysłu", praktykowanego przez Ciebie w tych komentarzach. Chodzi o znalezienie niepodważalnych podstaw myślenia, a do tego czasu - zawieszenie swoich poglądów, na tyle ile to możliwe, by odszukać jakże enigmatyczną i często nieuchwytną "prawdę" (jeśli ktoś sądzi że brzmi to jak masonizm lub poszukiwanie teorii spiskowych przez obnażanie wielkich kłamstw ludzkości, to nie jest to wcale aż tak od siebie dalekie).

Inaczej mówiąc, Kartezjusz zachęca nas do poddawania podstaw naszego myślenia w wątpliwość, nawet jeśli mielibyśmy poddać w wątpliwość podstawy wspomnianego już ewolucjonizmu czy biologii, czy kultury. Może ewolucjonizm się jednak trochę mylił, ale to normalne - nauka ciągle się przecież zmienia.

Także można poddać w wątpliwość tezę że LGBT+ to ciemnota średniowiecza, bo nie ma przełożenia na niepodważalne prawa biologii. Tyle że ludzkość to nie tylko biologia. Fakt że istnieją dwie płcie, które determinują pewne cechy fizyczne, na których bazie można wysnuć wnioski dotyczące ich predyspozycji do pewnych zadań, nie oznacza że facet nie może nosić sukienki, malować się, i chodzić do damskiej toalety, a nawet używać językowych końcówek przeznaczonych dla kobiet. Może nawet nazywać się kobietą. Wprowadzi to odrobinę chaosu w (dość przestarzałą) terminologię naukową, ale w gruncie rzeczy można to dość łatwo przeskoczyć i nie ma do tego żadnych biologicznych przeciwwskazań. Są za to kulturowe.

Wbrew pozorom, biologii nie interesuje co tak naprawdę masz w spodniach czy pod sukienką, ani co z tym robisz ani czy się z tym mentalnie identyfikujesz. Biologię interesuje jedynie to, że zbliżenie się dwóch takich samych płci nie doprowadzi do przedłużenia gatunku, a także np. jaką funkcję w organizmie pełnią nerki lub żołądek. Także zanim ty lub inne ziomki pokroju mohenjodaro, zaczniecie zasłaniać swoje (bardzo "tradycyjne" i zaściankowe) poglądy "obiektywną" biologią, pomyślcie ze trzy razy. To kultura, a nie biologia, dyktuje nam że "facet musi być taki, siaki i owaki" a "kobiety niech spadają do garów i rodzić dzieci". To że facet jest predysponowany lepiej do walki nie znaczy że koniecznie musi to robić. To że jedynie kobieta jest w stanie rodzić dzieci nie znaczy że musi to robić.

Biologia nie dyktuje kim musimy być, jak się zachowywać, ani nawet jak myśleć. Nie mówi nam że kobiety są "słabsze" (zależne i podporządkowane) od mężczyzn, a ich podział obowiązków jest niepodważalny tak samo jak to, co masz w spodniach (kogo to w ogóle obchodzi co tam masz?). To jest kulturowa ideologia gloryfikująca przemoc i nierówność, wynikająca między innymi z takich systemów myślowych, którymi pan BrzydkiBrzydal najwyraźniej pogardza np. religii. Wychodzi na to że ty również możesz wyznawać poglądy uważane wcześniej przez Ciebie za "trendy". Także jeśli nie jesteś gotowy na zawieszenie swoich własnych i osobistych "prawd oczywistych" to nie powołuj się nawet na Kartezjusza. Cheers.

post wyedytowany przez Kageyama 2021-04-11 20:48:15
23.08.2018 01:34
odpowiedz
Kageyama
5
Image

Ten kot na zdjęciu w ramce Mithgandira wygląda jak moja Sophia... pierwszy raz widzę w internecie kota, który ją tak bardzo przypomina. Moja kotka odeszła wraz z ostatnim dniem lipca, pochorowała się z dnia na dzień i od tego czasu nie mogę się odnaleźć. Przez 14 lat zawsze była obok mnie, a teraz... Tak bardzo za nią tęsknię.

W lipcu z niecierpliwością oczekiwałam "The Walking Dead: The Final Season"... teraz minęła premiera pierwszego odcinka, a ja ledwo to zauważyłam. Zbierałam się z napisaniem tego komentarza także od tygodni, od kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę stronę. choć The Walking Dead jest jedną z moich ulubionych historii, od przeszło trzech tygodni nic mnie nie cieszy.

W ostatnim sezonie żegnamy się zarówno z Clementine, jak i z historią osadzoną w tym świecie. Już końcówka pierwszego sezonu rozdzierała serce, ale i kolejne serwowały niekończącą się sekwencję nieszczęść - aż do przesytu. Pamiętam że w drugim sezonie już miejscami nie mogłam zdzierżyć ilości beznadziei wypełniającej niemal każdą minutę gry. W komiksie, który również podlega regule "może być tylko gorzej", zdarzają się także spokojniejsze momenty, które uważam za o wiele bardziej wzruszające. Największym luksusem w uniwersum The Walking Dead jest umrzeć spokojnie w łóżku, otoczonym najbliższymi. Większość jednak nie ma tego szczęścia i kończy w jakimś rowie przy drodze, gdzie w panującym chaosie przypadkowi towarzysze porzucili ich na "łaskę" Szwendaczy.
Zwykle nie wierzę w zajawki rodzaju "Czy tym razem Clementine i AJ znajdą upragnione schronienie?", ale ten trailer był taki nastrojowy, zarówno smutny, jak i spokojny, że przypomniał mi o tych wszystkich wyjątkowych momentach z komiksu. Nabrałam nadziei że Clementine faktycznie gdzieś osiądzie i wbrew oczekiwaniom jej historia nie skończy się śmiercią przebijającą wszystkie dotychczasowe w tej historii, tylko właśnie... uśmierzeniem bólu. Tego tej historii tak bardzo brakuje.

Może i ja potrafiłabym poradzić sobie lepiej z moją stratą gdybym wybrała się w ostatnią podróż z Clementine...

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl