Apropos negatywnych komentarzy. Ta gra nie nazywa się "Jagged Alliance 3".
Jeśli podejdzie się do niej jako szybkiej, nieskomplikowanej gry taktycznej na kilka wieczorów, to jest całkiem ok.
Mechanika walki to stare dobre punty akcji (nie dwa ruchy jak w x-com), dzięki czemu jest ciekawiej. Mimo to, pewnie dzięki tylko dwóm ludkom, walki są dynamiczne i nie trwają długo. Słabe jest tylko AI przeciwników, którzy potrafią np. rzucić w nas granatem stojąc pół metra obok. Zdarzają się też błędy.
Warstwa strategiczna jest niestety płytka, ogranicza się do prostych decyzji typu przeczekanie tury, żeby naprawić broń i zdrowie.
Najbardziej szkoda, że w trakcie kampanii nie możemy dobierać nowych najemników - ciągle walczymy tymi wybranymi na początku. Szkoda, nie musiałoby to źle wpłynąć na fabułę, a był to w sumie znak rozpoznawalny serii.
Klimat jest ok, fabuła całkiem intrygująca, misje oprócz zwykłego czyszczenia sektoru mają też podłoże fabularne i dodatkowe wyzwania.
Jeśli ktoś trafi na przecenie na steamie, to polecam. Jeszcze raz podkreślę, że od gry nie można oczekiwać, że będzie "Jagged Alliance 3" - bo nie jest, i nigdy nie miała być. Jako lekka gra taktyczna na krótkie sesje po pracy sprawdza się w sam raz.
Gra ma duży potencjał. Bardzo fajny silnik graficzny, płynne zoomowanie, ciekawie wyglądające światła, efekty cząsteczkowe. Pomimo wyglądu retro przyjemnie i płynnie się w to gra.
Całkiem fajna mechanika. Trochę jakby w większej skali Rimworld - podobny schemat rozbudowy osady, ale bez mikrozarządzania. Dość szybko kierujemy tu wioską z kilkudziesięcioma mieszkańcami, których przypisujemy do różnych prac. Widzę w tym mega potencjał na taką krzyżówkę base buildera z RTS-em i rougelike. Każdej kolejnej nocy potworów rodzi się coraz więcej, dlatego rozbudowa naszej kolonii to nieustanny "wyścig zbrojeń" z rosnącym w siłę złem.
Klimat - hmm, nic twórczego, ale dzięki temu łatwo załapać zależności. Świat średniowiecza, z niewielką domieszką magii. Kamienie, drewno, żelazo, kryształy, miecze, łuki i golemy, odpieranie hord zombie, duchów i innych potworów - taki klimat.
Za najsłabszą stronę gry uważam w tej chwili mechanikę walki, a w zasadzie budowy umocnień obronnych. Niestety, w tym aspekcie póki co gra to typowy Tower Defence - wytyczamy murem ścieżkę, wzdłuż której ustawiamy coraz więcej wieżyczek, żeby wytłuc potwory zanim rozwalą nam bramę:-/ Hmm, ja wolę mechanizmy jak z Factorio czy There Are Billions, gdzie jednak trzeba było przemyśleć cały system fortyfikacji, a nie tylko opierać się na wieżach. Ale mimo to zabawa jest.
Polecam, na steamie za paręnaście złotych na przecenie, pozdrawiam, jnktrine.
W grę gram od kilku lat, od jakiegoś roku znów regularnie, mniej więcej codziennie z jedną czy dwie bitwy stoczę. Opowiem więc w kilku zdaniach swoją perspektywę.
Tak, od czwartej ery zaczyna się grind. Ale w sumie to gra bitewna, nie kolekcjonerska, nie trzeba mieć od razu najlepszych maszyn, żeby się bawić.
Maszyny premium nie są OP. Tak jak ktoś wyżej pisał, są po prostu inne. Np. gram samolotami japońskimi, w większości są zwrotne i szybkie, ale mają słabe uzbrojenie i są podatne na ogień. Jeśli grając Japonią chciałbym mieć też wytrzymałą maszynę z dużą siłą ognia, to znajdę ją właśnie wśród maszyn premium. Czasem też w premium są np. na niższym tierze wersje czołgów, które tier wyżej, już w podstawowej wersji, są w drzewku normalnym.
Ile strzałów potrzeba, żeby T34 zniszczyło Tigera? Lol, to nie ta gra. Takie obliczanie jest w WT po prostu nie na miejscu. W tej grze, jeśli nie umiesz grać, możesz władować w kogoś i sto strzałów, i go nie rozwalisz. Klucz to znać swoje słabe i silne strony, słabe i silne strony przeciwnika, i wykorzystywać tę wiedzę żeby wykańczać każdego jednym strzałem albo "dobierać się" do niego powoli.
Mikropłatności rzeczywiście wysokie jak na Polskę. Chyba dwa razy w ciągu kilku lat zainwestowałem 50-100 zł w grę ale... do niczego mi się to nie przydało. Nie odczuwam żadnej przewagi z jeżdżenia/latania maszynami premium. Co najwyżej punkty zbierają się szybciej.
Czasem wkurza wielkość map, jazda ciężkim czołgiem na niektórych z nich jest wkurzająca, bo się parę minut jedzie, zanim się zacznie coś dziać. Ale to też jakiś realizm.
Czasem wkurza to, że nie wiem jaka będzie mapa (poza bitwami symulacyjnymi). Np. większość maszyn mam w naprawie, został mi tylko bombowiec albo ciężki czołg, a trafi mi się mapa gdzie jest mało celów naziemnych albo jest właśnie wielka przestrzeń, gdzie ciężkim czołgiem długo się jedzie. To bywa wkurzające, ale generalnie jest ok.
Jak za tę cenę (za darmo!) to polecam tę grę naprawdę każdemu. Jest świetnie zrobiona, graficznie i mechanicznie. Można się naprawdę wczuć w klimat, kombinować na polu bitwy, dopasowywać taktykę do możliwości maszyny i przeciwnika. Dla mnie 9/10